Home / Bałkany / Serbia / Komentarz do uroczystości przyznania ambasadorowi Rosji w Serbii Orderu Św. Sawy

Komentarz do uroczystości przyznania ambasadorowi Rosji w Serbii Orderu Św. Sawy

Autorka: Anna Kasprzak

 

Patriarcha Irinej odznaczył dziś ambasadora Rosji w Serbii Aleksandra Konuzina Orderem Św. Sawy I stopnia, najwyższym odznaczeniem Serbskiej Cerkwi Prawosławnej (SPC), w wdzięczności za „wysiłki na rzecz narodu serbskiego”. W uroczystości wzięli udział wicepremier Jovan Krkobabić, minister spraw zagranicznych Vuk Jeremić, minister oświaty Žarko Obradović, przewodniczący największych partii politycznych oraz liczni dostojnicy kościelni.
Decyzja SPC budzi emocje ze względu na kontrowersje, z jakimi jest kojarzony ambasador. Aleksandar Konuzin, absolwent MGIMO, objął funkcję ambasadora Federacji Rosyjskiej w Belgradzie w 2008 r. Jego aktywność w serbskim życiu politycznym ma tyluż zwolenników, co przeciwników. Wydarzenia, które wybrałam i przywołam, są – moim zdaniem – znaczące w kontekście dzisiejszej uroczystości.
Na zeszłorocznym zjeździe Serbskiej Partii Postępowej (SNS; największa partia opozycyjna do prozachodniej koalicji) jednym z głównych panelistów był ambasador Konuzin. W swoim przemówieniu wyraził zdanie, że „SNS stała się jednym z głównych wskaźników nastrojów obywateli Serbii”. Wystąpienie Konuzina wywołało falę krytyki, zarzucono mu ingerencję w wewnętrzne sprawy kraju i opowiadanie się po stronie konkretnych opcji politycznych. Lider Ligi Socjaldemokratów Wojwodiny Nenad Čanak zażądał wycofania agreementu dla dyplomaty. Jak poinformowała później agencja RIA Novosti, rosyjskie MSZ przemówienie Konuzina na zjeździe SNS zaliczyło do „form utrzymywania kontaktów ze wszystkimi partiami politycznymi w kraju przyjmującym”.
Liczne kontrowersje wywołało także wcześniejsze wystąpienie rosyjskiego ambasadora, na Pierwszym Belgradzkim Forum Bezpieczeństwa we wrześniu ubiegłego roku, gdy – zwracając się do zgromadzonych – zapytał „Czy są tu Serbowie?” i oskarżył obecnych o niewystarczającą obronę interesów kosowskich Serbów. Z jednej strony otworzył dyskusję na temat rosnącego napięcia w Kosowie, zwłaszcza w kontekście ubiegania się Serbii o status kandydata do UE, z drugiej jednak, forma zaprezentowania poglądów i stanowiska była nieadekwatna do piastowanego urzędu, tym bardziej, że po wygłoszeniu krytyki nt. polityki serbskich władz, ambasador po prostu wyszedł z konferencji, dodatkowo konsternując uczestników Forum.
Sekwencja zeszłorocznych wystąpień rosyjskiego ambasadora pobudziła wyobraźnię tajemniczej grupy osób, która zostawiła w skrzynkach pocztowych mieszkańców Nowego Sadu ośmieszające Konuzina ulotki:

Pod rysunkiem dopisano: Rosyjskiej dyktaturze powiedzieliśmy „nie” już 63 lata temu! Wielu najwyraźniej o tym zapomniało. Najdroższa i najgorsza benzyna oraz gaz w Europie, kłamliwe obietnice, olbrzymie kredyty, nieistniejące inwestycje, to wszystko, co mamy z wielkiej przyjaźni z dzisiejszą Rosją.
Trzeba przyznać, że karykatura i komentarz nie mogły być chyba mocniejsze w swym wyrazie. Całość jest po prostu niesmaczna, ale pozostaje emanacją trudnej do oszacowania grupy ludzi.
Symboliczną odpowiedzią na nowosadzką „aferę” były podziękowania kosowskich Serbów za pomoc humanitarną, jaką zorganizował dla nich ambasador Konuzin w grudniu ubiegłego roku. Złożyły się na nią głównie odzież, żywność i leki. Serbskie media doniosły wówczas, że „wizyty dyplomaty w Kosowie spotkały się z brakiem zrozumienia ze strony międzynarodowego przedstawiciela cywilnego Petera Feitha, który wskazał, że pomoc mógłby zorganizować przedstawiciel dyplomatyczny Rosji w Prisztinie”.
Styl sprawowania przez Aleksandra Konuzina funkcji ambasadora Federacji Rosyjskiej w Serbii budzi wiele emocji. Reprezentowanie kraju wysyłającego w kraju przyjmującym to nie przywileje, a obowiązki. Stanowisko dyplomatyczne nie oznacza legitymizacji zachowań budzących skrajne emocje. Opowiadanie się za konkretnymi opcjami, grupami – nawet w interesie pokrzywdzonych – może być bowiem postrzegane za nieetyczne. W swym komentarzu chcę jednak pozostać daleka od oceny postawy ambasadora, a zwrócić przede wszystkim uwagę na obecność przedstawicieli serbskiego rządu w uroczystości przyznania Konuzinowi Orderu Św. Sawy: Nieważne, że to odznaczenie trafia do osoby, która zwykła krytykować naszą politykę. Nieważne, że jest to odznaczenie kościelne przyznane suwerenną decyzją Cerkwi. Ważne, że uroczystość była opatrzona hasłem „za wysiłki na rzecz narodu serbskiego” i naszymi twarzami. Ważne, że za kilka miesięcy wybory. I najważniejsze – musimy je wygrać. Rząd.

 

About Katarzyna Ingram

KOMENTARZE

Dobry artykuł, choć nie do końca zgadzam się z wnioskami. Nie do końca powtarzam, bo w większości są ciekawe i chyba trafne. Myślę jednak, że odznaczenie ambasadora najwyższym odznaczeniem Cerkwi w Serbii było podziękowaniem mu za oficjalną pomoc Serbom na Kosowie a także ppółoficjalną serbskim cerkwiom i monasterom. Dla Cerkwi nie istnieją granice więc czy państwo uznaje Kosowo za swoje czy też nie nadal są tam (jeszcze) prawosławne cerkwie i monastery, którym trzeba pomagać i właśnie tę pomoc ‚załatwił’ m.in. Konuzin. Co do przedstawicieli rządu (i to wysokich) na uroczystości to można to odebrać jako cichą solidarność, a nawet sprzeciw w sprawie obecnej sytuacji i oficjalnego stanowiska proeuropejskiego w sprawie Kosowa.