Home / Baklava / Balkantroter / EXIT 2015 – tak było! Przegląd subiektywny.
Źródło: A. Kawczyńska
Źródło: A. Kawczyńska

EXIT 2015 – tak było! Przegląd subiektywny.

Setka artystów z całego świata na 16 scenach. 12 lipca zakończył się EXIT – największy festiwal muzyczny w Serbii. W tym roku świętowaliśmy jego 15 urodziny. Podczas czterech dni festiwalu publiczność mogła wybierać spośród scen z muzyką na żywo, występami DJ-ów, karaoke, sceną latino, disco zone oraz silent disco.

Gwiazdą pierwszego wieczoru był zespół Clean Bandit oraz zambijsko-szkocka wokalistka Emeli Sande. Brytyjczycy rozbujali publiczność i poderwali wszystkich do tańca. Na uwagę zasługuje również występ amerykańskiej kapeli punkowej, Eagles Of Death Metal. Zespół stworzył atmosferę zabawy oraz świetnie wpasował się w klimat jubileuszu festiwalu. Największą atrakcją pierwszego dnia był jednak kilkuminutowy pokaz sztucznych ogni. Takiej radości na twarzach osób wokół mnie nie widziałam do końca festiwalu.

Drugi dzień należał zdecydowanie do weteranów rocka. Do Nowego Sadu zawitała legenda rock’n’rolla – Motörhead. Moim zdaniem był to najlepszy występ tego festiwalu. Panowie pokazali, że nawet po 60. można dać czadu! Wieczór na głównej scenie zamykał kolejny brytyjski artysta Tom Odell. Wokalista sympatyczny, aczkolwiek usypiający swoją muzyką.

Spośród zespołów lokalnych (mam na myśli te pochodzące z Bałkanów) największym zainteresowaniem cieszył się zespół Brkovi. Swoją mieszanką turbo-folku z punkiem zrobili największy show na scenie Fusion. Do tego koncert był pełen komentarzy dotyczących obecnej sytuacji politycznej w Serbii, co dodatkowo ożywiało publiczność.

Wydarzeniem trzeciego dnia EXIT-u był występ Johna Newmana, a później Manu Chao i La Ventura. Tłum jaki przybył zobaczyć francuskiego artystę był nie do opisania. Morze ludzi, do tego pył, który unosił się w powietrzu uniemożliwiał jakąkolwiek zabawę. Organizatorzy chyba nie spodziewali się tylu osób. Podczas koncertu Manu Chao na petrovaradińskiej twierdzy pobito rekord – w jednym miejscu na festiwalu bawiło się 52 tys. osób. W przyszłości na pewno będzie trzeba pomyśleć o zmianie ustawienia scen, a może nawet o przeniesieniu festiwalu w inne miejsce.
Mimo tłoku koncert Manu Chao uważam za najlepszy podczas tego dnia Exita. Artysta stworzył atmosferę meksykańskiej fiesty, a publiczność tańczyła w rytm jego muzyki. Koncert trwał prawie dwie godziny.

Ostatniego dnia festiwalu można było posłuchać m.in. Capital Cities i Faithless. Grupa Faithless świętowała swoje 20 urodziny. Podczas swojego występu zaśpiewali największe hity: „Salva Mea”, „God is a DJ”, „Music Matters”. Piosenka „Insomnia” otrzymała wyróżnienie za największy przebój tegorocznego Exitu. Koncert zwieńczyła piosenka „We come 1″, przy udziale publiczności oraz przesłaniem lidera zespołu: „If we want to get peace, we must become one”.

Tego wieczoru wystąpił również Milky Chance – niemieckie odkrycie tego roku. Na scenie Fusion wystąpiły lokalne gwiazdy – Hladno pivo i Rambo Amadeus.

Organizatorzy szacują, że w tym roku w ciągu czterech dni na festiwalu pojawiło się 190 tys. widzów. Trzeba przyznać, że twierdza Petrovaradin jest miejscem klimatycznym i doskonałym na tego typu przedsięwzięcie kulturalne. Na zakończenie festiwalu wypuszczono 500 lampionów z przesłaniem głoszenia miłości. Do następnego roku!

About Agnieszka Kawczyńska

Ukończyła slawistykę na UŁ, aktualnie studiuje na II stopniu SEW na UW. Uzależniona od kultury serbskiej. Wielbicielka historii sztuki i kina autorskiego. W wolnych chwilach czyta Houellebecq'a.
KOMENTARZE