Home / Polityka / Korupcja w Serbii za polityczną zgodą

Korupcja w Serbii za polityczną zgodą

Autorka: Anna Kasprzak

Niedawna wizyta sprawozdawcy Parlamentu Europejskiego ds. Serbii Jelka Kacina w Belgradzie upłynęła pod znakiem poważnych ostrzeżeń przed wysokim stopniem korupcji w kraju. Jak na razie, jedyną odpowiedzią serbskich władz na te zarzuty są tylko obietnice poprawy sytuacji.
Kacin zwrócił uwagę zwłaszcza na niejasne procesy prywatyzacyjne w Serbii oraz oskarżenia kierowane pod adresem władz krajowych o nakładanie haraczy na przedsiębiorstwa zagraniczne. Zauważył ponadto, że wysoka korupcja zahamuje integrację Serbii z UE oraz będzie dużą przeszkodą w przyciągnięciu inwestycji zagranicznych, na czym temu bałkańskiemu krajowi powinno zwłaszcza teraz, w obliczu poważnej recesji, zależeć. Dlatego też, zdaniem Kacina, władze Serbii powinny zacząć rozliczać skorumpowane środowiska, co może okazać się jednak dla nich sporym wyzwaniem, bo będzie oznaczało zatrzymania „swoich ludzi”.
Serbską opinię publiczną najbardziej wzburzyły słowa unijnego sprawozdawcy dotyczące haraczy pobieranych od obcych firm. Zarzucono mu, że oprócz ogólnikowych oskarżeń nie podał żadnych konkretnych przykładów takiej działalności. Z mniejszym natomiast wzburzeniem odebrano ogólną uwagę na temat korupcji, której świadome są coraz szersze grupy obywateli Serbii. Coraz więcej Serbów zdaje sobie także sprawę, że to nie Kosowo zagraża procesom integracyjnym, o czym wciąż próbują przekonywać politycy, ale prawdziwym zagrożeniem dla przyszłości europejskiej ich kraju jest właśnie mało przejrzyste funkcjonowanie struktur państwowych. Przejawia się ono między innymi w trudnościach przedsiębiorstw zagranicznych w nawiązaniu dialogu z władzami, a tym samym w lokowaniu swojego kapitału w Serbii – brak woli politycznej, niewydolna administracja i niesprzyjająca interesom atmosfera sprawiają, że kolejni inwestorzy wycofują się z tego kraju. Do powrotu mogłaby ich skłonić w pierwszej kolejności poprawa przejrzystości rynku, czyli rozpoczęcie efektywnej walki z korupcją.
Jak wspomniano, rozliczanie skorumpowanych środowisk w Serbii doprowadziłoby do wielu strat w łonie samych partii politycznych. Poza tym, kluczowym narzędziem do rozpoczęcia walki z korupcją są dwie ustawy, na które nie ma zgody parlamentu. Pierwsza z nich to ustawa o finansowaniu partii politycznych. Jeśli zostałaby ona skrojona zgodnie ze standardami europejskimi, partie musiałyby ujawnić dane swoich sponsorów. A na to obecnie żadne ugrupowanie w kraju się nie zgodzi. Druga z wymaganych do walki z korupcją ustaw to ustawa o zamówieniach publicznych. Jej dostosowanie do wymogów unijnych zostało wymownie zignorowane przez rząd Mirka Cvetkovicia. Choć nowy premier, Ivica Dačić, zobowiązał się do uregulowania tej kwestii, pozostaje ona na razie tylko w sferze politycznych obietnic, a tymczasem pole dla korupcji w Serbii wydaje się być niczym nieograniczone.

 

About Katarzyna Ingram

KOMENTARZE