Home / Bałkany / Macedonia / Komentarz: Zamieszanie wokół pomnika w Skopju

Komentarz: Zamieszanie wokół pomnika w Skopju

Wśród wielu pomników mających wieńczyć dach przyszłej siedziby macedońskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w miniony wtorek pojawił się także przedstawiający postać Simeona Radewa. Jego obecność wywołała lawinę komentarzy w Bułgarii i Macedonii, jako że pochodzący z Macedonii dyplomata, publicysta i literat to autor książki „Budowniczowie współczesnej Bułgarii”, odsłaniająca kuluary odradzającej się bułgarskiej niepodległości. Radew to także jeden z uczestników Traktatu w Bukareszcie, podpisanego po II wojnie bałkańskiej w 1913 r.

Autor: Łukasz Fleischerowicz

Burzę wywołała bułgarska Agencja Fokus, która podała informację, że „kolejna bułgarska postać historyczna, została przeobrażona w Nowomacedończyka”. Agencja zacytowała też wypowiedź dyrektora Narodowego Muzeum Historycznego Bożidara Dimitrowa, który swoimi publikacjami i wypowiedziami wielokrotnie dawał do zrozumienia, że Macedończycy to nie naród, lecz posługujący się zachodnim dialektem Bułgarzy.

– Gratuluję macedońskiemu MSZ, które postawiło pomnik wybitnemu bułgarskiemu dyplomacie, historykowi i pisarzowi Simeonowi Radewowi. Kiedy o tym usłyszałem, po prostu nie mogłem w to uwierzyć. W moim sercu zrodziła się wielka nadzieja, że pewnego dnia i moje popiersie stanie przed Muzeum Macedonii w Skopje – stwierdził z sarkazmem Dimitrow.

Z kolei macedoński Utrinski Vesnik, a zanim tamtejszy Dnevnik, opisał Radewa, jako „znanego dyplomatę urodzonego w Resenie (…), który deklarował się jako Bułgar i (…) wszedł w skład bułgarskiej delegacji w Bukareszcie w 1913, gdzie podpisał Traktat ustanawiający podział Macedonii”.

Pikanterii całej sprawie dodał fakt, że do Sofii wybrała się właśnie macedońska minister ds. integracji europejskiej Teuta Arifi, która spotkała się z szefem bułgarskiego MSZ Nikołajem Mładenowem. W czasie spotkania obie strony powstrzymały się jednak od komentarzy.

Po interwencji samego premiera Macedonii, Nikoli Gruevskiego pomnik Radewa został zdjęty z dachu przyszłej siedziby MSZ, a w oficjalnym komunikacie ogłoszono, że na jego miejscu pojawi się pomnik Jeana Monneta, francuskiego polityka i ekonomisty, architekta Wspólnoty Europejskiej.

Pomnik Radewa trafił tymczasem do Muzeum Macedonii, gdzie znajdują się i inne figury przedstawiające osobistości, które wpłynęły na historię Macedonii, bez względu na to, jakie poglądy reprezentowali i jaką politykę prowadzili wobec kwestii macedońskiej.

Po przenosinach pomnika, następnego dnia macedoński dziennik Kapital skomentował całe wydarzenie: „większym  skandalem od postawienia pomnika Radewa, jest sposób w jaki rząd ogłosił tę postać pozytywną, stawiając ją wśród światowych gigantów, a przez noc przekształcił ją w negatywną, przemieszczając ją do Muzeum Macedonii”.

Z kolei bułgarski portal Vesti.bg skrytykował komentarz Agencji Fokus i wypowiedź Bożidara Dimitrowa, podkreślając, że „zapomnieli oni wspomnieć, iż wielki bułgarski dyplomata  do dziś nie doczekał się pomnika w Bułgarii i (…) został całkowicie wymazany z pamięci narodowej w czasach komunizmu. Jego esej „Budowniczowie współczesnej Bułgarii” doczekał się pierwszego wydania dopiero w 1973 roku, a w archiwum Bułgarskiej Akademii Nauk wciąż znajdują się setki stron jego esejów i wspomnień, które dopiero teraz wychodzą na światło dzienne.”

Całe zamieszanie wokół pomnika, a właściwie postaci Simeona Radewa unaocznia postronnym obserwatorom wydarzeń, jakie emocje panują w społeczeństwie macedońskim i bułgarskim wobec kwestii historycznych i tożsamościowych. Obecny rząd – twórca projektu Skopje 2014, który realizuje budowę monumentalnych budowli w centrum stolicy i stawia dziesiątki pomników postaci związanych z historią regionu, wzmacnia tylko przekonanie tych Bułgarów, którzy nie uznają istnienia narodu macedońskiego, a którzy twierdzą, że Macedończycy, na potrzeby własnej współczesnej tożsamości narodowej, piszą nową historię.  Z kolei Bułgarzy przemilczają fakt, że przez lata komunizmu bezwzględnie podporządkowali się reżimowi komunistycznemu, wymazując z historii postaci o doniosłym znaczeniu dla wydarzeń z przełomu XIX i XX wieku.

A historia podpisu Radewa w Bukareszcie w 1913 r. jest dość ironiczna, gdyż z jednej strony wcale nie oznaczała ona podziału Macedonii, jak twierdzą macedońskie media, a sam Radew aktem tym nie zapisał się pozytywnie w bułgarskiej historii, przynajmniej w perspektywie tamtejszego nacjonalizmu.

Do czasu wybuchu I wojny bałkańskiej w 1911 r. ziemie określane jako geograficzna Macedonia znajdowały się w granicach Imperium Osmańskiego. W wyniku działań wojsk sojuszniczych – Grecji, Serbii i Bułgarii, została ona podbita. Większa część – w tym także spora cześć terytorium dzisiejszej Republiki Macedonii znalazła się pod okupacją wojsk bułgarskich. W wyniku wybuchu II wojny bałkańskiej Bułgaria straciła kontrolę nad większością terytoriów macedońskich. Fakt ten przypieczętował Traktat w Bukareszcie. W perspektywie ówczesnego nacjonalizmu bułgarskiego oznaczał on więc zwieńczenie narodowej klęski.

Z przekorą historyka można stwierdzić, że Macedończycy nie mieli powodu usuwać pomnika Radewa z budynku MSZ, gdzie znajdą się inne pomniki świata polityki, gdyż postać ta wpłynęła pośrednio na kształt terytorialny dzisiejszej Republiki Macedonii (po traktacie tereny Macedonii Wardarskiej – za wyjątkiem regionu Strumicy – znalazły się w granicach Serbii), zaś bułgarscy nacjonaliści pokroju Dimitrowa, mający w pamięci znaczenie traktatu w Bukareszcie, powinni bardziej cieszyć się z jego usunięcia niż ustanowienia. Dość powiedzieć, że za podpisanie w 1918 r. traktatu w podparyskim Neuilly-sur-Seine, między przegraną Bułgarią a zwycięską Ententą, premierowi Aleksandrowi Stambolijskiemu, członkowie rewolucyjnej organizacji WMRO najpierw odcięli prawą rękę, po czym dokonali na nim bestialskiego mordu za zdradę interesu narodowego.

 

Simeon Radew (1879-1967) urodził się w Resenie (dziś Republika Macedonii), gdzie pobierał pierwsze nauki. Uczył się także w Ochrydzie i Bitoli. W 1895 r. po propozycji ze strony Goce Delczeva wstąpił do VMORO, a dzięki stypendium Bułgarskiego Egzarchatu wyjechał na dalsze nauki do Stambułu. Po studiach w Genewie rozpoczął pracą dziennikarską. Po podpisaniu Traktatu w Bukareszcie pozostał w Rumunii, jako delegowany dyplomata bułgarski. Później pracował jako ambasador na placówkach w Bernie (1916-1917), Hadze (1920-1921), Ankarze (1923-1925), Waszyngtonie (1925-1933), Londynie (1935-1938) i Brukseli (1938-1940). W 1923 r. współzakładał Macedoński Instytut Naukowy, zajmujący się historią regionu z perspektywy bułgarskiej historiografii. Po przejęciu władzy przez komunistów we wrześniu 1944 r. został zmuszony do przejścia na emeryturę i zakazano mu wszelkiej działalności politycznej. Jego imieniem nazwana jest dziś jedna z ulic w Sofii oraz dwie bułgarskie szkoły – w Sofii i Perniku.

Źródła: fokus-news.net, kapital.com.mk, vesti.bg, novini.bg, utrinski.com.mk, dnevnik.com.mk

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE