Gopo. ro.wikipedia

Człowiek, który nie chciał być jak Disney

Dla upamiętnienia wielkiego malarza epoki romantyzmu hiszpańskie Oscary noszą nazwę nagród Goya. Podobnie jest z włoskimi nagrodami filmowymi Donatello. Rumuńskie, na cześć wybitnego rysownika i reżysera, przyjęły nazwę Gopo – twórcy postaci małego, nagiego człowieczka, który prostym językiem kilku kresek, wierząc w siłę naszej wyobraźni, chciał nam powiedzieć coś ciekawego o ludzkiej kondycji.

Kiedy Słońce miało katar

Naprawdę początek świata wyglądał tak: najpierw było Słońce, ale nie tak okrągłe jak dziś. Przypominało bardziej księcia z bajki, którego głowę ozdabiały planety albo… wałki do loków.

W kosmosie – jak dobrze wiemy – jest bardzo zimno,  dlatego Słońce przeziębiło się i kichnęło. A kiedy z najbliższej nam gwiazdy powietrze uszło pod ogromnym ciśnieniem, wybuch sprawił, że oderwały się planety i każda zaczęła krążyć po swojej orbicie. Jedna planeta była dosyć wilgotna (od słonecznego kataru?) i na niej właśnie pojawiło się życie. Ewolucja również wyglądała inaczej, niż uczą nas zakłamane podręczniki. A było tak: wesoła małpka kołysała się na drzewie, łapiąc się za nie ogonem. Nasz praprzodek został wypatrzony przez dinozaura – z wyglądu dalekiego krewniaka wielkiego amphicoeliasa – który udał się w jego kierunku. Biegł z tak ogromnym zapałem, że aż drżała cała ziemia, a wstrząsy były tak silne, że małpka spadła z drzewa tracąc ogoń, który pozostał na gałęzi. I tak powstał pierwszy człowiek.

Ojcem świata i duchem, który wprawił w ruch mechanizm ewolucji był Rumun Ion Popescu (1923-1989) znany pod pseudonimem Gopo, wybitny rumuński artysta plastyk, założyciel współczesnej szkoły komiksu rumuńskiego, twórca niezliczonych filmów animowanych, który całą długą opowieść o powstaniu świata i pojawieniu się człowieka zawarł w filmie krótkometrażoym pod przewrotnym tytułem Scurtă istorie  (Krótka historia). Za swój obraz Gopo otrzymał w 1957 roku na festiwalu filmowym w Cannes Złotą Palmę – najbardziej prestiżowe wyróżnienie w świecie filmu, tak samo ważne jak Oscar, albo nawet ważniejsze, bo zdobywców Oscarów są setki, podczas gdy Złotej Palmy jedynie dziesiątki.

Swój artystyczny pseudonim Gopo zapożyczył od nazwisk swoich rodziców – matki Gorenco i ojca Popescu. Karierę rozpoczął jeszcze w 1939 roku, tworząc komiksy i karykatury dla gazet, podobnie zresztą jak inni pionierzy animacji rumuńskiej – Aurel Petrescu i Marin Iorda. Rozpoczął studia w Akademii Sztuki w Bukareszcie, ale przerwał je, ukończył za to kurs animacji w Moskwie.

W animacji debiutował w 1954 roku obok swojego ojca i Matty Aslana w krótkim metrażu Punguţa cu doi ani, tworząc pierwsze filmy o zwierzętach, a także filmy edukacyjne w stylu epoki. Od 1950 roku pracował dla Studioul Cinematografic Bucureşti w sekcji animacji przekształconej później w oddzielne studio Animafilm.

omuletul

Goła kobieta w knajpie

Rok przed otrzymaniem Złotej Palmy Gopo spotkał się w knajpie ze swoim znajomym Dumitru Capoianu, młodym kompozytorem, później bywającym również w naszym kraju. Pytał, czy ten napisze muzykę do jego filmu. – Czemu nie – odpowiedział Dumitru. Rozpoczęli bardzo lubianą przez Gopo grę – na chusteczce Capoianu namalował trzy punkty. Gopo musiał je połączyć tak, by nadać im jakiś sens, np. w punkcie pierwszym miał być nos, w drugim lewa noga, a w kolejnym pępek. - Gopo męczył się jak potępieniec – wspominał kompozytor. – W końcu wyszła mu goła baba. Kilka połączonych ze sobą kresek, graficzny i techniczny minimalizm, który pozostawiał przestrzeń na niedopowiedzenia i wyobraźnię odbiorcy, stały się znakiem rozpoznawczym Gopo. Jego człowieczek, bohater filmów nagradzanych w Cannes, Tours (7 arte) czy San Francisco (Homo Sapiens) to postać naga, zbudowana ledwie z kilku kresek. Z charakterystycznymi brzuszkiem i kończynami, które przypominają korpus kurczaka. –  Ten człowieczek nagi, golusienki, bez żadnej fałszywej ozdoby – pisał reżyser z czułością o swoim dziecku.

Jako duch innowacyjny i nonkonformistyczny, Rumun próbował zawsze wychodzić poza ograniczenia techniczne i modelowe epoki, starając się być pionierem w tym, co robił. W czasach kiedy Gopo zaczął tworzyć swoje animacje rumuńskie, kino nie posiadało technicznych i finansowych możliwości, aby dorównać doskonałości i potędze, jaką była np. The Walt Disney Company. Tak więc swoją twórczość rumuński reżyser ustawiał w opozycji do amerykańskiego producenta, celem stał się anty-Disney: – Kiedy zobaczyłem, że nie dorównam tej perfekcyjnej technice, zacząłem tworzyć filmy antydisnejowskie – wspominał reżyser po latach. W socjalistycznej Rumunii brakowało nawet farb. Jak opowiadał kompozytor Dumitru Capoianu: – Pewnego razu, kiedy przebywał w Rzymie Gopo, wysłał do mnie list z prośbą o pilną pożyczkę: „Wyślij mi pieniądze na adres ambasady. Chciałbym tu kupić farbki, których nie znajdę w Bukareszcie. To bardzo ważne dla moich animacji”.  Pozbawiony takich możliwości, jakie mieli artyści filmowi na Zachodzie, Gopo kładł nacisk na wyobraźnię odbiorcy.
W przypadku science-fiction, którym również się zajął, tworzył nawet parodię gatunku.

300 metrów filmu

W 1957 roku Związek Radziecki umieścił na orbicie Ziemi pierwszy obiekt – sztuczny satelita Sputnik 1 zdobył kosmos. A Gopo pokazał w Cannes film Scurtă istorie  i zgarnął Złotą Palmę.

W 1957 roku film nie pojawił się jeszcze na ekranach kin w Bukareszcie czy w Jassach. Po serii zamkniętych pokazów, w czasie których pokazywano też Krótką historię, największe szanse na udział w Cannes miał film Delta Dunaju Iona Bostana, płodnego dokumentalisty, później również nagradzanego na licznych światowych festiwalach. Problemem było jednak to, że krótki metraż powinien mieścić się na jednej szpuli, podczas gdy Delta zajmowała aż trzy. Zdecydowano się więc na film Gopo. Delegacja rumuńska przybyła do Cannes dzień przed pokazem wcześnie rano, a wieczorem zdała sobie sprawę, że film może być jednak za długi. Krótka historia wylądowała szybko na stole montażowym, by zajęła się nim ekipa reżysera.  Mimo tego, okazało się, że film Gopo również nie jest przygotowany do projekcji – znajduje się na nieodpowiedniej szpuli. Przez całą noc dwóch członków delegacji rozwijało 300 metrów taśmy przy pomocy ołówka.

Krótka historia  spotkała się w Cannes z entuzjazmem widzów i jury, które nagrodziło film za wizjonerstwo. Dla Gopo i jego kolegów wieść o nagrodzie była prawdziwym szokiem: – Nie wiedziałem, że ktoś przyszedł, żeby zobaczyć nasz film. Kiedy dowiedzieliśmy się o nagrodzie padliśmy trupem z zaskoczenia – wspominał Capoianu. Czas ten przywoływał Gopo w tomie „Filme”:Na drugi dzień otrzymałem mnóstwo kwiatów, cały kwietny ogród. I wszyscy prosili mnie, żebym śpiewał LA  jak człowieczek z filmu.

Tak o Krótkiej historii pisał Georges Sadoul, jeden z ważniejszych francuskich historyków i krytyków kina: „Ten króciutki, dziesięciominutowy film zawiera w sobie liczne poetyckie pomysły, w humorystycznej historii pełnej rytmu i wyobraźni. Trzeba podkreślić z całą stanowczością, że film ten nic nie zawdzięcza ani Disneyowi, ani Grimaultowi, ani szkole czechosłowackiej, ani radzieckiej. Ten filmik był w Cannes prawdziwym odkryciem”.

Ponad pół wieku po Złotej Palmie człowieczek Gopy nie stracił nic ze swojej mocy fascynowania zarówno dzieci, jak i dorosłych widzów. Opowiada o tym dyrektor studia Animafilm Manuela Hodor: - Organizowaliśmy turnee po całej Rumunii, aby sprawdzić, jak dziś publiczność odbierze filmy Gopo.  I dziś człowieczkowi nic nie brakuje, a dzieci go wprost uwielbiają. Za sprawą swojego wdzięku, poprzez sposób w jaki Gopo potraktował postaci, dzięki temu, jak człowieczek się porusza – słynny bohater nadal  przekazuje dużo ciepła. Gopo pokazał, że sztuka tak kiedyś niedoceniana jak film animowany, za pomocą najprostszych środków, może stawiać najważniejsze pytania. O filmie Homo sapiens tak pisał sam rumuński artysta: – Film ten jest owocem moich lektur z zakresu astrobiologii. Wierzę w istnienie życia w kosmosie. Stawiam więc sobie pytanie – co zrobi, co musi zrobić człowiek XX wieku, kiedy podbija kosmos. I jak spożytkować ten podbój. Odpowiedź daję w tym filmie. Warto powiedzieć, że pytania te zadane były na rok przed lotem Jurija Gagarina na orbitę okołoziemską.

Władca szuflady, car animacji

Jak każdy artysta, tworzący w tamtym okresie, Ion Popescu musiał borykać się z cenzurą. – Wszystkie filmy były na ostrzu noża. Ale na każdy argument przeciwko konkretnej sekwencji z jakiegoś filmu miał już przygotowany kontrargument – wspominał Capoianu. Gopo nie dążył jednak do konfliktu  z przedstawicielami systemu. Poszerzaniu granic wolności twórczej sprzyjała również obrana przez niego metoda pracy: – Miał przygotowany wcześniej scenariusz filmu, który wysyłał do akceptacji cenzury, ale nigdy nie trzymał się go zbyt ściśle. Kiedy zaczynała się praca robił co chciał, a scenariusz zostawał w szufladzie.

Równolegle z filmem animowanym i krótkometrażowym Ion Popescu – Gopo realizował filmy fabularne. Chociaż nie były już tak cenione jak animacje, podziw i szacunek budziła rozmaitość gatunków, za które się zabierał. Obok baśni było to także science-fiction, chociaż w tamtym okresie nie miał ku temu zbyt dobrych możliwości technicznych. Zdawał sobie z tego sprawę, zrealizował więc te filmy w konwencji parodii – w 1963 roku Pași spre Lună (Kroki w kierunku Księżyca) oraz w 1975 roku Comedie fantastică (Komedia fantastyczna). Jako reżyser chętnie przenosił na ekran baśnie, w  które to lubił wplatać motywy mu współczesne. W popularnym w czasach komunizmu filmie dla dzieci Maria Mirabela (1981 r.), rumuńska baśń Fata moșului și fata babei została przybrana w kostium musicalu. W Rămășagul  (1985) pojawiająca się w filmie zână (kobieca postać z ludowej mitologii) jeździ na przykład na rowerze.

Obok działalności scenopisarskiej, reżyserskiej czy rysunkowej, Gopo ma na swoim koncie również występy w filmach. W historycznym obrazie Dimitrie Cartemir (1973 r., reż. Gheorghe Vitanidis) o mołdawskim gospodarzu i wybitnym uczonym erudycie z XVIII w. Gopo wcielił się w postać cara Piotra Wielkiego.

Rumuńskie kino jest dzisiaj cenione i nagradzane na najważniejszych światowych festiwalach. W 1965 roku Liviu Ciulei inny wszechstronny rumuński artysta otrzymał w Cannes nagrodę za reżyserię. Cristian Mungiu w 2007 roku wyjechał z Francji ze Złotą Palmą za bolesne rozliczenie z epoką Ceauşescu w postaci filmu 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni. Bez nazwisk takich jak: Cristian Mungiu, Corneliu Porumboiu czy Florin Şerban historia kina europejskiego byłaby niepełna. Gopo wydeptał Rumunom ścieżki na europejskie festiwale. Chociaż nie ukończył szkoły wyższej, jako pierwszy z Rumunów postawił stopę na czerwonym dywanie, dał przykład innym.

Krzysztof Górski. Korzystałem z artykułu „Gopo a lansat primul omuleţ in Cosmos”, Jurnalul Naţional, 23.02.2004

KOMENTARZE