Home / Bałkany / Bałkany Zachodnie / Przygotowania do budowy Gazociągu Południowego w państwach bałkańskich

Przygotowania do budowy Gazociągu Południowego w państwach bałkańskich

Autor: Łukasz Fleischerowicz

Gazociąg Południowy, projekt budowy najdłuższego gazociągu w Europie o długości 3600 km ma kosztować 15,5 mld EUR i osiągnąć pełną przepustowość – 63 mld m sześć. w 2018 r. Gaz z Rosji czterema nitkami popłynie po dnie Morza Czarnego do bułgarskiego portu w Warnie. Z miasta Plewen dwie nitki zostaną skierowane na południe do Grecji i Włoch z odnogą do Macedonii, a dwie na północ – przez Serbię a dalej Węgry lub Chorwację przez Słowenię do włoskiego Treviso. Z Serbii zaplanowana jest odnoga do Republiki Serbskiej stanowiącej cześć Bośni i Hercegowiny. Nie jest jeszcze rozstrzygnięte, czy jedna odnoga zostanie pociągnięta do Czarnogóry.

Głównym inwestorem gazociągu jest rosyjski Gazprom, który powołał spółki-córki mające za zadanie realizację projektu na poszczególnych odcinkach przebiegających w konkretnych krajach. Budowa ma ruszyć już w grudniu br. Jak pod koniec czerwca zapowiedział dyrektor Gazpromu Aleksiej Miler, najprawdopodobniej zostanie wybudowana najpierw jedna nitka gazociągu, a następnie – jednocześnie – dwie kolejne nitki. Do końca 2018 r. powstanie ostatnia czwarta nitka South Stream.

Za odciek off-shore’owy na Morzu Czarnym odpowiedzialna jest spółka South Sream Transport AG z kapitałem zakładowym 100 tys. CHF. Udziałowcami obok Gazpromu (50 proc.) są włoska Eni (20 proc.), niemiecki Wintershall oraz francuski EdF (po 15 proc.) zarejestrowana w Szwajcarii. Według ostatnich doniesień rosyjskiego Kommiersant z początku sierpnia br. spółka może zostać przerejestrowana do Holandii lub Austrii. Szwajcaria nie jest ponoć korzystna ze względów podatkowych dla włoskiego Eni, które bierze udział w projekcie. Gazprom większość swoich spółek-córek rejestrował do tej pory w szwajcarskim Zug, które uchodzi za raj podatkowy. Czynił to nie tylko z powodu udogodnień podatkowych dla spółek typu off-shore, ale także z powodu tego, że w Szwajcarii nie obowiązuje unijne prawo, co mogło mieć wpływ na przejrzystość inwestycji i działań spółki-matki.

Sytuacja prawno-techniczna Gazociągu Południowego w poszczególnych krajach bałkańskich jest nieco odmienna. Inny jest także poziom przygotowań do rozpoczęcia inwestycji, warto więc przyjrzeć się z bliska postępom prac, z perspektywy poszczególnych krajów.

 

Bułgaria

Mimo wielokrotnych zapewnień ze strony premiera Bojko Borisowa i ministra gospodarki, energetyki i turystyki Deljana Dobrewa o przyspieszeniu procedur związanych z  realizacją projektu South Stream, Bułgaria ma spore opóźnienia, które mogą przeszkodzić rozpoczęciu prac budowlanych zaplanowanych na 15 listopada br. Chodzi przede wszystkim o przeciągający się wybór konsultantów, których zadaniem będzie ocena oddziaływania gazociągu na środowisko oraz wykonawców szczegółowego planu przebiegu trasy. Konsultant miał zostać wybrany jeszcze w marcu br., a 27 czerwca br. rozpoczęto dopiero procedurę oceny wpływu rurociągu na środowisko na 22-km odcinku mającym przebiegać na bułgarskich wodach terytorialnych. Opóźnienia te są niekorzystne nie tylko dla inwestora, ale odbijają się czkawką na obywatelach Bułgarii, którzy kupują najdroższy gaz w Unii Europejskiej (według wskaźnika siły nabywczej – 10,1 PPS za 100 m3/h). Pod koniec lutego br. rząd w Sofii uzgodnił z Gazpromem, że otrzyma upust na gaz w wysokości 11%. Bułgarskiej stronie udało się też wynegocjować eliminację pośredników przy podpisywaniu kolejnego, 7-letniego kontraktu na dostawy gazu. Umowa obowiązująca od 2013 r. zostanie zawarta bezpośrednio z Gazpromem Eksport. Obie umowy są jednak zawieszone, włąśnie ze względu na opóźnienia związane z gazociągiem.

W rosyjskich mediach spekuluje się, że opóźnienia Sofii wynikają z faktu, że ma ona poważne trudności z zabezpieczeniem finansowania inwestycji. Jak podała rosyjska Agencja Pram-TASS, chcąc przyspieszyć i zaktywizować stronę bułgarską, Gazprom zaproponował już rządowi Borisowa, by przejąć 70% kosztów finansowania odcinka w postaci kredytu spłacanego z przyszłych wpływów z opłat tranzytowych. Pozostałe 30% wzięliby na siebie inwestorzy, 15% przypadłoby więc na stronę bułgarską. Sofia oficjalnie nie odniosła się do tej propozycji.

Odcinek South Stream w Bułgarii będzie budować spółka, w której udziały mają równo po 50% Gazprom i BEH (Bulgarian Energy Holding). Wartość inwestycji w Bułgarii to ok. 1 mld EUR.

 

Serbia

Serbska nitka Gazociągu Południowego rozpocznie się pod Zaječarem a skończy koło Horgoša lub Bačkiego Bregu (jeśli pobiegnie na Węgry) albo w Batinie, na granicy z Chorwacją i liczyć będzie ok. 470 km. W dwóch miejscach, ze względu na ukształtowanie powierzchni zostanie poprowadzony pod Dunajem. W budowę tego odcinka zainwestowanych ma zostać 1,7 mld EUR. Przepustowość gazociągu przebiegającego przez Serbię ma wynieść co najmniej 36 mld m sześć. Projekt który ma zostać zrealizowany w ramach porozumień z Moskwą (jej efektem była m. in. sprzedaż pakietu większościowego w spółce NIS – Naftna Industrija Srbije) wdroży spółka utworzona w Szwajcarii. W tym przypadku Gazprom ma 51% udziałów, pozostałe 49% należy do serbskiego operatora –Srbijagas. Sytuacja taka jest bardzo niekorzystna dla Serbii, gdyż w praktyce oznaczać może, że do serbskiego budżetu nie wpłyną żadne środki z podatków, a miejscowe firmy mogą być dyskryminowane podczas przetargów na wykonanie kolejnych prac. Pierwszej sytuacji Belgrad może uniknąć tylko, jeśli w Serbii powstanie przedstawicielstwo szwajcarskiej spółki, jednak w obu przypadkach rząd serbski ma niewiele narzędzi nacisku na Gazprom, który jest większościowym udziałowcem i sam będzie dyktować warunki na rynku decydując o wyborze wykonawców. Jednym z narzędzi jest kwestia opłat tranzytowych, na czym Serbia miała zarobić 100-200 mln EUR rocznie. Gazprom będzie chciał bowiem maksymalnie obniżyć koszty tranzytu, jeśli Belgrad zrezygnuje z większych wpływów do budżetu może pomóc serbskim firmom i liczyć na wpływy z podatku VAT od tych firm.

Z projektem South Stream w Serbii powiązana jest także budowa elektrowni gazowych w Belgradzie, Nowym Sadzie, Pančevie i Niszu (ich wartość inwestycyjna to ok. 3,3 mld EUR). Na chwilę obecną możliwość transportu gazu miałyby jedynie elektrownie w Belgradzie i Nowym Sadzie, zatem zapewne one powstaną jako pierwsze.

Przygotowania do budowy serbskiego odcinka South Stream mają zostać zakończone w październiku, a prace konstrukcyjne ruszyć już w grudniu br.

 

Bośnia i Hercegowina

Mniejszościowy udziałowiec serbskiego wykonawcy gazociągu – Srbijagas zabiega o budowę 480-km odnogi  do Bośni i Hercegowiny, wzdłuż rzeki Sawy. Jego przepustowość miałaby wynosić nawet 1,2 mld m sześć. i zostać poprowadzona do Banja Luki i Sarajewa.

Pod koniec czerwca br. rząd Republiki Serbskiej przyjął informację o realizacji projektu gazowego – podłączeniu tej części kraju do Gazociągu Południowego i podpisaniu memorandum między RS a rosyjskim Gazpromem. Prezydent RS Milorad Dodik oraz dyrektor South Stream Serbia (Južni tok Srbija) Dmitrij Maliszew porozumieli się w sprawie powołania we wrześniu spółki, która będzie odpowiedzialna za inwestycję w Republice Serbskiej w BiH. Budowa odnogi gazociągu miałaby rozpocząć się pod koniec 2013 r.

 

Czarnogóra

Rząd Podgoricy zadecydował o przyłączeniu się do projektu na początku lutego br. W marcu premier Igor Lukšić podpisał porozumienie w sprawie opracowania studium wykonalności dla odnogi, która zostanie zapewne pociągnięta z Serbii. Nie jest znany termin wykonalności studium.

 

Chorwacja

W połowie sierpnia br. przedstawiciele państwowej chorwackiej spółki Plinacro i Gazpromu – udziałowców w firmie South Sream Croatia (Južni tok Hrvatska), którzy posiadają po 50% udziałów w tej firmie, porozumieli się co do technicznych szczegółów przebiegu trasy Gazociągu Południowego na terenie Chorwacji. Przebiegać on będzie od granicy z Serbią, w okolicach Sotina i dalej skierowany zostanie do Vukovaru i Osijeku. Całkowita długość gazociągu w Chorwacji wyniesie 270 km, a przez kraj, co roku ma być transportowane 30 mld m sześć. gazu. Wartość inwestycji szacowana jest na ok. 600 mln EUR. Każda z firm zainwestuje po 300 mln EUR. Plinacro szacuje, że Chorwacja z opłat transportowych zarobi rocznie ok. 24 mln EUR, czyli ok. 8% całkowitej inwestycji.

Podczas ustaleń ze stroną rosyjską rozważano także możliwość zmiany trasy South Stream. Ponieważ Węgry wciąż odkładają opracowanie studium wykonalności dla odcinka rurociągu przebiegającego przez ich kraj, chorwacki odcinek może przekształcić się z odnogi gazociągu w główny odcinek trasy. W ten sposób Budapeszt może zostać wykluczony z uczestnictwa w projekcie. Dyrekcja Gazpromu ma podjąć ostateczną decyzję w tej sprawie w październiku br. Budowa chorwackiego odcinka ma rozpocząć się w 2015 r. i powinna potrwać około rok.

 

Słowenia

Po wycofaniu się z projektu South Stream Austrii (gazociąg miał pierwotnie przebiegać do strategicznego Baumgarten) Rosja opracowała nowy plan, z gazociągiem biegnącym przez Słowenię do hubu gazowego we włoskim Treviso. Przedstawiciele Rosji i Słowenii, porozumienie o powołaniu spółki joint venture na terenie Słowenii podpisali w marcu 2011 r. W lutym br. podpisano aneks do umowy wspólników ustanawiający South Stream Slovenia. 50% udziałów ma w niej Gazprom, a 50%  słoweński Plinovod. Trasa gazociągu jest obecnie ustalana na podstawie studium wykonalności, które zostało opracowane i zatwierdzone przez obu partnerów. Do tej pory spekulowano, że gazociąg miał rozpoczynać się w gminie Lendava, przy granicy z Węgrami i Chorwacją, ale w sytuacji możliwego wyłączenia z projektu Budapesztu, punkt wejściowy trasy może zostać zmieniony. Gazprom chciałby też położyć rurociąg możliwie najbliżej granicy z Austrią, ale na tych terenach trzebaby wywłaszczyć wiele osób. Odszkodowania wiązałyby się z dodatkowym obciążeniem słoweńskiego budżetu. Ostateczna decyzja co do trasy ma zostać podjęta w listopadzie br. Wartość inwestycji na terytorium Słowenii szacowana jest na 1 mld EUR.

 

Macedonia

Na początku lipca br. podczas 6 sesji Macedońsko-Rosyjskiej Komisji Mieszanej w Niżnym Nowogrodzie strona rosyjska przedłożyła wicepremierowi i ministrowi finansów Zoranowi Stavreskiemu projekt umowy z Gazpromem, poprzez który Macedonia stanie się częścią projektu Gazociągu Południowego. Odnoga gazociągu miałaby być poprowadzona od południowej bułgarskiej nitki skierowanej do Grecji i kosztować ok. 25 mln EUR, a zostać ukończona do 2015 r. Do Macedonii popłynęłoby 2,5 mld m sześć. gazu. Ostateczny projekt przygotowany przez Gazprom ma zostać przedłożony do końca września br.

W Macedonii, podobnie jak w Serbii, budowa gazociągu powiązana jest z innymi projektami energetycznymi, przede wszystkim budowy sieci gazociągowej w całym kraju oraz elektrowniami gazowymi. W połowie sierpnia do Skopje przybyli przedstawiciele spółki-córki Gazpromu – Strojtransgaz, by omówić warunki inwestycji. Skopje oczekuje podpisania umowy do końca 2012 r. Zapewne dopiero wtedy macedoński rząd podejmie decyzję o uczestnictwie w South Stream i powołaniu wspólnie z Gazpromem spółki-operatora na terenie kraju. W budżecie państwa na gazyfikację wydzielono na razie 15 mln USD, które wraz z 60 mln USD tzw. długu kliringowego, które Rosja musi spłacić Macedonii, mają stanowić pierwszą cześć środków przeznaczonych pod inwestycję. Łączny koszt budowy sieci gazociągowej nad Vardarem to 300 mln USD. Rząd prowadzi rozmowy z EBOiR i EBI w sprawie uzyskania niskooprocentowanych kredytów.

 

Grecja

Odcinek South Stream w Grecji będzie budować spółka powołana w czerwcu 2010 r., w której udziały, mają po 50% Gazprom i państwowy DESFA. Sytuacja w tym kraju jest o tyle bardziej skomplikowana, że partner Gazpromu, będący w 100% własnością Skarbu Państwa jest przeznaczony do prywatyzacji. Sprzedaż udziałów w państwowych koncernach jest dla Grecji jednym z warunków otrzymywania kolejnych transz programu pomocowego z Unii Europejskiej, EBC i MFW. Choć Gazprom nie będzie się ubiegał o przejęcie operatora, to jednak złożył ofertę na przejęcie państwowego dostawcy gazu – DEPA (obecnie 35% należy do Hellenic Petroleum a 65% do rządu) oraz 35% udziałów w Hellenic Petroleum za pośrednictwem serbskiej spółki NIS (w której posiada 51% udziałów). W przypadku DEPA konkurencja jest bardzo silna, gdyż do konkursu zgłosiło się jeszcze 13 innych firm. Gazprom jest jednak od lat bardzo aktywny w Grecji, jego spółka-córka Strojtransgaz budowała tam wiele gazociągów, którymi dostarczany jest surowiec za pośrednictwem Turcji (rosyjski gaz trafia do Grecji także poprzez łącznik z Bułgarii). Gdyby Gazprom przejął DEPA skróciłby łańcuch pośredników w dostawie gazu do Grecji (do tej pory inna spółka-córka Gazexport sprzedawała gaz państwowej DEPA) i od 2016 r., kiedy wygasa obecny kontrakt, nie tylko zwiększył swoje zyski, ale monopolistycznie narzucił własne ceny.

 

Turcja

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o Turcji, która tylko pośrednio uczestniczy w projekcie South Stream. W ostatnich dniach 2011 r. Ankara porozumiała się z Moskwą w sprawie budowy gazociągu przez wody terytorialne Turcji na Morzu Czarnym. Tego samego dnia Gazprom podpisał z tureckim koncernem Botaş aneks do kontraktów gazowych, które umożliwiają zwiększenie dostaw rosyjskiego gazu i obniżkę jego ceny.

 

Komentarz:

  •  Główne cele projektu South Stream to, podobnie jak w przypadku Nord Stream zmniejszenie zależności rosyjskiego eksportu gazu od tranzytu przez Ukrainę i Białoruś oraz przeciwdziałanie konkurencyjnym projektom Nabucco-West oraz TAP (Trans-Adriatic Pipeline) w południowym korytarzu gazowym, które mają być zasilane ze źródeł azerskich na Morzu Kaspijskim. Największym problemem kosztowym w realizacji Gazociągu Południowego jest brak zgody Brukseli na wpisanie tego projektu do III pakietu liberalizacyjnego na unijnym rynku energetycznym.
  •  W przeciwieństwie do Brukseli i forsowanego przez nią Nabucco, Moskwa ma opracowaną strategię działania wobec projektu South Stream. Porzucenie projektu, nawet w sytuacji przejęcia kontroli nad siecią przesyłową na Ukrainie, wydaje się co raz mniej prawdopodobne. Powodzenie Gazociągu Południowego w perspektywie Moskwy nie jest bowiem tak bardzo uzależnione od ceny rynkowej projektu, a silnie jest motywowane czynnikami politycznymi, przede wszystkim możliwością wzrostu wpływów w regionie Półwyspu Bałkańskiego oraz wejściem na rynki unijne. W chwili obecnej Gazprom może najwięcej ugrać w Grecji, gdzie stara się o przejęcie ogólnokrajowego dystrybutora gazu DEPA.
  •  W przypadku realizacji projektu wiele krajów bałkańskich zyska wielomilionowe inwestycje, które oznaczają przychody dla budżetu państwa oraz nowe miejsca pracy. Część krajów (Macedonia, Czarnogóra, Republika Serbska w BiH) zyska szansę na podłączenie się do europejskiej sieci gazowej i możliwość obniżenia kosztów poboru energii dla odbiorców końcowych (zarówno osób fizycznych, jak i firm). Zwiększy się natomiast stopień zależności poszczególnych krajów wobec dostaw rosyjskiego gazu. Z perspektywy finansowej projektu, w najgorszej sytuacji znalazła się Serbia, która ma niewielkie szanse na znaczne przychody z podatków, co jest dodatkowym ciosem dla pogłębiającego się deficytu budżetowego. Jest to przestroga dla rządów Macedonii, Czarnogóry i Republiki Serbskiej, by nie tworzyć spółki joint venture z nierównym  udziałem państwa.
  •  Najbardziej zaawansowane prace nad projektem obserwujemy niewątpliwie w Serbii, a także, mimo znacznych opóźnień w Bułgarii. Do końca roku będziemy wiedzieć, czy South Stream przebiegnie przez Węgry oraz którędy dokładnie popłynie gaz przez Bułgarię, Chorwację i Słowenię. Nie należy spodziewać się znaczących postępów w Grecji, gdyż Ateny wciąż borykają się z kryzysem gospodarczym. Jednocześnie prawicowy rząd, po odrzuceniu przez konsorcjum Szach Deniz projetu ITGI będzie zabiegał o realizację projektu TAP kosztem Nabucco-West i South Stream. Należy się więc spodziewać, że Gazprom nie wygra konkursu na sprzedaż DEPA.
  •  Sugestie Gazpromu wobec możliwości wycofania się z projektu na Węgrzech należy traktować jedynie jako formę politycznego nacisku Moskwy na przyspieszenie prac dotyczących badania wpływu budowy gazociągu na środowisko. Rosja nie zrezygnowała ze swych planów wobec podłączenia do gazociągu Austrii. O planach Gazpromu świadczą bowiem propozycje wobec Lublany, by poprowadzić nitkę wiodącą do Włoch możliwie blisko granicy z Austrią. Jeśli Słowenia, ze względu na wysokie koszty, nie przystanie na propozycje Gazpromu, nizinne Węgry będą tańszym rozwiązaniem niż budowa długiego łącznika ze Słowenii.

 

Rekomendacje:

  • Polska powinna podejść pragmatycznie do projektu Gazociągu Południowego. Faktem jest, że po budowie Nord Stream, zmniejszy on jeszcze bardziej zależność Rosji od Polski jako kraju tranzytowego w dostawach gazu do Europy. Świadomość tego nie powinna przeszkadzać Warszawie w prowadzeniu dotychczasowej polityki wobec sojuszników z Grupy Wyszehradzkiej (zwłaszcza Węgier) a powinna szerzej otworzyć drzwi na kraje południowosłowiańskie (Serbię i Bułgarię), które stają się coraz ważniejszym odbiorcą polskich towarów eksportowych i gdzie polskie inwestycje rosną w siłę.
  •  Budowa South Stream oraz projekt Nabucco unaocznia coraz większe znaczenie południowego korytarza dla gospodarki Unii Europejskiej. Polska powinna bardziej zaangażować się w politykę sojuszniczą w tym regionie, mając także na uwadze możliwy wzrost wpływów gospodarczych i zadbać, podobnie jak Rosja, o dywersyfikację rynków zbytu, uniezależniając się bardziej od eksportu do Rosji, Niemiec i na Ukrainę. Przy odpowiednim zaangażowaniu otworem stoi duży i nienasycony rynek turecki.

 

Źródła: economymagazine.bg, econ.bg, rtv.rs, jutarnji.hr, finance.si, pobjeda.me, biznes.ba, kapital.mk, ekathimerini.com, energyobserver.com, balkanistyka.org, osw.waw.pl, ebe.org.pl, forsal.pl

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE

Jesli chodzi o mapke zaläczpnä do artykulu, pojawia sie malusienki bläd :) Mapa Bosni i Hercegowiny nie odpowiada rzeczywistosci. Choc zaznaczono na niej skrawek bosniacko-hercegowinskiego wybrzeza, to jednak wedle tej mapy – Neum znajduje sie za Polwyspem Peljesac. Rosjanie za bardzo sie rozpedzili :)