Home / Polityka / Ahmeti: Kosowo w obliczu kryzysu finansowego

Ahmeti: Kosowo w obliczu kryzysu finansowego

Raport Komisji Europejskiej o postępie tylko potwierdził zastój, jaki panuje w Kosowie, mówi pierwszy wiceszef Ruchu Vetëvendosje, Shpend Ahmeti. W rozmowie dla Radia Wolna Europa, Ahmeti twierdzi, że Kosowo jest o krok od kryzysu finansowego, co wskazała także Komisja Europejska. Według niego, jeśli rząd Kosowa wejdzie w dialog polityczny z Serbią, aby nadać północy status specjalny, naruszy to interesy państwowe i zbośniaczy Kosowo

 

Radio Wolna Europa: Panie Ahmeti, w tym tygodniu opublikowano Raport o postępie, gdzie obiecuje się Kosowu lansowanie dialogu w sprawie wiz. Rząd przyjął to z zadowoleniem i nazwał to jedną z najlepszych wiadomości od momentu uzyskania niepodległości. Wy natomiast, jako opozycja, wykazaliście zaniepokojenie w związku z danymi zawartymi z raporcie. Dlaczego?

 

Shpend Ahmeti: Raport o postępie jest weryfikacją dokonaną przez stronę trzecią, w tym przypadku stronę dla nas bardzo ważną, ponieważ chodzi tu o szanse Kosowa na integrację z Unią Europejską, jednak z drugiej strony pokazuje nam, dokąd doszliśmy jako społeczeństwo. Jeśli chodzi ogólnie o raport, wyłączając dialog na temat liberalizacji wiz, który można nazwać częścią Raportu o postępie, my tak to ocenialiśmy już na początku roku. Mianowicie, że Kosowo w rzeczywistości nie dokonało kroku naprzód w osiąganiu własnych celów zwłaszcza w samych fundamentach państwa, a są to: gospodarka, sądownictwo. Mocno skrytykowano Kosowo także jeśli chodzi o wojnę z korupcją. Dlatego też nie jestem w stanie powiedzieć, czy rząd czyta ten sam raport. Natomiast ten, który my mieliśmy w ręku, oczywiście wskazuje na duży regres w kraju.

 

RWE: Jak można zamienić to, co nazywa pan regresem, w postęp?

 

Sh.A.: Słuchałem przedstawicieli rządu, którzy deklarowali, że raport jest prawdziwy, pojawili się nawet tacy przedstawiciele rządu, którzy twierdzili, że raport jest lepszy niż się spodziewali. A to oznacza, że akceptują w jakiś sposób rzeczywisty stan, jaki panuje w Kosowie. Nie jest to pierwszy rok, kiedy Raport o postępie wytyka nam wspomniane kwestie. Słyszałem oświadczenia, z których wynikało, że proces integracji lub Raportu o postępie rozpoczął się w tym roku. To znaczy, jak napisano, że  zadania i praca będą rozdzielane na przyszły rok, natomiast my zadania rozdzielamy już od 5-6 lat i stawiamy w rzeczywistości czoła większym problemom, niż te, jakie mieliśmy 5-6 lat temu, czy też w momencie ogłoszenia niepodległości.

Jeśli Raport o postępie w roku 2011 mówi, że budżet doznał regresu w aspekcie planowania, a Kosowo znajduje się o krok przed kryzysem fiskalnym, ponieważ nie planuje dobrze, brakuje strategii rozwoju gospodarczego i importuje się 10 razy więcej niż eksportuje, w takim razie jak możemy rozmawiać o liberalizacji wiz. Wkrótce nie będziemy mieć co włożyć do ust, nie wspominając o podróżowaniu za granicę.

 

RWE: Jeśli jesteśmy już przy budżecie, Kosowo jest krytykowane za to, że przerwało wypełnianie umowy z MFW, co skutkowało wstrzymaniem funduszy z MFW i Komisji Europejskiej, a to poważnie zagroziło budżetowi. Ale jakie jest ryzyko ewentualnego wstrzymania sprzedaży Poczty Kosowskiej [PTK – Posta dhe Telekomi i Kosovës]?

 

Sh.A.: Mówiliśmy już w momencie uchwalania budżetu Republiki Kosowa, w kwietniu, że ten budżet nie jest dobrze zaplanowany i zagraża państwu, a więc nie tylko budżetowi na rok 2011, ale całemu Kosowu. A to dlatego, że obietnice, jakie złożyliśmy MFW, aby wraz z KE mogli przekazać nam 170 mln euro na finansowanie budżetu i uporanie się z prywatyzacją Poczty to są poważne sprawy. Nie będzie się to mogło odbyć w tym roku m.in. z powodu wzrostu wynagrodzeń, co obiecano podczas kampanii wyborczej.

Teraz straciliśmy 170 mln euro z Funduszu Walutowego, 300 mln które są przewidziane z prywatyzacji PTK. Obecnie jesteśmy 500 mln na minusie. Tyle zaplanowano jako wpływy do budżetu w tym roku, a na pewno tyle tam nie trafi. Aby wyrównać te 500 mln, albo musimy wydać wszystkie rezerwy, co dzieje się bardzo szybko, i może się tak zdarzyć, że na początku przyszłego roku zostaniemy bez jednego euro rezerwy. Zagrożona zostanie także wypłata wynagrodzeń dla pracowników sektora publicznego z powodu tych nieprzemyślanych decyzji. Może się zdarzyć, że rząd zwróci się w kierunku prywatyzacji jeszcze szybciej niż do środków publicznych, aby uchronić się przed krótkotrwałym kryzysem. Być może zdecydują się zasilić budżet Kosowa pieniędzmi z prywatyzacji, aby załatać tę dziurę, co nazwałbym nieodpowiedzialną polityką. Może to nas uratować przez 3-4 miesiące, ale nie uchroni nas przed słabym planowaniem i brakiem rozwoju.

 

RWE: Mimo to, premier Thaçi stwierdził, że w tym roku nastąpił wzrost w podatkach zebranych przez Urząd Skarbowy, a także przez Kosowską Izbę Celną. Czy to nie wystarczy na „uratowanie” budżetu?

 

Sh.A.: Nie, ponieważ w Raporcie o postępie ten wzrost wynosi jakieś 15-16% w dochodach, natomiast dochody, których nam brakuje w wyniku zerwania umowy z MFW są dużo większe, niż wzrost, jaki osiągnęliśmy dzięki zebraniu podatków.

W kwestii pobierania podatków tkwią dwa istotne problemy: zaczęły się w tym roku, gdy stwierdzono, że mamy problemy z budżetem. A miało to miejsce także w 2008 roku, dlaczego wtedy nie zaczęto zbierać większych podatków, ale dopiero w tym roku? Jak widać, można to było zrobić przed dwoma laty, ale nie chciano. Poza tym jesteśmy w kryzysie gospodarczym, który jest rezultatem kryzysu światowego, ale także działań lokalnych polityków. Obecnie obserwujemy tzw. „polowanie na czarownice” wśród przedsiębiorców, którzy są karani za różne rzeczy; stawia się im jeszcze więcej barier.

Oczywiście, wprowadzanie prawa jest zawsze dobre, jeśli jest stosowane w sposób równoważny i jednolity, ale nie sądzimy, że tak się dzieje. Jeśli dobrze się przyjrzeć, także w zeszłym roku mieliśmy do czynienia z umorzeniem podatkowym dla biznesmenów, którzy byli bezpośrednimi sponsorami partii u władzy; mamy na to dowody.

 

RWE: Vetëvendosje przed wprowadzeniem embarga, ale i teraz podnosiła głos sprzeciwu wobec importu produktów serbskich, twierdząc, że szkodzą kosowskiej gospodarce. Jednocześnie wciąż organizowaliście akcje przewracania ciężarówek z produktami serbskimi. Dlaczego trzeba było zastosować aż tak drastyczne metody?

 

Sh.A.: Trzeba tak działać w chwilach braku reakcji rządu. Nie ma dziś na świecie kraju, który ma umowy wolnego handlu i nie uznaje ich między sobą.

My nie mamy w tym interesu gospodarczego, ponieważ Serbia sprzedaje towary o wartości 400 mln euro, a my tylko 5 mln euro. Teraz pojawia się pytanie, czy mamy interes polityczny, co zyskujemy politycznie, czemu pozwalamy na to Serbii, natomiast oni postępują z nami w ten sposób?

Wynagradzamy Serbii jej zachowanie względem Kosowa czy to w aspekcie politycznym, czy też gospodarczym. Dlatego też uważamy, że to nie jest sprawiedliwe. W obliczu braku decyzji rządowych, najpierw to embargo wywoływało najwięcej problemu, ale teraz zostaliśmy zalani towarami serbskimi. Sądzimy, że najwłaściwszą metodą są takie działania polityczne, których jak widać również rząd nie chce karać. Co ma zrobić, jeśli widzi, że obywatele mocno popierają takie akcje. Obywatele widzą niesprawiedliwość, która ostatecznie odbija się na nich, z powodu sytuacji gospodarczej, w jakiej się znajdujemy.

 

RWE: Komisja Europejska po publikacji Raportu o postępie poinformowała, że Serbia otrzymała status kandydata, natomiast sama UE przyznała, że Serbia wspiera struktury równoległe, które dziś zabarykadowały się na północy. Wielu twierdzi, że za te barykady Serbia została „nagrodzona”. Jak pan ocenia takie działania UE względem Serbii?

 

Sh.A.: W tym miejscu krytykujemy rząd Kosowa za wstrzymanie się i zrobienie kroku w tył po akcji 25 lipca, ponieważ sądzimy, że teraz sytuacja na północy jest gorsza niż przed 25 lipca. Z drugiej strony nie obwiniamy tak bardzo UE, jak naszego stanowiska względem państwa, mam na myśli stanowisko kosowskiego rządu i naszych instytucji. Nic dziwnego, że dziś np. to, że Serbia pozwala na wjazd jednej ciężarówki z Kosowa, uznawane jest przez Brukselę jako wielki kompromis, natomiast my zezwalamy wszystkim towarom serbskim na wjazd, a uznawane jest to za kompromis niewielki…

 

RWE: …dlaczego?

 

Sh.A.: Dlatego, że zauważyli tendencję rządu Kosowa, aby przymykać oko na wszystko. Gdybyśmy utrzymywali bardziej twarde stanowisko, małe kompromisy uznanoby jako dużo większe. W tym czasie, po podpisaniu umowy dot. pieczęci, kiedy Serbia nie pozwoliła nam na sprzedaż towarów będących na dokumentach kosowskich, a my na to zezwoliliśmy, otrzymaliśmy list z podziękowaniami od Coopera (mediatora z UE w dialogu), w którym gratuluje Kosowu konstruktywnej postawy, natomiast, wg jego słów, krytykuje Serbię za jej postępowanie. Jednak to, co faktycznie ma znaczenie, to np. status kandydacki dla Serbii, który niejako wynagradza ją za trzy ostatnie lata jej postępowania względem Kosowa, ponieważ inaczej tego nie możemy nazwać. Zarówno w Raporcie o postępie dla Kosowa, jak i dla Serbii, struktury równoległe zostały nazwane strukturami wspieranymi przez Serbię. Akceptuje się więc fakt, że Republika Serbii barykaduje drogi na północy Kosowa.

Jak rząd Kosowa może mieć sąsiedzkie i dobre stosunki z państwem, które ma roszczenia terytorialne i blokuje życie części terytorium naszego kraju? Jeśli zdarzyłoby się to w jakimkolwiek innym kraju europejskim, zobaczylibyście jak odpowiedziałyby te kraje europejskie, które radzą nam teraz, abyśmy puścili trochę z tonu.

 

RWE: Jeśli jesteśmy już przy relacjach z Serbią, w ostatnich dniach dużo mówi się o możliwości rozpoczęcia dialogu politycznego. Wyraził pan zaniepokojenie. Na czym bazujecie, mówiąc, że rząd wejdzie w taki dialog i co w rzeczywistości on przyniesie?

 

Sh.A.: Wyraziliśmy zaniepokojenie jakimkolwiek dialogiem z Serbią, ponieważ nazwaliśmy go dialogiem bez zasad. My nie jesteśmy przeciwni rozmowom, ale jesteśmy przeciwno dialogowi bez reguł i tu Serbia ma względem nas wielki dług za przeszłość, ale także za dzień dzisiejszy. Nadal jest bardzo wrogo nastawiona względem Kosowa. My nie mamy nic przeciwko Serbii. Uważamy, że cały ten dialog zaczął się po to, aby umożliwić Serbii uzyskanie statusu kandydata, i dlatego był szkodliwy dla Kosowa, ponieważ była to umowa lub dialog pomiędzy Brukselą a Belgradem. My w tych rozmowach prawie nie jesteśmy stroną negocjującą. Sądzimy, że nie ma mowy o oderwaniu północy Kosowa, ale o statusie specjalnym w większym nawet stopniu, niż było to proponowane w pakiecie Ahtisaariego, co bazuje na sławnych 6 punktach Ban Ki-moona. Tam północ jest nową rzeczywistością stworzoną po 25 lipca, i sprzedadzą nam to jako rozwiązanie kompromisowe. Z drugiej strony rozmawiają o podziale, aby nas przestraszyć i abyśmy zwrócili się w kierunku pakietu Ahtisaarigo, a kompromisem będzie status specjalny.

 

RWE: …a wy uważacie, że statusem specjalnym zostaną naruszone interesy państwowe Kosowa?

 

Sh.A.: Bez wątpienia. Nastąpiłoby zbośniaczenie Kosowa. Dziwi nas to, jak mało uczymy się na błędach innych krajów. Chcemy mieć kraj funkcjonalny, kraj demokratyczny, nic więcej i nic mniej niż to, co mają inne kraje europejskie.

Taki podział, ta możliwość istnienia państw wewnątrz państw, narusza demokrację, a także interesy państwa kosowskiego, ponieważ nie będzie ani rozwoju politycznego, ani gospodarczego, naszego kraju w takich warunkach. Sami widzimy, co się dzieje w Bośni. Ponad 15 lat po układzie w Dayton nie można zmienić konstytucji z powodu setek różnych struktur, które stworzono. Działa ponad 200 członków komisji, ministrów na różnych szczeblach, a państwo staje się niefunkcjonalne.

 

Tekst: evropaelire.org, tłum. i red. K.D.

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE