Home / Polska i Bałkany / Albańczycy w Belgradzie

Albańczycy w Belgradzie

Dynamiczna społeczność Albańczyków żyjąca miejskim rytmem Belgradu stanowi nieodłączną część kosmopolitycznego oblicza serbskiej stolicy. W większości pochodzący z Kosowa, osiedlali się tu przede wszystkim po II wojnie światowej. Miasto przywitało ich wówczas z otwartymi ramionami, a dzisiaj pracują jako lekarze, prawnicy i dziennikarze Nie wiadomo dokładnie ilu Albańczyków mieszka w Belgradzie; według władz miasta jest ich około półtora tysiąca. Jednym z najbardziej znanych jest pochodzący z Kosowa aktor Bekim Fehmiu, który mieszkał w Belgradzie do śmierci w ubiegłym roku. Dzięki filmom z lat 60. i 70. zaskarbił sobie sympatię widzów i zyskał sławę we Włoszech oraz w byłej Jugosławii.

 

Lekë Gjokan jest studentem medycyny na uniwersytecie w Belgradzie, i chce kontynuować rodzinną lekarską tradycję. Według niego bycie Albańczykiem w Belgradzie to żadne wyzwanie.

– Moi rodzice pracują tutaj jako lekarze. Rodzina pochodzi z Peci w północno-zachodnim Kosowie, byłem tam tylko kilka razy i czuję, że to Belgrad jest bardziej moim domem – opowiadał Gjokaj. – Tutaj mam rodzinę i przyjaciół.

– Wiem, że istnieją stereotypy, ale naprawdę nie miałem problemów jako Albańczyk, czy chodząc do szkoły, czy z przyjaciółmi – dodał. – Oczywiście, niektórzy próbują uprzykrzyć ci życie, ale jeśli masz swoje sprawy, nie ma to większego znaczenia. Mamy tu swoją historię i własne życie.

 

Albanistyka na uniwersytecie w Belgradzie jest jedną z najstarszych na świecie. Założona została w 1925 roku i od tego czasu znacznie się rozrosła i rozwinęła. Obecnie na filologi albańskiej kształci się 50 studentów, a co roku rejestruje się około 15 nowych.

Asysentka na wydziale albanistyki i Albanka urodzona w Belgradzie Merima Krijezi wyznała SETimes, że zainteresowanie tym kierunkiem rośnie. Większość studentów to Serbowie, nieco mniej jest Albańczyków i studentów z małżeństw mieszanych, którzy szukają możliwości nauczenia się ojczystego języka.

– Coraz więcej młodych ludzi uważa znajomość tego języka za przyszłościową, i widzi korzyści, jakie mogą z tego płynąć. Studenci, którzy ukończyli nasz kierunek, mają duże szanse na zdobycie pracy w instytucjach państwowych takich jak wojsko, policja, parlament, sądy albo sama uczelnia… w różnych organizacjach pozarządowych – powiedziała Krijezi.

Albańczycy, w większości przybysze z Kosowa, osiedlali się tu przede wszystkim po II wojnie światowej. Miasto przywitało ich wówczas z otwartymi ramionami, a dzisiaj pracują jako lekarze, prawnicy i dziennikarze.

– Belgrad jest miastem, gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie – podsumowała Krijezi.

 

Rodzice Shqipy Sylejmani przenieśli się do Belgradu z macedońskiego Tetowa w 1980 roku ze względu na ich pracę dla jugosłowiańskiego rządu.

– Dla mnie konflikty polityczne nie były ważne, nigdy nie grały ważnej roli w moim życiu, ale oczywiście ich skutki były odczuwalne w 1990 roku, gdy u władzy był Miloszewić – wspominała Shqipe.

Jej imię, które – jak sama wyjasniła – znaczy po prostu „albańska”, oraz narodowość były powodem kiepskich ocen w szkole w czasie, kiedy NATO bombardowało stolicę podczas konfliktu kosowskiego w marcu 1999 roku.

– Ale to nie przekładało się na moje relacje z kolegami z klasy, oni bardzo mnie szanowali – dodała jednak Shqipe i zapewniła, że w żadnym przypadku nie wyjedzie z Belgradu.

– Rodziców mam tutaj, tu są moi najbliższsi przyjaciele, do tego sama się tu urodziłam i kocham to miasto. W czasach Miloszewića kilka osób próbowało nas zmusić do wyjazdu, ale nie udało im się, i nie widzę żadnego powodu dlaczego miałabym teraz wyjechać, po tym jak przetrwaliśmy najtrudniejszy okres.

 

Konflikty polityczne mogą doprowadzić do pominięcia niektórych społeczności, które mogłyby przecież pełnić funkcję mostu porozumienia pomiędzy narodami, mówi komentator polityczny z Prisztiny Fatlum Sadiku.

– Polityczne spory pomiędzy Kosowem a Serbią negatywnie wpływają na życie Albańczyków w Belgradzie. Niektórzy mogą postrzegać ich jako zdrajców lub intruzów tylko dlatego, że są Albańczykami. Jednak to samo spotka ich w Prisztinie, gdzie ktoś inny nazwie ich zdrajcami, bo przebywali w Belgradzie, gdy u nas była wojna – tłumaczy.

 

Teskt i zdjęcie: SETimes, tłum. i red. Piotr Zawodniak

About Marta Kolczynska

KOMENTARZE