Home / Bałkany / Albania / Analiza: Perspektywy dla rynku gazowego w Macedonii

Analiza: Perspektywy dla rynku gazowego w Macedonii

Autor: Łukasz Fleischerowicz

Mimo, że w kraju funkcjonuje aż 5 podmiotów gospodarczych mających licencję na import gazu do Macedonii, jedynym istotnym graczem na rynku pozostaje spółka Makpetrol. Przedsiębiorstwo to jest nie tylko współwłaścicielem (50%) lokalnej sieci dystrybucyjnej, ale i jedynym partnerem największego dostawcy gazu na Bałkanach – Gazpromu. Zatem nawet w obliczu przyłączenia Macedonii do projektu budowy gazociągu South Stream perspektywa inwestycji nowych graczy i rozwoju rynku wydaje się dość ograniczona

Obok największego dostawcy gazu ziemnego w kraju – Makpetrolu (głównym akcjonariuszem w tej firmie jest jej dyrektor Andreja Josifovski), jednocześnie największego dystrybutora paliw w kraju, licencję na import i sprzedaż gazu mają cztery inne firmy – Alfagas, Makgas Consult, Gas Trade oraz Row & Refined Commodities. Jednak spółka-córka Makpetrolu (Makpetrol Prom-Gas), która powstała w marcu br. posiada wyłączność na zakup gazu od rosyjskiego dostawcy – Gazpromu. Od 2006 r. Makpetrol posiada też 50% udziałów w spółce joint venture GA-MA (pozostałe 50% należy do państwa), która jest właścicielem jedynego gazociągu w kraju. Ta przejmuje gaz na granicy z Bułgarią i dystrybuuje go rzeczonym rurociągiem do użytkowników w kraju – w Krivej Palance, Kumanovie i Skopiu. Już zatem na pierwszy rzut oka wydaje się, że konkurowanie z Makpetrolem celem stworzenia alternatywy na macedońskim rynku dla dostaw gazu, wydaje się być sprawą problemową.
Elektrociepłownia TE-TO, która należy do rosyjskiej firmy Sintez Group JSC po nowych inwestycjach stałą się na początku tego roku na tyle znaczącym odbiorcą gazu, że sama mogłaby kupić od Gazpromu potrzebną jej ilość gazu do produkcji ciepła i energii elektrycznej. Nie może jednak uzyskać zgody na bezpośredni import i dlatego wciąż kupuje droższy gaz za pośrednictwem Makpetrolu.
Członkowie Komisji Regulacyjnej ds. Energetyki (RKE) są świadomi, że aktywność konkurencji Makpetrolu jest znikoma i oficjalnie wyrażają niezadowolenie z takiego stanu rzeczy. Tym bardziej niezrozumiały pozostaje fakt, że nie interweniują oni zgodnie z literą prawa w celu likwidacji faktycznego monopolu na rynku gazu. A narzędzie ku temu jest. Paragraf 23 Prawa o Energetyce mówi o tym, że „o ile podczas monitoringu funkcjonowania rynków energii elektrycznej, ciepła i gazu naturalnego Urząd Regulacji Energetyki stwierdzi, że nie istnieje faktyczna konkurencja, może we współpracy z Urzędem Ochrony Konkurencji (KZK) wykonać dodatkowe badania rynku i podjąć się działań zapewniających promowanie konkurencji i zapewnienie sprawnego funkcjonowania rynków energii”.
Przepisy zatem są, cóż z tego, kiedy pozostają martwe? Według istniejących przepisów firma, która chce rozpocząć handel gazem w kraju musi otrzymać licencję na podstawie posiadanych umów zakupu określonej ilości gazu, oraz umów zawartych z nabywcami. Dostawca musi też mieć podpisaną umowę z operatorem gazociągu – GA-MA, która potwierdzi, że import określonych umową ilości dotrze do klientów. Wszystkie cztery konkurentki Makpetrolu posiadają licencję na handel gazem naturalnym, ale żadna nie ma podpisanych umów na import. Taką posiada jedynie Makpetrol, który co rok asygnuje nową umowę na dostawy gazu od Gazpromu.

Skromny rynek gazu
To, że Makpetrol podpisuje roczne, a nie długoterminowe kontrakty już świadczy o tym, że rynek gazu w Macedonii jest niewielki. I owszem, po dziś dzień większość mieszkańców Macedonii, w tym i stołecznego Skopia, nie korzysta w swoich gospodarstwach domowych z gazu. Ten przywilej ma w stolicy zaledwie 40 firm, wśród nich m.in. te, które znajdują się w specjalnej strefie ekonomicznej – Bunardżik. Gaz wykorzystuje się też do produkcji energii cieplnej, którą zimą ogrzewa się stolicę (notabene tylko w ciągu dnia).
Mimo, że możliwości przesyłowe gazociągu poprowadzonego w 1997 r. do granic stolicy wynoszą 800 mln metrów sześć. w kraju zużywa się zaledwie nieco ponad 20% jego mocy. W 2010 r. było to dokładnie 164,2 mln m. sześc.
Plan gazyfikacji Skopia powstał jeszcze w latach 90-ych XX wieku i do dzisiaj nie został zrealizowany. Budowa pierścienia gazowego wokół miasta, który miał być ukończony tego lata, a który przyłączyć miał do sieci przedsiębiorstwa produkcyjne w dzielnicach Giorcze Petrov i Vizbegovo, wciąż trwa. Dyrekcja GA-MA nie wywiązała się bowiem z obietnicy i w lipcu oświadczyła, że przedłuża termin realizacji projektu do wiosny przyszłego roku. Koszt trwających prac ocenia się na 2,5 mln euro. Przeciągające się prace są też wynikiem wciąż trwającego sporu pomiędzy udziałowcami GA-MA: Makpetrolem i Państwem.
Z tego między innymi powodu lokalne władze w Strumicy, mieście w pd-wsch Macedonii, tuż przy granicy z Bułgarią i Grecją podjęły się zadania budowy lokalnej sieci gazociągu. W ciągu dwóch ostatnich miesięcy wybudowano 7 z 13 km zaprojektowanych dla utworzenia miejskiej sieci gazociągu. Ukończenie budowy jedynej takiej sieci dystrybucji gazu w kraju, powinno nastąpić w październiku br. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy powinny także powstać dwie stacje dekompresji gazu ziemnego, który będzie transportowany przez specjalne cysterny ze stacji w Petricz, w Bułgarii.

Pomysły i realizacja projektów rządowych
Kiedy nie ma znaczącego rynku zbytu, ani realnej konkurencji, możliwości rozwoju w danym sektorze stają się ograniczone. Zatem budowa krajowej sieci gazociągów w kraju wydaje się pierwszym niezbędnym krokiem do rozwoju lokalnego rynku.
W maju 2010 r. rząd w Skopju przyjął „Strategię Energetyczną” dla kraju, która objęła także działania związane z rewitalizacją i modernizacją istniejącej oraz budową nowej infrastruktury, zwiększenie zużycia gazu ziemnego, zintegrowanie sektora energetycznego Macedonii z regionalnym i europejskim rynkiem (energia elektryczna, gaz naturalny) oraz budowę nowych połączeń gazowych. Na bazie Strategii powstać ma „Program Realizacji Strategii Rozwoju Energetyki”, w którym uwzględnione zostaną dwa scenariusze. Taki, który przewidywać będzie budowę elektrowni atomowej (5 mld euro) i który taki pomysł odrzuci (4 mld euro). Strategię opracowali członkowie Macedońskiej Akademii Nauk i Sztuk (MANU), a za jej realizację i nadzór odpowiedzialne są wspólnie – Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Środowiska i Planowania Przestrzennego oraz Ministerstwo Transportu i Łączności. Wsparciem Strategii zajmuje się powołana do tego celu Agencja ds. Energetyki.
W październiku 2010 r. do przeprowadzenia analizy technicznej i rozwoju projektów dla pięciu głównych odcinków planowanej sieci gazociągów w Macedonii, wybrane zostały cztery przedsiębiorstwa. Przygotowaniem dokumentacji dla pierwszego odcinka o długości 100 km wiodącego z Kleczovic (koło Kumanova) do Negotino, zajmie się firma „Prima Inżenering” ze Skopia. Do specyfikacji drugiego i trzeciego odcinka z Negotino do Bitoli, o długości również 100 km oraz ze Sztipu do Hamzali (koło Strumicy), o długości około 60 km, zostało wybrane ukraińskie przedsiębiorstwo „Ukrgasproekt”. Czwarty projekt budowy gazociągu od Hamzali do Stojakova (pod granicą z Grecją) o długości około 50 km, opracuje niemieckie konsorcjum „Diwi Consult International”. Wreszcie piąty odcinek gazociągu Skopje – Tetovo – Gostivar, z możliwością przedłużenia do Kiczeva, przeanalizuje firma „DIK Chakar – Partners”. Wybrane firmy na opracowanie projektów mają czas do października br.
Udział w finansowaniu projektów gazyfikacji Macedonii potwierdził w maju br. Europejski Bank Inwestycyjny (EIB). Podobnej deklaracji rząd w Skopiu oczekuje ze strony Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR).

South Stream i polityka Moskwy
Choć Rosjanie pozostają zainteresowani udziałem w w/w projektach, których koszt szacuje się na 270 mln dolarów, pozostają one póki co niezależne od wspólnych planów Ministerstwa Finansów i rosyjskiego Gazpromu, dotyczących przyłączenia Macedonii do gazociągu „South Stream”. O tym zadecydują analizy przeprowadzone właśnie przez Gazprom. W zależności od jej wyników będzie wiadomo, czy do Macedonii pociągnięte zostanie tylko odgałęzienie głównego gazociągu z bułgarskiego Petricz do Strumicy, czy przez kraj poprowadzona zostanie z Serbii jedna nitka South Stream, wiodąca dalej do Albanii i być może Kosowa. Jak poinformował obecny na Międzynarodowym Forum Gospodarczym w Petersburgu wiceprezes Gazpromu, Aleksander Miedwiediew, studium wykonalności zostanie ukończone najpóźniej do końca września br.
Całkowita wartość tego projektu wynieść ma od 200 do 300 mln USD, a część środków zostanie zagwarantowana przez władze w Moskwie, które zobowiązały się do spłaty tzw. kliringowego długu, w wysokości 60 mln USD, które Rosja, jako spadkobierca ZSRR wciąż jest dłużna Macedonii. Na razie nie wiadomo, czy Gazprom będzie chciał zainwestować więcej w powyższy projekt, choć jest to bardzo prawdopodobne. Przypomnijmy, South Stream to gazociąg, którego planowana całkowita przepustowość ma wynieść 63 mld m. sześć. (2 razy więcej niż konkurencyjny Nabucco), ma rozdzielić się w dwóch kierunkach.
Pierwszy wieść ma przez Serbię do Austrii, drugi przez Grecję (ewentualnie jedna nitka przez Macedonię i Albanię) do Włoch. Pierwsza z czterech nitek South Stream ma zacząć pompować gaz pod koniec 2015 roku (ok. 16 mld metrów sześciennych gazu rocznie). Gazprom zapewnił sobie 50% udziałów w projekcie (w projekt włączony jest włoski koncern Eni, francuski koncern EdF i ostatnio także niemiecki BASF). Inwestycje w ten projekt szacuje się na ok. 25 mld euro.
Moskwa, za pośrednictwem Gazpromu, główny gracz na rynku gazu na Bałkanach nie ma interesu w tym, by dopuścić w Macedonii do handlu gazem innego partnera poza Makpetrolem z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze rynek macedoński jest obecnie na tyle mały, że nie opłaca się  handlować małymi ilościami z kilkoma podmiotami na raz. Po wtóre, zgoda na monopol spółki, będącej w sporze ze skarbem państwa i współtworzącej spółkę będącą właścicielem sieci przesyłowej w kraju, daje władzom w Moskwie dobrą pozycję do ewentualnych negocjacji dotyczących przejęcia kontroli nad siecią. Sytuacja ta stwarza również możliwość nacisku w sprawie realizacji korzystnych dla Rosji innych projektów energetycznych w regionie. Chodzi tutaj nie tylko o włączenie Macedonii do projektu South Stream, ale także ewentualne przyciągnięcie Skopia do budowy elektrowni atomowej w bułgarskim Belene lub zgody na udział rosyjskich firm państwowych w budowie macedońskiej elektrowni w Mariovie. (Tu w rachubę wchodzi głównie o rosyjski państwowy potentat – Atomstrojeksport).

Małe szanse dla Nabucco
Trasa Nabucco w Bułgarii przebiegać będzie daleko od granic Macedonii. Ta wieść będzie do istniejącego terminalu gazu sprężonego (LNG) w Lozenecu, a następnie przez Starą Płaninę ku północy i zachodowi kraju w kierunku Rumunii. Z tego powodu włączenie się Macedonii do projektu Nabucco, którego realizacja ma rozpocząć się już w przyszłym roku, wydaje się mało realne. Jedyną szansą pozyskania kaspijskiej ropy przez rząd w Skopiu jest podjęcie negocjacji z Sofią, by ta zgodziła się dostarczać alternatywny wobec rosyjskiego gaz, do granic z Macedonią. I to jednak jest mało prawdopodobne, gdyż nie wiadomo, czy Nabucco zdoła zapewnić niezbędne ilości gazu ziemnego do głównego odbiorcy – krajów Unii Europejskiej. Gazociąg Nabucco ma przesyłać gaz z regionu Morza Kaspijskiego w ilości 31 mld m. sześć. rocznie. Przewiduje się, że w ciągu 50 lat funkcjonowania przetransportowane nim zostanie 1550 mld m. sześć. gazu.

Najwięcej tracą najbiedniejsi
Najbardziej smutną informacją dla macedońskich użytkowników gazu jest to, że słaby rynek i monopol w dostawie gazu spowodował, że cena 1000 metrów sześciennych jest najwyższa w całym regionie. Ta, na granicy Morza Czarnego z Bułgarią wynosi 270 euro, na granicy bułgarsko-serbskiej w wyniku kosztów transportu – 300 euro, jednak na granicy bułgarsko-macedońskiej aż 370 euro. Dla porównania – cena rosyjskiego gazu na granicy polsko-niemieckiej wynosi 240 euro. Nie są to jednak ceny, po których macedońscy przedsiębiorcy nabywają gaz. Mimo, że jest on znacznie tańszy niż ropa, to marża Makpetrolu i podatki czynią z gazu dobro luksusowe. Kiedy w Bułgarii oscyluje ona na poziomie 282 euro (a więc koszty dodane przez operatora to 12 euro na 1000 m. sześc.), a w Serbii 316 euro (16 euro), to w Macedonii sięga ona 394 euro (czyli koszty wynoszą aż 24 euro). Nie trzeba być filozofem, by stwierdzić, że i tak nieliczne przedsiębiorstwa macedońskie korzystające z błękitnego paliwa, które mają kształtować wzrost gospodarczy kraju, zmuszone są do płacenia niebotycznych sum za tego rodzaju energię. To sprawia, że macedońskie firmy są niekonkurencyjne pod względem kosztów produkcji (nie wliczając tu kosztów nakładu pracy). Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że rynek gazu w Macedonii tylko na papierze jest wolny i otwarty na konkurencję.

Co planują sąsiedzi
Kluczowym ogniwem w kilku projektach gazowych w regionie stała się Albania. Pierwszym z nich jest gazociąg transadriatycki (Trans Adriatic Pipeline – TAP), który ma wspierać Europę w osiągnięciu jej strategicznego celu, jakim jest zapewnienie dostaw gazu i ich dywersyfikacja. TAP to najkrótsza trasa tranzytu spośród wszystkich europejskich projektów gazociągów wspieranych przez Unię Europejską, w Południowym Korytarzu. Realizacja powyższego projektu zakłada tranzyt gazu z greckich Salonik, przez Albanię i Morze Adriatyckie do włoskiego Brindisi, niezależnie czy będzie to gaz rosyjski, czy pochodzący z innych źródeł. Gazociąg o długości 520 km ma zapewnić 10-20 mld metrów sześć. gazu rocznie. Projekt zakłada także budowę magazynów gazu w Albanii. Budowę gazociągu zaplanowało konsorcjum szwajcarskiej firmy EGL (42.5%), norweskiego Statoil (42.5%) i niemieckiego E.ON Ruhrgas (15%).
Wszystko wskazuje na to, że projekt TAP, zostanie połączony z innym – IAP (Ionian-Adriatic Gas Pipeline), rurociągiem, który przetransportuje gaz na północ Europy, przez Albanię, Czarnogórę, BiH i Chorwacji do włoskiego portu w Trieście. W założeniu może on też dostarczać gaz do Macedonii (ok. 1 mld metrów sześć. rocznie). Studium wykonalności projektu ma zostać wykonane do 2012 r. Jego realizacji podjęły się chorwacka PLINA w konsorcjum ze szwajcarskim EGL, a porozumienie w tej sprawie podpisały już rządy wszystkich krajów tranzytowych.
Kolejny projekt, tym razem z pominięciem Albanii, zakłada budowę gazociągu ITGI (Interconnector Turkey-Greece-Italy) z Turcji przez Grecję do Włoch. Obejmuje ona wybudowany już łącznik pomiędzy Turcją a Grecją (ITG) oraz znajdujący się w trakcie prac interkonektor między Grecją a Włochami (IGI). Gazociągiem, którego zakończenie budowy planowane jest na 2012 r., ma być transportowane 11,5 mld metrów sześć. gazu. Aktualnie gazociągiem tym dostarczany jest gaz z Azerbejdżanu. ITGI jest integralną częścią planu Unii Europejskiej, zmierzającego do zmniejszenia zależności od rosyjskich dostaw gazu ziemnego.
Jeśli zatem Macedonii udałoby się ukończyć budowę sieci i poprowadzić nitkę gazociągu do granicznego Stojakova oraz podpisać umowę z Grecją na budowę łacznika, uzyskałaby możliwość dywersyfikacji swoich źródeł gazu poprzez ITGI lub TAP. Rząd w Skopiu nie zaplanował jednak do tej pory budowy ani jednego interkonektora, co sprawia, że kraj spychany jest w regionie na boczne tory. Fakt, że sąsiednia Bułgaria planuje i wdraża aż cztery projekty łączników – z Grecją, Turcją, Serbią i Rumunią, dowodzi temu, jak słabo zaawansowane są projekty macedońskie. W sąsiednich krajach planuje się też budowę terminali LNG (np. w bułgarskiej Warnie), czy gazoportu (w albańskim Fier). Plany obejmują także budowę magazynów gazu. Aktualnie w budowie znajduje się magazyn w Banatskim Dvorze w Serbii, a dwa kolejne, projektowane są w Albanii (Dumrea i Divjaka). W Macedonii nie ma nawet na ten temat rzeczowej dyskusji.

Perspektywy dla Macedonii
Nie ulega wątpliwości, że dostęp do gazu naturalnego i jego niska cena, to jedne z najważniejszych zadań nowego-starego rządu Macedonii w sektorze gospodarki energetycznej. Tani gaz jest niezbędny, by macedońskie przedsiębiorstwa stały się bardziej konkurencyjne na europejskim rynku i przyciągnęły inwestorów zagranicznych.
W sytuacji, kiedy podłączenie się Macedonii pod projekt gazociągu Nabucco jest mało realne, a Rosja zobowiązuje się do spłaty długu w postaci inwestycji w sieć gazociągów, integracja sieci gazowej z South Stream wydaje się leżeć w macedońskim interesie narodowym. Takie działanie nie rozwiąże jednak problemu dywersyfikacji źródeł energii i cen gazu. Monopol, który dzierży Makpetrol może w ten sposób tylko zostać wzmocniony lub przejść w ręce Gazpromu. Sensowna wydaje się zatem sprzedaż udziałów państwa w spółce joint venture GA-MA zachodniemu inwestorowi, który promować będzie pozyskanie alternatywnych wobec rosyjskich źródeł gazu. Wcześniej jednak rzad musi rozwiązać spór z Makpetrolem w sprawie struktury własności nad istniejącym gazociągiem.
Szansa na dywersyfikację możliwa jest jedynie poprzez włączenie się Macedonii w projekty budowy łączników TAP i/ lub ITGI wiodących przez Grecję, zwłaszcza, że obecny projekt gazyfikacji kraju zakłada budowę nitki do granicy z południowym sąsiadem. Czy jednak obecny rząd będzie umiał porozumieć się w tej kwestii z Atenami?
Jeśli nie, władzom w Skopiu pozostaną jedynie negocjacje z Tiraną, która staje się kluczowym ogniwem w kilku projektach gazowych w regionie. Problemem będzie jednak znów cena gazu, która będzie zapewne wyższa w Albanii, niż w Grecji. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę koszty przesyłu i konieczność budowy gazociągu z Gostivaru do granicy z Albanią.
Wciąż niewiadomą pozostaje decyzja Rosji w sprawie przyłączenia Macedonii do projektu South Stream. Z macedońskiego strategicznego punktu widzenia najkorzystniejszym rozwiązaniem byłoby pociągnięcie jednej nitki przez sam środek kraju do Albanii. Dużo gorszym rozwiązaniem będzie połączenie ze South Stream w bułgarskim Petricz, projekt ten skaże bowiem Macedonię na marginalizację w dziedzinie rozwoju gazyfikacji kraju (brak łączności z Albanią i Kosowem). Jednak bezwzględnie najgorszą propozycją może się okazać propozycja Gazpromu połączenia się do South Stream w Grecji, gdyż projekt ten całkowicie przekreśli ewentualne plany dywersyfikacji gazu. Według szacunków Gazpromu, Macedonia po 2030 r. może zużywać nawet 2,5 mld metrów sześć. gazu rocznie. To oznacza nie tylko konieczność zwiększenia mocy przesyłowych istniejącego gazociągu (która wynosi 800 tys. m3), ale i potrzebę budowy naturalnych składów gazu. Takich planów rząd w Skopiu na razie nie ma.

Perspektywy dla polskiego biznesu
Szanse dla polskiego biznesu w sektorze energetycznym są dość ograniczone, przede wszystkim ze względu na zainteresowanie regionem ze strony światowych potentatów. Możliwością drogą inwestowania w tej dziedzinie gospodarki macedońskiej należałoby upatrywać w zakupie akcji Makpetrolu i przejęciu państwowych udziałów w spółce GA-MA. Tylko tą drogą można się dostać do handlu gazem i energią na rynku macedońskim. Pozytywny stosunek rządu macedońskiego wobec takich działań można pozyskać drogą wsparcia rządu w Skopie przy realizacji projektów gazyfikacji, poprzez promowanie ich współfinansowania przez instytucje i programy europejskie. W takiej sytuacji polscy przedsiębiorcy uzyskaliby realną szansę na udział w tych projektach, także jako podwykonawcy.

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE