Home / Polityka / Polityka sąsiedzka nowego prezydenta Serbii

Polityka sąsiedzka nowego prezydenta Serbii

Autorka: Ewa Janas

 

20 maja, w drugiej turze, Serbowie wybrali nowego prezydenta, Tomislava Nikolicia. Jak bardzo zmieni się polityka zagraniczna, zwłaszcza „sąsiedzka”, Serbii? Mimo początkowych analiz specjalistów, którzy zgodnie utrzymywali, że Belgrad”pójdzie tą samą drogą, którą utorował Boris Tadić w czasie dwóch kadencji, dostrzec można pewne zmiany. Niekoniecznie na lepsze. Nowy prezydent zaczął bowiem od… pogarszania relacji z sąsiadami, zwłaszcza z BiH.

Jeszcze na początku maja, analitycy pisali, że serbska polityka sąsiedzka w stosunku do BiH nie ulegnie zmianie. Nieważne, czy wygrałby demokrata Boris Tadić czy postępowiec Tomislav Nikolić. Co więcej, podkreślano, że rozwiązania prezentowane przez Nikolicia mogą okazać się korzystniejsze. Politykę Tadicia z kolei uważano za „podwójną”, by nie użyć określenia „dwulicową” – z jednej strony pokojową w ramach regionu, z drugiej zaś wspierającą nacjonalizm (zwłaszcza Milorada Dodika i jego działania) oraz destabilizującą. Jak twierdził Enver Kazaz, profesor Uniwersytetu Sarajewskiego, polityka prowadzona przez Nikolicia miała być ostrożniejsza w stosunku do BiH, ze względu na kontrolę UE i społeczności międzynarodowej.

Dyrektor Forum Stosunków Etnicznych w Belgradzie Dušan Janjić, z kolei, podkreślał słabość Serbii i przez to brak możliwości dokonywania nagłych zwrotów w polityce zagranicznej, której zresztą nie ocenia pozytywnie.

Za wcześnie jest, by z całą pewnością stwierdzić, dokąd zmierza Nikolić. Wiadomo już, że wzbudza ogromne kontrowersje i brak zaufania wśród rządów krajów sąsiedzkich.

Nikolić a BiH

Okazuje się, że w tak krótkim czasie od wygranej Nikolić zdążył się już narazić sąsiadom. Chodzi przede wszystkim o kontrowersyjną wypowiedzią dotyczącą Srebrenicy. Powiedział, że zbrodnia, której dokonano w Srebrenicy w 1995 r. nie była ludobójstwem, a jedynie „wielką zbrodnią, której dokonali pewni przedstawiciele narodu serbskiego, którzy powinni zostać znalezieni, postawieni przed sąd i ukarani”. Zapowiedział też, że nie odwiedzi Srebrenicy jak jego poprzednik Tadić. Wypowiedź wywołała burzę i ostre reakcji zwłaszcza w BiH. Bakir Izetbegović, przewodniczący Prezydium BiH, podkreślał, że Nikolić i jego zachowanie poddają w wątpliwość autentyczność dążeń proeuropejskich Serbii. Negowanie ludobójstwa w Srebrenicy (które zostało uznane przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości i Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii w Hadze) nie jest drogą do współpracy i porozumienia. Zdaniem Izetbegovicia, Nikolić nie jest gotowy na stawienie czoła prawdzie, co oznacza, że na razie nie ma szansy na polepszania stosunków  i przyszłości w regionie, szczególnie w relacjach Serbia – BiH.

Nikolić a Chorwacja

Podobnie, stosunki serbsko-chorwackie nie rozwijają się najlepiej. Nikolić miał powiedzieć, że Vukovar był serbskim miastem, a Chorwaci nie mają w nim czego szukać. Wprawdzie Nikolić zdementował te pogłoski, ale wkrótce potem opublikowano nagranie audio, z którego jasno wynika, że prezydent Serbii jest autorem takich słów. Nie zrezygnował z marzeń o „Wielkiej Serbii”. W ramach protestu, prezydent Chorwacji Ivo Jospiović nie uda się na inaugurację Nikolicia do Belgradu. Sprawa wywołała chwilową integrację chorwackich ugrupowań politycznych (SDP, HDZ, Partii Pract, IDS, HDSSB) i wsparcie decyzji prezydenta. W dodatku żąda się od Nikolicia wyraźnego odcięcia od przeszłości związanej z czetnikami i roli w wojnie domowej w byłej Jugosławii (był wicepremierem w rządzie Miloševicia i jednym z liderów partii radykalnej – SRS, z którą rozstał się w 2008 r.)

– Każdy, kto chce mieć przyjaciół w Europie, musi raz na zawsze odciąć się od idei czetników, idei ekspansji, idei o braku definicji terytorium i granic. Kiedy Nikolić zaakceptuje taką koncepcję, zaczniemy współpracę – powiedział Josipović.

 

Zachowanie Nikolicia nie przeszło bez echa w Europie. O pierwszych „sąsiedzkich zgrzytach” pisze większość zachodnich mediów. Między innymi niemiecki lewicowy dziennik „Tageszeitung”, który jeden z artykułów zatytułował: „Nikolić nadal marzy o Wielkiej Serbii”. Autor tekstu Erich Rathfelder podkreśla, że nowy prezydent „już jest brzemieniem dla swojego kraju”.

Wypowiedzi Nikolicia już teraz dają do zrozumienia społeczności międzynarodowej, że serbski nacjonalizm przybiera (przybierze) na sile. Prezydent podkreśla potrzebę ochrony Serbów w Czarnogórze, przyznając przy tym, że o ile uznaje niepodległość Czarnogóry, nie widzi i nie uznaje różnicy pomiędzy Serbami i Czarnogórcami.

Kilka dni temu Azem Vllasi, doradca kosowskiego premiera Hashima Thaci ds. stosunków międzynarodowych, podkreślał, że Nikolić powinien zerwać z dwulicową polityką Tadicia. Wygląda na to, że właśnie to robi, ale częściowo, wspierając jej nacjonalistyczny element.  Zdaje się jednak, że Serbia nie ma innego wyjścia, niż członkostwo w UE. Kwestią otwartą pozostaje, w jakim czasie i w jakim stylu. Ważna będzie współpraca i normalizacja stosunków Serbii z BiH (i Kosowem). W wywiadzie dla „Allgemeine Frankfurter Zeitung” Nikolić powiedział jednak, że ze względu na to, że jednym z warunków członkostwa w UE dla Serbii jest „niepowstrzymywanie” i „nieblokowanie” członkostwa Kosowa, Serbia sama zrezygnuje z akcesji.

Mimo że sam siebie nowy prezydent Serbii przedstawia jako polityka proeuropejskiego, jego przeszłość i obecne zachowanie wzbudzają ogromne kontrowersje, a jego wypowiedzi są wyjątkowo niekonsekwentne. Tym samym już teraz widać, że prezydentura Nikolicia nie będzie łatwa.

 

Źródło: vijesti.ba, bbc.co.uk, ba.seebiz.eu, jutarnji.hr, bankamagazine.hr, taz.de, presstv.ir, biznis.ba, doznajemo.com, guardian.co.uk, rp.pl

 

About Ewa Janas

KOMENTARZE