Home / Bałkany / Grecja / Cypr: Gest dobrej woli czy gra pod publiczkę?

Cypr: Gest dobrej woli czy gra pod publiczkę?

Po raz pierwszy od 1957 roku znajdująca się w Famaguście – czyli na terytorium uznawanego jedynie przez Turcję Cypru Północnego – cerkiew św. Jerzego znów wypełniła się wiernymi. Ponad 4 tysiące Grekocypryjczyków, którzy specjalnie na tę okazję przekroczyli zieloną linię, wzięło udział w celebrowanym w świątyni wielkopiątkowym nabożeństwie. Cerkiew została udostępniona wszystkim chętnym już na parę godzin przed rozpoczęciem liturgii.

Na taką możliwość czekali zwłaszcza ci, którzy przed czterdziestoma laty zmuszeni byli w pośpiechu opuścić miasto. Nocne nabożeństwo przywróciło wspomnienia o dobrosąsiedzkich stosunkach, które łączyły greckich i tureckich mieszkańców pod koniec XIX wieku, kiedy wreszcie pozwolono chrześcijanom osiedlać się na Starym Mieście (tur. Kaleiçi) w Famaguście. Idylla nie trwała jednak długo. U schyłku lat pięćdziesiątych XX wieku Grekocypryjczycy otrzymali nakaz opuszczenia Kaleiçi. Przenieśli się wówczas do dzielnicy Warosi, położonej na południe od Starego Miasta. Niedługo potem, podczas tureckiej inwazji w 1974 roku mieszkańcy nowo powstałej dzielnicy znów musieli uciekać. Od tamtego czasu wstęp na ten ciągnący się wzdłuż samego wybrzeża teren mają jedynie tureckie wojsko oraz siły ONZ, a dzielnica Warosi (Turkom znana pod nazwą Varoşa), która przez kilkanaście lat zdążyła zapełnić się hotelami i w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych była szalenie popularnym ośrodkiem turystycznym, obecnie należy do najbardziej znanych miast duchów w Europie.

Pochodząca stamtąd Agni Michalidu w wydanej jeszcze przed turecką inwazją książce „Dawna Warosi” wspominała, jak w latach dwudziestych procesja z całunem św. Jerzego, aby dotrzeć spod cerkwi do centralnego placu w mieście, musiała przejść przez dzielnicę turecką. Wielu Grekocypryjczyków obawiało się reakcji muzułmańskich mieszkańców: „Nagle, w tej śmiertelnej ciszy, rozległ się ciepły głos księdza. Modlił się w języku tureckim za turecką społeczność, za ich przywódcę religijnego, za spokój i dobrobyt wszystkich mieszkańców… Znał turecki doskonale i wykorzystał to w najbardziej odpowiednim momencie. Wówczas wydarzyło się coś, do czego mogła doprowadzić jedynie nauka miłości. Jeden za drugim, Turcy unosili i zdejmowali z głów fezy, zaś balkony i okna rozbłysły światłem i wypełniły się kobietami oraz dziećmi”.

Turkocypryjski burmistrz Famagusty, Oktay Kayalp, uznał nabożeństwo w Famaguście za dowód tego, że obydwie społeczności mogą okazywać sobie nawzajem szacunek, niezależnie od różnic. Z kolei burmistrz grekocypryjski, Aleksis Galanos, podkreślił, że takie wydarzenia tworzą sprzyjający klimat, w którym można kontynuować wysiłki, aby stworzyć zjednoczony Cypr Grekocypryjczyków i Turkocypryjczyków, i po osiągnięciu pojednania żyć razem w jednym państwie, kierując się wspólnotą interesów i wspólnie planując przyszłość dzieci. Galanos wyraził również nadzieję, że właśnie dzięki takim sygnałom państwa europejskie oraz Stany Zjednoczone zrozumieją, że dramat mieszkańców Cypru nie może trwać dłużej.

Nie wszyscy jednak podzielili entuzjazm polityków. Arcybiskup Cypru powiedział, że obraz nabożeństwa w Famaguście, który przekazują zagraniczne media, jest fałszywy. Duchowny nie zgadzał się z ukazywaniem Turków jako zwolenników demokracji, którzy szanują prawosławne świętości. Podobnie jak metropolita Pafos, uznał całe przedsięwzięcie za przejaw tureckiej propagandy. „To już jest coś, ale jeszcze na pewno nie to, czego oczekujemy” – podsumował. Arcybiskup chciałby, aby wierni mieli swobodny dostęp także do pozostałych prawosławnych świątyń na Cyprze Północnym.

zdjęcia z Warosi – miasta duchów: urbanghostmedia.com

źródła: tanea.gr; protothema.gr; famagusta-gazette.com; philenews.com

About Krzysztof Usakiewicz

Doktorant na Wydziale "Artes Liberales" UW. Uwielbia całe Bałkany, ale szczególnym sentymentem darzy Grecję i Bułgarię. Wolne chwilę poświęca wyprawom rowerowym (oczywiście, najchętniej po Bałkanach) oraz grze w scrabble.
KOMENTARZE