Home / Bałkany / Grecja / Grecja: Pocztówkowy szał
pont

Grecja: Pocztówkowy szał

Wszystko zaczęło się w połowie lat dziewięćdziesiątych. Wówczas zaprzyjaźniony filatelista pokazał Stergiosowi Teodoridisowi kartkę pocztową: przedstawiała rynek w Trapezundzie (dziś tureckim Trabzonie) oraz mężczyznę ubranego w regionalny strój. Pocztówka kosztowała 13 tysięcy drachm, co Teodoridisowi wydało się dość wygórowaną ceną. W końcu jednak zdecydował się na zakup, nie zdając sobie jeszcze wtedy sprawy, że właśnie odkrywa swoją nową pasję. Dziś, po dwudziestu latach, jego kolekcja liczy ponad siedemset kartek, a ceny pocztówek, które wciąż kupuje, wahają się od dziesięciu do nawet kilku setek euro.

W ateńskim muzeum Benaki można zwiedzić wystawę poświęconą życiu codziennemu Greków pontyjskich w latach 1890-1920. Na starannie wybranych z kolekcji Teodoridisa dwustu pięćdziesięciu pocztówkach widać między innymi grecki statek płynący do Kerasunty (tureckiego Giresun) z transportem lekarstw, scenę powitania metropolity Jermanosa Karawangelisa przez władze osmańskie czy ustawionych w dwa rzędy członków Stowarzyszenia Sportowego „Pontos” na chwilę przed rozpoczęciem treningu.

Oprócz pocztówek Teodoridis kolekcjonuje również różne archiwalne dokumenty związane z Pontyjczykami. Jego zbiór uznawany jest za największy nie tylko w Grecji – również w sąsiedniej Turcji nie wiadomo o nikim, kto mógłby mu dorównać. „Fotografie i dokumenty to prawdziwy worek bez dna. Ciągle natrafiam na jakieś nowe” – opowiada sam zainteresowany.

Na południowym wybrzeżu Morza Czarnego greccy kupcy zaczęli się osiedlać już w starożytności. Ich potomkowie zamieszkiwali te rejony przez kilkanaście stuleci. Dopiero w 1923 roku po konflikcie grecko-tureckim, zwanym w Grecji katastrofą małoazjatycką, i podpisaniu traktatu w Lozannie, nastąpiła przymusowa wymiana ludności. Większość Pontyjczyków została zmuszona do wyjazdu do Grecji. Jeszcze przez dwa tygodnie, do 25 maja, można zobaczyć, jak Trabzon, Samsun, Giresun, Synopa i kilka innych mniejszych miast nad Morzem Czarnym wyglądało sto lat temu, w czasach gdy najczęściej słyszanym na ulicach językiem był tam – często niezrozumiały nawet dla Greków – dialekt pontyjski.

źródło: ethnos.gr

pont2     

About Krzysztof Usakiewicz

Doktorant na Wydziale "Artes Liberales" UW. Uwielbia całe Bałkany, ale szczególnym sentymentem darzy Grecję i Bułgarię. Wolne chwilę poświęca wyprawom rowerowym (oczywiście, najchętniej po Bałkanach) oraz grze w scrabble.
KOMENTARZE