Home / Bałkany / Grecja / Grecja: Turcy podpalali greckie lasy

Grecja: Turcy podpalali greckie lasy

Źródło: tovima.gr

Ateny| 29 grudnia 2011 r.

Gorąca nowina

W ubiegły poniedziałek były premier Turcji, Mesut Yılmaz, przyznał, że w latach 90. tureccy agenci celowo podpalali greckie lasy w ramach sponsorowanego przez państwo programu sabotażowego. Wieść ta wywołała wściekłość w Grecji, choć sama idea nie jest nowa – o podpaleniach z rąk tureckich wysłanników szeptano od wielu lat. Przede wszystkim, na greckich wyspach Morza Egejskiego, gdzie właśnie w latach dziewięćdziesiątych zmagano się ze szczególnie rozległymi i trudnymi do ugaszenia pożarami. Komentarz byłego premiera ukazał się w weekend w tureckim dzienniku Birgün i jest pierwszym potwierdzeniem przez stronę turecką tezy o finansowaniu przez Ankarę działalności na szkodę Grecji.
Według Yılmaza, który pełnił funkcję premiera Turcji trzykrotnie, agenci tureckich służb specjalnych podpalali greckie lasy w latach 1995-1998, gdy u władzy była Tansu Çiller – jego przeciwnik polityczny. W tym czasie ogromne pożary spustoszyły wyspy na wschodzie Morza Egejskiego oraz grecką Macedonię.
Po tych rewelacjach nastąpił „gorący” dalszy ciąg. Na łamach tureckiego dziennika Milliyet ukazał się artykuł potwierdzający nie tylko podpalenia, ale i odnoszący się do tajnego raportu przygotowywanego przez Yılmaza, który miał mówić także o przeprowadzeniu przez Turków ataków bombowych na Rodos, i grecką jednostkę wojskową w Lamia, gdzie miał się znajdować obóz PKK (Partia Pracujących Kurdystanu – organizacja polityczna wykorzystująca walkę zbrojną jako cel do osiągnięcia celu – utworzenia niezależnego państwa kurdyjskiego na terenach zamieszkiwanych przez Kurdów, m.in. w południowo wschodniej Turcji – przyp.red.)
Artykuł uzasadniał podpalenia istnieniem na terytorium Grecji obozów szkoleniowych dla partyzantki kurdyjskiej. Miały być one zemstą za obecność PKK w Grecji, co sprowokowało wprowadzenie na teren tego kraju dwóch niezależnych grup: podpalaczy i podkładaczy bomb.
Jak podaje Milliyet, po podpaleniach i zamachach, Grecy mieli skontaktować się z Turkami w sprawie „zawieszenia broni”, po czym podpaleń zaprzestano, a Grecy w zamian przestali przyjmować do siebie członków PKK.

 

Reakcja strony tureckiej i dalsze tropy

Tureckie służby wywiadowcze (MIT) zażądały zniszczenia raportu, aby nie doprowadził on do poważnych reperkusji politycznych na arenie międzynarodowej. Uznały, że przyczyny ataku w Lamia, podpaleń, czy zamachów na Krecie i Rodos, nie są jasne, ale kwestia ta jest tajemnicą państwową, której wyjawienie może zostać wykorzystane przez państwa trzecie.
Jednocześnie turecka gazeta Vatan potwierdza istnienie raportu, który opisuje działania tureckich jednostek paramilitarnych. Zwraca ona szczególną uwagę na sprawozdanie sporządzone przez biuro Yılmaza, w którym przy okazji omawiania Susurluk (skandal z lat 90., który ujawnił powiązania tureckiego rządu i armii ze światem przestępczym – przyp.red.) poświęciło ponad 10 stron na omówienie podpaleń w Grecji. Podkładanie ognia miało być odpowiedzią na rzekome przeszkalanie Kurdów przez Greków, którzy mieli przygotowywać PKK do podpalania ziem tureckich – stąd pomysł analogicznych działań, jak twierdzi gazeta. Jednocześnie sprawozdanie informuje, że celem tureckich zamachów bombowych były również obozy szkoleniowe PKK znajdujące się w Grecji, Bułgarii i Rumunii.

 

Reakcje greckich polityków

Wiadomość o podpaleniach rozjuszyła greckich polityków, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych natychmiast zażądało od Ankary wyjaśnień w tej sprawie.
Konserwatywny przedstawiciel gabinetu cieni, Panos Panajotopulos z Nowej Demokracji uznał, że nowe rewelacje rzucają cień na stosunki grecko-tureckie i wezwał Turcję do wypłacenia Grecji odpowiednich odszkodowań. Również pięciu członków partii PASOK zwróciło się do Ministra Spraw Zagranicznych o udzielenie informacji o tym, czy Ministerstwo nosi się z zamiarem skierowania sprawy przed instytucje unijne, tudzież podniesienia kwestii odszkodowań w przypadku udowodnienia na drodze sądowej sabotażu. Jak podkreślili posłowie, nie jest to pierwszy raz, kiedy można mówić o tym, że tureckie kręgi pararządowe zaatakowały greckie lasy, a tym samym naraziły cały ekosystem, jak również i ludzkie mienie, życie i państwową infrastrukturę na nieodwracalne nieraz straty.
Roszczenia odszkodowawcze i rozwiązanie sprawy przed Komisją Europejską, ONZ oraz NATO zaproponowała także wieloletnia Minister Spraw Zagranicznych, Dora Bakojani. Kilku parlamentarzystów podkreśliło, że jest to problem istotny dla całej Unii Europejskiej, która nie może pozwolić, by państwo pretendujące do członkostwa w jej strukturach zachowywało się jak „paranoiczny zbrodniarz”.
Z kolei Jorgos Karandzaferis, przewodniczący prawicowej partii LAOS triumfował podkreślając, że kiedy oskarżał tureckich agentów o szkodzenie Grecji, był nazywany ekstremistą. Teraz zaś – sam były premier sąsiedniego państwa przyznaje się do winy.
Jeden z niezrzeszonych członków parlamentu domagał się z kolei wyjaśnień od Ministrów ds. Obronności i Spraw Zagranicznych, czy  strona grecka dysponowała informacjami dotyczącymi zagrożenia i prowadzonych przez Turków działań

 

Tekst: kathimerini.gr, tovima.gr, tłum. i red. O.D.

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE