Home / Bałkany / Chorwacja / Dobrodošli – Chorwacja w UE
Promocja chorwackiej akcesji w UE - vecernji.hr

Dobrodošli – Chorwacja w UE

 

Autor: Tomasz Żornaczuk*

Chociaż kryzys gospodarczy w UE jest daleki od zażegnania, to akcesja Chorwacji jest kolejnym krokiem Europy w dobrym kierunku.

Chorwacja – ojczyzna krawatów, Vegety i Davora Šukera – od 1 lipca 2013 roku jest 28. państwem członkowskim Unii Europejskiej. Media od kilku dni donoszą o zmianach, jakie czekają mieszkańców tego kraju. 800 sztuk papierosów, 200 cygar, 10 litrów mocnych trunków, 90 litrów wina, 110 litrów piwa – takie niemal hurtowe ilości różnych wyrobów tytoniowych i alkoholowych Chorwaci będą mogli swobodnie przewozić w ramach UE. Podobne informacje pojawiały się  wiosną 2004 r. w polskiej prasie, a po latach okazały się one tyle interesujące, co nieprzydatne. Co tak naprawdę oznacza ta akcesja dla Unii, dla Polski i dla samej Chorwacji?

Kiedy Davor Šuker został królem strzelców na Mundialu we Francji w 1998 r. – prowadząc swoją drużynę do trzeciego miejsca – Chorwacja dopiero odzyskiwała kontrolę nad całością terytorium kraju po zawierusze wojennej na Bałkanach. Pięć lat później złożyła wniosek o członkostwo w UE. W czasie trwających sześć lat negocjacji akcesyjnych trzeba było odpolitycznić wymiar sprawiedliwości, usprawnić administrację oraz zniwelować przestępczość zorganizowaną i korupcję.

Chorwacja przeszła długa drogę transformacji i przystosowywania swojego prawa do unijnego. Ale optymizm Chorwatów wobec akcesji jest umiarkowany. W Europie wiele się bowiem zmieniło od czasu, kiedy rozpoczynali negocjacje. Kryzys odciska swoje piętno również na Chorwacji, która od pięciu lat nie może wyjść z recesji. Bezrobocie w tym kraju rośnie i już osiągnęło 20%, a inwestycje zagraniczne spadły do jednej piątej ich wartości sprzed pięciu lat. Członkostwo w UE to jednak dla Chorwacji szansa na pobudzenie gospodarki, dla Europy dowód na to, że wspólny projekt integracyjny ciągle działa, a dla Polski – okazja do pozyskania nowego partnera w Unii.

Chociaż akcesja Chorwacji nie rozwiąże wszystkich jej problemów finansowych, to z pewnością lepiej brać udział we wspólnych przedsięwzięciach na rzecz zażegnania kryzysu, niż pozostawać poza Unią, bo takich państw recesja także nie omija. Członkostwo może jednak okazać się lekarstwem na pobudzenie gospodarki dzięki ponad 10 miliardom euro, jakie są przewidziane w ramach funduszy unijnych do 2020 r. Chorwacji łatwiej też będzie prowadzić wymianę handlową z Włochami czy Słowenią, choć pewne utrudnienia pojawią się w handlu z innym ważnym partnerem zagranicznym – Bośnią i Hercegowiną, pozostającą poza UE. Ponadto akcesja otwiera możliwość podjęcia pracy przez Chorwatów na rynkach europejskich, chociaż niektóre kraje – jak Niemcy czy Austria – wprowadziły okresy przejściowe. Ułatwi też inwestycje w zasoby ludzkie: chorwaccy studenci będą bowiem mieli łatwiejszy dostęp do programów edukacyjnych i najlepszych uniwersytetów europejskich.

Akcesja Chorwacji to także dobra wiadomość dla UE. Nie tylko dowodzi bowiem, że Unia pozostaje atrakcyjną organizacją dla państw z nią sąsiadujących, lecz także przeczy zmęczeniu rozszerzeniem. Sama wspólnota natomiast musi się dalej rozszerzać jeśli chce być liczącym się graczem globalnym – a takie są przecież nasze ambicje. Ponadto, ze względu na swoje położenie, a także niedawne doświadczenia negocjacji, Chorwacja stanie się pomostem pomiędzy UE i Bałkanami i ważnym krajem wspierającym politykę rozszerzenia w tym regionie. Tym samym Polska zyska orędownika idei otwartej Europy, co było przecież priorytetem naszej prezydencji w Radzie UE. Akcesja Chorwacji nie tylko wychodzi zatem naprzeciw oczekiwaniom Polaków, których niemal dwie trzecie popiera dalsze rozszerzenia (najwyższy odsetek w UE), lecz także tchnie powiew świeżości w tę politykę. W końcu, członkowstwo kolejnego kraju to także wcielanie w życie idei integracji założycieli wspólnoty europejskiej.

Tak jak pozostali Europejczycy, również Chorwaci głęboko wierzą, że Unia wyjdzie z kryzysu silniejsza i lepiej zintegrowana. Drużyna Davora Šukera nie powtórzyła później swoich dokonań piłkarskich, ale wydaje się, że przed Chorwacją właśnie otworzyły się drzwi do sukcesów na innym polu. To, jak Chorwacja wykorzysta tę szansę, zależy w głównej mierze od jej obywateli. Jednocześnie spoczywa na nich spora odpowiedzialność: od tego, jak się pokażą w Unii, może zależeć zielone światło Europy dla dalszego rozszerzenia na Bałkanach.

*Autor jest analitykiem w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych

About Tomasz Żornaczuk

KOMENTARZE