Home / Kultura / Literatura / Kelet, kako ti lepo lażesz! Konstrukcje i dekonstrukcje Ha!Artu.
ha_48_max (1)

Kelet, kako ti lepo lażesz! Konstrukcje i dekonstrukcje Ha!Artu.

Najnowszy numer Ha!Artu, Kelet, to wielogłos o patrzeniu i myśleniu. I trochę o słuchaniu*: Świata, Europy, przodków i teraźniejszości. To przemyślany zbiór tekstów, na które należy patrzeć z lotu ptaka: w odosobnieniu są ciekawe, piękne, fascynujące, ale dopiero jako całość ujawniają swój właściwy sens. Kelet traktuje o patrzeniu na samych siebie i na siebie nawzajem; to zatem niezwykła i rzadko oferowana na polskim rynku wydawniczym szansa porównania tego, jak widzimy innych z tym, jak inni spostrzegają nas. Dlatego najnowszy Ha!Art to lektura cenna nie tylko dla Polaków zainteresowanych Bałkanami, ale i dla Bałkańczyków, którzy żyją w Polsce i są w stanie przeczytać, co też o nich mówią (i kto, i dlaczego) u nas. A wszystko to w szerszej perspektywie, bo poza Albanią, Bośnią, Chorwacją, Czarnogórą, Kosowem, Macedonią, Serbią, Słowenią, w tomie pojawiają się Czechy, Słowacja, Białoruś, Ukraina, Węgry, Rosja, Gruzja i Armenia. Osią przewodnią w najnowszym tomie Ha!Artu jest swego rodzaju symetria: jeżeli Polacy piszą o innych, to znajdziemy tu również teksty innych o Polakach**.

A co w Kelecie piszą?

Prawie wszystko, co w nim przeczytacie to nieprawda. Ale taka, jakby to powiedzieć cytatem z Kusturicy, piękna. Bałkany tu obecne to te – po wielokroć – wyobrażone. Przez autorów, przez ludzi z zewnątrz, przez ludzi ze środka. Jest to bardziej migotliwa fasada niż bogate wnętrze lub solidne fundamenty budynku. Fikcja miesza się tu z prawdą, półprawda z ćwierć prawdą. A prawdy nie ma, bo ta – zawsze jest czyjaś.

I choć Kelet rozbiera nasze postrzeganie Europy Środkowo-Wschodniej na poszczególne, drobiazgowe punkty widzenia, wyjaśnia je, tłumaczy, porównuje, to pozostaje jednak w większej mierze konstrukcją niż dekonstrukcją. Jest to wszakże konstrukcja misterna: fascynująca mozaika uproszczeń, wśród których co rusz przebija się lapis (a czasem i lapsus) lazuli mało znanego faktu lub perspektywy.

Najnowszy numer Ha!Artu zasługuje więc na szczególną uwagę, a dla pasjonatów i profesjonalistów (tu również Studenci, mówię do Was!), zajmujących się Bałkanami jest to lektura obowiązkowa.

Dlaczego?

  1. Dla przyjemności. Wszystkie teksty są na co najmniej dobrym poziomie literackim, część jest wręcz wyśmienita.
  2. Z obowiązku. Znajdują się w nim tłumaczenia***, wywiady, reportaże****, przedruki komiksów, map, rysunków; odtwórcze, tj. inteligentnie wprowadzające w wiedzę, i bardzo twórcze, tj. żartobliwie wprowadzające w błąd – wszystko to wariacje na temat szeroko pojętej Europy Środkowo-Wschodniej, która ciągnie się tu aż po Kaukaz.
  3. Z szacunku dla własnej wolności i rozumu. Kelet to zbiór bardzo współczesny, łatwy i lekki w odbiorze. Ale potrzeba tu wiedzy – chociażby po to, żeby się nie zgodzić z tym, co napisano. Bo jeśli się z najnowszym numerem Ha!Artu zgadzacie, to znaczy, że czegoś Wam zabrakło. Zresztą, to jest chyba najlepszy sposób, w jaki Kelet należałoby czytać, podobnie zresztą jak większość literatury o Bałkanach i Europie Wschodniej. We wstępie Kaja Puto, Zbigniew Rokita i Ziemowit Szczerek piszą:

(…) Dawni hegemoni zrobili wszystko (ten wschodni tylko do pewnego stopnia, a raczej – do pewnej granicy), żeby zostawić Keleta w spokoju, ale nikomu do głowy nie przyszło coś z tego spokoju zbudować. A kiedy nie potrafi się budować nic innego, buduje się narracje. I to jest właśnie Kelet. Kraj pomiędzy. Kraj na obrzeżu tego, co już uformowane. Kraj formujący się, a formowanie – zawsze jest, przyznacie, najciekawsze. Bo potencjalnych form pojawia się milion, a nigdy – tak naprawdę – nie wiadomo do końca, co z tego wszystkiego wyjdzie (…)

Najnowszy Ha!Art zaczyna się też od subiektywnego (a jakże!) przeglądu stereotypów z krajów ex-yu, który funkcjonuje jako doskonały przewodnik po opisywanym świecie*****.

„Prawidłową” reakcją powinno być podważenie większości jego elementów na bazie wiedzy i doświadczenia. Powinien pojawić się wewnętrzny grymas: niby tak, ale… Zatem, jeśli coś takiego się w ogóle w Was nie pojawi, zachęcamy do pogłębienia wiedzy teoretycznej (książki, filmy, czasopisma) i do doświadczenia Bałkanów (podróże, podróże, podróże).

Następnie czynności te należy powtórzyć. I jeszcze raz, i jeszcze. Do skutku. Do przesady.

*****

Kelet. Fantomy Europy Środkowo-Wschodniej jest już dostępny w sprzedaży. Serdecznie zachęcamy do lektury wszystkich Czytelników. Bałkanistycznie oceniamy go na pięć gwiazdek ;-):

Zwłaszcza w fantastycznej i karkołomnej próbie przekładu dialektu z chorwackiej Szolty. Polacy znający Bałkany mogą spróbować wczuć się w zadanie tłumaczki i kolejny raz uświadomić sobie, zubożeni dialektologicznie jesteśmy my, współcześni Polacy (vide: Viktor Ivančić, Z pamiętnika Robiego K. (III A): Kłopoty z zagranicznymi, tłum. Aleksandra Wojtaszek).

** Patrik Oriešek, To nie jest kraj dla ludzi bez samochodów.

*** Robert Vrbnjak, Jeden dzień z życia Hrvoja D., tłum. Aleksandra Wojtaszek; Viktor Ivančić, Z pamiętnika Robiego K. (III A): Kłopoty z zagranicznymi, tłum. Aleksandra Wojtaszek; Dejan Novačić, Powtórka z SFRJ (fragm.), tłum. Jagoda Gwioździk i Kinga Siewior.

**** Małgorzata Rejmer, Mersi, Mersi. Tekst o Albanii dostępny tu; Marek Matyjanka, Kalejdoskopje; Wojciech Śmieja, Kosowo: kraj z second handu.

***** Aleksandra Wojtaszek, Serb jaki jest, każdy widzi.

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE