Home / Kultura / Literatura / Dlaczego Serbia broni się przed Noblem?
nobel - b92.net

Dlaczego Serbia broni się przed Noblem?

Autorka: Aleksandra Szmurlik

W związku z przyznanymi w październiku Nagrodami Nobla, w tym w dziedzinie literatury, w mediach serbskich znów rozgorzała dyskusja, czemu Belgrad już od wielu lat nie wystawia kandydata do tej najbardziej prestiżowej nagrody literackiej. Na zapytania przychodzące ze Sztokholmu nie odpowiadają ani Serbska Akademia Nauki i Sztuki ani serbska filia światowej organizacji pisarzy PEN Centrum.

Cały literacki świat śledził informacje ze Szwecji, a brytyjskie i szwedzkie strony bukmacherskie przyjmowały zakłady na najbardziej prawdopodobne nazwiska, które od lat pojawiają się w kontekście Nagrody Nobla (Haruki Murakami, Joyce Carol Oates, Milan Kundera, Margaret Atwood, Assia Djebar, Peter Nadas, Alice Munro, Philip Milton Roth, Ismail Kadare). Światowe media największe szanse dawały syryjskiemu poecie Adonisowi, przede wszystkim za względów politycznych, a Amerykanie najchętniej widzieliby w roli zdobywcy kenijskiego pisarza Ngugi wa Thiong’o. Jednak szwedzki komitet noblowski postanowił w tym roku uhonorować Alice Munro.

W Serbii natomiast, nie stawia się już nawet pytania, czy jest wśród ich pisarzy ten, który zasłużyłby znaleźć się w gronie nominowanych do medalu, dyplomu i ośmiu milionów szwedzkich koron.

Prawo do zgłoszenia kandydatury do Nagrody Nobla ma każde wydawnictwo, uniwersytet czy stowarzyszenie pisarzy, jednak Serbska Akademia Nauki i Sztuki już od dawna nie korzysta z tego przywileju. – Nie jestem pewien czy mieścimy się w tym zakresie literackim, po generacji Crnjanskiego, Krležy… łatwo przyznaje się nagrodę ważnym pisarzom, wchodzą tu także w grę polityczne uwarunkowania, wszystkie te nagrody mają swoje polityczne zaplecze i nie wierzę byśmy byli w stanie w tym uczestniczyć. (…) Mamy poważnych kandydatów, jednak problemem jest to, że posługujemy się małym europejskim językiem – opowiada dla gazety „Novosti”, członek SANU, Svetozar Koljević.

Członkowie Departamentu ds. języka i literatury SANU, stoją na stanowisku, że nie podają kandydatur pisarzy nawet do nagród krajowych. – Gdybyśmy nominowali kandydatów do nagród w Serbii, doszłoby do tego, że cały czas rekomendujemy kogoś z Departamentu. Kto i jak przeniósł tę decyzję także na Nagrodę Nobla, naprawdę nie umiem powiedzieć – tłumaczył Dragoslav Mihailović, członek Departamentu. Długoletni sekretarz Departamentu Predrag Palavestra podkreśla jednak, że co roku dostają zaproszenie ze Sztokholmu, by nominować swoich kandydatów.

Serbski PEN Centrum i Stowarzyszenie Pisarzy Serbskich również są zgodni co do nietypowania kandydatów do Nagrody Nobla. Radomir Andrić, przewodniczący Stowarzyszenia komentuje, że nie było inicjatywy, którą zdecydowaliby się poprzeć. Dodaje także, że dwa lata temu poparli kandydaturę Dobricy Ćosicia, która przyszła z Nowego Sadu (wbrew woli samego pisarza) oraz rumuńskiego poety Nikity Stanescu.

Akademik Milosav Tešić jest zdania, że pisarze, którzy chcą pretendować do Nagrody Nobla muszą być tłumaczeni na popularne, światowe języki, by byli w ogóle istotni. Według niego Serbia posiada takich twórców i Akademia powinna ich promować, a tej promocji jest wciąż za mało. I choć bezspornym jest, że serbska literatura nie ma już takiej politycznej, krytycznej czy etycznej wagi, jaką kiedyś miała na świecie, to wciąż trzyma swoją jakość i uniwersalność, i może mierzyć się z literaturami z innych krajów.

W latach 60. Serbia mogła pochwalić się takimi twórcami jak Miłosz Crnjanski, Meša Selimović, Vladan Desnica, Stevan Raičković. W latach 70. był Danilo Kiš, Borislav Pekić czy Dragoslav Mihailović. Do nagrody typowani byli i Selimović i Kiš, ale także i Desanka Maksimović, Dobrica Ćosić, Vasko Popa i Miodrag Pavlović. Tylko Pavlović wszedł do węższego kręgu, nominowany kilka lat z rzędu przez wnioskodawców ze Stanów Zjednoczonych oraz innych państw europejskich.

Przypomnijmy, że jedyną jak do tej pory Literacką Nagrodę Nobla zdobył, wtedy jeszcze za czasów Jugosławii, Ivo Andrić w 1961 roku. Wtedy też pisarz stwierdził, że na tym koniec ze słowiańskimi autorami. Ewentualnie dostanie się ona jeszcze Rosjanom. Niewiele się pomylił w tym proroctwie. Po nim, wśród uhonorowanych Słowian znaleźli się jeszcze Michaiła Szołochowa, Aleksandra Sołżenicyna, Czesława Miłosza, Josifa Brodskiego i ostatnio Wisławę Szymborską, co było już 17 lat temu.

Źródło: b92.net, novosti.rs, knjigainfo.com

KOMENTARZE