Home / Bałkany / Grecja / Grecja: pechowy spadkobierca

Grecja: pechowy spadkobierca

Autor: Kostas Jordanidis

Premier Jorgos Papandreu został dżokerem [dosł. błaznem] w greckiej i międzynarodowej talii. „Łagodnie usposobiony” rozmówca z maja 2010 roku, „obiektywny” biegły kraju upodobnił się do Titanica, który tonie pod brzemieniem długu i korupcji, „Europejczyk”, który podpisał bez negocjacji byle jakie, niszczące memorandum pożyczkowe, które doprowadziło Grecję do głębokiej recesji, został opisany i w kraju, i za granicą, jako człowiek, który stracił wszelki zmysł polityczny, kiedy ogłosił plan przeprowadzenia referendum − i to nie precyzując, jak będzie brzmiało zawarte w nim pytanie.

Greckie partie polityczne pospieszyły do Prezydenta prosić o natychmiastową interwencję, by odwołać fatalne referendum, które mogłoby skazać Grecję na opuszczenie strefy euro. Powszechne odczucie było takie, że Papandreu odrzucił wszelki polityczny rozsądek i zachował się nieodpowiedzialnie. A prawda jest taka, że właśnie dokładnie to zrobił. Ale Papulias nie ma ani woli, ani inklinacji, by się angażować w działania mające na celu detronizację premiera.

Najefektywniejszą strategią, by to osiągnąć, była ta zaadaptowana przez Ottomanów w sierpniu 1897 roku, kiedy reformatorzy, pod przewodnictwem przebiegłego Midhada Paszy, przeszli na stronę Seyhulislam, najwyższego dostojnika w Islamie, by pozbyć się sułtana Murada V. Pasza wygłosił następujące proste orzeczenie: powiedział „tak”, zapytany, czy sułtan dotknięty chorobą umysłową, która uniemożliwia mu sprawowanie obowiązków, może być odsunięty.

Nawet słabnące Imperium Osmańskie miało sposoby, by pozbywać się kłopotów. Greckie partie polityczne upierają się, że jedyną drogą ucieczki jest zwołanie wyborów, ufając dojrzałości politycznej narodu dostatecznie, by wierzyć, że wybierze nowy rząd, ale niewystarczająco, by ufać, że zdecyduje w referendum o europejskich perspektywach Grecji. Po prostu nie doceniają rangi kryzysu u Greków, którzy nie kwestionują euro, ale rząd.

Nie ma ani jednej zdrowej na umyśle osoby, która nie wierzy, że Grecja zostanie pogrążona przez Papandreu i jego rząd, jeśli ci pozostaną u władzy. A więc jedynym niebezpieczeństwem jest to, że Papandreu może wygrać dzięki swojemu blefowaniu. Już niektórzy z najsilniejszych liderów państw zachodnich uznali jego prawo do zwołania referendum. Papandreu będzie również dalej oskarżał bankierów i niektóre media o aranżowanie jego upadku, odgrywając sceny z „Apostazji” z 1965 roku [burzliwego odejścia premiera Jorgosa Panandreu, dziadka obecnego premiera, które zapoczątkowało okres niestabilności politycznej i pośrednio doprowadziło do przejęcia władzy przez juntę w 1967 roku]. Pozwoli na polityczną apokalipsę, zanim przyzna się do porażki, zupełnie jak jego ojciec Andreas i dziadek Jorgos. Tak czy inaczej, jego odejście z politycznej sceny Grecji będzie zgubne.

Tekst: ekathimerini.com, tłum. i red. A.K.

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE