Home / Polityka / Bezpieczeństwo / Analiza: Stosunki macedońsko-greckie przed szczytem NATO w Chicago

Analiza: Stosunki macedońsko-greckie przed szczytem NATO w Chicago

Na dwa miesiące przed szczytem NATO w Chicago (20 maja), jesteśmy świadkami prób ocieplenia dwustronnych stosunków z inicjatywy władz w Skopju wobec swojego jedynego oponenta – Grecji. Działania te nie dadzą zapewne oczekiwanego krótkoterminowego rezultatu, w postaci doprowadzenia do uzyskania jakiejkolwiek obietnicy wsparcia starań Macedonii wobec jej przyszłego członkostwa, ale powinny być kontynuowane. Świadczyłoby to nie tylko o dobrej woli Skopja, ale także o tym, że macedoński rząd obudził się z czteroletniego letargu i rzeczywiście zależy mu na osiągnięciu długoterminowych celów politycznych

Autor: Łukasz Fleischerowicz

Uzyskawszy status kandydata do NATO w 1999 r., Macedonia była pełna nadziei na szybką integrację. Zderzając się z rzeczywistością – nieprzejednaną postawą Aten na szycie w Bukareszcie w 2008 r., stała się rekordzistą pod względem długości oczekiwania na pełnoprawne członkostwo w Sojuszu. Przez cztery lata od „wielkiego rozczarowania”, władze w Skopju, niestety nie podjęły żadnych zdecydowanych kroków w celu rozwiązania sporu i doprowadzenia do szczęśliwego finału, jakim jest członkostwo w NATO i UE.

W obawie przed utratą swojego prawicowego elektoratu, dla którego nazwa państwa jest ważniejsza niż integracja z UE i NATO, premier Gruevski zachowywał się niczym porzucona tuż przed ślubem panna młoda, która uparła się, by nie rezygnować ze swego panieńskiego przywileju. I choć zrozumiałym jest, że próba siłowego przekształcania nazwy państwa jest źle odbierana przez większość Macedończyków, to jednak bierna postawa Skopja nie odwróci biegu historii i nie doprowadzi to metaforycznego ożenku.

Rozpowszechniany przez rząd pogląd o tym, że poprzez zmianę nazwy państwa zmianie ulegnie też tożsamość narodowa Macedończyków jest błędny. Ta, jakkolwiek nigdy nie jest stała i niezmienna, nie jest zagrożona w przypadku zmiany nazwy państwa na np. Macedonię Północną (która nota bene odpowiada historyczno-geograficznym realiom). Przeciwnie, zagrożona zostanie, gdy do porozumienia z Grecją nie dojdzie. Dowodzą temu odradzające się ostatnio napięcia w tym wieloetnicznym kraju. I choć postawa Europy i południowego sąsiada może wydawać się niesprawiedliwa, rozsądnym macedońskim politykom, mającym na względzie integralność granic i bezpieczeństwo narodowe, powinno zależeć na szybkim rozwiązaniu sporu z Grecją. W relacjach z 11-milionową Grecją i mniejszością albańską liczącą 25% społeczeństwa macedońskiego, której 5,5 mln rodaków zamieszkuje sąsiednie kraje, mały, ponad milionowy naród nie powinien zachowywać się pasywnie lecz wychodzić z inicjatywą. Ostatnie działania rządu zdają się świadczyć o chęci podjęcia takiej inicjatywy. Zasadnicze pytanie brzmi jednak, czy są one podyktowane polityką zorientowaną na rzeczywistą przemianę w stosunkach, czy na doraźną potrzebę, jaką jest próba poruszenia kwestii członkostwa na najbliższym szczycie NATO w Chicago.

