Home / Kultura / Festiwale / Burzliwe wizje Prospera

Burzliwe wizje Prospera

Autor: Marcin Miętus

Po raz piąty na 16 Festiwalu Szekspirowskim w Trójmieście gościliśmy zespół rumuńskiego Teatru Narodowego „Marin Sorescu” z Krajowej. Burza  Silviu Purcărete, którą mieliśmy szansę oglądać 4 i 5 sierpnia, jest czwartą sztuką w reżyserii tego wybitnego rumuńskiego artysty wystawioną na deskach polskich teatrów. Burza to jedna z bardziej popularnych komedii Szekspira. Dwie wersje tej sztuki prezentowane na tegorocznym Festiwalu znacznie różnią się w wymowie od klasycznego dzieła najsłynniejszego angielskiego dramaturga. Zarówno wariacja Kleczewskiej (pokazywana wyjątkowo w Bydgoszczy), jak i wersja Purcărete, odarte zostały z komediowej otoczki, wydobywając pesymistyczny wydźwięk dramatu.

W Burzy wyreżyserowanej przez Rumuna pozostało co nieco z baśniowego klimatu. Jest to baśń bardzo mroczna, przytłaczająca. Dla Prospera ze sztuki Szekspira wyspa była schronieniem, pewnego rodzaju wybawieniem, prowadzącym do lepszej egzystencji. Prospero w wizji Purcărete to człowiek stary, zmęczony życiem, pogrążony w prostracji. To, co jako widzowie obserwujemy na scenie, stanowi wytwór jego schorowanej wyobraźni. Starzec stawia się w pozycji demiurga, kreując na własną modłę rzeczywistość, która ma stanowić ucieczkę od prawdziwego życia. Wycofanie Prospera nie będzie jednak ocaleniem, a czynnikiem pogrążającym bohatera w chorobie.

Prospero to wyśmiewany przez innych starzec, który buduje sobie alternatywną osobowość. W swoim śnie jest reżyserem. Kalibana, niczym niechcianego potomka, Prospero przemienia w córkę Mirandę. Stwarza ją na naszych oczach już w pierwszej scenie spektaklu, nakładając Kalibanowi papierową suknię. Jest to na pewno jeden z ciekawszych, choć kontrowersyjnych zabiegów tejże inscenizacji. Aktor, który gra Kalibana, wciela się w rolę Mirandy używając podobnych gestów, paradoksalnie nie różnicując tych dwóch, skrajnie innych postaci. Za pomocą sugestywnego ruchu scenicznego Sorina Loeveanu (który został ochrzczony jednym z najzdolniejszych aktorów rumuńskiej sceny teatralnej młodego pokolenia) Kaliban nabiera cech ludzkich, nie jest zwykłym zwierzęciem, ale osobą, której możemy współczuć.

Tego rodzaju grę z płcią bohaterów, oraz różnego rodzaju przebierankami (znanymi w polskim teatrze przede wszystkim ze spektakli Krzysztofa Warlikowskiego), mogliśmy ujrzeć w niemal każdym spektaklu na tegorocznym Festiwalu Szekspirowskim. Rosjanin Konstantin Bogomołow w roli króla Leara obsadził kobietę, a jego trzy córki grają aktorzy płci męskiej. Nie powinien dziwić fakt, że gdy w Burzy w reżyserii Purcărete pojawi się książę Ferdynand, zabiegający o względy Mirandy, będzie on grany przez kobietę. Ta trawestacja, mająca silne zakorzenienie w teatrze elżbietańskim – gdzie jak wiadomo wszystkie role żeńskie obsadzane były co ładniejszymi chłopcami przed mutacją – ukazuje kolejny silny kontrast, tym razem między delikatnością księcia a silną wiarą w siebie Mirandy.

Największe wrażenie wywiera warstwa wizualna spektaklu. Od czasów inscenizacji Giorgio Strehlera to jedna z bardziej wyrafinowanych i doskonale skomponowanych wizji tego dramatu. Plastyczność Burzy pozwala oderwać się od rzeczywistości, poczuć prawdziwy teatr. Doskonałym posunięciem odpowiedzialnego za scenografię Dragoşa Buhagiara okazało się ubranie spektaklu w osiemnastowieczny kostium. Jeśli chodzi o rekwizyty scenografia, choć raczej skromna, sprawia olbrzymie wrażenie. Przestrzeń została skonstruowana na zasadzie włoskiej sceny pudełkowej. Scena została zabudowana z trzech stron, tworząc pomieszczenie jakby wyjęte z osiemnastowiecznej starej kamienicy z potężnymi drzwiami wbudowanymi w tylną ścianę. Całość dopełniają odrapane tapety, drewniane antyczne meble i skrawki szarego papieru (porozrzucanych po deskach teatru przez burzę, wywołaną przez Prospera na naszych oczach). W rezultacie spektakl jest mroczny, a efekt potęguje nikłe światło zza  uchylonych drzwi, lub pokrytego pajęczynami kandelabru ustawionego na scenie.

Na szczególną uwagę zasługuje również płynna narracja spektaklu.  Chwilowe zaciemnienia nie psują estetyki odbioru, zaś aktorzy niezwykle świadomie obchodzą się z urządzoną sceną. Buhagiar zaprojektował również kostiumy. Niektóre ze strojów – zwłaszcza Ariela i jego świty – są żywcem przeniesione z komedii dell’arte, z kolei Trinkulo i Stefano przypominają Flipa i Flapa.

Burza Szekspira, jak na komedię przystało, kończy się rozwiązaniem konfliktu, zaślubinami młodego księcia oraz pięknej córki Prospera. Ariel również zostaje uwolniony ze swoich obowiązków wobec maga, władającego całą wyspą. Purcărete jednak daje do zrozumienia, że ten happy end to tylko sen, po którym nadchodzi przebudzenie, oraz związane z nim rozgoryczenie. Odosobnienie Prospera osiąga apogeum w ostatniej scenie, po której widz wychodzi z teatru uderzony bardzo aktualnym pytaniem o samotność człowieka w ogóle…

 

festiwalszekspirowski.pl

youtube.com

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE