Home / Bałkany / Grecja / Grecja: Bez euro w kieszeni

Grecja: Bez euro w kieszeni

Autorka: Monika Kurjata-Lymperopoulou

Powoli wracamy do życia codziennego w Grecji; czyli strajki, tłumy na ulicach i marsze protestujących, głównie w centrum Aten przed Parlamentem i – oczywiście –  przed Ministerstwem Finansów.

Widać gołym okiem, że Grecy wracają już z urlopów (ci przynajmniej, których było na to stać). Jak było do przewidzenia, zapowiada się na gorący wrzesień dla kraju i całego społeczeństwa, czego już powoli stajemy się świadkami.

Protesty

Od 1 września Grecja pozostaje bez leków sprzedawanych ze zniżką ubezpieczeniową, czyli za leki pacjenci zapłacą z własnej kieszeni, gdyż państwo nadal jest dłużne farmaceutom pieniądze. Ludzie pozostaną także bez lekarzy, którzy zapowiedzieli pięciodniowe, powtarzane strajki, jako że o nich „państwo również zapomina”. Nie wiadomo na razie, jak długo potrwają ich protesty, ale wiadomo, że będą odnawiane co pięć dni roboczych.

O 5:30 rano (do 12:00 w południe w proteście przeciw nowym oszczędnościom wzięli udział i pracownicy stołecznego metra. Wczoraj (31.08), rozpoczęli strajk również policjanci, strażacy i pracownicy portów. Będzie on trwał przez dziesięć kolejnych dni. Służby porządkowe – tym razem dla odmiany – zorganizowały przemarsz przez miasto. Jak informują policjanci, nie mogą pozwolić na kolejne obniżanie im płac, bo te i tak już są skąpe. Protest nie oznacza jednak, że ludzie pozostaną bez ochrony służb.

Do protestów przyłączą się też i sędziowie oraz pracownicy sądów, którzy na 5 września zapowiadają przemarsz przez miasto i protest przeciw kolejnej obniżce, i ich płac.

12 i 13 września znów zostaną zamknięte urzędy. Jak twierdzą ich pracownicy, jeśli państwo nie przekaże instytucjom publicznym niezbędnych środków, urzędnicy od przyszłego miesiąca nie otrzymają wypłat.

Podwyżki

Ci, którzy korzystają z metra czy autobusów będą musieli znów sięgnąć głęboko do kieszeni. Bilety od początku 2013 roku znów pójdą w górę i to o 25%. Oznacza to, że bilet 90-minutowy obejmujący jazdę wszystkimi środkami ateńskiego transportu, będzie kosztował 1,75-1,80 euro (dziś – 1,40€). Podobne podwyżki dotyczą również przejazdów pociągami.

Dobrą wiadomością jest wprowadzenie górnego pułapu cen w sklepikach typu szkolny, czy przyszpitalny. Chodzi o te punkty sprzedaży, które z racji położenia nie mają konkurencji, jak np. na statkach lub w barach, gdzie klient nie ma możliwości wyboru innego stoiska. Tu właśnie państwo wprowadza limit cenowy, tak aby powstrzymać samowolkę właścicieli i zaniża ceny, nawet o 25%.

Cóż jednak po zniżkach, skoro – jak donosi portal NewsIt.gr – pensje Greków powróciły do poziomu z lat osiemdziesiątych. W 2011 roku średnia, roczna pensja wynosiła tu 25.470 euro. Po najnowszych cięciach, które mają być wprowadzone, spadnie do poziomu 15-17 tys. rocznie, czyli będzie zbliżona do średniej pensji z Czech, Estonii, czy Chorwacji.

Co drugi młody w Grecji pozostaje bez pracy, wyprowadzając Grecję tym samym do europejskiej czołówki. Młodzi i wykształceni ludzie poszukują pracy głównie w Niemczech, we Francji, Anglii a nawet w Australii i nie widzą perspektyw na pokonanie kryzysu we własnym kraju. Nietrudno jest tu bowiem spotkać świeżo upieczonego absolwenta uczelni wyższej, który jednocześnie jest kelnerem lub sprzątaczką, pomimo, że może pochwalić się świetnym wykształceniem. Co gorsza, tacy ludzie pracują najczęściej jedynie w niepełnym wymiarze godzinowym, albo na czarno. Większość z nich twierdzi, że wynagrodzenie jakie otrzymują, nie wystarcza im nawet na własne potrzeby, a dodatkowo pracodawcy coraz częściej nie są w stanie wypłacać im pensji, tudzież wypłacają ją ze sporym opóźnieniem.

Koniec oszczędności (?)

Tymczasem, pan premier (Antonis Samaras) w ostatnich publicznych wypowiedziach, zaraz po spotkaniach w Europie, zapewniał społeczeństwo, że przygotowywane oszczędności są nieuniknione. Dodał, że zdaje sobie sprawę, że cięcia te są „bolesne” dla Greków, ale zapewniał także, że więcej takowych już nie będzie.

Historia lubi się powtarzać – doskonale pamiętamy, że identyczne słowa padały już z wielu ust greckich polityków, chociażby byłych premierów: panów Papandreu i Papadimosa i byłych ministrów finansów: panów Papakonstantinu i (obecnego przewodniczącego PASOK), Wenizelosa. Wszyscy oni, również zapewniali, zaraz po ogłoszeniu wprowadzenia nowych podatków i cięć, że tym razem, to naprawdę już ostatnie…

Czy tym razem jednak może coś się zmienić? Czyżby pan Samaras przyjął inną taktykę? Społeczeństwo straciło już chyba jakiekolwiek zaufanie do rządzących, bez względu na to, z jakiej partii owi rządzący się wywodzą.

Co gorsza, nie trzeba być ekonomistą, aby wiedzieć, że obcinanie dochodów pracowników, automatycznie eliminuje te pieniądze z rynku i powoduje spadek wpływów z podatków. Co więcej, poprzez nakładanie coraz to nowych „haraczy” na przedsiębiorców, państwo bądź to powoduje całkowite zamknięcie biznesu, albo zmusza przedsiębiorcę do redukcji etatów, co znów odbija się na stanie kas ubezpieczeniowych i – znów – wpływach z podatków.

W ten właśnie sposób, już doprowadzono do wielu „bankructw” greckich firm i to stąd właśnie bierze się aż tak wysokie bezrobocie, które pociąga za sobą natychmiast pustki w kasach ubezpieczycieli, a co następnie prowadzi do braku pieniędzy na renty i emerytury i inne nakłady socjalne, czy zdrowotne.

Przewiduje się, że to, że premier Samaras przyjął znaną już taktykę oszczędzania na emerytach, rencistach i pracownikach państwowych, znów pogłębi recesję, nawet do 7%.

Politycy i ekonomiści

Tradycyjnie, śledzę wypowiedzi profesora ekonomii I. Warufakisa (Varoufakis), który udzielił wywiadu rodzimej stacji telewizyjnej, ANT1. Jak twierdzi, oszczędności, które przygotował rząd na lata 2013-2014 to „benzyna dolana do ognia recesji”. Przedłużenie programu o następne dwa lata natomiast, to przedłużenie bankructwa, gdyż do tej pory państwo pogrąży się w jeszcze wyższej procentowo recesji.

Profesor wspomina także, że raport Troiki w sprawie postępów Grecji jest już gotowy (chociaż MFW twierdzi, że nie wiadomo na razie na kiedy zostanie przygotowany) i dodaje, że Europa zostawiła Grecję niejako w poczekalni. Europa jego zdaniem czeka, aż uporządkuje się sytuacja we Włoszech, w Hiszpanii, ale także aż zapadną odpowiednie decyzje w Niemczech w sprawie przyszłości strefy euro i członkostwa w niej krajów południowych.

Profesor Warufakis wypowiedział się także w sprawie prywatyzacji przygotowywanej w Grecji od dłuższego czasu. Mówi, że program przewiduje, co powinno być sprzedane i ile z tego powinno zyskać państwo. Jednak przy tak dużym braku zaufania dla greckiego rynku, będzie to raczej niemożliwe do zrealizowania, co spowoduje kolejne „poszukiwanie pieniędzy”. Program, jak twierdzi ekonomista, nie może zadziałać, jeżeli weźmiemy pod uwagę nakładanie się nowego długu państwa na stary.

Na 10 września zapowiedziana jest wizyta Troiki w Atenach, więc do tej pory nowy program cięć musi być „zapięty na ostatni guzik”. Tutaj raczej nie będzie problemu, rząd spokojnie z tym zdąży. Zastanawiające jest tylko, jak po raz już kolejny wyglądać będzie Grecja w oczach Troiki, bo opozycja (SYRIZA) już zapowiada, że w tych dniach wyprowadzi na ulice Aten tłumy.

Przewodniczący partii, Aleksis Tsipras, przewiduje że wkrótce nastąpi wybuch społeczny i dodaje, że wręcz należy przeciwstawić się tym, którzy chcą dopomóc Grekom w popełnieniu samobójstwa.

Wiadomości nie są optymistyczne. Po kilku dniach od ogłoszenia przez premiera Samarasa informacji o „polepszającym się klimacie dla Grecji w Europie” – Citigroup stwierdza, że Grecja może zbankrutować nawet już na początku września.

Zaczynam się poważnie zastanawiać, gdyż wciąż słyszę o ratowaniu euro – waluty, czy ktoś pomyśli może wreszcie o uratowaniu ludzi, którzy nie widzą żadnych perspektyw na przyszłość…

W końcu, co jest lepsze – państwo w euro-zonie, czy państwo z narodem bez euro w kieszeni…

 

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE

Co robi unia z państwami… tak samo skonczy polska jak i polowa europy !