 

Dyplomacja ocieplenia

W minioną środę, 28 marca minister obrony Fatmir Besimi odbył nieformalne spotkanie w Larisie ze swoim greckim odpowiednikiem, Dimitriosem Avramopoulosem przy okazji odwiedzin obu ministrów dowództwa brygady Europy Półudniowo-Wschodniej (SEEBRIG) działającej w ramach Porozumienia o Międzynarodowych siłach Pokojowych Europy Południowo-Wschodniej (MPFSEE). W skład sił wchodzą oddziały z Albanii, Bułgarii, Grecji, Włoch, Macedonii, Rumunii i Turcji, a siedzibą, która rotacyjnie przenosi się co 4 lata, jest obecnie Larisa.

Wcześniej, 25 marca, w rocznicę obchodzonego w Grecji Dnia Niepodległości, prezydent Ivanov odpowiedział na zaproszenie greckiej ambasador w Skopju Alexandry Papadopoulu i wziął udział w uroczystościach. Była to pierwsza wizyta macedońskiej Głowy Państwa w greckiej placówce dyplomatycznej w Skopju.

Pierwsze w tym roku pojednawcze gesty ze strony Skopja dotarły do Aten wraz z wizytą wicepremier ds. integracji europejskiej Teutą Arifi, która zainicjowała spotkanie 25 stycznia br. w stolicy Grecji z wiceszefem greckiej Rady Ministrów, Teodorisem Pangalosem, znanym z bardziej liberalnego stosunku wobec północnego sąsiada niż większość Greków. Podczas wizyty, Arifi nie tylko zaprezentowała postępy wobec wdrażanych reform w Macedonii zmierzających do spełnienia kryteriów członkowskich UE, ale wręczyła także swemu greckiemu koledze pismo od premiera Gruevskiego dla obecnego greckiego Prezesa Rady Ministrów Lukasa Papadimosa. Szef macedońskiego rządu zaproponował w nim pierwsze spotkanie obu premierów. Papadimos pozytywnie odniósł się do tej propozycji, w wyniku czego obaj spotkali się przy okazji posiedzenia Rady UE w Brukseli 1 marca br.

Co prawda po spotkaniu premierów Macedonii i Grecji nie doszło do oficjalnej zmiany stanowisk którejkolwiek ze stron, nie padła też propozycja rozpoczęcia kolejnej rundy negocjacji, to jednak nie znaczy, że nie rozmawiano o dotychczasowych propozycjach. W dyplomatycznych kuluarach twierdzi się, że na spotkaniu Gruevski – Papadimos z ust macedońskiego premiera padła propozycja o przyjęciu opcji Północna Republika Macedonia, która mogłaby być zaprezentowana na szczycie w Chicago. Papadimos miał się nie odnieść bezpośrednio do tej propozycji, jako że dotychczasowe sygnały płynące z Aten wyrażały się wobec niej negatywnie, w przeciwieństwie do określenia Republika Północna Macedonia, która według Greków dokładnie określa położenie geograficzne jej sąsiada i nie budzi kontrowersji terytorialnych.

 

W oczekiwaniu na Chicago

Po oficjalnych komunikatach ambasadora USA w Macedonii Paula D. Wohlersa oraz Sekretarza Generalnego NATO Adersa Fogh Rasmussena, wiadomo już, że nie ma szans, by na najbliższym szczycie Sojuszu, kwestia rozszerzenia znalazła się w programie chicagowskiego Szczytu. Ten ma się bowiem skupić na problemach dotyczących Afganistanu. Pasywna polityka obecnego rządu od 2008 r. skutecznie zniechęciła państwa członkowskie do wspierania dyplomatów ze Skopja. Wydaje się więc, że żadne z liczących się państw Sojuszu, nawet najbardziej przyjazna Macedonii i wyraźnie niechętna wobec Grecji – Turcja, nie podejmie tematu forum. Dla Skopja sukcesem będzie doprowadzenie do jakiejkolwiek debaty wobec członkostwa Macedonii w NATO, choćby i poza oficjalnym czasem rozmów.

Jeśli jednak kwestia członkostwa Macedonii (i Gruzji) trafi na szczycie choćby do kuluarów, można oczekiwać oświadczenia przedstawicieli NATO, które może przybrać postać jednego z trzech wariantów:

– pierwszy, który zaproponuje Macedonii podpisanie porozumienie o partnerstwie strategicznym z NATO, podobnym do tego, jakie zawarła ona z USA, co dałoby jej gwarancje bezpieczeństwa, jednak bez prawa głosu.

– drugi – decyzja warunkowa, która oznaczałaby rozwiązanie podobne do tego jakie zawarto z Kosowem wobec jego relacji z Serbią. W tym wariancie użyta zostanie nazwa, która zostałaby uzgodniona przez Skopje i Ateny do czasu szczytu w Chicago (Macedonia Północna). A wiążące decyzje podjętoby do czasu zaproszenia Macedonii do Sojuszu.

– trzeci, który określiłby jasno ramy czasowe dla porozumienia w sporze z Grecją do roku lub dwóch lat.

Pierwszy wariant, w obecnych okolicznościach, byłby dla Macedonii najbardziej korzystny, gdyż dawałby jej poczucie zmian decyzyjnych. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że taka propozycja NATO osłabi działania rządu w Skopje, zmierzające do osiągnięcia realnego porozumienia. Jasnym jest, że albańska część obywateli RM nie zrezygnuje z pełnego członkostwa w NATO. W konsekwencji osiągnięty efekt może się okazać odwrotny od zamierzonego – wzmocni napięte ostatnio relacje etniczne w kraju i doprowadzi do blokady działań rządu macedońskiej VMRO-DPMNE z albańską BDI.

Drugi wariant wydaje się zupełnie nierealny, jako że obecny grecki rząd nie podejmie kroków dyplomatycznych przed wyborami, które odbędą się najpewniej 6 maja. Nowy szef PASOK, Evangelos Venizelos zabiega o tę datę, gdyż chce, by wybory odbyły się w jak najpóźniejszym terminie. Jego partia przegrywa w sondażach nie tylko z Nową Demokracją, ale w niektórych sondażach także z kilkoma partiami na lewicy. Jeśli zaś wybory odbędą się w powyższym terminie, na szczyt w Chicago nie pojedzie delegacja reprezentująca nowy rząd, który będzie miał prawo podjąć jakiekolwiek decyzje w sporze z Macedonią.

Trzeci wariant niewiele wniesie do obecnej sytuacji. Grecja jako członek NATO będzie mogła po prostu zignorować zalecenia o podjęciu dialogu i przeciągać je w nieskończoność. To, że wariant ten ujrzy światło dzienne w Chicago, ze względu na nieingerencję w obecny problem, jest jednak najbardziej prawdopodobny. NATO chcąc „pogłaskać” kandydata, poruszy jego kwestię w oświadczeniu, jednak de facto nie zrobi nic, by zmienić status quo.

O tym, czy w ogóle dojdzie do poruszenia kwestii kandydatów dowiemy się już wcześniej, w momencie ostatecznej decyzji strony macedońskiej o składzie delegacji. Oczywistym jest, że kreatorem polityki zagranicznej w Skopju jest premier Nikola Gruevski. Jeśli więc zdecyduje się on na lot do Chicago w towarzystwie ministra spraw zagranicznych Nikoli Poposkiego i ministra obrony Fatmira Besimi, możemy spodziewać się jakichkolwiek znaczących słów w kwestii porozumienia z Atenami. Jeśli jednak zamiast premiera poleci prezydent Ivanov, a według aktualnych, oficjalnych komunikatów, to on ma reprezentować Macedonię w Chicago, możemy oczekiwać co najwyżej kilku słów Rasmussena o tym, że Macedonia spełniła wszystkie oczekiwane reformy, ale aby zapewnić sobie status członka NATO, konieczne będzie zawarcie kompromisu wobec wciąż nierozstrzygniętego sporu.

 

Konieczny realpolitik

Szanse Macedonii na rzeczywiste rozwiązanie sporu z Grecją będą możliwe nie przed, a po szczycie NATO w Chicago, dokładnie po sformowaniu nowego rządu w Atenach, kiedy to zaistnieją lub nie warunki do podjęcia dialogu. Wszelkie działania rządu w Skopje przed szczytem i wyborami w Grecji mogą jedynie spowodować ocieplenie stosunków z południowym sąsiadem i skłonić rząd w Atenach do konstruktywnego podejścia po wyborach.

Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że według ostatnich sondaży (przeprowadzonej przez ALCO dla NewsIt.gr, w dniach 20-28 marca) w wyborach zwycięży prawicowa Nowa Demokracja Andonisa Samarasa, która może liczyć na ok. 21% głosów. Obecny lider partii i deputowany do PE to były minister spraw zagranicznych w latach 1989-92, znany jako twardy przeciwnik używania nazwy „Macedonia” w jakiejkolwiek formie. Partia ta nie ma jednak szans na samodzielne rządy. Jej realnymi partnerem pozostaje centrolewicowy PASOK (13,6%), który jednak słowami swojego lidera (i ministra finansów) Evangelosa Venizelosa pokazuje oportunistyczną postawę wobec nowej rundy negocjacji z Macedonią. Jeśli doszłoby do ponownego utworzenia tzw. „wielkiej koalicji”, która zapewne nie będzie już tak wielką, jak w obecnym parlamencie, kluczowym pytaniem pozostanie to, czy Papadimos utrzyma tekę premiera i jaki wpływ będzie on mieć na politykę zagraniczną kraju. Jeśli do rządu z Nową Demokracją wejdą prawicowe Ludowe Zgromadzenie Prawosławne (LAOS – obecnie w sondażach 3%) i Niezależni Grecy (Anexartitoi Ellines – w sondażu 7,2%) oznaczać to będzie koniec marzeń o szybką integrację Macedonii nie tylko z NATO, ale i z UE.  Jeśli jednak ND zwiąże się z PASOK, nie jest powiedziane, że ostatnie cztery lata nie okażą się ostatnią, zmarnowaną okazją do podjęcia kroków w kierunku rozwiązania sporu z Grecją. Premierowi Gruevskiemu pozostanie liczyć na to, że szefem greckiej dyplomacji zostanie polityk przedkładający kwestie bezpieczeństwa w regionie Bałkanów Zachodnich nad poglądy skrajnych polityków.

Znacznie bardziej korzystną z perspektywy Skopja byłaby koalicja lewicowa. W greckich sondażach przedwyborczych partie socjalistyczne i komunistyczne, uzyskują niezłe wyniki, ale większość z nich nie wejdzie zapewne w koalicję z PASOK, który oskarżany jest o zdradę lewicowych ideałów. Tu kluczową rolę odgrywają komunistyczna KKE 7,9% (w sondażu NewsIt.gr), Lewica Demokratyczna (DNMAR 7,2%) i Koalicja Lewicowa SYRIZA 6,7%. Jeśli jednak udałoby im się porozumieć z PASOK i przejęliby oni władzę w kraju, można oczekiwać bardziej liberalnego stosunku Aten wobec dialogu ze Skopjem. W tym przypadku większym problemem będzie raczej różnica światopoglądów prawicowej VMRO-DPMNE i lewicowego rządu w Atenach. Nie wiadomo też, czy ten ostatni będzie w stanie uporać się z trwającym w Grecji kryzysem i nie skupi się jedynie na doraźnej polityce wewnętrznej, pozostawiając kwestie polityki międzynarodowej na bocznych torach.

Bez względu na przyszłe wybory w Grecji, Skopje powinno pozostać świadome własnych sił w obecnym międzynarodowym układzie politycznym, a także sytuacji politycznej wewnątrz Macedonii i Grecji. Ostatnie niepokoje na tle etnicznym nad Wardarem powinny skłonić premiera Gruevskiego do dalszej inicjatywy. Musi on jednocześnie okazywać wyrozumiałość i umiarkowanie wobec Aten, dla których głównym problemem będzie uporanie się z zaciągniętym długiem i trwającym tam kryzysem gospodarczym. Premier Gruevski powinien pójść zatem w ślady prezydenta Ivanova i nawiązać ściślejszą współpracę z dyplomatami greckimi oddelegowanymi do ambasady w Skopju. Bez względu na wyniki wyborów w Grecji, po 6 maja w Atenach należałoby się spodziewać depeszy ze Skopja z gratulacjami i propozycją szybkiego spotkania, czy to w stolicy Macedonii, czy na neutralnym terenie. W ten sposób ze stolicy RM popłynąłby jasny sygnał, że polityka obecnej koalicji jest zorientowana na trwałe rozwiązanie problemu, nie zaś na potrzeby sondaży we własnym kraju i wątpliwe korzyści wynikające z pochwał od członków NATO. Gdyby ostatnie działania rządu i prezydenta oznaczały jedynie polityczną kosmetykę w obliczu zbliżającego się szczytu, Macedonia mogłaby stracić ostatnich przyjaciół wspierających jej dialog z Grecją. Przesłanie płynące od członków NATO, sprawiedliwie, czy nie, jest czyste i klarowne – bez kompromisu z Grecją nie ma mowy o przystąpieniu Macedonii do Paktu Północnoatlantyckiego.

 

Rola Warszawy w relacjach Macedonii z Grecją

Polska, która należy do otwartych zwolenników członkostwa Macedonii w NATO i UE, a której jednym z celów polityki zagranicznej jest bezpieczeństwo i stabilizacja na Bałkanach, powinna dalej realizować swe założenia. W przypadku Macedonii kluczowe jest wsparcie wszelkich działań zmierzających do ocieplenia stosunków między Skopjem i Atenami. Podstawowym narzędziem tej polityki są oczywiście placówki dyplomatyczne w stolicach obu krajów, które na co dzień uczestniczą w życiu politycznym obywateli Grecji i Macedonii oraz mają bezpośredni kontakt z władzami tych krajów. W obliczu trudnych do przewidzenia rezultatów wyborów w Grecji i przyszłej koalicji rządowej, duże znaczenie będzie mieć aktywność Polski w Macedonii. Wizerunek RP, który jest tam powszechnie szanowany powinien zostać wzmocniony (np. w okresie Mistrzostw Europy) i wykorzystany do uświadamiania rządzącej koalicji konieczności kontynuowania konstruktywnej polityki wobec Aten i inicjowana w Skopju dalszych działań, bez względu na to, kto przejmie ster rządów w Grecji z końcem maja br. W przypadku zwycięstwa prawicy działania polskiej placówki w Atenach na rzecz dwustronnego dialogu na niewiele się zdadzą. Spodziewać się bowiem należy nawet zamrożenia stosunków z Macedonią. Jeśli nastąpi kontynuacja rządów „wielkiej koalicji”, korzystne okaże się zapewne utrzymanie obecnego premiera Papadimosa w roli szefa rządu. Jako, że spotkał się on już z premierem Gruevskim wsparcie dyplomatyczne w dłuższej perspektywie mogłoby przynieść pożądane skutki – w postaci dalszych negocjacji. Jeśli wybory wygrają zaś koalicjanci z lewej strony sceny politycznej, decydujące okażą się pierwsze komunikaty nowego premiera, który odniesie się do pomocy finansowej płynącej z Brukseli i dalszej obecności Grecji w UE i strefie euro. Gwarantem stabilizacji byłaby zapewne obecność w tej koalicji centrolewicowej PASOK.

 

Źródła: setimes.com, makdenes.org, dw-world.de, kapital.com.mk, utrinski.com.mk, dnevnik.com.mk, novamakedonija.com.mk, epikaira.gr (link do sondażu)

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE