Home / Bałkany / Grecja / Grecja: ośrodki nędzy w stolicy kraju

Grecja: ośrodki nędzy w stolicy kraju

 

 

 

 

 

W centrum stolicy Grecji rozgrywają się sceny, które mogłyby się odnosić do innych czasów. Sceny, które większość chciałaby wymazać, zapomnieć na zawsze.

Spacer po centrum Aten w 2012 roku pozwala zobaczyć ludzi, którzy z powodu kryzysu gospodarczego stracili dosłownie wszystko. Ich jedynym towarzyszem jest absolutna nędza. Osoby ponure, z opuszczonymi głowami, bez dachu nad głową a nawet ciepłego jedzenia. Jeden kawałek ziemi w rogu ogromnego miasta, w którym odwiedzający widzi sceny z – jakby się zdawało – minionej epoki. Niestety, wszystko to dzieje się dzisiaj.

 

Kilkadziesiąt osób czeka codziennie w kolejce przed Fundacją Bezdomnych gminy Aten, aby dostać talerz ciepłego posiłku. Jeden popycha drugiego, wszędzie słychać głosy, pracownicy biegają jak szaleni aby zdążyć obsłużyć wszystkich.

Według prezesa Fundacji, Jorgosa Apostolopulosa, w ciągu kilku lat sytuacja zmieniła się dramatycznie. Według ustaleń służby społecznej Fundacji, w ostatnim czasie zanotowano wzrost liczby bezdomnych o 15%.

– Wkrótce nie będziemy dawać sobie rady z obecną sytuacją. Trudno jest zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z ludźmi mającymi różne problemy psychiczne, uzależnionymi i osobami starszymi. Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie słabsze grupy społeczne mają taką mentalność – chcą dostać wszystko, i to natychmiast. Poniekąd mają rację, ponieważ to oni doświadczyli najtrudnieszych – stwierdza prezes Fundacji.

Fundacja wydaje żywność dwa razy dziennie: o godzinie 12 i o 16. Ponadto, we współpracy ze znaną siecią super marketów, udało się stworzyć społeczny sklep spożywczy, który służy około 200 rodzinom. Jednocześnie działa rynek, który służy darmową odzieżą dla 600 osób. Fundacja posiada także społeczną aptekę, bank żywności i schroniska dla ludzi, którzy ich potrzebują.

Gdy dyskusja przechodzi na tematy związane z rolą i wkładem państwa , pan Apostolopulu blednie.

– Państwo odmawia podjęcia inicjatywy, a mogłoby oddać kilka nieużywanych budynków, jak na przykład Centrum Olimpijskie. Obojętność zauważalna jest także ze strony Kościoła, władz lokalnych i innych organizacji. Wina leży także po naszej stronie, ale my staramy się walczyć i zrobić coś dobrego – powiedział.

Wstrząsające są słowa prezesa Fundacji dla Bezdomnych dotyczące zmian w strukturze osób bezdomnych. Do niedawna wydawało się to niemożliwe, by mieszkańcy północnych i południowych przedmieść Aten, dawni przedsiębiorcy lub finansowo stabilni obywatele, nie mieli dzisiaj choćby jednego talerza z posiłkiem.

– Przychodzą ludzie z Boula i Kifisia, bogatych dzielnic Aten, których życie przykro zaskoczyło. Wczoraj odwiedził nas człowiek z pięciorgiem dzieci, wszyscy są bezrobotni. Był zrozpaczony, płakał w moim biurze. Nasze uczucia są różne. Kiedy widzisz człowieka, który spał 3 lata na ulicy, a z naszą pomocą znalazł dom, czujemy się wspaniale. Z drugiej jednak strony, mamy do czynienia z sytuacjami, które zupełnie łamią nas psychicznie – podsumowuje Jorgos Apostolopulos.

 

Tekst: madata.gr, tłum. i red. Justyna Tyrpa

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE