Home / Gospodarka / Energetyka / Czy zielona energia może być receptą na kryzys w Grecji?

Czy zielona energia może być receptą na kryzys w Grecji?

Protoergia S.A., spółka zależna Grupy MYTILINEOS, angażującej się w metalurgię, budownictwo i energetykę, rozpoczęła eksploatację trzech nowych parków solarnych. Inwestycje powstały w prefekturze Arty (miejscowości Martachia/Kambi), Beocji (okolice Tanagry) oraz Etolii i Akarnanii (okolice Wonitsy). Na terenie 235 tys. m² (ok. 60 ha) rozmieszczone zostało w sumie około 39.000 paneli słonecznych opierających się na technologii modułów polikrystalicznych, a ich budowa pochłonęła kwotę 23,5 mln EUR.

Elektrownie, wykorzystując zjawisko fotowoltaiczne, wytwarzają prąd elektryczny o łącznej mocy 11,5 MW. Wraz z energią uzyskaną z powyższych parków, Protergia zarządza w sumie 53,5 MW energii uzyskanymi z eksploatacji elektrowni wiatrowych i słonecznych. Ponadto, zgodnie z zapowiedziami, ma do 2015 roku zwiększyć tę ilość do 400 MW energii ze źródeł odnawialnych, głównie elektrowni wiatrowych. Warunkiem jest normalizacja sytuacji gospodarczej kraju. Tak szeroko zakrojony plan inwestycyjny jest istotnym wkładem w realizację unijnego programu „20/20/20”, mającego na celu obniżenie do 2020r. emisji gazów cieplarnianych o 20% wobec poziomu z 1990 r. i podwyższenie udziału energii odnawialnej w bilansie do 20%.

Fotowoltaika, mimo stosunkowo wysokich kosztów w porównaniu z tzw. źródłami konwencjonalnymi, znajduje zastosowanie z dwóch powodów. Pierwszym jest ekologia. Trzy parki PV mają produkować rocznie łącznie 14.600 MWh „zielonej energii”. Ich działanie przyczyni się do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o 7000 ton ekwiwalentu CO2 rocznie. Jest to ilość, która odpowiada posadzeniu 18.000.000 m² lasu (około 4500 ha). Drugim powodem jest łatwy dostęp źródła energii. W Grecji jest to ponad 300 słonecznych dni w roku.

Wysokie nasłonecznienie, ale i wietrzne wybrzeża mogą uczynić z Grecji poważnego producenta energii z odnawialnych źródeł. Już w październiku 2011 roku prasa niemiecka sugerowała, że tego typu inwestycje są szansą na przełamanie kryzysu gospodarczego i podkreślała chęć współpracy i zakupu nadwyżek wyprodukowanej przez Greków energii. W listopadzie 2011 pojawił się pomysł niemieckiego ministra finansów Wolfganga Schaeuble, dotyczący rozwoju energetyki słonecznej w Grecji. Uważa on, że Grecja powinna ożywić swój eksport w konkurencyjnych dziedzinach, np. energetyki słonecznej i eksportować ją do Niemiec. Jest to szczególnie istotne w sytuacji, w której Berlin, rezygnując z energii jądrowej, musi szukać kolejnego jej źródła. Podobną opinię wyraził zresztą w październiku 2011r. Frank Asbeck- szef Solarworldu- producenta elektrowni słonecznych z Bonn. Towarzyszył on ministrowi gospodarki niemieckiej Phillipowi Roesslerowi podczas jego wizyty w Grecji. Zadeklarował też niemiecką pomoc w budowie elektrowni słonecznych oraz wsparcie w uzyskaniu odpowiedniej pomocy finansowej także z Unii Europejskiej. Według niego do 2020r. Grecja może być w stanie zaspokoić 30% popytu na energię właśnie z solarów, a nawet eksportować 10 gigawatów energii pozyskanej ze słońca na Zachód. O wsparcie dla niemieckich inwestycji w Grecji walczył także minister Roessler, który starał się przekonać grecki rząd do wyrażanie zgody na szybką współpracę gospodarczą w tej branży.

Jednak w ostatnim czasie, w związku z kryzysem, niemiecki entuzjazm osłabł. Odnosząc się do projektu Helios – inwestycji mającej na celu instalację systemu paneli słonecznych w Grecji, mających wytworzyć energię przekazywaną do Niemiec, niemiecki Rzecznik Ministerstwa Finansów ogłosił, że choć plan jest aktualny, to „Nie będzie żadnego wsparcia Grecji przez niemieckich klientów energii elektrycznej”. Poparł to magazyn informacyjny Der Spiegel buntując się przeciwko tej opcji finansowania, w której to niemieccy konsumenci musieliby zapłacić za odbudowę gospodarki greckiej.

Istotny w dyskusji jest głos Georga Zachmanna, który w swoim artykule – „Czy słońce może uratować Grecję?” analizuje plusy i minusy budowy w Grecji ekologicznych elektrowni. Zwraca on uwagę, na koszty i fakt, że tzw. parytet sieci – punkt gdzie energia słoneczna jest konkurencyjna cenowo lub tańsza od konwencjonalnej nieodnawialnej energii, będzie osiągnięty dopiero w połowie tej dekady. Przy czym nawet wtedy energia słoneczna będzie droższa od tradycyjnie wytworzonej energii, ponieważ parytet nie wlicza kosztów transmisji i dystrybucji. Zdaniem Zachmana transportowanie energii elektrycznej do Niemiec nie będzie miało ekonomicznego sensu, ponieważ nie istnieją wymagane do transmisji linie. W rezultacie grecka energia słoneczna może jedynie zastąpić droższą energię konwencjonalną generowaną w Grecji.

Otwarcie nowych elektrowni jest zatem istotnym krokiem, który może pomóc odbudować Grecką gospodarkę i korzystnie wpisać się w proekologiczną politykę europejską. Wymaga jednak jeszcze wielu działań i dialogu.

Tekst: Irmina Maleszewska na podst. kathimerini.gr, mytilineos.gr, vima.gr, welt.de

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE