Home / Polityka / Bezpieczeństwo / Grecja: „wojna domowa” w parlamencie i przed nim – krajobraz po bitwie

Grecja: „wojna domowa” w parlamencie i przed nim – krajobraz po bitwie

Tydzień temu, w niedzielę, w greckim Parlamencie odbyło się głosowanie nad drugim memorandum wprowadzającym kolejny pakiet oszczędnościowy, od czego uzależnione miało być otrzymanie przez Grecję kolejnej transzy od instytucji europejskich i MFW. Na ten dzień, na godzinę 17:00 największe związki zawodowe w kraju zapowiedziały demonstracje, które miały być zwieńczeniem 48-godzinnego strajku generalnego. Zmagania i spory miały się jednak toczyć nie tylko na placu przed Parlamentem, ale i wewnątrz jego gmachu – pośród greckich polityków nie panowała bowiem powszechna zgoda na zaaprobowanie proponowanych zmian.

Tego dnia, jako pierwszy, bo około godziny 15:00 przemówił Minister Finansów, który starał się wyjaśnić parlamentarzystom, dlaczego szybkie zatwierdzenie drugiego memorandum jest – jego zdaniem – tak istotne. Chwilę później, sekretarz KKE, Aleka Papariga zakomunikowała, że jest niezwykle zaniepokojona pospieszaniem decyzji i niedopuszczaniem posłów do debaty publicznej. Była szczególnie krytyczna wobec faktu, że w telewizji państwowej padły sformułowania, że jeżeli prawo nie zostanie przegłosowane – kraj może spotkać wojna domowa, co uznała za próbę wymuszenia na parlamentarzystach „prawomyślnego” głosowania.

Równolegle, na ulicach, na place Syntagma i Omonia zaczął napływać tłum z transparentami. Jeden z nich głosił: “Zdrajcy do Gudi” i odnosił się do Procesu Sześciu, podczas którego osądzono i skazano na śmierć przywódców politycznych i generałó nieudanej kampanii wojskowej na Azję Mniejszą w 1922 r.

Około 17:30 zaczęły się pierwsze rozruchy, zamaskowani huligani rzucili pierwsze koktajle mołotowa, a policja użyła gazu łzawiącego. Jednocześnie swoista „wojna domowa” toczyła się w Parlamencie, w którym kolejno przemawiali politycy: ministrowie, przywódcy i członkowie partii. Wielu z nich – w deklaracjach – opowiadało się przeciwko linii partyjnej i pojawiły się nawet  głosy, że osoby, które zostaną wyrzucone ze swoich ugrupowań po głosowaniu wbrew zaleceniom, mogą utworzyć nową partię.

O godzinie 18:00 do tłumu zgromadzonego na Syntagma przemówił Manolis Glezos – bohater ruchu oporu z czasów drugiej wojny światowej, który powiedział, że możliwe jest narzucenie Grecji nowego prawa za pomocą gazu łzawiącego, ale nie zmienia to faktu, że nie ma ono poparcia wśród ludności. Glezos miał na twarzy maskę chirurgiczną i wyraźnie z trudem oddychał. Około 18:30 policja zaczęła rozpylać gaz łzawiący w okolicy cerkwi na ul. Mitropoleos, a na placu Syntagma miały miejsce kolejne rozruchy. Niedługo później demonstracja PAME, związku zawodowego afiliowanego przy KKE, zaczęła przemieszczać się z Placu Omonii na Syntagma. Korespondenci Reutera oszacowali liczbę zgromadzonych na przynamniej kilkadziesiąt tysięcy ludzi i uznali, że demonstracja ta należała do największych w przeciągu ostatnich kilku miesięcy.

Tuż przed 19:00 poseł niezrzeszony, Ewangelos Papachristos zakomunikował, że parlamentarzystom każe się zagłosować za dokumentem, który w miejscu, w którym powinny znajdować się konkretne liczby, ma zamarkowany tekst: „xxx”. Zapytał więc – nieliczych zgromadzonych na sali – kolegów, skąd mają wiedzieć, co popierają. W tym samym mniej więcej czasie, w Atenach zamknięto cztery stacje metra, a jego pociągi jeździły nie zatrzymując się na stacjach: Syntagma, Evangelismos, Panepistimio i Acropolis. Przedstawiciel związku zawodowego pracowników metra ogłosił, że głos decydujący w tej sprawie miała policja, która wbrew woli pracowników zadecydowała o odcięciu stacji, aby uniemożliwić w ten sposób chętnym dołączenie do tłumu demonstrujących przed Parlamentem. O godzinie 19:30 ofiarą gazu łzawiącego został również Mikis Theodorakis, 86-letni kompozytor światowej sławy. Gazem został prez policję „uraczony” celowo, w momencie, kiedy miał przemówić do tłumu zgromadzonego na Placu Syntagma. Po udzieleniu mu pomocy medycznej oznajmił, że jego zdaniem ludzie i tak wygrają, tak samo, jak wygrali z nazistami i z juntą.

O 19:40 w Parlamencie głos znów zabrała Aleka Papariga, pierwsza sekretarz Komunistycznej Partii Grecji, która oznajmiła, że KKE nie chce Grecji uratowanej, ale ze zbankrutowanymi ludźmi i dodała, że kryzys jest nieodzownym elementem systemu kapitalistycznego opartego na zysku i chciwości. Następnie kolejny raz przemówił Minister Finansów, Ewangelos Wenizelos, który zakomunikował posłom, że głównym problemem Grecji jest fakt, że niczego ona nie produkuje, zaś teorie spiskowe o siłach zewnętrznych, choć mogą być wygodne, to nie poprawiają sytuacji i niczego w nim nie zmieniają.

Około godziny 21:00  policja zamówiła nowe dostawy gazu łzawiącego, którego jej zabrakło, a ponad 12 budynków na ulicach Stadiou i Aeolou stało już w płomieniach. Wśród nich znalazło się kino Attikon z 1870 roku i budynek Asty, w którym podczas II wojny światowej Gestapo urządziło salę tortur. Płonął również lokal Starbucksa oraz Eurobank na ulicy Koraisa, w pobliżu ulicy Panepistimiou.

W Parlamencie, przewodniczący Koalicji Radykalnej Lewicy SYRIZA, Aleksis Tsipras, opowiadając się przeciwko drugiemu memorandum stwierdził, że upadający system polityczny i rząd, który nie posiada mandatu nie ma prawa negocjować w imieniu kraju.

O 22:55 przemówił premier kraju, Lukas Papadimos podkreślając, że Grecja musi pozostać członkiem twardego jądra Europy, a zatem – nie jest to czas na szczegółowe analizy, ale na szybkie decyzje. Tuż po godzinie 23:00  przewodniczący Nowej Demokracji, Antonis Samaras potępił rozruchy na ulicach i wezwał współobywateli do większego patriotyzmu. Z kolei przewodniczący SYRIZA, Aleksis Tsipras, poinformował, że przed budynkiem Parlamentu protestuje 500 tysięcy ludzi, zaś huligani na ulicach to poszczególne – parapaństwowe – jednostki.

O godzinie 01:05 w nocy z niedzieli na poniedziałek rozpoczęło się głosowanie nad ustawą dotyczącą drugiego memorandum i wprowadzającą nowe oszczędności w kraju. Komunistyczna Partia Grecji (KKE), SYRIZA, oraz Lewica Demokratyczna głosowały przeciw niej. Przeciwko zagłosowało również 21 (czyli 1 na 4) członków Nowej Demokracji i 13 posłów PASOK-u. Wprowadzeniu ustawy sprzeciwił się także populistyczno-prawicowy LA.O.S., którego lider był nieobecny na głosowaniu, jednak dwaj byli ministrowie z ramienia partii, którzy w piątek złożyli rezygnację w ramach sprzeciwu wobec ustawy, tym razem ją poparli. Wszyscy poza jednym parlamentarzystą z Frontu Demokratycznego, głosowali za akceptacją drugiego memorandum. Nowe prawo zostało przyjęte o 01:19 stosunkiem 199 głosów „za” do 74 „przeciw”. Z powodu złamania dyscypliny partyjnej przewodniczący Nowej Demokracji, Antonios Samaras, wydalił z grona partii 21 osób – Nea Dimokratia liczy teraz 62 parlamentarzystów. Również w PASOK-u nie obeszło się bez ofiar – Jorgos Papadreu usunął z szeregów partii 23 posłów, zaś Jorgos Karandzaferis, przewodniczący LA.O.S.-u wyrzucił ze swojego ugrupowania Makisa Woridisa i Adonisa Jeorjadisa – tym razem za popieranie, a nie, jak w przypadku PASOK i ND – odrzucenie memorandum

 

Krajobraz po bitwie

Bezpośrednio po rozruchach zatrzymano w Atenach 79 osób, spośród których 53 było Grekami, a 26 obcokrajowcami (9 Albańczyków, 4 Algierczyków, 1 Tunezyjczyk, 1 Mauretańczyk, 2 Rumunów, 2 Polaków, 1 Afgańczyk, 1 Mołdawianin, 4 Palestyńczyków i 1 Irakijczyk). Trzech spośród nich było nieletnich (14-17 lat), 41 osób to młodzi w wieku 19-29 lat, 27 osób znajduje się w przedziale wiekowym 31-39, a ośmiu – w wieku lat 40+. 15 spośród nich to bezrobotni, 4 – studenci, 2 – uczniowie, 11 – przedsiębiorcy prywatni, ale również i dwaj przedstawiciele wolnych zawodów, jeden wykładowca, jeden prawnik-aplikant, jeden kierowca, jeden reżyser teatralny, dwaj robotnicy budowlani. 39 osób nie podało swojego zawodu. W kolejnych dniach zatrzymano dodatkowo 92 osób, spośród których 68 to Grecy, 24 – obcokrajowcy (2 Ormianie, 3 Albańczycy, 1 Polak, 1 Rosjanin, 7 Afgańczyków, 5 Irańcyków, 1 Irakijczyk, 1 Pakistańczyk, 1 Algierczyk, 1 Kazach oraz 1 Palestyńczyk).

Zatrzymanych oskarżono o usiłowanie zabójstwa, usiłowanie dokonania ciężkiego uszkodzenia ciała, spowodowanie szkód fizycznych, kradzieży, zakłócanie miru domowego i porządku publicznego, znieważanie funkcjonariuszy oraz nielegalne użycie broni, w tym środków pirotechnicznych.

Poszkodowanych zostało 109 policjantów. Zniszczono 3 pojazdy policyjne, a kolejne 20 odniosło drobniejsze uszkodzenia. Hospitalizowano 76 obywateli.

Początkowo podano, że szkód dokonano w 29 placówkach bankowych (włamania i uszkodzenia bankomatów, zniszczenia witryn, rolet i marmurów), 71 sklepów (włamania i zniszczenie witryn oraz rolet zabezpieczających), jednej galerii handlowej (włamanie), trzech budynkach użyteczności publiczej (zniszczenia wejść do budynkw), pięciu biurowców (zniszczenia wejść do budynków), trzech hoteli (zniszczenie marmurów u wejść) i jednym kinie (zniszczenie witryny). Takie były wstępne szacunki policji.

Narodowa Konfederacja Greckiego Handlu (ESEE) przebiła je oznajmiając, że w samych Atenach w wyniku rozruchów ucierpiały 153 placówki, 45 spośród nich zostało doszczętnie zniszczonych i potępiła akty wandalizmu. (Konfederacja jednocześnie ogłosiła, że popiera demonstracje przeciwko wyczerpującym reformom, które jedynie pogłębią recesję i doprowadzą do kolejnych upadłości, a 11 marca, będzie miała miejsce demonstracja organizowana przez nią).

Policja, która skupiła się na ochronie Syntagma, “zapomniała” jednak o pozostałych ulicach centrum. Ostatecznie wiadomo, że zniszczono 170 sklepów i innych placówek handlowych, a dziewięć spośród zdewastowanych budynków stanowiło istotną wartość historyczną dla architektury miasta. Straty sięgają kilkudziesięciu milionów euro, w tym – 1,5 mln strat dla infrastruktury, dokonano bowiem szkód na przystankach autobusowych, stacjach Metra, światłach ulicznych, latarniach, automatach do wydawania biletów, trotuarach etc.

Temat zakapturzonych kukulofori stał się już grą przetargową w rozgrywkach partyjnych – przewodniczący Nowej Demokracji, Antonis Samaras oznajmił, że jeżeli obejmie przywództwo po wyborach – “zedrze tym bydlakom kaptury z głów” dodając, że jego zdaniem zaatakowali historyczne budynki Aten celowo.

Jednocześnie prokurator generalna Aten, Eleni Raiku zarządziła we wtorek serię śledztw, które mają wyjaśnić powody, okoliczności i reperkusje wydarzeń z minionej niedzieli. Przede wszystkim zamierza zbadać, czy protest sit-in [uczestnicy siedzą na ziemi lub podłodze – przyp.red.], jaki miał miejsce na ateńskim Wydziale Prawa od połowy wcześniejszego tygodnia do momentu, kiedy zamieszki ustały, mógł służyć jako zaplecze dla wandali. Raiku chce zbadać, czy na Wydziale nie znajdował się „arsenał” z koktajlami mołotowa i kamieniami. Niejasne jest również, kto organizował protest: studenci, osoby protestujące przeciwko władzy, czy też obydwie grupy. Śledztwo to wpisze się w dyskusję, która toczy się w Grecji nad zniesieniem tzw. uniwersyteckiego prawa azylowego, które zakłada, że policja nie ma prawa wstępu na teren Uniwersytetu. Raiku pragnie także sprawdzić, czy policja odpowiednio ochraniała uczestników protestu przed zamieszkami. Ponadto, zmierzy się ona ze pismem, jakie przekazała do sądu ateńska Izba Adwokacka, która oskarża policję o narażenie obywateli na utratę zdrowia w wyniku powszechnego użycia gazu łzawiącego. Kolejne śledztwo ma zbadać, w jakich okolicznościach Manolis Glezos i Mikis Theodorakis zostali – wzmiankowanym już gazem –uraczeni. Raiku ma ponadto zbadać szczegóły doniesień biznesmenów, jakoby jeszcze przed zamieszkami, otrzymywali propozycje uniknięcia zniszczeń w zamian za haracz.

 

Zamieszki w innych częściach kraju

Rozruchy miały również miejsce w pozostałych miastach Grecji: W Salonikach, na ulicy Mitropoleos ucierpiały banki i kamery monitoringu bankowego, podpalono oddział FB Banku i włamano się do biura turystycznego. Policja użyła przeciwko młodocianym wandalom gazu łzawiącego i rac, ci odpowiedzieli kijami i rzucaniem kamieni. Główne starcia miały miejsce na Placu Arystotelesa.

W Patrze miały miejsce dwie demonstracje, jednak tam obyło się bez rozruchów, podobnie było w Chania (tam ucierpiały kraty jednego z budynków). Iraklionie z kolei nie było już tak spokojnie – tłum wdarł się bowiem do siedziby Sądu, kilku sprawców zdemolowało też biura kilku posłów. Spotkania z koktajlem mołotowa nie przetrwał również policyjny jeep, który stanął w płomieniach i uległ zniszczeniu.

Także na zachodzie Grecji, w Agrinio, młodzież zdemolowała centrum miasta tłukąc szyby wystawowe w kilku sklepach, dwóch bankach, na poczcie, a także w biurze populistyczno-prawicowej partii LA.O.S.

 

Tekst:  O.D. na podst. athensnews.gr, kathimerini.gr, ekathimerini.com, tovima.gr, tanea.gr

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.