Home / Polityka / Prawo / Komentarz: Trybunał niesprawiedliwości

Komentarz: Trybunał niesprawiedliwości

Po kolejnym uniewinniającym wyroku wysokiego rangą dowódcy oskarżonego o zbrodnie wojenne w byłej Jugosławii, zadaję sobie pytanie, jaki był cel powołania Międzynarodowego Trybunału Karnego? Czy prawdziwym zamiarem było sprawiedliwe osądzenie ludzi, którzy dopuścili się zbrodni, czy jedynie poniżenie zbrodniarzy, którzy znaleźli się po niewłaściwej linii frontu – Serbów?

Autor: Łukasz Fleischerowicz

Po oczyszczeniu z zarzutów chorwackiego generała Ante Gotoviny odpowiedzialnego za  realizację planu „Burza” (chor. Oluja), przyszedł czas na Ramusha Haradinaja, dowódcę UÇK (Wyzwoleńczej Armii Kosowa), pod którego komendą miały miejsce akcje zbrojne w zachodniej części Kosowa (geograficznie to po alb. Dukagjin, po serb. Metochia).

Mam nieodparte wrażenie, że staliśmy się świadkami powtarzającej się historii, w której to przegrani obarczani są odpowiedzialnością za zbrodnie dokonane na ludności cywilnej, zaś zwycięzców oczyszcza się z zarzutów i tworzy z nich nieskazitelnych bohaterów. Tyle, że tym razem „w imię demokracji i wolności narodów”.

W 1945 r. decyzją zwycięzców II wojny światowej powołano Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze – organ wymiaru sprawiedliwości, który miał na celu osądzenie nazistowskich zbrodniarzy wojennych. O zbrodniarzy komunistycznych nikt wówczas nie pytał, bo znaleźli się po właściwej – zwycięskiej stronie. Dziś, funkcjonującemu od 1993 r. Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu ds. zbrodni w byłej Jugosławii zmieniłbym nazwę na Międzynarodowy Trybunał ds. serbskich zbrodni wojennych. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na listę oskarżonych i skazanych w toku ostatnich 21 lat. Na liście liczącej 145 osób znajduje się ponad 90 Serbów, większość z nich usłyszała już wyroki skazujące. Sądzeni Chorwaci, Boszniacy, Albańczycy, których łącznie jest niespełna 50, otrzymali niskie wyroki lub zostali uniewinnieni. Czy to oznacza, że Serbowie dokonali najwięcej przestępstw wojennych? Śmiem się nie zgodzić.

Nie chcę usprawiedliwiać tych Serbów, którzy popełnili niewybaczalne czyny. Gwałcąc, znęcając się i mordując ludność cywilną, która tyle tylko była winna, że uważała się za Chorwatów, Muzułmanów czy Albańczyków tak, jak ich dowódców, którzy poprzez choćby nieme przyzwolenie stawali się odpowiedzialni za dokonywane okrucieństwa. Ale grzechem byłoby milczeć w chwili, gdy tak samo odpowiedzialni dowódcy po stronie chorwackiej i albańskiej zostają oczyszczeni z zarzutów, a w ich ojczyznach nastaje euforia i radość, bo tych co milczą, nikt przecież nie pyta o zdanie.

Zawsze uczono mnie, że odpowiedzialność dorosłych ludzi dotyczy nie tylko ich własnych czynów, lecz również działań i położenia osób w jakiś sposób zależnych, jak dzieci czy podwładni w pracy. I że odpowiedzialność nie polega tylko na przyjmowaniu zaszczytów, ale również, a może przede wszystkim na dostrzeżeniu i uznaniu konsekwencji czynów niechlubnych, złych, wstydliwych.

Może to niezbyt trafne porównanie, ale według mnie dowódcy wojskowi, tak jak kadra menadżerska odpowiada za to, co dzieje się pod ich okiem. Kiedy niżsi rangą oficerowie, podoficerowie i żołnierze naruszają prawa i obyczaje wojenne, nie mówiąc już o konwencji genewskiej, ludobójstwie i zbrodni przeciwko ludzkości, to ich przełożeni chcąc nie chcąc, biorą za to odpowiedzialność. Oczywiście „ciężar grzechu” jest inny, kiedy wydaje się bezpośrednie rozkazy likwidacji ludności i inny, gdy taki rozkaz nigdy nie pada. Odpowiedzialność pozostaje jednak odpowiedzialnością.

Ante Gotovina może być dla Chorwatów bohaterem, tak jak Ramush Haradinaj dla Albańczyków, a Ratko Mladić dla Serbów. Nikt im tego nie zabroni, jednak ofiary zbrodni w Knjinie, Srebrenicy czy regionie Dukagjini (Metochii) ich odpowiedzialności nigdy nie zapomną, tak jak nie powinni zapomnieć wszyscy Ci, którzy są wrażliwi na ludzkie cierpienie i nie godzą się na dominację siły i niesprawiedliwości.

Jeśli Międzynarodowy Trybunał Karny ma służyć partykularnym interesom zwycięzców (choć powołał go ONZ, a nie NATO), to zmieńmy jego nazwę i nie gódźmy się na farsę. Współczuję Serbom za to, jak kreuje się dziś wizerunek ich narodu w Świecie. Wierzę jednak, że podobnie jak Niemcy po latach, podniosą się i staną się ważnym czynnikiem integracji narodów w regionie. Boję się tylko, że Chorwaci i Albańczycy będą wówczas „grać rolę” Rosji, która mimo że uznała się za spadkobierczynię ZSRR, nie powzięła odpowiedzialności za zbrodnie stalinowskie. Różnica w tym, że mocarstwo ciężko osądzić sprawiedliwie, a małe kraje można, jeśli się chce.

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE

Serbowie w tym konflikcie stracili najwięcej właśnie dla tego, że oni jako jedyni bronili swego terytorium bo zarówno Bośniacy(Choć takiego etnosu nie ma są to Chorwaci wyznania muzułmańskiego) jak i Chorwaci i Albańczycy walczyli przeciwko Serbom w interesie zachodu, bo od dawna już znane były pro zachodnie sympatie Chorwatów do Niemców a to był dobry pretekst dla zachodu by pognębić Serbów i tak to trwa do tej pory. Uniewinnianie faktycznych zbrodniarzy takich jak Haradinaj czy Gotovina tylko świadczy o stronniczym charakterze trybunału w Hadze.

Niestety są sprawiedliwi i sprawiedliwsi… Trybunał pokazał jaką stosuje politykę. Najlepiej osądzić jedną ze stron,, a drugą wybielić. Chyba jednak sędziowie zapomnieli, że nigdy nie jest tak, że tylko jedna strona jest całkowicie winna. Każdy zbrodniarz wojenny, niezależnie od narodowości, powinien zostać osądzony! Jeśli człowiek robi coś złego, to powinien ponieść tego konsekwencje…