Home / Gospodarka / Infrastruktura / Betonowe wybrzeże Bułgarii, cz. II

Betonowe wybrzeże Bułgarii, cz. II

Bułgarskie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego bezskutecznie walczy z budowlaną samowolką.

Totalne zwycięstwo
Ewentualne działania inwestorów ułatwia jeszcze kilka faktów, związanych z uchwaloną przed dwoma miesiącami, już przy drugim czytaniu Ustawą o Planowaniu i Zagospodarowaniu Przestrzeni.

Według starej ustawy, odstąpienie od przedłożonych planów budowy mogło nastąpić tylko i wyłącznie po konsultacji z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego. Nowa ustawa nie zawiera w sobie takiej restrykcji, wystarczy, że inwestor skonsultuje się z burmistrzem i radnymi i może budować inaczej, niż początkowo zapowiadał. W praktyce oznacza to ni mniej ni więcej, jak ciąg dalszy zalewania betonem wybrzeża: zdobycie większości głosów otwiera drogę do przeprowadzania transakcji, a to tylko kolejny krok na ścieżce budowlanej samowolki w nadmorskich kurortach. Warto pamiętać, że pieczę nad większością powstających budynków przejęła władza samorządowa z rąk Zarządu Narodowej Kontroli Budowlanej (DNSK). Wygląda na to, że w procesie nadmiernego zabudowywania terenów przybrzeżnych nie widzieliśmy jeszcze wszystkiego.

Biznes: Za późno na całkowity zakaz
- Jest już stanowczo za późno, by wydać całkowity zakaz budowania na tzw. pierwszej linii brzegowej – komentuje Diana Iwanowa, właścicielka biura nieruchomości Omega Real. –  Wiele osób zdążyło kupić działki budowlane po dość wysokich cenach, tuż przed wybuchem kryzysu. Na południowej części wybrzeża właściwie nie ma żadnej pustej przestrzeni między budynkami, chyba że mówimy o miejscach pozbawionych infrastruktury, jak np. Kraimorie, dzielnica Burgas. Takie miejsca nie ściągają inwestorów. Moim zdaniem najważniejsze dla zachowania atrakcyjności terenów nadmorskich jest obniżenie dopuszczalnej wysokości budynków oraz zmniejszenie dopuszczalnego zagęstnienia.

Inni lokalni brokerzy nieruchomości są pewni, że nawet, jeśli rynek domów letniskowych obudzi się z pokryzysowego letargu, projekty budowlane już nigdy nie będą tak nieprzemyślane i pochopne jak to miało miejsce do 2008 r.

– W żadnym kraju z dostępem do morza nie istnieje coś takiego jak zakaz zabudowy linii brzegowej i nie możemy stać się wyjątkiem – komentuje Irena Prefanowa, bułgarska przedstawicielka Międzynarodowej Organizacji ds. Nieruchomości (FIABCI). Prefanowa zwróciła również uwagę na fakt, że sezon letni w Bułgarii jest stosunkowo krótki i to również leży u przyczyn kryzysu na rynku nadmorskich nieruchomości, nie tylko gęstość zabudowy. – Przyszłość nadmorskich terenów to golf i SPA.

W tym roku pośrednicy z Green Life i Arco Real Estate zanotowali niewielki, bo 20% w porównaniu z ubiegłym rokiem, wzrost na rynku nieruchomości.

To jednak nic w porównaniu z niemalże 80% załamaniem rynku, jaki nastąpił w latach 2008-2009. Mówi się, że skoro to nieruchomości ucierpiały jako pierwsze, pierwsze wyjdą z kryzysu. Czy na pewno?Pozostaje nam tylko czekać i obserwować.

 

Źródło: trud.bg

 

 

 

About Sylwia Dimtchev

KOMENTARZE