Home / Bałkany / Macedonia / Analiza: Nowy rząd, ta sama władza. Te same cele, nowa polityka?

Analiza: Nowy rząd, ta sama władza. Te same cele, nowa polityka?

Analiza: Łukasz Fleischerowicz

Na 27 lipca, dzień po 35. rocznicy upamiętniającej trzęsienie ziemi w Skopju, wyznaczono termin rozpoczęcia posiedzenia parlamentarnego, na którym ma zostać zatwierdzony skład nowego rządu. Na jego czele po raz trzeci z rzędu stanie Nikola Gruevski, lider partii VMRO-DPMNE, która 1 czerwca wygrała wybory. Przed władzami w Skopiu stoją te same cele i wyzwania, które zobowiązały się one zrealizować jeszcze przed pięcioma laty: zakończenie sporu wokół nazwy państwa i przyspieszenie integracji z Unią oraz NATO, rozwój gospodarczy, walka z korupcją oraz reforma administracji. Czy tym razem uda się spełnić wyborcze obietnice? Oczekują tego zarówno mieszkańcy Macedonii, jak i potencjalni inwestorzy

Przedterminowe wybory parlamentarne, które przeprowadzono w Macedonii 1 czerwca br., rozpisano wskutek bojkotu posiedzeń parlamentarnych przez deputowanych opozycyjnej, lewicowej SDSM (Sojusz Sił Demokratycznych Macedonii). Zarzucali oni rządzącej VMRO-DPMNE celowe działanie przeciwko opozycyjnym mediom. W ostatnim dorocznym raporcie dotyczącym wolności mediów, sporządzonym przez „Freedom House” stwierdzono, że w 2010 r. napotykały one liczne przeszkody.
Dziennikarze częściej niż w roku poprzednim trafiali przed sąd, pozywani byli przez polityków, funkcjonariuszy państwowych i konkurencję, a liczba wytoczonych procesów osiągnęła w minionym roku rekordową liczbę. Jak wynika z raportu, w obawie przed organami ścigania, wśród dziennikarzy wzrosła znacząco autocenzura, a ogólna atmosfera pracy sprzyjała raczej upolitycznieniu mediów niż przekazywaniu obiektywnych informacji.
W wyniku nacisków Komisji Europejskiej koalicyjni partnerzy zgodzili się powierzyć swój los wyborcom. Obawy, iż wybory nie zostaną przeprowadzone w sposób demokratyczny nie znalazły jednak uzasadnienia w praktyce. Przeciwnie, obserwatorzy OBWE po raz pierwszy w historii niepodległej Macedonii ocenili przebieg głosowania jako w pełni odpowiadający standardom europejskim. Z drugiej strony OBWE skrytykowała zamknięcie, już po wyborach, trzech dzienników: „Vreme”, „Szpic” i albańskojęzycznego „Koha e Re”, wzywając władze do poszanowania pluralizmu mediów i transparentnego śledztwa w sprawach przeciwko mediom.

Nowy rząd, stara władza
Kilka dni po ogłoszeniu wyników wyborów stało się jasne, że nowy rząd oprze się na dotychczasowej koalicji. Niewiadomą pozostawało jedynie to, czy albańska partia BDI Ali Ahmetigo zażąda dla siebie ważniejszych stanowisk w nowym rządzie i wymoże na macedońskim koalicjancie podpisanie jawnego dokumentu o warunkach umowy koalicyjnej. Przed dwoma laty warunki porozumienia koalicyjnego, również na życzenie BDI, zostały utajnione.
Zwycięska VMRO-DPMNE uzyskała 56 mandatów w 123-osobowym parlamencie, a współrządząca z nią BDI – 15. W stosunku do poprzedniej kadencji koalicja rządząca straciła 10 mandatów, która wraz z niezależnym kandydatem miała nie tylko bezwzględną większość głosów w jednoizbowym parlamencie, ale także 2/3 potrzebne w sytuacji konieczności przeprowadzenia zmian konstytucyjnych.
W nowym parlamencie nie będzie mieć takiej możliwości. W siłę urosła opozycyjna SDSM, którą w wielu sondażach przedwyborczych typowano na zwycięzcę (będzie mieć 42 posłów wobec 24 w poprzedniej kadencji), będzie więc kluczową siłą we wprowadzaniu zmian konstytucyjnych. Z debaty wypadnie prawdopodobnie albańska partia PDSh, która zapowiedziała bojkot posiedzeń parlamentarnych, nie uznawszy rezultatów wyborów. Partia Menduha Thaçiego uzyskała 8 miejsc w parlamencie (1 więcej niż w poprzedniej kadencji), ale nie zamierza zrezygnować ze swych mandatów i pobierania poselskich diet. 2 mandaty przypadły nowej partii – Odrodzeniu Narodowo Demokratycznemu (RDK) Rufi Osmaniego, burmistrza Gostivaru. Poza parlamentem znalazła się niespodziewanie Nowa Demokracja, Imera Selmaniego, zwanego albańskim Obamą, który w wyborach prezydenckich w 2009 r. uzyskał najlepszy rezultat wśród wszystkich albańskich kandydatów.
Lider koalicyjnej BDI, Ali Ahmeti zapowiedział po wyborach, że jego partia będzie się domagać od VMRO-DPMNE stanowiska ministra spraw zagranicznych lub komendanta głównego policji. Dziś już wiadomo, że żadne zmiany w podziale resortów pomiędzy Macedończyków i Albańczyków nie nastąpią. Najbardziej wpływowa w kraju albańskojęzyczna stacja telewizyjna TV ALSAT oceniła postawę Ahmetiego jako nieszczerą i godną pożałowania.

