Home / Baklava / Grecja: Wielkanocny cud na targowisku?

Grecja: Wielkanocny cud na targowisku?

Zostawić w jeden poranek u sprzedawców mięsa kwotę 50 tysięcy euro? Jedni mówią, że było ich osiem, inni wspominają o dziesięciu. Przyszły same, towarzyszyli im ochroniarze? Tu również zdania są podzielone. Tajemnicza historia ubranych na czarno kobiet, które w Wielki Czwartek miały wysiąść z ekskluzywnego dżipa przy największym ateńskim targowisku Warwakio i zapłacić za świąteczne zakupy najuboższych przechodzi z ust do ust, a każda wersja nieco różni się od poprzedniej. Tylko jedno jest niezmienne: nikt nie wie, kim były kobiety. Może też dziwić, że mimo wszechobecnych dziś smartfonów i panującej mody na słit focie ani jedna osoba nie zrobiła im zdjęcia.

Podobno kobiety pojawiły się na targowisku około jedenastej przed południem. Jeden z kupców, Charalambos Dimitriadis, opowiada, że przy jego straganie przebywały przez około pół godziny. Przez ten czas wspomogły około trzydziestu osób, każdą kwotą około pięćdziesięciu euro. Przy innym stoisku kobiety przez dwie godziny miały pokryć koszt zakupów o wartości tysiąca euro. Według ostrożnych kalkulacji z nieoczekiwanej pomocy mogło skorzystać około tysiąca mieszkańców Aten.

Wśród samych Greków zdania są podzielone. Pod licznymi artykułami o „ateńskich samarytankach” pojawiają się zarówno komentarze pełne entuzjazmu, jak i opinie sceptyczne. Niedowiarkowie uważają, że cała ta opowiastka w rzeczywistości ma być oryginalnym pomysłem na reklamę, stworzonym przez przekupniów. „A w tej bajce były smoki? Niby dlaczego tylko na Warwakio? Nie mogły pójść na pięć sąsiednich targowisk i tam wydać po 10 tysięcy?” – napisał jeden z internautów. Reprezentujący kupców Kleantis Tsironis twierdzi, że kobiety pozostawały na targu do południa. Jednak także dokładne przejrzenie nagrań z monitoringu nie przyniosło żadnych rezultatów – ślad po tajemniczych przybyszkach zaginął.

Kobiety stawały przy kasach lub zagadywały stojących w kolejce i spośród nich wybierały osoby, którym decydowały się pomóc. Rzeczywiście jednak trudno sobie wyobrazić, by w ten sposób w tak krótkim czasie udało się obsłużyć aż tysiąc osób. I żeby mało która z nich chciała podzielić się swoją historią z mediami. Aczkolwiek jeszcze tego samego dnia pewien starszy człowiek opowiadał w telewizji, że gdy chciał zapłacić na Warwakio za mięso mielone, sprzedawca powiedział mu, że wszystko zostało już opłacone.

Jednak nawet kupcy, którzy podobno rozmawiali z kobietami, przedstawiają różne wersje. Według niektórych „dobre nereidy” – bo również tak często tytułuje je grecka prasa – miały reprezentować bliżej nieznaną międzynarodową firmę, której nazwy nie chciały zdradzić. Inni twierdzą, że kobiety odbyły podróż aż ze Stambułu, a swoim dobrym uczynkiem miały wypełnić jakieś śluby. Podobno zdecydowały, że targowisko będzie lepszym miejscem niż supermarket, w którym – jak miała ocenić jedna z nich – „pełno jest złodziei”.

Co ciekawe, podobna i równie tajemnicza historia miała miejsce już przed świętami Bożego Narodzenia. Wówczas „nereidy” na tym samym targowisku wydały 20 tysięcy euro. Już wtedy Ministerstwo Rozwoju wszczęło śledztwo. Zajmujący się tą sprawą Tanasis Skordas od początku był przekonany, że przedświąteczne wydarzenia na Warwakio nie są żadnym cudem, a dobrze przemyślaną akcją marketingową. Teraz utwierdził się jeszcze w swoim przekonaniu, bo rozmowy, które przeprowadził z kupcami i świadkami, nie naprowadziły go na żaden nowy trop. Za to następnego dnia, w Wielki Piątek, targowisko przeżyło istne oblężenie.

źródła: tovima.gr; thessalianews.gr; madata.gr; ethnos.gr

About Krzysztof Usakiewicz

Doktorant na Wydziale "Artes Liberales" UW. Uwielbia całe Bałkany, ale szczególnym sentymentem darzy Grecję i Bułgarię. Wolne chwilę poświęca wyprawom rowerowym (oczywiście, najchętniej po Bałkanach) oraz grze w scrabble.
KOMENTARZE