Home / Bałkany / BiH / Chińczycy zamykają działalność i opuszczają BiH, przenoszą się do Albanii i Kosowa

Chińczycy zamykają działalność i opuszczają BiH, przenoszą się do Albanii i Kosowa

Kinezi u BiH - avaz.ba.

Chińczycy zamykają swoje działalności, a ci którzy jeszcze funkcjonują na rynku ponoszą straty. Wielu z nich opuściło już Bośnię i Hercegowinę.

Jedenastoletni Chińczyk Nikola Vu jest jednym z najbardziej znanych mieszkańców Banja Luki. Szerokim uśmiechem i okrągłą buzią od czasu swoich narodzin, ale i od pierwszych dni szkoły przyciąga uwagę mieszkańców miasta. Dorośli Chińczycy od dawna nie są nowością, ale ich dzieci w szkołach i przedszkolach, zatem i Nikola, są prawdziwą atrakcją.

Nikola Vu czuje się jak prawdziwy mieszkaniec Banja Luki. Doskonale się wpasował, ma dużo przyjaciół i nie może sobie wyobrazić, że pewnego dnia mógłby żyć w ojczyźnie jego rodziców. Jest pierwszym Chińczykiem, który urodził się w Banja Luce, a jego ojciec Min Ling Vu jest pierwszym Chińczykiem, który czternaście lat temu przeprowadził się do miasta nad rzeką Vrbas.

– Kiedy przyjechałem do Banja Luki w 1999 r. nie było tutaj ani jednego Chińczyka. Byliśmy pierwsi, którzy się przeprowadzili do tego miasta i otworzyli sklep. Dobrze nam się wiodło, była praca, więc otworzyliśmy też drugą działalność, ale w ostatnich latach jest naprawdę źle. Wszyscy nasi przyjaciele z Chin wyjechali stąd, zamykają działalności i wracają, powiedział Ling Vu, który wie, że jeżeli sytuacja się nie zmieni, do końca tego roku będzie zmuszony zamknąć swoją działalność „Crni biser” w miejscowości Oblićevo.

– W styczniu i lutym odnotowaliśmy gruby minus. Wiele sklepów, jak widać, jest zamkniętych. Teraz jest w Chinach dobrze, jest dużo miejsc pracy, w przeciwieństwie do poprzednich lat, więc najprawdopodobniej i my wrócimy tam skąd przybyliśmy przed wieloma laty. Tylko Nikola nie chce nigdzie jechać, to jest jego miasto i on by najchętniej został, Chin nie lubi, śmiejąc się wyjaśnił Ling Vu.

Ta chińska rodzina opanowała język, przystosowała się do życia w BiH i pokochała naród. Twierdzą, że ludzie w Banja Luce są dobrymi gospodarzami, przyjacielsko nastawieni i co podkreślają, nie kradną.

– Chiny są dzisiaj innym krajem. Nasze miasto, z którego pochodzimy bardzo się zmieniło. Otwartych jest wiele firm, które produkują buty i ubrania, zatem teraz jest tam praca. Tak jest w ciągu ostatnich czterech lat, wcześniej bardzo trudno się żyło, dlatego wyjechaliśmy, powiedział Ling Vu.

Podczas gdy rodzice Nikoli codziennie z niepokojem liczą utarg, on beztrosko uczęszcza do szóstej klasy Szkoły Podstawowej im. Dositeja Obradovića, gra w gry wideo i spotyka się z rówieśnikami. Mówi bardzo dobrze po serbsku, ale przyznaje, że ma problemy kiedy musi opanować materiał do nauki.

– Mam wszystkie stopnie i jedynki i dwójki, ale coś tam wiem. Rodzice są zadowoleni. Trenowałem koszykówkę i karate, ale przestałem, wstydliwie wyjaśnia Nikola.

Nikola kilkukrotnie był w Chinach, ale nie chce tam mieszkać, ponieważ, jak mówi, za każdym razem było mu nudno.

O Chińczykach i ich życiu w BiH mało się mówi, mimo tego, że od dwóch dekad są częścią bośniackiej społeczności. Komunikacja między nimi a lokalnymi mieszkańcami kończy się na „Dzień dobry”, „Ile to kosztuje?”, „Dziękuję” i „Do widzenia”. Oni wiedzą o Bośniakach o wiele więcej i są bardzo lojalni w stosunku do tego kraju i ludzi, co sami podkreślają. Przybyli do tej części świata w poszukiwaniu lepszego życia. Zostali w BiH, ponieważ było ima tam dobrze, jednak to się zmieniło.

W Banja Luce od 1997 r. istnieje Stowarzyszenie Przyjaciół Chińskiej Republiki Ludowej i Bośni i Hercegowiny, mimo tego, że wówczas nie było jeszcze Chińczyków w BiH. Stowarzyszenie z miłości i szacunku do Chińczyków założyła mieszkanka Banja Luki Milka Tamamović.

– Stowarzyszenie dalej zrzesza ludzi, którzy są miłośnikami chińskiej kultury i tradycji. Chińczyków, którzy kiedyś byli częścią tej organizacji, już nie ma. Wszyscy wyjechali. Tak jak my się pogrążaliśmy w kryzysie, tak oni wyjeżdżali. Zostało tylko kilka rodzin i sklepów. Od 2007 r. są w fazie opuszczania BiH, potwierdziła Milka Tamamović.

Teraz wyjeżdżają do Albanii i Kosowa. Tamamović uważa, że państwo nie zareagowało w odpowiedni sposób, ponieważ nie zapewniło im warunków do pracy i nie wykorzystało ich potencjału.

– Byłam w szoku, kiedy usłyszałam, że Chińczycy przenoszą się do Albanii i Kosowa, bo tam jest im lepiej. My tutaj żyjemy w przekonaniu, że jesteśmy bardziej rozwinięci od tych krajów, niestety to nieprawda. Chińczycy stwarzają wzrost ekonomiczny a my tego nie wykorzystaliśmy, powiedziała mieszkanka Banja Luki Milka Tamamović.

Tamanović kilkukrotnie odwiedziła Chiny, dość dobrze posługuje się ich językiem i związana jest z tym narodem. Zafascynowana jest ich optymizmem i energią, gotowością do poświęceń dla dobra społeczeństwa. Przekonała się, że są uczciwymi pracodawcami i pracowitymi pracownikami.

– Wielu ludzi pracowało w chińskich sklepach, nigdy nie słyszałam, żeby ktoś był niezadowolony. Swoim pracownikom regularnie wypłacali wynagrodzenie, rejestrowali ich i opłacali składki. Wiem, że wielu handlowców żałuje, że odchodzą, powiedziała Tamamović.

Szacuje się, że w BiH na początku ubiegłej dekady było około tysiąca Chińczyków, a obecnie liczba ta nie przekracza czterystu. Występują też małżeństwa mieszane, zazwyczaj mąż jest Chińczykiem, a żona z BiH, gdyż jak sami twierdzą jest to najlepsza kombinacja. Kobiety w BiH są bardzo pracowite, przywiązane rodzinie a Chińczycy wyjątkowo szanują swoje małżonki. W Banja Luce był jeden taki mieszany związek, ale niedawno wyjechali do Chin.

Źródło: seebiz.net

About Dorota Wojciechowska

Zakochana w Dalmacji i chorwackim Wybrzeżu Adriatyckim. Absolwentka turystyki i rekreacji oraz filologii chorwacko-serbskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Aktualnie stypendystka i studentka kroatystyki na Uniwersytecie w Splicie. Uwielbiająca wszelkiego rodzaju podróże, licencjonowana pilot wycieczek zagranicznych i rezydent.
KOMENTARZE