Home / Baklava / Grobari i Delije – święta wojna futbolowa
zvezda-partizan

Grobari i Delije – święta wojna futbolowa

Nie będzie odkrywczym stwierdzenie, iż piłka nożna to jedna z najpopularniejszych dyscyplin sportowych w Europie i na całym świecie. Rozbudza największe emocje, przyciąga uwagę największych rzeszy ludzi. Są wydarzenia, jak finał Ligi Mistrzów (rozgrywek najmocniejszych klubów z najlepszych europejskich lig), które wzbudzają zainteresowanie nawet tych, którzy na co dzień z piłką nie mają nic wspólnego. Jest jednak miejsce na mapie Starego Kontynentu, gdzie tenże finał, a nawet decydujące starcia Mistrzostw Świata czy Europy, wcale nie są meczami, które wywołują najsilniejsze emocje. Przenieśmy się na pewien czas do Belgradu, gdzie regulaminowe dziewięćdziesiąt minut na piłkarskim boisku to tylko jedna z płaszczyzn rozgrywki pomiędzy dwiema lokalnymi drużynami – Partizanem i Crveną Zvezdą.

Historia klubu sportowego FK Partizan Belgrad sięga 1945 roku. Powstał on jako piłkarska sekcja Jugosłowiańskiego Towarzystwa Sportowego Partizan i klub Jugosłowiańskiej Armii Ludowej. Mimo że oficjalne uniezależnienie się od armii nastąpiło już w latach 50., kibice po dziś dzień identyfikują się z klubem poprzez jego wojskową tradycję. Crvena Zvezda jest rówieśniczką Partizana1 – klub także powstał w 1945 roku, z inicjatywy członków ugrupowania antyfaszystowskiego. Po dziś dzień jest to najbardziej utytułowana drużyna serbska. Największe sportowe osiągnięcie piłkarzy spod znaku czerwonej gwiazdy przypadło na czas przedwojenny. W 1991 roku zdobyli oni w Tokio klubowe mistrzostwo świata (tzw. Puchar Interkontynentalny), pokonując chilijską drużynę Colo Colo Santiago 3:0. Do wydarzeń z Japonii jeszcze jednak powrócimy.

Co takiego jest w meczach drużyn z tego samego miasta, że skupiają na sobie największą uwagę i wywołują emocje u kibiców? Derby Londynu, Manchesteru, Mediolanu, Rzymu czy tzw. Gran Derbi2, ku uciesze władz piłkarskich (i, rzecz jasna, reklamodawców), przyciągają przed odbiorniki miliony fanów. Jednak derby odbywają się na każdym szczeblu
i zainteresowanie kibiców wcale nie jest mniejsze przy meczach czwartej ligi czy na poziomie lokalnych rozgrywek juniorów. Jedni i drudzy liczą nie tylko na sportowe emocje. W meczach derbowych kibice często poszukują jeszcze większego podgrzania atmosfery przez przypominanie i przeżywanie na nowo historii, która w pewnym momencie podzieliła teren na dwa przeciwstawne obozy. Derby wszak potraktować można – podobnie jak karnawał
i wszelkie inne
ludyczne święta – jako czas odwróconego porządku. W tym czasie część swoich – członków tej samej społeczności, mieszkańców tego samego miasta – nagle na magiczne dziewięćdziesiąt minut staje się obcymi, by potem znów wszystko wróciło do względnego porządku i normy; aż do kolejnego starcia tych drużyn i powrotu animozji. Ta widoczna tu na pierwszy rzut oka metafora wiecznej walki, trwającej wszak przez cały czas,
a zaostrzającej się jedynie na czas gry, nabiera dodatkowego znaczenia w Belgradzie, gdzie owa wojna między kibicami toczy się także na poziomie bardziej dosłownym.