Stare twarze, nowa polityka?
Brak zmian w podziale resortów nie oznaczał jednak braku zmian na stanowiskach ministerialnych. Z ważniejszych stanowisk swój stołek ocalili jedynie Gordana Jankuloska, dotychczasowa minister spraw wewnętrznych oraz minister finansów Zoran Stavreski. Wielu z dotychczasowych ministrów zmieni resorty. Musa Xhaferri odejdzie z ministerstwa ds. samorządów i otrzyma stanowisko wicepremiera odpowiedzialnego za realizację Porozumienia Ochrydzkiego. Pełniący wcześniej tę funkcję Abdulaqim Ademi otrzyma tekę ministra ekologii, a Nikola Todorov przejdzie z resortu edukacji do ministerstwa zdrowia. Dotychczasowy minister gospodarki Fatmir Besimi zmieni resort, na ministerstwo obrony, a na poprzednim stanowisku zastąpi go Valon Saraçini. Nową twarzą w rządzie będzie Teuta Arifi, wiceprzewodnicząca BDI, która będzie kierować ministerstwem ds. integracji europejskiej. Nowym ministrem spraw zagranicznych zostanie dotychczasowy ambasador Macedonii przy UE, Nikola Poposki, a ministrem pracy i polityki socjalnej – Spiro Ristovski.
Analitycy w regionie nie są zaskoczeni faktem, że wielu ministrów pozostanie na stanowiskach bądź zmieni jedynie resort. Przyglądając się bowiem dotychczasowej postawie premiera Gruevskiego, można stwierdzić, że przywiązuje on większą wagę do jednogłośności swoich ministrów wobec polityki koalicji i ich zdolności kierowniczych, niż doświadczenia w danym sektorze. Z tego powodu porzucał on zawsze nielojalnych współpracowników lub takich, którzy mieli niekorzystny bilans politycznych sukcesów i porażek.
Zastąpienie Antonio Miloszovskiego Nikolą Poposkim na stanowisku ministra spraw zagranicznych oraz utrzymanie sekretariatu ds. integracji europejskiej przez BDI wydają się znaczącymi sygnałami, że przyszły rząd w Skopju chce przyspieszyć proces integracyjny. Były szef dyplomacji był znany z powściągliwej postawy wobec Aten, a dla macedońskich Albańczyków integracja europejska cały czas traktowana jest priorytetowo. Pozwalając na odejście Miloszovskiemu, który oficjalnie chce się poświęcić rodzinie, Gruevski i Ahmeti wysyłali sygnał do Brukseli, że chcą w nadchodzącej kadencji zakończyć spór z Grecją.
Głosowanie nad wotum zaufania dla rządu miało pierwotnie odbyć się 26 lipca, ale ze względu na rocznicę tragedii, która miała miejsce przed 35-ma laty, przesunięto je na kolejny dzień. Posłowie opozycji złośliwie komentowali, że jeśli rząd powstanie 26 lipca, nie będzie funkcjonował długo.
Przypomnieli Gruevskiemu, że tego dnia w 2006 r. ukonstytuował się parlament, w którym lider VMRO-DPMNE został po raz pierwszy premierem, ale jego rząd przetrwał zaledwie dwa lata. Wówczas macedońska prawica związała się z prawicą albańską – PDSh. W kolejnej kadencji, która trwała trzy lata Gruevski związał się z lewicującą BDI i jeśli tylko uzna się tendencję wzrostową za wiążącą, formowany właśnie rząd powinien przetrwać całą kadencję. Jest to oczywiście uwarunkowane nie tyle kalendarzem astronomicznym, co zdolnością władz w Skopju do ustępstw wobec Grecji i wytrwałością wobec wprowadzanych reform w kraju.

Na co czeka Macedonia?
Formująca się po raz drugi z rzędu koalicja VMRO-DPMNE – BDI nie jest monolitem. W programach obu partii istnieją różnice programowe mające podłoże ideowe (prawica i lewica) oraz etniczne (Macedończycy i Albańczycy), które jednak nie są nie do pogodzenia. Wszystko zależy od dobrej woli obu stron i konstruktywnego podejścia do pojawiających się problemów. A tych zapewne nie zabraknie. Jeszcze przed zaprzysiężeniem nowego rządu koalicji udało się oficjalnie wprowadzić język albański do instytucji państwowych na poziomie centralnym. W minionej kadencji rząd wprowadził też zmiany legislacyjne pozwalające na zawieszanie albańskiej flagi przed budynkami gmin, gdzie żyje ponad 50% Albańczyków, dokonanie amnestii wobec oskarżonych przez Trybunał w Hadze i obiecał zatrudnienie w ciągu najbliższych dwóch lat tylu Albańczyków w instytucjach państwowych, ilu przewidziano w Porozumieniu Ochrydzkim. Sukcesem koalicji było też uznanie niepodległości Kosowa i powołanie do życia Komitetu ds. stosunków międzyetnicznych, jako instytucji kontrolującej realizację postanowień Porozumienia Ochrydzkiego.
Przed formującym się rządem znajdują się palące kwestie zarówno na scenie krajowej, jak i na arenie międzynarodowej. Do kluczowych zaliczyć trzeba sprawę przełożonego na po wyborach spisu powszechnego i regulacje dotyczące składu etnicznego rachmistrzów, zmiany w prawie budżetowym dotyczące podziału pieniędzy według kryterium etnicznego, uregulowanie statusu byłych partyzantów UÇK, wprowadzenie zasady Badintera (m. in. likwidacji kary śmierci) do Rady Sądowniczej i Trybunału Konstytucyjnego, budowa cerkwi-muzeum w stołecznej twierdzy Kale i meczetu na centralnym Placu Makedonija oraz wypracowanie wspólnego stanowiska w sporze o nazwę państwa.
Najbardziej palącą kwestią, ze względu na termin realizacji, jest porozumienie niezbędne do przeprowadzenia spisu powszechnego. Pierwotnie miał się on odbyć w kwietniu br., ale z powodu przedterminowych wyborów oraz braku porozumienia pomiędzy koalicjantami, został przesunięty na pierwszą połowę października. BDI domaga się odwołania dotychczasowej i powołania nowej komisji nadzorującej przebieg spisu. Jej lokalne oddziały miałyby być tworzone według struktury etnicznej w lokalnych samorządach, skąd rachmistrze będą wyruszać w teren. Spis powszechny w Macedonii jest wydarzeniem służącym nie tylko czystej statystyce, ale przede wszystkim politycznym, ponieważ pozyskane informacje służą za podstawę roszczeń etnicznych wspólnot w danym regionie. Termin niezbędnego porozumienia upływa na początku września. Możliwe, że wprowadzona zostanie jedynie zmiana w prawie, która wymoże na rządzie zgodę na wysyłanie dwóch rachmistrzów, o różnej przynależności etnicznej w jedno miejsce.
Przed koalicją VMRO-DPMNE – BDI stoi też problem budowy cerkwi-muzeum i meczetu w centrum Skopia. Biorąc pod uwagę niepokoje społeczne spowodowane realizacją obu projektów oraz opinię zarówno Macedończyków, jak i Albańczyków najlepszym rozwiązaniem byłaby rezygnacja z budowy tych obiektów. To przyniosłoby też korzyść budżetowi państwa, który wydaje olbrzymie sumy na tworzenie „pomników historii”, zamiast na projekty trwale wzmacniające gospodarkę.

Priorytety – mocne i słabe strony
Jeszcze przed wyborami parlament macedoński przegłosował listę pięciu priorytetów na 2011 r. dla rządu Gruevskiego. Priorytet ekonomiczny dotyczył wzrostu gospodarczego i konkurencyjności na rynku oraz zmniejszenie bezrobocia (obecnie wynosi ono 32%). Priorytet etniczny odnosił się głównie do zakończenia implementacji Porozumienia Ochrydzkiego. Priorytet edukacyjny zakładał inwestycje w ten sektor. Priorytet prawny objął kontynuację reform sądownictwa i walkę z korupcją oraz przestępczością zorganizowaną. Priorytet polityki zagranicznej odniósł się do integracji z UE i NATO.
Wspomniany wcześniej „Freedom House” w dorocznym raporcie stwierdził, że Macedonia od kiedy została kandydatem do członkostwa UE, dokonuje co roku znaczącego postępu w walce z korupcją. Z kolei amerykański Departament Stanu pochwalił Macedonię za sprawną walkę ze zorganizowaną przestępczością i uznał ją za kraj najlepiej radzący sobie z tym problemem w regionie Bałkanów.
Prawdziwym wyzwaniem dla Macedonii na najbliższe cztery lata będzie wzrost gospodarczy i
rozwiązanie sporu z Grecją. Realny wzrost PKB (powyżej inflacji) i wzrost zatrudnienia możliwy jedynie poprzez państwowe nakłady i zagraniczne inwestycje w gospodarkę, w sektory, które przynoszą dochód – rozwój infrastruktury, przemysłu energetycznego i spożywczego, oraz rolnictwa i handlu zagranicznego, a tych na razie nie widać. Słabą stroną macedońskiej gospodarki pozostaje wciąż to, że głównym graczem na rynku jest państwo, które co gorsza napędza te sektory gospodarki (np. budownictwo), które nie gwarantują zwrotu poniesionych nakładów.
Od lat oczekuje się strukturalnych inwestycji w kraju. W ostatnim czasie mówi się o przeniesieniu działalności „Johnson Control”, ze Słowacji, do macedońskiej specjalnej strefy ekonomicznej Bunardżik, położonej 10 km od stolicy, co mogłoby dać pracę 1,5 tys. ludzi.
MFW oczekuje w 2011 r. wzrostu gospodarczego w Macedonii na poziomie 3%, dzięki zwiększającemu się eksportowi i realizowanym inwestycjom. Według dyrekcji światowej instytucji finansowej obietnice macedońskich władz wobec ograniczenia deficytu fiskalnego na poziomie 2,5% PKB w przyszłym roku znajdują potwierdzenie w praktyce. Rząd w Skopiu ma do dyspozycji kredyt z MFW w wysokości 480 mln euro i póki co nie przewiduje wydania kolejnych środków, oprócz 220 mln wydanych latem. Dyrekcja MFW oczekuje, że pozostałe środki będą wykorzystane tylko w sytuacji kryzysowej, zaś na potrzeby budżetu rząd wyemituje do końca roku euroobligacje.
Wobec integracji euroatlantyckiej największą przeszkodą pozostaje spór z Grecją. Niemal wszystkie partie przed wyborami zapewniały, że jakakolwiek zmiana w nazwie państwa będzie musiała zyskać poparcie narodu w referendum. Gruevski i Ahmeti mają odmienny stosunek wobec toczącego się sporu. Dla macedońskiej prawicy zmiana nazwy państwa jest ciosem w macedońską tożsamość narodową, zaś dla albańskiej lewicy, która choć okazuje większe zrozumienie dla Macedończyków, niż opozycyjna prawica, próbuje przekonać partnera koalicyjnego, ze żaden macedoński Albańczyk nie będzie wiecznym zakładnikiem sporu z południowym sąsiadem, który trwa już 20 lat, a który hamuje procesy integracyjne i rozwój gospodarczy kraju. Postawiony ostatnio w centrum Skopia pomnik noszący oficjalną nazwę „wojownik na koniu”, przedstawiający Aleksandra Macedońskiego z pewnością nie sprzyja poprawie stosunków dobrosąsiedzkich. Ateny wprost oceniły te działania jako antagonistyczne i negatywne wobec toczących się rozmów wokół zakończenia sporu.

Perspektywy dla Macedonii i polskiej prezydencji
Stabilność formującego się rządu Macedonii będzie zależeć zarówno od czynników wewnętrznych – głównie realizacji programów etnicznego i ekonomicznego oraz czynników zewnętrznych – postępu w negocjacjach z Atenami i uzależnionych od nich integracji euroatlantyckiej. Nie bez znaczenia dla nastrojów społecznych w kraju pozostaną wydarzenia polityczne w zakresie integracji w sąsiednich: Albanii, Kosowie i Serbii. Postęp Serbii w procesach integracji wobec braku zmian w Macedonii będzie znacząco wpływał na postawę Macedończyków, którzy będą szukać sprzymierzeńców w opozycji, zaś pozytywne zmiany w Albanii i Kosowie wobec zastoju w Macedonii mogą odnowić tendencje irredentystyczne wśród Albańczyków.
W perspektywie integracji europejskiej kontynuacja rządów VMRO-DPMNE i BDI nie jest najlepszym scenariuszem dla Macedonii. Zdecydowanie bardziej otwarta na dialog z Grecją macedońska lewica wespół z BDI lub Nową Demokracją, która znalazła się poza parlamentem mogłaby stworzyć rząd, który doprowadziłby do efektywnych zmian w kraju. Z drugiej strony obecna koalicja ma już doświadczenie we wspólnym rządzeniu i jeśli rotacje w ministerstwie spraw zagranicznych mają na celu zmiękczenie postawy wobec Aten, istnieje szansa, że w ciągu 4 lat Macedonia rozpocznie negocjacje z Unią. Wiele będzie zależeć od postawy SDSM, która jeśli postawi interes kraju ponad własne interesy partyjne i porozumie się przed ewentualnym referendum, pojawi się szansa na zakończenie sporu także na poziomie prawnym. Polska, obok Bułgarii i Słowenii jest jednym z trzech krajów Unii, które uznaje Macedonię pod jej oficjalną nazwą „Republika Macedonii”. Pozostałe kraje UE stosują w oficjalnych stosunkach skrót FYROM (Była Jugosłowiańska Republika Macedonii). Warszawa nie powinna jednak koncentrować się na działaniach zmierzających do uznania nazwy przez inne kraje członkowskie, lecz na rozwiązaniu sporu pomiędzy Skopiem i Atenami, pomagając w ten sposób Macedonii w rozpoczęciu negocjacji akcesyjnych.
Obecna pomoc Brukseli dla Grecji powinna zbalansować relacje pomiędzy Atenami a Skopiem przy stole negocjacyjnym. Z drugiej strony zbytnie uzależnienie pomocy dla Grecji od ustępstw wobec Macedonii mogłoby doprowadzić do skutków odwrotnych od zamierzonych i pogorszyć i tak już fatalne nastroje społeczne w Grecji. Nie ulega wątpliwości, że jakikolwiek krok w kierunku uregulowania sporu grecko-macedońskiego będzie dla Polski znaczącym sukcesem politycznym, większym niż wprowadzenie Chorwacji do Unii, czy przyznanie statusu kandydata Serbii, gdyż oba kraje pracują na to od lat.
Macedonia status kandydata do UE uzyskała już w 2005 r. W 2009 roku Komisja Europejska zarekomendowała Radzie UE rozpoczęcie negocjacji z tym państwem. Dla Macedonii nadszedł zatem najwyższy czas, by zakończyć spory o historię i podjąć decyzję może nawet politycznie niepopularną, ale niosącą za sobą bezpieczeństwo i stabilizację w kraju i regionie. Polska powinna zatem dążyć do przezwyciężenia greckiego weta na forum europejskim, ale czynić to poprzez nieoficjalne stanowisko i tajne negocjacje. Nie ma sensu informować społeczeństwa europejskiego o celach, które nie są możliwe do osiągnięcia. Lepsze dla Warszawy będzie pozostanie w pozycji, która gwarantuje osiągnięcie realnych celów politycznych w ciągu sześciu miesięcy prezydencji. Błędem byłoby jednak nie robić nic w kwestii zakończenia sporu. Macedonia wciąż jest słabo rozwiniętym ekonomicznie krajem, gdzie potencjał inwestycyjny jest znaczący nie ze względu na wielkość rynku, ale jego nienasycenie. Polscy przedsiębiorcy mogą więc zrobić dobry interes w tym kraju, ale do tego potrzebna jest gwarancja bezpieczeństwa kapitału i zwrotu nakładów inwestycyjnych. Realna perspektywa europejska Macedonii na pewno pomoże przekonać potencjalnych inwestorów do włożenia swoich pieniędzy w tamtejszą ekonomię.

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE