Home / Polityka / Analiza: Spór między Prisztiną a Belgradem o określnik „Republika”

Analiza: Spór między Prisztiną a Belgradem o określnik „Republika”

Anna Wyrobek

Dialog między Kosowem a Serbią, nazywany ze względu na poprawność polityczną dialogiem między Prisztiną a Belgradem, któremu pośredniczy UE, rozpoczął się 8 marca ubiegłego roku. Z jego rozpoczęciem wiązano wielkie nadzieje. Już sam fakt, że przy jednym stole udało się usadzić przedstawicieli obu stron, wydawał się być niebagatelnym sukcesem. W ciągu tego roku udało się wypracować konsensus jedynie w kilku punktach i trudno nazwać to sukcesem, zważywszy na fakt, że porozumienia te nie są realizowane w zadowalający sposób lub widnieją jedynie na papierze.

Rozpoczęta w tym tygodniu kolejna runda dialogu Kosowo-Serbia skupia się głównie wokół dwóch tematów, czyli reprezentacji Kosowa na spotkaniach regionalnych oraz realizacji porozumień o Zintegrowanym Zarządzaniu Granicami. O ile drugi temat, według Brukseli, wymaga czasu i odpowiedniej legislacji, aby z kwestii politycznej mogło się to zmienić w  kwestię praktyczną, o tyle spór o pełną nazwę Kosowa wymaga kompromisu obu stron.

Jest to najbardziej sporny temat, który doprowadził do zerwania uprzednio prowadzonych rozmów i dotyczył przedstawicielstwa Kosowa na forach i zjazdach w regionie. Prisztina oczekiwała przedstawicielstwa swojego kraju pod nazwą Republiki Kosowa, z kolei Belgrad nalegał na podporządkowanie się Rezolucji 1244 Narodów Zjednoczonych.

Data rozpoczęcia kolejnej rundy dialogu nie była jeszcze znana na dwa tygodnie przed podjęciem decyzji o przyznaniu Serbii statusu państwa kandydującego do Unii. Taki rozwój wydarzeń może się okazać problematyczny, biorąc pod uwagę płynące z Berlina sygnały, że Niemcy nie zmienią stanowiska, jeśli porozumienia zostaną osiągnięte w ostatnim momencie przed spotkaniem ministerialnym, jak to miało miejsce w grudniu.  Jeśli Niemcy utrzymają swoje twarde stanowisko możliwe, że o kandydaturze Serbii będą prowadzone rozmowy dopiero w grudniu. Szef serbskiej ekipy negocjacyjnej, Borislav Stefanović oskarżył Prisztinę o postawę oportunistyczną i nieelastyczną.

I rzeczywiście. W czasie dyplomatycznych spotkań mających miejsce przed rozpoczęciem rozmów przedstawiciel UE w dialogu Prisztina-Belgrad, Robert Cooper wielokrotnie odwiedzał oba kraje spotykając się z czołowymi politykami próbując poznać i wpłynąć na ich stanowiska. Odwiedzając Kosowo spotkał się m.in. z panią prezydent Afitete Jahjagą, która oświadczyła, że Kosowo powinno być reprezentowane pod pełną nazwą, którą uznało 87 państw świata i pod którą prowadzi stosunki dyplomatyczne jako suwerenne i niezależne państwo.

Premier, Hashim Thaçi oświadczył w komunikacie medialnym, że każde rozwiązanie tej kwestii, które przeczy niezależności i suwerenności Kosowa będzie nie do przyjęcia, a wicepremier oraz szefowa kosowskiej ekipy negocjacyjnej do spraw dialogu, Edita Tahiri, podkreśliła, że jedyne możliwe do przyjęcia dla kosowskiego rządu rozwiązanie to takie, które pozostaje w zgodności z kosowską konstytucją i z narodowymi interesami kraju. Ostatecznie, po zakulisowych negocjacjach, rząd Kosowa oraz premier Hashim Thaçi zgodzili się aby Kosowo było reprezentowane w sposób o jakim jest mowa w Rezolucji 1244 pod warunkiem, że obok w przypisie znajdować się będzie Deklaracja Niepodległości Kosowa oraz postanowienie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości dotyczącego aktu ogłoszenia niepodległości.

Takie stanowisko kosowskich partii rządzących wzbudziło negatywną reakcję opozycji. Główne gazety w Kosowie rozpisały się o politycznej burzy, którą rozpętał Thaçi. W kuluarach mówi się, że opozycyjne partie Kosowa mają zamiar przedłożyć w Parlamencie wniosek o wotum nieufności wobec premiera. Od niedzieli trwają ponoć międzypartyjne konsultacje partii opozycyjnych oraz niezadowolonych deputowanych wewnątrz PDK oraz AKR-u. Celem jest zebranie niezbędnej liczby głosów do poparcia inicjatywy opozycji, która domaga się reprezentowania kraju pod nazwą Republiki Kosowa. W ten sposób opozycja chce zapobiec ewentualnemu porozumieniu z Brukselą, która, jak podają anonimowe źródła, stara się ,,przekupić” Kosowo wizją zniesienia wiz.

Kontynuacja dialogu i realizacja porozumienia o zarządzaniu granicami a także o reprezentacji Kosowa w dalszej perspektywie to 2 z 3 warunków ustalonych dla Serbii przez UE w grudniu ub. r. Po ich spełnieniu, jeśli 28 lutego podczas Rady do spraw Ogólnych kraje członkowskie wyrażą aprobatę, Serbia będzie mogła otrzymać status państwa kandydującego do Unii. Belgradowi nie podobają się jednak dodatkowe przypisy, obok nazwy Kosowa, przez co można domniemywać, że to właśnie one stanowiły treść wczorajszych, prowadzonych do późnych godzin nocnych, rozmów w Brukseli.

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE

Prawda jest taka, że na porozumieniu między Serbią a Kosowem nikomu nie zależy. Belgrad chce teraz Kosowo dzielić (a jeszcze 4 lata temu nie chciał o tym słyszeć), Prisztina robi wszystko by demonizować Serbów, a mafia – gdzie działają i Albańczycy i Serbowie kręci swoje interesy – broń, narkotyki, prostytucja. Zwykli ludzie są skazani na siebie i nie ma się im co dziwić, że budują barykady. Kiedyś Albańczycy, dziś Serbowie. Historia kołem się toczy, a serce żal ściska…