Derby Belgradu to tak zwane Wieczne Derby (Večiti Derbi). Mimo iż w Belgradzie zarejestrowanych jest ponad trzydzieści profesjonalnych piłkarskich klubów sportowych3, tak naprawdę całe miasto i cały kraj żyją tylko meczami pomiędzy Partizanem a Crveną Zvezdą. Rywalizację, zwłaszcza w ostatnich latach, zaostrza to, iż są to bezsprzecznie dwa najlepsze
i najpopularniejsze zespoły w Serbii. Prezentują zbliżony poziom, dlatego zaciętość meczów na murawie jest porównywalna do tej na trybunach i poza nimi. Z badań prowadzonych
w 2007 roku wynika, że około 48% społeczeństwa popiera w tych meczach Crveną Zvezdę, natomiast jako kibice Partizana deklaruje się 30%
4. Wyniki te ciężko jednak interpretować jako obiektywne, gdyż badania były prowadzone na zlecenie pierwszego klubu. Oba kluby posiadają także duże grono zwolenników w Czarnogórze, Republice Serbskiej, a także wszędzie tam, gdzie występuje serbska diaspora. Warto w tym miejscu dodać, że zarówno Partizan, jak i Crvena Zvezda posiadają sekcje koszykarskie, hokejowe oraz piłki ręcznej. Mecze te odbywają się niejako w cieniu najpopularniejszych derbów – piłkarskich.

Pierwszy mecz pomiędzy drużynami rozegrano 5 stycznia 1947 roku, dwa lata po założeniu obu klubów. Odnotowano, iż odbył się on na stadionie Partizana w temperaturze wynoszącej -19 stopni Celsjusza, przy udziale czterech tysięcy widzów, a zakończył się wynikiem 4:3 dla gości5. Najokazalsze zwycięstwo w historii wzajemnych pojedynków przypadło natomiast Partizanowi. 6 grudnia 1953 roku Czarno-Biali wygrali z lokalnymi rywalami aż 7:1. Rekord frekwencji na trybunach padł w 1976 roku, kiedy to mecz z trybun Marakany6 oglądało około stu tysięcy kibiców. Jak do tej pory licznik Wiecznych Derbów zatrzymał się na liczbie stu czterdziestu pięciu, ostatni mecz odbył się 2 listopada 2013 roku i zakończył się wynikiem 1:0 dla Zvezdy. Jednak – wbrew pozorom – to nie poziom sportowy świadczy o popularności owych meczów. Kibice z całej Europy przyjeżdżają do Belgradu po to przede wszystkim, aby własnymi zmysłami doświadczyć świętej wojny pomiędzy dwiema grupami kibiców. Poznajmy zatem nieco bliżej głównych bohaterów owych widowisk – Grobari i Delije.

Grobari (serb. Гpoбари) – co na język polski przełożyć można jako Grabarze - stanowią trzon społeczności kibiców Partizana, ich najgłośniejszą, najaktywniejszą i najściślej związaną
z klubem część. Pochodzenie przydomku nie jest do końca jasne. Wiadomo, że został im nadany, co ciekawe, przez rywali zza miedzy, a pełnić miał funkcję – jak to zwykle bywa
w takich przypadkach – prześmiewczą. Jedna z teorii na temat jego genezy mówi o strojach piłkarzy, które – według kibiców Crvenej Zvezdy – przypominają czarną kolorystyką te, które tradycyjnie zakładają grabarze w dniu pogrzebu. Druga natomiast związana jest z lokalizacją stadionu FKP
7 przy ulicy Humskiej – humka (хумка) w języku serbskim oznacza grób. Nazwa ta jednak przyjęła się z entuzjazmem w kręgach kibiców Partizana. Ich maskotką jest czarny pies, mający u rywali budzić respekt i grozę.

Pierwsze zorganizowane grupy fanów klubu zaczęły pojawiać się na stadionie wraz
z początkiem istnienia klubu w latach 50. O istnieniu wśród nich formacji o nazwie Grobari można mówić jednak dopiero od lat 70. Zmienili oni całkowicie obraz dopingowania na stadionie. Do tej pory kibicowano głównie poprzez śpiewanie znanych, często wulgarnych, przyśpiewek, i okazyjnie gwiżdżąc na sędziego bądź przeciwników, dając upust swemu niezadowoleniu. Wraz z Grabarzami (od początku aż po dziś dzień zajmującymi północną trybunę stadionu) w
świątyni futbolu, jak nazywają klubowy stadion kibice, pojawiły się większe oraz mniejsze transparenty, flagi, a także race. Wszystkie te elementy (składające się na tak zwaną oprawę meczową, widoczną współcześnie na większości stadionów świata) nadawały widowisku sportowemu nowy, niemal niespotykany dotąd artystyczny wymiar.
W latach 80. Grobari byli jedną z najlepiej zorganizowanych i największych grup kibicowskich w Jugosławii. Już wtedy złą sławą okrywały się ich chuligańskie wyczyny, będące niejako pokłosiem niekiedy zbyt żywiołowego i fanatycznego dopingu.

Rozłam w grupie nastąpił w roku 1999, kiedy to część Grabarzy, w liczbie kilkuset, założyła tzw. Južni Front (Front Południowy) i ostentacyjnie przesiadła się na przeciwległą, południową, trybunę. Był to protest przeciwko faworyzowaniu przez władze klubu części kibiców, a także niejasnościom w zarządzaniu przez Grobari pieniędzmi, które przeznaczane być miały na organizowanie dopingu. Podział taki trwał sześć lat, w 2005 roku obie frakcje w imię dobra klubu doszły do porozumienia. Jeszcze w tym samym roku, ze względu na bardzo zły poziom gry piłkarzy (wynikający zdaniem kibiców ze złego zarządzania klubem), Grabarze zdecydowali się rozpocząć bojkot meczów swojej drużyny. Od tamtej pory przez dwa lata Partizan grał bez swojego tradycyjnego i słynnego już w całej Europie dopingu. Kibice ustąpili dopiero po wprowadzeniu zmian organizacyjnych.

Delije (serb. Делиjе) w dowolnym tłumaczeniu oznacza tyle co Wojownicy, Bohaterowie. Tak nazywają siebie członkowie najbardziej fanatycznej społeczności spośród kibiców Crvenej Zvezdy. Zajmują północną trybunę Marakany, nazywaną zresztą przez nich Crazy North. Ich motto to Crvena Zvezda to jedyna ważna rzecz w życiu, reszta to błahostki8. Utrzymują ścisłe kontakty z kibicami Olimpiakosu Pireus oraz Spartaka Moskwa – nieprzypadkowo, wskazuje to bowiem na porozumienie w duchu religii prawosławnej. Początki bardziej zorganizowanego dopingu na stadionie datować można – podobnie jak w przypadku Grobari – na lata 50., kiedy zaczęły pojawiać się pierwsze transparenty oraz przyśpiewki. Struktura Delije była wyraźnie zdecentralizowana, doping organizowało kilka grup kibicowskich. Dwie spośród nich, Ultras
i Red Devils miały największy wpływ na formę, choreografię i środki używane do oprawy meczowej. W latach 80. dołączyła do nich kolejna grupa – Zulu Warriors. Odtąd trzy wymienione frakcje stanowiły trzon kibiców klubu.

Lata 80., a zwłaszcza ich druga połowa, były w Serbii czasem rozkwitu nastrojów nacjonalistycznych, do których dołączyli się także Delije. Mimo że oficjalnie pozostawali ponad politycznymi podziałami, dalsza historia klubu pokazuje coś zgoła innego. Dowodem na to mogą być zamieszki, a wręcz regularna bitwa, jaka rozegrała się między Delije
a chorwackimi grupami kibiców Dinama Zagrzeb na zagrzebskim stadionie Maksimir 13 maja 1990 roku; na rok przed wybuchem wojny w Chorwacji. Zbiegło się to w czasie z największą sportową potęgą klubu w historii, Delije jeździli wtedy za swoimi piłkarzami na większość europejskich stadionów. Wspomniany już wcześniej sukces Zvezdy, czyli wywalczenie klubowego mistrzostwa świata w Tokio w 1991 roku, stał się pretekstem do powstania jednego z haseł wykorzystywanych także podczas wojny –
Srbija do Tokija.

Jego zbiorowym autorem jest właśnie społeczność kibiców piłkarskich klubu Crvena Zvezda Belgrad, którzy od wspomnianego sukcesu na początku lat 90., używali go w celu wyśmiewania kibiców z innych jugosłowiańskich krajów. Pojawiał się jako częsty motyw napisów na murach, zdarzały się przypadki, kiedy tym graffiti Serbowie oznaczali domy,
w których dokonywali morderstw podczas wojny
9. Crvena Zvezda na przełomie lat 80. i 90. stała się bowiem symbolem serbskości i jednym z głównych jej filarów. Co ciekawe, media tamtego okresu, jak pisze Ivan Čolović, zdawały się to zauważać i potępiać początki szalejącego nacjonalizmu, przenoszenia agresji z areny sportowej na polityczną10. Jednocześnie wskazywały one źródło takich praktyk (w co wpisuje się polityczne wykorzystywanie sportu) poza Serbią – przede wszystkim w Chorwacji. W tym samym czasie zaczął się proces zmian retoryki prowadzenia relacji sportowych, których język nabierał cech propagandowego, politycznego, miał w sobie wręcz cechy wojenne11. Z drugiej strony
w serbskiej prasie kibice spod znaku Crvenej Zvezdy byli chwaleni za postawę patriotyczną, podtrzymywanie
serbskości.

Na osobną wzmiankę zasługuje chyba najsłynniejszy przywódca kibiców spod znaku czerwonej gwiazdy – Željko Ražnatović, znany przede wszystkim pod pseudonimem Arkan. Jego losy, które w pewnym momencie stały się losami klubu, to dla jednych uosobienie bohaterstwa, wręcz mitycznego heroizmu, inni zaś nieprzypadkowo widzieli w nim – i po dziś dzień widzą – gangstera, mordercę i zbrodniarza, który wzbogacił się na wojnie. Do kibiców Crvenej Zvezdy trafił jeszcze w latach 80. i dość szybko ugruntował sobie wśród nich mocną pozycję – tak mocną, że niedługo potem, w 1990 roku, stał się ich przywódcą. Rok później stał się założycielem paramilitarnej Serbskiej Gwardii Ochotniczej, zwanej Tygrysami, której członkowie rekrutowali się właśnie spośród Delije. Wraz z nimi walka ze stadionów przeniosła się na pole prawdziwej wojny. Tygrysy znane były ze swej brutalności i determinacji. Dopuszczali się zbrodni na tle etnicznym podczas wojen w Bośni i Chorwacji. Oddział ten jest odpowiedzialny, m.in. za masakrę szpitala w oblężonym Vukovarze – wielu pacjentów (głównie chorwackich żołnierzy) rozstrzelano – oraz za morderstwa na muzułmańskiej ludności w Bijelinie. W 1995 roku związał się ze wschodzącą gwiazdą serbskiej sceny muzycznej, Svetlaną Cecą Veličković. Para stała się wkrótce jedną z najpotężniejszych
i najbardziej wpływowych w całej Serbii. Już wtedy celem i ambicją Arkana było jednak przejęcie władzy w
swoim klubie. Gdy władze Zvezdy na to nie przystały, Ražnatović w 1996 roku wykupił udziały w drugoligowym belgradzkim klubie FK Obilić12, by już rok później doprowadzić go do mistrzostwa kraju i eliminacji do prestiżowej Ligii Mistrzów. Jedna
z legend na temat tak szybkiego sukcesu Obilicia mówi o tym, że Arkan groził napastnikom drużyn przeciwnych, że przestrzeli im kolana, jeśli pokonają bramkarza jego drużyny
13.

Arkan nie doczekał procesu przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla Byłej Jugosławii za popełnione zbrodnie. Został postrzelony w lobby belgradzkiego hotelu Intercontinental 15 stycznia 2000 roku. Zmarł w wyniku odniesionych obrażeń po przewiezieniu do szpitala jeszcze tego samego dnia. Istnieje wiele spiskowych teorii na temat tego wydarzenia, najpopularniejsze z nich łączą śmierć Arkana z jego niejasnymi powojennymi interesami oraz konfliktami ze współpracownikami z Obilicia14.

Konflikt pomiędzy kibicami Partizana i Crvenej Zvezdy jest tym, co przyciąga uwagę, jeśli chodzi o rywalizację tych drużyn. Mecze często są z tego powodu przerywane, pojawiają się ranni, aresztowani. Sport schodzi na dalszy plan, tak jakby to pojedynek między dwiema armiami kibiców był w tej sytuacji ważniejszy. Zamieszki spoza stadionu przenoszą się w inne części Belgradu, z innych części Belgradu przenoszą się w inne części Serbii. Cyklicznie odżywająca święta wojna pomiędzy Grobari a Delije jest niemałym problemem także dla europejskich i światowych władz piłkarskich, które nieustannie walczą z przemocą na stadionach oraz poza nimi. Na serbską federację piłkarską nie raz nakładane były z tego powodu różnorakie sankcje, z finansowymi włącznie. Oglądając derby, należy pamiętać, że rywalizacja sportowa może być tylko jednym z aspektów znacznie rozleglejszego konfliktu.

Joanna Lewińska

1 Jest nawet drużyną nieco starszą; klub założony został 4 marca 1945 roku, dokładnie siedem miesięcy wcześniej niż Partizan.

2 Jest to potoczna nazwa dla meczów pomiędzy Realem Madryt a FC Barceloną.

3 http://www.balkan-football.com/artykuly/20-inne/1033-belgrad-futbolowe-miasto-z-burzliwa-historia.html (dostęp: 5.11.2013)

4 http://www.novosti.rs/vesti/sport.72.html:211202-Pola-Srbije-za-Crvenu-zvezdu (dostęp: 29.10.2013)

5 O czym donosi oficjalna strona Wiecznych Derbów: http://www.srpskiderbi.com/?page_id=7 (dostęp: 4.11.2013)

6 Jest to popularna nazwa odnosząca się do stadionu Crvenej Zvezdy. Nawiązuje ona do nazwy największego stadionu świata – znajdującej się Rio de Janeiro, Maracany. Skojarzenie bierze się stąd, że jest to największy serbski stadion, mogący obecnie pomieścić około pięćdziesięciu tysięcy osób (dla porównania, brazylijska Maracana ma około osiemdziesięciu tysięcy miejsc).

7 Fudbalski Klub Partizan.

8 http://www.rangerspoland.com.pl/publicystyka_kibice_delije.php (dostęp: 5.11.2013)

9 S. Erlanger Crisis in the Balkans: A mother’s tale; In Ruined Village, a Mother Lives With Her Son’s Blood [w:] New York Times, 15.07.1999 (wersja on-line: http://www.nytimes.com/1999/06/15/world/crisis-balkans-mother-s-tale-ruined-village-mother-lives-with-her-son-s-blood.html; dostęp: 6.11.2013).

10 I. Čolović Polityka symboli, op. cit., s. 248.

11 Ibidem, s. 250-253.

12 Nazwa klubu nawiązuje do nazwiska Miloša Obilicia – mitycznego uczestnika bitwy na Kosowym Polu w 1389 roku. Według legendy istniejącej do dziś w serbskiej świadomości zbiorowej, Obilić miał podstępem zakraść się do obozu tureckiego i zasztyletować sułtana Murada. Por. D. Gil, Prawosławie Historia Naród. Miejsce kultury duchowej w serbskiej tradycji i współczesności, Kraków 2005, s.33.

13 F. Foer, Jak futbol objaśnia świat, czyli niebanalna teoria globalizacji, Warszawa 2012, s. 21-29.

14 Ibidem, s. 29.

Zdjęcie: offside.si

Zdjęcie: offside.si

About Joanna Lewińska

Kilka lat temu rzuciła wszystko, by zostać etnologiem. Dziś jest absolwentką tego kierunku na Uniwersytecie Wrocławskim. Ma niebezpieczną obsesję na punkcie wszystkiego, co bałkańskie - od kuchni, przez film i muzykę, aż po podróże. Szczególnie mocno uzależniona od kultury serbskiej.
KOMENTARZE