Home / Baklava / Jugosłowiańskie prosperity
8e1fa38d637eb37f35ba2bab609527e9

Jugosłowiańskie prosperity

Wydaje się, że potoczne wyobrażenie komunizmu, zwłaszcza dla mieszkańca Europy Środkowo-Wschodniej, jest z dzisiejszej perspektywy dosyć ambiwalentne – sentyment miesza się z poczuciem zniewolenia. Zależy to oczywiście od wielu czynników: wieku – tego, czy było się naocznym świadkiem czy też jedynie słuchaczem opowieści o tamtym czasie, miejsca zamieszkania, pozycji społecznej itd. Tymczasem istnieje pogląd, że w porównaniu z innymi krajami komunistycznymi Europy mieszkańcy Jugosławii cieszyć się mogli względnym dobrobytem i panującą w kraju stabilizacją. W pewnych dyskursach pojawia się od czasu do czasu wyobrażenie jugosłowiańskiego komunizmu z ludzką twarzą. Jest to skutkiem pewnych działań politycznych i gospodarczych, na jakie zdecydowała się rządząca ekipa na czele z Josipem Broz Tito. Prześledźmy zatem źródła i przejawy tego swoistego jugosłowiańskiego prosperity.

Jak już zostało zasygnalizowane, źródeł owego wyobrażenia o dobrobycie można upatrywać w decyzjach politycznych. Ich korzeni doszukiwać się jeszcze w latach tuż po drugiej wojnie światowej, kiedy to zapadały najważniejsze na tym polu rozstrzygnięcia. Do władzy w nowoutworzonej Federacyjnej Ludowej Republice Jugosławii doszła Komunistyczna Partia Jugosławii na czele z Josipem Broz Tito, która po obaleniu króla utworzyła rządy republiki. W 1947 roku z inicjatywy Józefa Stalina powstał Kominform – Biuro Informacyjne Partii Komunistycznych i Robotniczych, który skupił wszystkie rządzące partie tej części Europy (co ciekawe, pierwszą jego siedzibą został właśnie Belgrad). Jednak już rok później KPJ została z Kominformu wykluczona pod zarzutem rewizjonizmu i niestosowania się do oficjalnej, preferowanej przez Stalina, linii. Od tego momentu mówić można o zdecydowanym odwrocie wobec komunizmu radzieckiego, choć oczywiście nie samej ideologii, która w Jugosławii objawiła się jako titoizm. Konflikt ze Stalinem posłużył Ticie do umocnienia swojej pozycji w państwie i zostania na długie lata najważniejszą jugosłowiańską figurą polityczną. Mimo że po śmierci Józefa Stalina w 1953 roku nastąpiła pewna normalizacja w stosunkach między Jugosławią a ZSRR (m.in. podpisano tzw. Deklarację Belgradzką, która gwarantowała pokojowe rozstrzyganie sporów), Tito nigdy nie stał się przywódcą w pełni kontrolowanym z Moskwy.

Tito po raz kolejny naraził się Związkowi Radzieckiemu już w 1956 roku, kiedy to potępił jednoznacznie radziecką politykę po wydarzeniach na Węgrzech. Prawdopodobnie to właśnie konflikt ze Stalinem i późniejsze konsekwentne odcinanie się od polityki proponowanej przez Nikitę Chruszczowa stało się głównym powodem, dla którego stał się on cenionym przywódcą w oczach zachodnich polityków, którzy – rzecz jasna – jednogłośnie potępiali komunizm w wydaniu Związku Radzieckiego. W 1961 roku Tito, wraz z przywódcami Indii, Egiptu, Ghany i Indonezji, doprowadził do powstania tzw. Ruchu Państw Niezaangażowanych – inicjatywy, która miała na celu wyrażenie postawy neutralności wobec podziału świata utworzonego przez żelazną kurtynę i nieopowiadanie się po żadnej ze stron toczącego się na różnych płaszczyznach konfliktu. Tym samym Tito po raz kolejny został doceniony przez zachodnich polityków za brak poparcia dla ZSRR.

Ustrój panujący w Jugosławii Tito określić można – posługując się określeniem użytym przez Todora Kuljicia – jako trzecią drogę1. Wyraźnie widać to chociażby w sferze gospodarki, śledząc jej zmiany na przestrzeni lat. W czasach pierwszej Jugosławii, a także jeszcze podczas drugiej wojny światowej, oparta była ona niemal wyłącznie na rolnictwie – w 1918 roku w tym sektorze zatrudnionych było około ¾ mieszkańców. Od 1945 roku – na wzór radziecki – zaczęto wprowadzać plany pięcioletnie. Pierwszy z nich, rozpoczęty w 1947 roku, przyniósł plany industrializacji przede wszystkim przez postawienie na przemysł ciężki. W roku 1950 doszło jednak do odwrotu od planowania centralnego na rzecz programu własności społecznej oraz samorządności pracowniczej. W tym samym czasie zauważyć można kryzys w sferze rolnictwa, który postępował na skutek zaprzestania kolektywizacji, dość archaicznych metod uprawy, a także migracji części chłopów do miast w poszukiwaniu stosunkowo stabilniejszej pracy w przemyśle. Z tego względu pojawiały się ograniczenia w produkcji żywności, co w konsekwencji wymuszało częściowy import zboża oraz innych produktów spożywczych. W związku z przystąpieniem do Ruchu Państw Niezaangażowanych, zauważyć można jednak korzyść dla gospodarki płynącą z faktu, że eksport odbywał się zarówno w kierunku wschodnim, jak i zachodnim.

Dla gospodarki jugosłowiańskiej przełomowym był rok 1965. Wprowadzono wtedy szereg reform, które doprowadzić miały do ustroju zwanego socjalizmem rynkowym. Centralne planowanie za pomocą wprowadzania dyrektyw z poziomu federalnego zastąpione zostało jedynie ogólnymi wytycznymi. Rząd zdecydował się m.in. na częściową liberalizację handlu i wprowadzenie na rynek spółek z kapitałem zagranicznym. Zatrudnionym w rolnictwie zaczęto udzielać kredytów w celu modernizacji gospodarstw. W tym okresie dla gospodarki ważna staje się rola tzw. gastarbeiterów, mieszkańców Jugosławii legalnie zatrudnionych w krajach Europy Zachodniej, przede wszystkim w RFN. Szacuje się, że w ciągu dziesięciu lat – od 1961 do 1971 roku – liczba zatrudnionych tam Jugosłowian zwiększyła się z 16 tysięcy do aż 400 tysięcy. Łącznie do początku lat 70. liczba jugosłowiańskich gastarbeiterów na Zachodzie wynosiła ponad milion, stanowiąc około 20% całej siły roboczej kraju. Przysyłane przez nich regularnie do kraju przychody stały się niezwykle ważną częścią gospodarki, w niemałym stopniu przyczyniając się do ożywienia sektora przedsiębiorstw prywatnych. Można w tym upatrywać m.in. przyczyn dla rozwoju branży turystycznej, głównie u wybrzeży Adriatyku. Te korzyści okazały się jednak pozorne i krótkotrwałe – postępował bowiem w tym samym czasie wzrost bezrobocia i inflacji. Co równie istotne, reformy nie zdołały powstrzymać pogłębiających się różnic ekonomicznych pomiędzy poszczególnymi regionami kraju. Stosunkowo wysoko rozwinięte gospodarczo były części północne i zachodnie – Słowenia, Chorwacja, Wojwodina, zaś im dalej na południe i wschód, tym sytuacja gospodarki znajdowała się w gorszym stanie. W początku lat 70. zdecydowano się na wdrożenie kolejnych reform, mających na celu zahamowanie pogłębiającego się kryzysu, czego owocem stało się m.in. uchwalenie w 1974 roku nowej jugosłowiańskiej konstytucji. Poza jej najważniejszymi aspektami, jakimi były stopniowa decentralizacja kraju, dożywotni mandat dla Tity jako przywódcy oraz ustanowienie autonomii dla Kosowa i Wojwodiny, zapisane w niej prawa gwarantowały też m.in. mniejszy wpływ rządu centralnego na przedsiębiorstwa.

Z punktu widzenia antropologii kulturowej czysto teoretyczne rozważania na temat tego, jak było, nie mają większego znaczenia, jeśli nie przyjmiemy za najważniejszą perspektywę tego, jak wyglądało życie mieszkańców Jugosławii w omawianym okresie według nich samych oraz tych, którzy ich obserwowali. Czy rzeczywiście było ono relatywnie prostsze niż w innych krajach regionu, a komunizm jugosłowiański naprawdę miał ludzką twarz? Jak wyglądało życie w Jugosławii z perspektywy tych, którzy mogą te czasy pamiętać lub tych, którzy pamięć o tym okresie zachowują na podstawie opowieści starszych pokoleń? Odpowiedzi na te pytania postanowiłam poszukać wśród wypowiedzi użytkowników kilku for internetowych skupiających ludzi pochodzących z Bałkanów, w tym także krajów tworzących w przeszłości jugosłowiańską federację. Zacytowane zostały wypowiedzi pochodzące z dwóch źródeł: network54.com oraz illyria.proboards.com. Pierwsze z nich koncentruje się głównie wokół tematów związanych z byłą Jugosławią, a uczestnikami dyskusji są zarówno dzisiejsi mieszkańcy regionu, jak i emigranci. Wydźwięk drugiego forum koncentruje się raczej wokół traktowania cywilizacji iliryjskiej jako głównego czynnika kształtującego kultury zachodnie, a tematy związane z Jugosławią są jednymi z wielu poruszanych. Dyskusje na obu prowadzone są zarówno w języku angielskim, jak i w językach bałkańskich, niekiedy dyskusje prowadzone są w kilku językach. Metoda, którą posługuję się w niniejszym artykule, z pewnością nie jest doskonała, jednak Internet, przez swoją powszechność i popularność staje się w dzisiejszych czasach medium, za pomocą którego pewne dyskursy, w tym przypadku historyczne, są reprodukowane. Ponadto daje możliwość wypowiedzenia się w dyskusji właściwie każdemu (pod warunkiem zachowania odpowiednich dla danego forum zasad), a także – co niemniej istotne – zapewnia względną anonimowość, przez co przyjmuje każde, nawet kontrowersyjne i niepopularne głosy i daje możliwość polifoniczności dyskusji.

Przejdźmy zatem do tego, co najistotniejsze, czyli właśnie owych głosów w dyskusjach2.

Gdybyście tam żyli, może mielibyście do niej [Jugosławii] jakiś szacunek… Jugosławia była i jest moim dobrym wspomnieniem (…) Przeważnie ci, którzy „nienawidzą” Jugosławii nigdy tam nie żyli, i trochę religijnych fanatyków… Oczywiście Jugosławia nie była idealna, nikt temu nie przeczy, ale ci, którzy żyją tam teraz, którzy mają pensję równowartości 20 euro, zapytajcie ich, czy myślą, że Jugosławia była dobra. Prawdopodobnie usłyszycie TAK od 99,9%. Ten sam użytkownik kontynuuje swoją wypowiedź w kolejnym wpisie: (…) Mój ojciec nie był w partii, ale wciąż miał dobrą pracę, nowy samochód, każdego roku mogliśmy podróżować latem i zimą gdziekolwiek chcieliśmy… Mieliśmy pieniądze, które mogliśmy wydawać i oszczędzać bez martwienia się, jak przeżyć do następnego miesiąca…3 (~Ja Ona i Pivo)

(…) Mój ojciec opowiadał mi, że jugosłowiańskie radio i telewizję odbierało się też w Albanii. Oni [Jugosłowianie] byli jedynymi, którzy pokazywali występy [zachodnich] piosenkarzy, tańce, mieli nawet swój własny kanał pornograficzny. Który inny kraj komunistyczny pozwalał na pokazywanie tańców, pozwalał na istnienie pornograficznych kanałów w tamtym czasie? Pokazywanie zachodnich tańców było „kapitalistyczne” i zabronione4. (~fannoli)

Miałem szczęście urodzić się w raju, jakim była Jugosławia. Przede wszystkim miałem poczucie bycia Jugosłowianinem, jak każdy w mojej rodzinie i każdy, kogo znałem. Po prostu nigdy nie było mowy o byciu kimkolwiek innym. Byliśmy po prostu w centrum naszego własnego wszechświata, a inne jego części były co najwyżej drugorzędne, co najwyżej do odwiedzenia któregoś dnia5. (~Zetaman)

(…) Nikt, kto nie żył nigdy w Jugosławii, nie może wiedzieć, czym Jugosławia właściwie była (…) Nasza Jugosławia była bardzo dumnym [krajem], ekonomiczną i militarną potęgą. Byliśmy jak jedność6. (~Yugoslavian)

W dyskusjach przejawiają się także głosy sceptyczne, na które także warto zwrócić uwagę.

Kryzys finansowy w Jugosławii (…) spowodowany był zbyt centralnym sterowaniem gospodarki i niewystarczająco wolnym rynkiem. Mam dla Jugosławii uznanie, zwłaszcza dla tych praktycznie nastawionych ekonomistów ze Słowenii i Chorwacji, którzy wiedzieli, że system sowiecki nie działa prawidłowo i przerobili go w lepszy sposób niż ich inni komunistyczni kuzyni ([wprowadzili] więcej prorynkowych reform), ale ten dobrobyt był za pożyczone na określony czas pieniądze, i ostatecznie przyjdzie dzień zbiórki7. (~stickinthemud)

Nie wolno było posiadać ziemi na własność, każdy musiał płacić czynsz dla rządu i to był jeden ze sposobów na utrzymanie wszystkiego na przystępnym poziomie. Innym sposobem był ogromny deficyt i dług, który Tito nie był zainteresowany, aby spłacać. Niegospodarność Tity w kwestii gospodarki była jednym z powodów, dla których Jugosławia się rozpadła (…)8 (~Novus Dis)

Warto zauważyć, że w większości przypadków przytoczone powyżej wypowiedzi odnoszące się pozytywnie do sytuacji w Jugosławii sytuują się w ścisłej relacji z dyskursem jugonostalgicznym. Sytuacja tęsknoty za dawnymi, lepszymi, czasami stawiana jest najczęściej w opozycji do tego, co teraz, czasu zapoczątkowanego przez wzrost nastrojów nacjonalistycznych i krwawe wydarzenia lat 90. (choć ich symbolicznego początku, swoistego wydarzenia granicznego, można doszukiwać się już w śmierci marszałka Tity w 1980 roku), trwającego do dziś – najczęściej utożsamianego z kryzysem gospodarczym ostatnich lat. Cytowani internauci na pierwszym miejscu stawiają stabilność, dobrobyt i choć częściową wolność (np. w mediach) ponad ideą federacji, społecznością żyjącą w zgodzie, słynnymi titowskimi jednością i braterstwem. Interesującym wątkiem, powtarzającym się w różnych dyskusjach, jest to, że szacunek dla Jugosławii mogą mieć i rozumieć ludzie, którym przyszło w niej żyć. Sceptycy podkreślają zaś przede wszystkim, że owa stabilność była tylko pozorna, ponieważ utrzymywana przez pożyczki, do których spłacania ówczesne (i późniejsze) władze nie były zbyt chętne.

Przeglądając wskazane fora internetowe w poszukiwaniu odpowiedzi na postawione wcześniej pytania, można zauważyć, że przeważająca część biorących udział w dyskusjach (zacytowana na podstawie kilku tylko przykładów) rzeczywiście uważa, że w Jugosławii panował dobrobyt, którego wyznacznikiem stawały się, jak w jednej z cytowanych wypowiedzi, stabilna posada (co ważne, bez konieczności przynależenia do partii), pensja pozwalająca nie tylko przeżyć, ale jeszcze pozwolić sobie na dobra w postaci nowego samochodu i wakacji dwa razy do roku. Podkreślana jest także obecność elementów popularnej kultury Zachodu w mediach, co świadczyć miałoby o ich częściowej przynajmniej wolności. Sprawa nie jest jednak tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać. Z drugiej strony Tito oskarżany jest o niegospodarność, zaciąganie pożyczek i budowanie gospodarczej równowagi głównie na ich filarze. Spór o to, czy czasy Jugosławii to czasy prosperity wydaje się być kolejnym wymiarem szerszego sporu. Wydaje się, że zacytowane wyżej odpowiedzi na to pytanie można swobodnie przenieść na pola dyskusji, czy w ogóle słuszna była idea federacji, czy rozpad Jugosławii był konieczny, czy Josip Broz Tito był dobrym przywódcą itd.

1 T. Kuljić, Samozarządzanie robotników w Jugosławii, s. 195. http://www.eipcp.net/transversal/0805/kuljic/po/kuljic-po.pdf

2 Wszystkie tłumaczenia pochodzą od autorki; w przypisach pojawiają się teksty oryginalne, których pisownia została zachowana.

3If some of u acually lived there, u maybe would respect for what it was… Yugoslavia was and is a good memory to me…. (…) Mostly those who „hate” YU is the ones who never lived there, and some religous fanatics… Offcours Yu wasnt perfect no body denys that, but as those who live down there now, those who have 200maraka platu,=20€ ask those ppl if they think yuga was good? U probably would hear YES from 99.9% (…) my father wasnt in the communist party still he had a good job he had a new car every year we could travel every summer and winter where we wanted… We had money to spend and to save without thinking how to make it next month…. http://illyria.proboards.com/thread/8801/bring-back-yugoslavia

4 (…) my father used to tell me that Yugoslavian radio and television were shown in Albania as well. They were the only ones that used to show singers dancing and also had their own porn station. What other communist country even allowed singers to dance, let alone have porn stations during that time?
Showing western dancing moves while singing was „capitalistic” and forbidden.

http://illyria.proboards.com/thread/8801/bring-back-yugoslavia?page=2

5 I had luck to have been raised in the paradise that used to be Yugoslavia. First and foremost felt as a Yugoslav as did anyone else in my family and anyone else I knew. There simply was never any talk of being anything else. We were the center of our own universe and any other part of the world was secondary at best, perhaps to be visited some day at most. 

http://illyria.proboards.com/thread/3260/tell-childhood-titos-yu

6No one who didnt live in Yugo dont know what actually Yugo was.(…) Our Yugoslavia was very proud, economic and military very strong country. We were like one.

http://www.network54.com/Forum/65142/thread/1124919717/last-1264814963/Eh%2C+moja+Jugoslavijo…

7Yugoslavia’s financial slump (…) was the result of too much central control on the economy and not enough free market practice. I do give Yugoslavia some credit , especially those practical economists from Croatia and Slovenia, that knew the Soviet system didn’t work well, as it did perform better than some of its communist cousins ( more pro-market reform) but the prosperity was on borrowed time and money and eventually would come to collection day.

http://illyria.proboards.com/thread/8801/bring-back-yugoslavia

8(…) no one was allowed to own land, everyone payed rent to the government and that was one of the ways the government kept things at an affordable level. Another way was having a massive deficit and having a large dept that Tito wasn’t interested in paying off. Tito’s mismanagement of the economy was one of the reasons Yugoslavia fell apart the way it did. http://illyria.proboards.com/thread/8801/bring-back-yugoslavia

Foto: depo.ba

About Joanna Lewińska

Kilka lat temu rzuciła wszystko, by zostać etnologiem. Dziś jest absolwentką tego kierunku na Uniwersytecie Wrocławskim. Ma niebezpieczną obsesję na punkcie wszystkiego, co bałkańskie - od kuchni, przez film i muzykę, aż po podróże. Szczególnie mocno uzależniona od kultury serbskiej.
KOMENTARZE