Home / Bałkany / Chorwacja / Chorwacja: Mały kraj z wielkimi problemami

Chorwacja: Mały kraj z wielkimi problemami

źródło: opracowanie własne

Autorka: Joanna Nowak

Wszystkie ośrodki badań publicznych wskazują, że tegoroczne wybory parlamentarne wygra centro-lewicowa Koalicja Kukuryku. Wygląda na to, że Chorwaci ostro rozliczą się z partią rządzącą, która sprawowała władzę w kraju przez prawie 20 lat.

Wybory do chorwackiego parlamentu (Saboru) odbędą się 4 grudnia 2011 r. Nie opublikowano jeszcze oficjalnych list wyborczych, ale wiadomo, że prawo do wystawienia swoich kandydatów ma aż 116 partii politycznych, wpisanych do rejestru Partii Politycznych Republiki Chorwacji. Dla porównania: w Polsce w wykazie partii wpisanych do Ewidencji Partii Politycznych w Państwowej Komisji Wyborczej widnieje tylko 78 partii. Wyborcy będą głosować w 10 okręgach. W tzw. 11 okręgu trzech parlamentarzystów wybierze diaspora, czyli chorwaccy obywatele, którzy nie są zameldowani w Chorwacji, a ośmiu posłów zostanie wybranych przez 22 przedstawicieli mniejszości narodowych w tzw. 12 okręgu. W sumie do Saboru wejdzie 151 parlamentarzystów.

Nowe rządy w trudnych czasach

Grudniowe wybory parlamentarne w Chorwacji ważne są nie tylko dla regionu, ale także dla całej Unii Europejskiej, która ostatnio zmaga się z poważnymi problemami. Chorwacka gospodarka jest w głębokim kryzysie, bezrobocie utrzymuje się na dość wysokim poziomie 18%. Chorwacja znalazła się tez na 7 miejscu listy krajów europejskich najbardziej zagrożonych bankructwem z prawie 30 procentowym prawdopodobieństwem upadku. Zimą 2011 roku w kraju odbyły się liczne protesty, które przerodziły się w zamieszki wyrażające niechęć do władzy i rozczarowanie sytuacją gospodarczą kraju. Chorwaccy politycy uważają, że wejście Chorwacji do Unii Europejskiej jest lekiem na wszelkie problemy państwa. Mieszkańcy jednak nie podzielają optymizmu polityków, gdyż widzą, że niektóre kraje członkowskie są w gorszej kondycji gospodarczej. W zaistniałej sytuacji zdaje się, że także Unia nie jest rozentuzjazmowana wizją przyjęcia w swoje szeregi kraju z wysoką stopą bezrobocia, niewypłacalnym systemem emerytalnym i szeroko stosowanymi praktykami korupcyjnymi.

Utracone zaufanie

Nie ulega wątpliwości że tegoroczne wybory są rozliczeniem z rządzącą partią, tj. prawicową Chorwacką Wspólnotą Demokratyczna (HDZ). Nikt nie daje temu ugrupowaniu szansy na zwycięstwo, gdyż partia zmaga się z poważnymi problemami we własnych strukturach. Kłopoty zaczęły się w 2009 roku, gdy ówczesny premier z ramienia HDZ – Ivo Sanader – podał się do dymisji, a po odebraniu mu immunitetu – wyjechał z kraju. Obecnie trwa proces byłego premiera, którego podejrzewa się między innymi o to, że w czasie wojny w latach 90-tych przyjął 3,6 mln kun [ponad 2 mln zł] łapówki od austriackiego banku Hypo Alpe Adria za ułatwienie zaciągnięcia przez Chorwację pożyczki w tej placówce. Przeciw innym politykom związanym z tym ugrupowaniem (Josip Boljkovac, Ivan Jarnjak, Mladen Barišić, Ratko Maček, Branka Pavošević) także prowadzone jest postępowanie. Trwa też śledztwo Agencji ds. Walki z Korupcją i Zorganizowaną Przestępczością w sprawie nielegalnego finansowanie partii w wyborach prezydenckich w 2004 r. oraz w poprzednich wyborach parlamentarnych. Prasa mówi o malwersacjach sięgających nawet 32 mln kun (ok 18,5 mln zł). Premier Jadranka Kosor chce przekonać społeczeństwo, że afery wewnątrz partii są tylko dowodem na to, że HDZ walczy z korupcją skutecznie i nie oszczędza nawet swoich działaczy. HDZ jest partia o długich tradycjach (powstała w 1989 r.), która rządziła Chorwacją od ogłoszenia niepodległości od Jugosławii aż do teraz, z krótka przerwą w latach 2001-2003. Partia odwołuje się do wartości ważnych dla Chorwatów: patriotyzmu, obrony kraju w czasach wojny domowej i religii. Wyborcy HDZ to (według statystyk) emeryci, katolicy, emigracja i biorący udział w wojnie domowej. Program partii zakłada 100 mld kun (ok. 58 mld zł.) inwestycji (choć tyle mają wynieść wszystkie przyszłoroczne wpływy z podatków), mieszkania dla młodych obywateli, utrzymanie przywilejów dla walczących w wojnie domowej, subwencje dla rolników, brak cięć emerytalnych oraz utrzymanie dotychczasowych stóp podatkowych. Według analityków to pętla na szyję dla i tak ledwie dyszącej chorwackiej gospodarki, której dług publiczny stanowi 58% PKB, a dług zagraniczny to aż 46,9 mld euro. Prezes partii Jadranka Kosor twierdzi, że pod rządami Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej kraj jest w stanie wyjść z kryzysu, jednak wydaje się, że wyborcy stracili zaufanie do HDZ, czego (według sondaży) dadzą wyraz w grudniowych wyborach.

Prawicowa partia zapracowała na sukces chorwackiej lewicy

Wygraną w kieszeni ma druga największa chorwacka partia, o równie długich co HDZ tradycjach – Socjaldemokratyczna Partia Chorwacji (SDP). Ugrupowanie to, któremu obecnie przewodzi Zoran Milanović, nie startuje w wyborach samodzielnie, ale wraz z trzema innymi centro-lewicowymi partiami, tj. Chorwacką Partią Ludową (HNS), Istryjskim Zgromadzeniem Demokratycznym (IDS) i Chorwacką Partią Emerytów (HSU), tworzy tzw. Koalicję Kukuryku. Osobliwa nazwa ugrupowania pochodzi od nazwy restauracji, gdzie spotkali się liderzy koalicyjnych partii. Jednak w programie ugrupowania, nazwanym „Plan 21” można przeczytać, że nazwa ta odzwierciedla „wizję kraju uśpionych potencjałów, które trzeba obudzić konkretnymi planami i rozwiązaniami”. Program partii zasadniczo nie różni się od programu HDZ. I w „Planie 21” znaleźć można obietnicę wzrostu gospodarczego, zmniejszenia bezrobocia i mieszkań dla młodych. Koalicjanci proponują jednak rozwiązania, którym HDZ się przeciwstawia, czyli reformę systemu podatkowego poprzez opodatkowanie dochodów kapitałowych, zablokowanie wzrostu płac dopóki Chorwacja na dobre nie wyjdzie z kryzysu, zabranie prawa wyborczego diasporze (która i tak zawsze głosuje na HDZ) i zwiększenie władz samorządów. Koalicja Kukuryku zdaje się mieć lepszy plan gospodarczy i ułatwioną sytuację wyborczą, poprzez totalne skompromitowanie się obecnego prawicowego rządu. Jednak głównym problem Socjaldemokratycznej Partii Chorwacji są negatywne konotacje związane z nazwą partii. Chorwatom „socjaldemokracja” kojarzy się z Jugosławią i brakiem poszanowania dla chorwackiej tożsamości. Dlatego też przez lata wybory wygrywała HDZ, której prezesem był pierwszy prezydent niepodległej Chorwacji – Franjo Tuđman. Partia bazuje na podkreślaniu swoich zasług w tworzeniu państwa po wojnie domowej i odwołaniom do wartości narodowych i katolickich. W trudnych czasach to jednak za mało by przekonać do siebie wyborców, więc wygrana Kukuryku zdaje się być przesądzona.

Trzeba jednak zaznaczyć, że wielu ludzi nie głosuje na SDP z przekonania, ale przeciw HDZ. Wielu młodych, by nie głosować na te dwa nie wzbudzające w nich zaufania ugrupowania, zdecyduje się poprzeć małe partie. Jednak z powodu dużego rozdrobnienia, żadna z nich nie jest w stanie zagrozić Koalicji Kukuryku w wygranej, ani pozycji HDZ w roli głównego opozycjonisty. Swoich kandydatów najpewniej wystawią takie partie, jak: Chorwacka Partia Chłopska (HSS), która wcześniej była koalicjantem HDZ. Prezes partii Josip Friščić zapowiedział, że tym razem Chorwacka Wspólnota Demokratyczna nie ma co liczyć na ich poparcie. Miejsce w Saborze znajdzie też zapewne Chorwacki Demokratyczny Sojusz Slawonii i Baranii (HDSSB) Vladimira Šišljagicia, który ostro krytykuje zarówno HDZ jak i Koalicję Kukuryku. Šišljagić twierdzi, że oba ugrupowania nie zasługują na to, by rządzić Chorwacją, bo „jak kraj może prowadzić arogancka i narcystyczna osoba jaką jest Milanović, który w 2007 r. nie miał śmiałości utworzyć rządu […] czy HDZ – partia, która 8 lat okrada Chorwację i doprowadziła kraj na skraj bankructwa”. Prezes HDSSB nie ma zamiaru być koalicjantem żadnego z tych ugrupowań. Na kilka mandatów w parlamencie mogą też liczyć Chorwaccy Laburzyści – Partia Pracy pod przewodnictwem Dragutina Lesara, którzy najprawdopodobniej nie będą przeszkadzać Koalicji Kukuryku, jeśli ta będzie tworzyć rząd. Po stronie Kukuryku może też stanąć także koalicja Ljubo Jurčicia (BUZ-PGS-HRS), która skłania się ku polityce centro-lewicowej. Prawicę oprócz HDZ reprezentuje także Sojusz Dla Obywatelskiej i Etycznej Chorwacji (SGEH) księdza Ivana Grubšicia oraz wywodzące się z jednego źródła, lecz startujące oddzielnie: Chorwacka Partia Prawa (HSP) pod przewodnictwem Daniela Srba (ugrupowanie, które nie chce przystąpienia Chorwacji do UE) i Chorwacka Partia Prawa dr. Ante Starčević, której prezesem jest Ruža Tomašić. Reszta ugrupowań małe szanse by znaleźć się w Saborze.

Skręt w lewo

Według sondażu przeprowadzonego przez agencję Ipsos Puls dla gazety Večernji list, Media Servisu i telewizji Nova TV na 4047 ankietowanych w dziesięciu okręgach wyborczych, Koalicja Kukuriku zdobyłaby 78 mandatów, HDZ 41, Chorwaccy Laburzyści 7, koalicja Ljube Jurčića 4, HDSSB 4, HSS 2, HSP 1, HSLS 1, HSP dr. Ante Stračević 1, SGEH 1. Do tego wyniku trzeba dodać także 3 mandaty, o których zadecyduje chorwacka diaspora oraz 8 przedstawicieli mniejszości narodowych, którzy do tej pory zawsze przyłączali się do koalicji rządzącej.

Wszystko wskazuje na to, że Koalicja Kukuryku, nie ma szans na dwie trzecie w parlamencie, które umożliwiłoby im zmianę konstytucji, jednak sondaże wskazują, że uzyskają większość bezwzględną, choć tylko dzięki 2 mandatom. Jak już wspomniałam, najprawdopodobniej koalicję poprą Chorwaccy Laburyści. Możliwe też, że zrobi to Koalicja Ljube Jurčića. W centrum zostałaby tylko Chorwacka Partia Socjalliberalna (HSLS) i Chorwacka Partia Chłopska (HSS), choć lider HSSu nie wyklucza współpracy z Koalicją Kukuryku.

Wewnątrz Koalicji Kukuryku najwięcej, bo aż 61 mandatów, zdobyłaby Socjaldemokratyczna Partia Chorwacji (SDP). Chorwackiej Partii Ludowej (HNS) przypadłoby 11 miejsc w parlamencie, a Istryjskie Zgromadzenie Demokratyczne (IDS) i Chorwacka Partia Emerytów (HSU) miałyby po trzy mandaty.

Jeśli sondaże by się potwierdziły, to Chorwacka Wspólnota Demokratyczna (HDZ) z 41 mandatami osiągnęłaby najgorszy wynik w historii swojej ponad dwudziestoletniej działalności. Nawet gdy do tego wyniku doliczy się 3 głosy chorwackiej emigracji, która konsekwentnie oddaje swój głos właśnie na HDZ, to i tak wynik będzie niewystarczający by zablokować reformy Koalicji Kukuryku.

Czy gorzej już być nie może?

Grudniowe wybory w Chorwacji nie są łatwe ani dla partii, ani dla głosujących. Wygranemu ugrupowaniu przyjdzie rządzić w trudnych czasach, przy fatalnym stanie gospodarki i społeczeństwie, które straciło już zaufanie do polityków i będzie uważnie patrzeć na ręce nowej władzy. Wyborcy, choć są pewni, że chcą zmian w kraju, nie wierzą już, że ich wybór cokolwiek zmieni. Mamieni są populistycznymi obietnicami mieszkań i pracy dla wszystkich lub odwołaniami do chorwackiej tradycji oraz rozdarci między chęcią wygodnego i dostanego życia, a wiedzą o konieczności reform i cięć. Wśród mieszkańców panuje przekonanie, że na kogokolwiek zagłosują i tak „gorzej już być nie może”.

Źródła: balkanistyka.org, vecernji.hr, jutarnji.hr, politika.com/izbori-2011, dnevno.hr, slobodnadalmacija.hr, nacional.hr, hdssb.hr, glas-slavonije.hr, novilist.hr, 24sata.hr, dalje.com, laburisti.com, hzz.hr, pkw.gov.pl, wiadomosci.onet.pl, twojaeuropa.pl, politikaplus.com, lasvegassun.com, sofiaecho.com

Tekst jest częścią projektu Monitor Wyborczy w Europie tworzonego w ramach Portalu Spraw Zagranicznych.

About Joanna Nowak

...
KOMENTARZE