Home / Bałkany / Grecja / Protesty i niezadowolenie społeczne w Grecji

Protesty i niezadowolenie społeczne w Grecji

Autorka: Monika Kurjata-Lymperopoulou

Mamy zapowiadany początek „małych wybuchów” w społeczeństwie. 4 września, emeryci i renciści postanowili „wziąć sprawy w swoje ręce”. Zorganizowany protest przed budynkiem Ministerstwa Zdrowia przeistoczył się niejako w bunt ludzi, którzy są „ubezpieczeni bez ubezpieczenia”.

Grupa protestujących wtargnęła do budynku i wymusiła spotkanie z ministrem zdrowia, Lykurendzosem. Przedstawiciel emerytów i rencistów poinformował media, że Minister obraził ich, nazywając łobuzami i kłamcami, bo przecież, i leki są w aptekach, i lekarze w przychodniach. Minister w oficjalnych wypowiedziach zaprzecza wszystkiemu, głównie temu, że obrażał emerytów i podkreśla, że sposób, w jaki część protestujących wtargnęła do budynku ministerstwa jest obrazą dla demokracji.

Prawdą jest jednak [o czym informowaliśmy na łamach portalu w ubiegłym tygodniu – przyp. red.], że od 1 września Grecy płacą za leki i wizyty u lekarzy z własnej kieszeni. Nietrudno się domyślić, że najbardziej w wyniku tej sytuacji cierpią chorzy na raka, serce i inne kosztowne choroby, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę wysokie ceny leków na choroby przewlekłe i/lub terminalne oraz wysokość rent i emerytur (425 euro lub mniej miesięcznie). Emeryci już ucierpieli na oszczędnościach państwa, a ich świadczenia zostaną kolejny raz obniżone.

Jak podaje stacja telewizyjna Mega, w latach 2010-2012 z tytułu składek ubezpieczeniowych do budżetu wpłynęło 4,2 mld euro, a nowy pakiet oszczędności na lata 2013-2014 przewiduje cięcia emerytur w wysokości 5,5 mld. W latach 2010-2012 z płac i emerytur sektora budżetowego w latach obcięto już 16,2 mld, co stanowi 8% greckiego PKB.

EOPYY, (odpowiednik polskiego NFZ), w którym ubezpieczona jest większość greckiego społeczeństwa, pozostaje u skraju bankructwa. W dalszym ciągu nie ma pieniędzy by uregulować zadłużenie państwa wobec farmaceutów i lekarzy. Największe braki funduszy ubezpieczeniowych wynikają z bezrobocia (-9,5 mld); z pracy na czarno i nie płacenia podatków (-8,5 mld) i zadłużenia państwa (-12 mld).

W najbliższą sobotę o godzinie 11 emeryci i renciści postanowili ponownie próbować „walczyć o to, co im należne” i zorganizują kolejny protest przeciw oszczędnościom państwa i sytuacji, jaka ma miejsce w sektorze zdrowia. 5 września protest przed Ministerstwem Finansów zorganizowali lekarze szpitalni – ich pensje mają zmaleć nawet o 13%. Do protestów przyłączą się także wszyscy pracownicy mundurowi, a także sędziowie. Od poniedziałku zaczynają strajk profesorowie i pracownicy szkolnictwa wyższego. Pierwszy dzwonek w szkołach natomiast, zadzwoni z 24 godzinnym opóźnieniem. Nauczyciele również protestują – zaraz po uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego, które nastąpi 11 września, dzieci przez jeden dzień znów zostaną w domach.

Tymczasem Premier stwierdził, że wprowadzi reformy i program oszczędności za wszelką cenę….

 

Bez względu na wszystko

Minister Finansów Grecji, Joannis Sturnaras wrócił do Aten z Niemiec po dwugodzinnych rozmowach z Wolfgangiem Schaeuble, niemieckim Ministrem Finansów. Pan Schaeuble zapewnił Sturnarasa, że kolejna transza (31 mld euro) zostanie wypłacona, jeśli będą spełnione warunki umowy, czyli prywatyzacje i reformy w sektorze budżetowym. Pan Sturnaras w odpowiedzi podkreślił, że program zostanie zrealizowany bez względu na koszt polityczny, czy społeczny.

Tymczasem kraj poruszyła wiadomość mailowa, jaką przedstawiciele Troiki wysłali do partii rządzących pocztą elektroniczną. Jak donoszą greckie media, Troika chce ponownego obniżenia najniższej krajowej pensji (obecnie jest to 508 euro brutto) i zmniejszenia kosztów pracy o 15% do roku 2014. Dodatkowo zatrudniony miałby pracować 13 godzin na dobę, bez godzin nadliczbowych i przez sześć dni w tygodniu.

W Grecji od 1919 roku pracuje się 48 godzin w tygodniu. System, którego wymaga Troika nie funkcjonuje w żadnym z państw UE.

 

 

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE