Home / Baklava / Bałkańska muzyka w Polsce – przewodnik subiektywny
kayah-bregovic_front

Bałkańska muzyka w Polsce – przewodnik subiektywny

Weszliśmy właśnie w czas karnawału. Jak powszechnie wiadomo, jest to czas wszelkich imprez, w najbliższych dniach w wielu miejscach obchodzić będziemy choćby słynnego już bałkańskiego sylwestra. Warto wykorzystać ten czas i zaznajomić się – lub sobie przypomnieć – o muzykach, którzy w swojej twórczości inspirują (lub inspirowali) się muzycznymi tradycjami rodem z Bałkanów. Polska muzyka pod tym względem jest niezwykle ciekawa, pełna perełek, które mogą tylko zachęcić do dalszych poszukiwań. Zapraszam zatem na muzyczną wyprawę po świecie bałkańskiej muzyki w Polsce. Jak zaznaczyłam w tytule, jest to przewodnik zupełnie subiektywny i z całą pewnością nie wyczerpuje tematu, dlatego zachęcam Czytelników do uzupełniania tej listy o swoje własne muzyczne polsko-bałkańskie odkrycia.

Pierwszy prawdziwy komercyjny boom na szeroką skalę datować możemy prawdopodobnie na 1999 rok, wraz z wydaną wtedy płytą nagraną wspólnie przez duet Kayah i Goran Bregović. Zawierał on jedenaście utworów, muzycznie nieobcych chociażby znającym filmowe kompozycje Bregovicia, do których polskie słowa napisała Kayah. Było to dosyć interesujące połączenie tradycji muzycznych wywodzących się z Bałkanów (mamy tam słynną orkiestrę weselno-pogrzebową, towarzyszącą niejednokrotnie Bregoviciowi na jego nagraniach) z rodzimymi – na płycie udziela się bowiem także męski zespół góralski, który, co ciekawe, tworzyli obecni członkowie zespołu Zakopower. Komercyjnie album okazał się strzałem w dziesiątkę, o czym świadczy m.in. 700 tysięcy sprzedanych egzemplarzy i status diamentowej płyty w Polsce, wydanie jej w kolejnych jedenastu krajach i liczne nagrody zarówno dla albumu, jak i poszczególnych utworów. Kayah zdobyła wówczas także wiele tytułów wokalistki roku. Hitami okazały się pierwsze dwa single z tej płyty – Śpij, kochanie śpij stał się utworem ze ścieżki dźwiękowej do filmu Operacja Samum, zaś Prawy do lewego stał się nieodłącznym elementem soundtracku dla wesel i innych towarzyskich imprez. Za kulisami jednak między samymi muzykami dziać się miało nienajlepiej. Kayah niejednokrotnie stwierdzała w wywiadach, że współpraca z Bregoviciem, delikatnie mówiąc, nie układała się zbyt dobrze. Jest nieuczciwy, nieelegancki i nie w porządku wobec ludzi. Po żadnym koncercie nie powiedział mi ani „dziękuję” ani „do widzenia” [1] – wspomina dziś tę współpracę wokalistka.

Inną ocenę współpracy z muzykiem zaprezentował Krzysztof Krawczyk, kolejny z polskich muzyków, który wszedł w kooperację z Goranem Bregoviciem. Ich pierwsze spotkanie miało miejsce w 2000 roku, co Krawczyk wspomina tak: Rozmawialiśmy tylko po angielsku, co było dosyć śmieszne. Okazało się bowiem, że doskonale mówił też po rosyjsku. Poprosiłem go tylko, żeby moja płyta nie była jak Rambo II albo Rocky III[2]. Miał na myśli oczywiście kontynuację tego, co Bregović zaprezentował rok wcześniej z Kayah. Rok później powstała płyta Daj mi drugie życie, która co prawda nie powtórzyła ogromnego komercyjnego sukcesu albumu Kayah i Bregović, ale także odbiła się szerokim echem oraz uzyskała status złotej. Największy hit pochodzący z niej – Mój przyjacielu – wbrew pozorom nie jest jednak autorstwa Bregovicia. To polski cover utworu Momčilo Bajagi Bajagicia Moji drugovi, który został napisany na potrzeby filmu Ni na nebu ni na zemlji.

Bajaga jeszcze dwukrotnie dzielił się muzyką do utworów o polskich słowach. W 2001 roku, a więc wtedy, kiedy wydany został album duetu Krawczyk i Bregović, jeszcze jedna piosenka Bajagi pojawiła się na muzycznym rynku w polskiej odsłonie. Mowa o utworze Falochron Olafa Deriglassoffa, która w oryginale ukazała się pod tytułem 442 do Beograda na płycie jego zespołu Bajaga i Instruktori Jahači Magle w 1986 roku. W Polsce utwór pojawił się na pierwszym albumie projektu Yugoton, o którym szerzej w dalszej części artykułu. Kolejny polski utwór Bajagi odbił się w naszym kraju zdecydowanie największym echem i do dziś często grywany jest w komercyjnych stacjach radiowych. Któż bowiem przynajmniej raz nie słyszał piosenki Ostatnia nocka Macieja Maleńczuka pod szyldem Yugopolis? W oryginale utwór ten nosi tytuł Verujem, ne verujem i pochodzi w wydanej w 1988 roku płyty Prodavnica Tajni.

Czas szerzej wspomnieć o projektach, które pojawiły się w poprzedniej części artykułu – Yugoton i Yugopolis. Ojcem ich sukcesu jest Grzegorz Brzozowicz, z zawodu dziennikarz muzyczny. To także z jego inicjatywy doszło do współpracy Gorana Bregovicia z Kayah i Krzysztofem Krawczykiem. W młodości mieszkał z rodzicami przez kilka lat w Belgradzie, co w niemały sposób wpłynęło na jego późniejsze muzyczne zainteresowania. Jest autorem wielu audycji, w których przybliżał Polakom muzykę bałkańską, głównie tę z Jugosławii. Co ciekawe, w wywiadzie dla Wirtualnej Polski sam przyznał, że na początku jugosłowiańska muzyka rockowa wcale mu się nie podobała, a docenił ją dopiero po powrocie do Polski. Koncepcja Yugotonu zrodziła się, jak sam stwierdził… podczas zmywania naczyń. Przede wszystkim duży wpływ miał na Brzozowicza jego dobry znajomy, Bregović: (…) wiedziałem, jak on przerabia swoje utwory w różnych krajach, cudownie je aranżując. Pomyślałem wówczas, że jeśli on je przerabia, to ja też mogę przerobić. Może nie bezpośrednio, ale być taką siłą sprawczą, która spowoduje, że powstanie taka rock’n’rollowa płyta z przebojami jugosłowiańskimi[3]. Nazwa projektu nawiązuje do jugosłowiańskiego koncernu muzycznego, potentata, który wydał większość płyt z utworami wykonywanymi przez polskich wykonawców.

Yugoton Brzozowicza i spółki to miasto (po otwarciu okładki płyty ukazywała się nawet jego mapa) żyjące w rytm muzyki, w którym każdy może zanucić proste, przebojowe melodie. Koncepcja ta, jak miało się okazać, sprawdziła się stuprocentowo. Do współpracy Grzegorz Brzozowicz zaprosił m.in. Kazika, Katarzynę Nosowską, Pawła Kukiza czy wspominanego już wcześniej Olafa Deriglassoffa, który odpowiedzialny jest za aranżację muzyczną utworów. Poza Bajagą, polscy artyści zaprezentowali także utwory wykonawców takich, jak Elektricni Orgazam, Parni Valjak, Film, Idoli, Haustor i Aerodrom. Płyta wydana została w 2001 roku, największymi hitami okazały się być znane wszystkim Malcziki, wykonane przez Kazika oraz O nic nie pytaj (bo nie pytam ja) Pawła Kukiza. Dość szybko pokryła się ona złotem. Jedyny koncert w pełnym składzie muzyków odbył się we wrześniu 2001 roku w Warszawie. Niestety, sukcesowi tego wydarzenia przeszkodziła pogoda. Ulewny deszcz sprawił, że na Stegnach zgromadziło się jedynie około tysiąca osób.

Kontynuacją Yugotonu był kolejny projekt Brzozowicza – Yugopolis. Jego nazwa tym razem także nawiązuje do sprawdzonej już za pierwszym razem koncepcji miasta muzyki. W 2007 roku ukazał się pierwszy album wydany pod tym szyldem – Słoneczna strona miasta. Wykonawcy, wśród których byli m.in. Maciej Maleńczuk, Muniek Staszczyk, Marek Piekarczyk i Paweł Kukiz wzięli na warsztat m.in. przeboje legendarnej grupy Parni Valjak. Płyta zdobyła status złotej i sprzedała się w ponad 15 tysiącach egzemplarzy. Na kolejny album Yugopolis czekaliśmy pięć lat. W 2012 roku ukazał się Yugopolis 2, zawierający m.in. wspomniany już hit Macieja Maleńczuka Ostatnia nocka. W jego nagraniu wzięli udział także Tymon Tymański, Dorota Miśkiewicz wraz z akordeonistą Marcinem Wyrostkiem, Natalia Przybysz, Wojtek Mazolewski czy Krzysztof Kiljański. W 2014 roku kolejny raz mogliśmy przypomnieć sobie o Yugopolis, gdyż wydana została płyta The Best of, zawierająca największe przeboje wybrane z albumów poprzednich oraz, promujący ją, premierowy singiel Sługi za szlugi, wykonywany po raz kolejny przez Macieja Maleńczuka. W polskiej wersji w dosyć ostrych słowach przedstawiany jest w nim toczący się obecnie konflikt ukraińsko-rosyjski, w oryginale wykonywał go zespół Azra pod tytułem Balkan.

Przenieśmy się teraz w zupełnie inny obszar muzyczny. W sierpniu 2014 roku prosto z serbskiej Gučy do Polski dotarła niezwykła wiadomość. Oto krakowski Sokół Orkestar zajął w tym konkursie drugie miejsce w kategorii międzynarodowej. Wcześniej nie udało się to żadnej grupie spoza Bałkanów, co jest dla polskiej orkiestry tym większym wyróżnieniem. Liderem zespołu, jego wokalistą i pierwszą trąbką jest Przemek Sokół, absolwent krakowskiej Akademii Muzycznej. Jego wydana w 2011 roku debiutancka płyta, Slavic soul, znana jest już zapewne niejednemu polskiemu fanowi bałkańskich rytmów. Łączy na niej w niebanalny sposób dźwięki inspirowane polskimi melodiami – jak sam je opisuje – tak starymi, że niektóre pamiętają jeszcze czasy przedchrześcijańskie[4], z energią wydobytą wprost z blaszanych instrumentów dętych. Podobnie jak artyści Yugopolis, sięga tam także po sprawdzony przebój jugosłowiańskiego rocka. Słuchając po raz pierwszy utworu Zamknij oczy można odnieść – i całkiem słusznie – nieodparte wrażenie, że gdzieś już się tę melodię słyszało. Jest to bowiem cover piosenki Lipe cvatu zespołu Bijelo Dugme. Poza spektakularnym i niezwykle prestiżowym występem przed publicznością w Gučy, orkiestra Przemka Sokoła ma na swoim koncie m.in. występy z Mają Sikorowską oraz dwukrotny udział w sądeckim festiwalu Pannonica, jednej z większych imprez miłośników muzyki folkowej w tej części Europy. Sokół Orkestar zapowiada na wiosnę 2015 roku wydanie nowego albumu, na co wszyscy zainteresowani bałkańską muzyką w Polsce powinni zwrócić baczną uwagę, gdyż jest to w naszym kraju projekt wyjątkowy.

Warto w niniejszym artykule poświęcić także nieco miejsca grupie spod enigmatycznie brzmiącego gatunku trance-psychedelic-balkan-tuttifrutti. Tsigunz Fanfara Avantura, bo o nich właśnie mowa, to siedmioosobowa orkiestra rodem z Poznania, jednak w ich brzmieniu zdecydowanie dominuje mocny pierwiastek bałkański. Ich opis najlepiej zacytować, bo nic w lepszych słowach nie jest w stanie oddać szaleństwa ich muzyki. Otóż Tsigunz Fanfara Avantura to: W wolnym tłumaczeniu: ogniowe strzelby współczesnej cyganistyki, kolekcjonerzy pol-muzowkich przydęć, szybcy i niebezpieczni królowie turbo groovu, cyniczni romantycy na granicy fałszu, po prostu tygrysy surowego brzmienia nu-gypsy[5]. Mocno zainspirowani kulturą muzyczną bałkańskich Romów postanowili połączyć ją w naprawdę interesujący sposób z brzmieniami elektroniki i nowoczesnego jazzu, co nadaje ich brzmieniu świeżości, a na polskim rynku muzycznym nadaje im status pionierów. W 2013 roku Tsigunz wystąpili w Gučy, ponadto mają za sobą koncerty m.in. na słynnym festiwalu Sziget w Budapeszcie, a także w wielu krajach Europy, gdzie przyjmowani są zawsze z ogromnym entuzjazmem i zarażają publiczność swoją energią. W 2014 roku ukazał się ich długo wyczekiwany debiutancki album Turbo Balkan Groove, świetnie przyjęty przez krytyków i słuchaczy.

Mamy też coś, rzecz jasna, dla miłośników szeroko pojętych brzmień klubowych. W naszym kraju funkcjonuje bowiem grupa DJów (operujących w różnych muzycznych stylistykach) inspirujących się dźwiękami z Bałkanów. Wspomnieć wystarczy jedynie o projekcie Warsaw Balkan Madness, który zestawia w swoich setach tradycyjne bałkańskie instrumenty z brzmieniami dubstepowymi czy nu-swingowymi. W ich repertuarze są także tzw. mash-up’y, czyli utwory łączące w sobie sample pochodzące z różnych innych. Przykładem niech będzie być może dość zaskakujące zestawienie znanego słuchaczom muzyki bałkańskiej Shantela ze… Snoop Dogg’iem w utworze Bucovina is hot. Z kolei wrocławskim bywalcom klubów z pewnością nieobcy jest DJ Balkan Valkan – Macedończyk mieszkający obecnie w stolicy Dolnego Śląska. Pochodzi z rodziny o bogatych muzycznych tradycjach, wychowywał się w Skopje, a we Wrocławiu ukończył studia filologiczne. W swojej muzyce łączy w różnorakich kombinacjach bałkański folk z elementami muzyki z innych stron świata, czerpiąc z niej całymi garściami.

Po raz kolejny przenieśmy się w zupełnie odmienną część muzycznego świata. Nie można nie wspomnieć w artykule o bałkańskiej muzyce w Polsce o dwóch wokalistkach. Obydwie mają bałkańskie korzenie, obydwie mieszkają i tworzą w naszym kraju, tworząc kolejne muzyczne pomosty pomiędzy Polską a Bałkanami. Mowa o Eleni oraz Violetcie Fiolce Najdenowicz. Pierwsza z nich (jej prawdziwe nazwisko brzmi Helena Tzoka) ma korzenie greckie – jej rodzice wyemigrowali stamtąd w latach 50., ona sama urodziła się już w Bielawie na Dolnym Śląsku. W piosenkach przez nią wykonywanych słyszalne są jednak elementy tradycyjnej muzyki greckiej. Na polskiej scenie muzycznej obecna jest od ponad trzydziestu lat, wciąż ciesząc się dużą popularnością. Swoją ostatnią płytę Eleni wydała w 2013 roku. Fiolka Najdenowicz natomiast pochodzi z Bułgarii. Ona z kolei nie urodziła się w Polsce, a przeniosła się do niej wraz z rodzicami – Polką i Bułgarem – w wieku jedenastu lat. Była m.in. członkinią zespołu Balkan Electrique, wykonującego mieszkankę popu z folkiem bułgarskim. Jedyną solową płytę, Fiolka, artystka wydała w 2001 roku. Współpracowała także z wieloma cenionymi polskimi artystami, m.in. Renatą Przemyk czy zespołami Wilki i Voo Voo.

Jako kolejną ciekawostkę można na koniec przytoczyć polsko-bałkańską (a szerzej słowiańską) kooperację. W 2007 roku ukazał się hiphopowy album Teraz pieniądz w cenie, autorstwa dwójki raperów – Sokoła i Pono. Wśród utworów na tej płycie znalazł się utwór Nie lekceważ nas, nagrany wspólnie z raperami-przedstawicielami wszystkich słowiańskich narodowości (poza Czarnogórą). Oprócz wykonawców z Polski, Czech, Słowacji, Ukrainy, Białorusi i Rosji, w nagraniu utworu udział wzięli także Sharks i Koff ze Słowenii, Ill G i Komplex z Serbii, Remi z Chorwacji, SAF z Macedonii, Frenkie z Bośni i Hercegowiny oraz Spens z Bułgarii. Była to pierwsza taka pansłowiańska współpraca muzyczna na gruncie muzyki hiphopowej. Zainicjowana została przez Sokoła, znanego w środowisku entuzjasty idei słowiańskości, zainteresowanego językami i scenami hiphopowymi krajów słowiańskich.

Zaprezentowane przykłady twórczości muzyków w mniejszym lub większym stopniu inspirujących się muzyką bałkańską pochodzą z wielu przeróżnych gatunków muzycznych. Świadczy to o dużym zainteresowaniu polskich artystów tradycją muzyczną z południa Europy. Cieszy także to, że niejako dzięki nim w Polsce coraz popularniejsi są bałkańscy wykonawcy. Po sukcesie wspólnych albumów z Kayah oraz Krzysztofem Krawczykiem, Goran Bregović jest nadal regularnym gościem polskich sal koncertowych i festiwali. W 2013 roku po raz pierwszy z koncertem w Polsce wystąpił zespół Bajaga i Instruktori, który być może nie osiągnąłby w naszym kraju takiej skali popularności, gdyby nie Maciej Maleńczuk i Yugopolis.


[1] http://festiwalopole.tvp.pl/festiwal/opole-2000/informacje/bregovic-nie-taki-slodki-2000_10803200/ (dostęp: 23.11.2014)

[2] http://www.polskieradio.pl/7/3085/Artykul/1022526,Krzysztof-Krawczyk-moj-przyjaciel-Goran-Bregovic%E2%80%A6 (dostęp: 23.11.2014)

[3] http://muzyka.wp.pl/interviewId,358158,title,Wywiad-z-Grzegorzem-Brzozowiczem,wywiad.html?ticaid=1141cd (dostęp: 5.01.2015)

[4] http://www.przemeksokol.com/sokol-orkestar,19.html (dostęp: 7.01.2015)

[5] https://www.facebook.com/tsigunz/info (dostęp: 7.01.2015)

About Joanna Lewińska

Kilka lat temu rzuciła wszystko, by zostać etnologiem. Dziś jest absolwentką tego kierunku na Uniwersytecie Wrocławskim. Ma niebezpieczną obsesję na punkcie wszystkiego, co bałkańskie - od kuchni, przez film i muzykę, aż po podróże. Szczególnie mocno uzależniona od kultury serbskiej.
KOMENTARZE