Home / Polityka / Ciąg dalszy antyrządowych protestów w Serbii
slobodnaevropa.org
slobodnaevropa.org

Ciąg dalszy antyrządowych protestów w Serbii

Dziś dwunasty dzień z rzędu w Belgradzie i na ulicach pozostałych większych serbskich miast odbędą się antyrządowe manifestacje. Protesty, które rozpoczęły się dzień po wyborach prezydenckich, w których w pierwszej turze na prezydenta państwa został wybrany dotychczasowy premier kraju Aleksandar Vučić zaczęły przybierać na sile i rozprzestrzeniły się z Belgradu na pozostałe miasta Serbii. Niezadowoleni wynikami wyborów oraz ogólną sytuacją polityczną w kraju mieszkańcy Serbii wyszli na ulice Niszu, Nowego Sadu, Zrenjanina, Leskovca, Somboru, Kragujevca, Požarevca, Užic, Šabca, Kraljeva, Smedereva, Suboticy, Boru, a nawet w Čačka.

Mimo, że na początku cel manifestacji nie był jasno sprecyzowany i zdawało się, że zebrani protestują dla samego protestowania, to jednak już trzeciego dnia protestów studenci z Nowego Sadu wystąpili z konkretnymi oczekiwaniami. Żądają przede wszystkim odwołania państwowej komisji wyborczej, ale również dymisji przewodniczącej serbskiego parlamentu Maji Gojković, dyrektora serbskiej telewizji RTS oraz ichniejszego redaktora programu informacyjnego, jak również członków serbskiej rady radiofonii i telewizji.

Do żądań protestujących z Nowego Sadzu dołączyli się również studenci Uniwersytetu Belgradzkiego, którzy listę oczekiwań uzupełnili o wniosek o rewizję list wyborczych w celu ustalenia dokładnej liczby wyborców, a następnie o wprowadzenie głosowania elektronicznego celem ochrony przed manipulacją i fałszowaniem.

Największe zarzuty odnośnie przebiegu tegorocznej kampanii wyborczej, a następnie samych wyborów dotyczą nierównej kampanii medialnej Aleksandra Vučicia w stosunku do pozostałych kandydatów, a także nierzetelnego spisu wyborców.

Studenci nawołują do protestów głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Na facebook’owej stronie „Protiv diktature” („Przeciwko dyktaturze”) młodzi ludzie umawiają się na kolejne manifestacje oraz zachęcają do przyłączenia się do akcji.

Socjolog i profesor Wydziału Stosunków Międzynarodowych w Belgradzie Čedomir Čupić komentuje, że „protesty pokazały, że bez względu na to, kto wygra wybory, wiele problemów serbskiego społeczeństwa pozostaje nierozwiązanych”, a obecne manifestacje to wyraz „głębokiego niezadowolenia tlącego się w narodzie, który oczekuje od państwa głębokich przemian społecznych, rozwiązania Parlamentu i przebudowy systemy wyborczego”. Młodzi protestują również przeciwko propagandowym środkom masowego przekazu. Pomimo, że każdego dnia na ulice serbskich miast wychodzi kilka tysięcy młodych ludzi, państwowa telewizja bardzo lakonicznie albo wcale relacjonuje przebieg wydarzeń. W opinii profesora Čupicia protesty skierowane są również przeciwko tym, którzy na wybory nie poszli, czyli przeciwko społecznej obojętności.

Według antropolog Svetlany Slapšak motorem, który poruszył pogrążoną w apatii politycznej młodzież serbską jest bez wątpienia fikcyjna postać serbskiej sceny politycznej Ljubiša Preletačević Beli, na którego w wyborach prezydenckich oddało swój głos 10 % głosujących. Wynik ten pokazał, że młodzi ludzie są o wiele bardziej zaangażowani w politykę niż mogłoby się wydawać. Stąd też, zdaniem antropolog, powyborcza fala protestów. „Postać Ljubišy Preletačevicia i cały ruch wokół niego skupiony pokazały, że wybory w Serbii nie mają sensu i że są po prostu śmieszne.” – komentuje Svetlana Slapšak.

Nadal nie jest jasne kto dokładnie stoi za manifestacjami. Protestujący nie reprezentują żadnej z partii politycznych, a założycielem strony „Przeciwko dyktaturze” jest student, który odmawia rozmów z mediami. Po zeszłotygodniowych masowych protestach na stronie pojawiła się informacja „Dążę do tego, aby skupić wykształconych ludzi nieprzynależących do żadnej z partii politycznych, którzy będą wspólnie pracować nad naszą przyszłością”.

Brak oficjalnej informacji dotyczącej tego, kto stoi za powyborczymi protestami w Serbii pozostawiło wiele miejsca na medialne spekulacje i manipulacje. W tabloidach można przeczytać, że za manifestacje jest odpowiedzialna opozycja, tajne służby zarówno serbskie, jak i zagraniczne, a nawet George Soros.

Źródła: rs.n1info.com, balkans.aljazeera.net, slobodnaevropa.org

About Dorota Grzegorek

Absolwentka filologii południowosłowiańskiej, geografii politycznej oraz turystyki i rekreacji. Miłośniczka turystyki górskiej, podróży z plecakiem oraz wypraw autostopowych. Interesuje się przede wszystkimi historią i szeroko pojętą kulturą krajów byłej Jugosławii, literaturą i językiem serbskim, podróżami po świecie oraz dziennikarstwem. Jej celem jest zwiedzenie wszystkich kontynentów oraz założenie własnego hostelu w Belgradzie.
KOMENTARZE