Home / Bałkany / Grecja / Grecja: Wzrost liczby osób bezdomnych

Grecja: Wzrost liczby osób bezdomnych

Źródło: kathimerini.gr

Ateny| 4 grudnia 2011 r.

Autor: Elena Bekatoros

Jeszcze półtora roku temu Dimitris posiadał dom, pracę I zwykłe życie; mijał bezdomnych na ulicy i nie zwracał na nich uwagi. Nigdy nie wyobrażał sobie, że stanie się jednym z nich. Było to zanim Grecję dotknął kryzys i groźba bankructwa. Teraz domem nazywa pobocze autostrady, gdzie śpi na kocu pod wyrzuconym przez kogoś biurkiem.

Pod koniec 2009 roku Grecy zaczęli masowo tracić pracę, a interesy szły wyjątkowo źle. Wielu innych nadal pracuje, ale od miesięcy nie otrzymuje za swoją pracę pieniędzy. W sierpniu 2011 r. odsetek bezrobotnych osiągnął rekordowy poziom 18,4%. Jest to szczyt sezonu turystycznego, który zazwyczaj oznaczał spadek bezrobocia. W przeciągu ostatnich dwóch lat liczba osób nocujących na ulicy wzrosła o około jedną czwartą jest ich około 20 tysięcy, jak twierdzi Atanasia Turku z fundacji pomagającej bezdomnym i psychicznie chorym, Klimaka.

– Dotychczas domu nie posiadali głównie chorzy psychicznie bądź byli więźniowie, teraz całe rodziny lądują na bruku – mówi Dimitris, który obecnie ma 49 lat, a przez całe życie tańczył w znanym greckim zespole tańca ludowego. Jest on rozwiedzony, ma 19-letnią córkę i 18-letniego syna i wstydzi się powiedzieć byłej żonie, co się z nim stało. Poprosił również, by dziennikarze zmienili jego imię i nazwisko – jego rodzina myśli bowiem, że mieszka on u przyjaciela. Codziennie rano, jeszcze przed świtem opuszcza miejsce, w którym śpi.
– Nie chcę, żeby ktoś widział, że śpię na ulicy. Chodzę bez końca, to wykańczające fizycznie i psychicznie – mówi.

Ze względu na ogromny dług publiczny I deficyt budżetowy Grecja od maja 2010 roku otrzmuje międzynarodowe pożyczki ratunkowe, które umożliwiają jej zachowanie płynności finansowej. W zamian za pożyczki, rząd zobowiązany jest przeprowadzić drastyczne reformy, które oznaczają ograniczenie wydatków, obniżkę płac i świadczeń socjalnych (renty, emerytury) oraz kilkukrotne podwyższenie podatków na wszystko: od żywności i paliwa po dochody i posiadłości. Prognozuje się, że w czwartym roku recesji, 2012 gospodarka osłabi się o 5,5%, a dług publiczny osiągnie 161% produktu narodowego brutto z roku 2011 (352 miliardów euro).

Opieka nad bezdomnymi

W tym południowoeuropejskim, jedenastomilionowym kraju więzi rodzinne są nadal dość silne, a krewni są zazwyczaj pierwszymi osobami, do których zwracają się osoby, które mają problemy finansowe. Ale więzi te również się rozpadają w obliczu kryzysu, który dotyka również rodziny, którym dotąd powodziło się dobze. Wiele eksmitowanych osób z powodu niepłacenia czynszu nie ma teraz dokąd pójść – zostaje im ławka w parku bądź chodnik.
– Dotychczas szeregi bezdomnych zasilali głównie uzależnieni bądź chorzy psychicznie, obecnie profil bezdomnego się zmienia – bywają to nawet ludzie bardzo dobrze wykształceni, którzy jeszcze kilka miesięcy temu posiadali dom, pracę i żyli z rodzinami. A teraz są na ulicy – mówi Turku siedząc w odmalowanym biurze w ośrodku dziennej pomocy bezdomnym, w którym można uprać ubrania, wykąpać się i otrzymać wsparcie psychologiczne lub ubranie.

Tysiące najbiedniejszych Ateńczyków korzysta z publicznych jadłodajni sponsorowanych przez cerkiew, państwo lub organizacje charytatywne. Największa z nich funkcjonuje na ulicy Sofokleus, gdzie do 2007 była mieściła się giełda. Codziennie z darmowych posiłków korzysta 2 500 do 3000 osób. Są to nie tylko bezdomni, ale również osoby ubogie, które nie mają za co kupić pożywienia sobie i rodzinie.

Dimitris, który nie jeździ już na międzynarodowe tournee i nie tańczy teatrze w centrum Aten podporządkował swój dzień porom wydawania posiłków.
– Widywałem bezdomnych w Anglii, Ameryce… Nie sądziłem nigdy, że będę jednym z nich – stwierdza.
Z kolei Apostolos mieszka na ulicy już od roku, od kiedy kiosk, w którym pracował w jednej z najgorszych ateńskich dzielnic, zbankrutował.
– Najgorsze, żę na rynku nie ma nic, jeśli idize o pracę. A poza tym, kto mnie zatrudni w takim stanie? – mówi Apostolos wskazując na swoje ubranie. Zanim zaczął sprzedawać w kiosku, był hydraulikiem i pracował przy instalacjach grzewczych. Życie na ulicy odcisnęło piętno na jego zdrowiu, ostatnio był w szpitalu trzy, czy cztery razy. Kiedy po raz pierwszy wylądował na ulicy, zaopiekował się nim przyjaciel i przygarnął do siebie na jakiś czas.
– Ale jak długo można być na utrzymaniu? Tak się nie godzi – dodaje Apostolos.

Żeby rozgrzać się nocą popija tanie wino za uzbierane pieniądze. Zdając sobie sprawę z błędnego koła, w jakim się znalazł nie widzi nadziei dla siebie, innych bezdomnych, ani dla kraju. Odchodząc zbiera śpiwór, który ofiarowali mu pracownicy Klimaka i mówi:
– Będzie jeszcze gorzej, uwierz mi.

Tekst: kathimerini.gr, tłum. i red. O.D.

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE