Home / Bałkany / Kosowo / Kosowo czy UE? Serbia nie wyklucza referendum

Kosowo czy UE? Serbia nie wyklucza referendum

Jeśli dojdzie do sytuacji, w której Unia Europejska zacznie naciskać Serbię, aby ta uznała niepodległość Kosowa w ramach swojego procesu integracyjnego, decyzję w tej sprawie mogliby podjąć sami Serbowie, w drodze referendum. Takie rozwiązanie miałoby jednak wysoką cenę.
Serbskie media oceniają, że dotychczasowa polityka „i Kosowo i UE” jest uderzaniem głową o ścianę, zwłaszcza po niedawnym sformułowaniu przez Niemcy oczekiwań względem Serbii, w tym ustanowienia stosunków dobrosąsiedzkich z Kosowem. Jeśli ten warunek pozostanie niezmieniony, niewykluczone, że w Serbii dojdzie do referendum – Kosowo czy Europa? Oczekuje się także, że prezydent Tomislav Nikolić będzie starał się skonfrontować ze sobą koalicję, opozycję i szefów najważniejszych instytucji państwowych w celu ustalenia wspólnej strategii w obliczu czekających kraj wyzwań. Jak na razie jednak, władze udzielają sprzecznych odpowiedzi w tej sprawie – raz przekonują, że do referendum nie dojdzie, aby następnie stwierdzić, że będzie ono ostatecznością do wyrażenia demokratycznej woli obywateli.
Rezygnacja większości Serbów z integracji z UE na rzecz Kosowa byłaby równoznaczna z pełną realizacją planu B, oceniają serbscy politolodzy. Planem awaryjnym jest w tym przypadku intensyfikacja stosunków z Rosją. Choć wielu komentatorów już teraz ocenia Serbię jako rosyjską gubernię w sercu Europy, przeważająca część konszachtów Belgradu i Moskwy wciąż jeszcze pozostaje zakulisowa (jak na przykład kwestia rosyjskiego przyczółka w okolicach Nišu). Antyeuropejski wynik referendum byłby dla obu stron dobrą okazją do upublicznienia wzajemnych układów. Stałby się także impulsem do ściślejszych relacji z Chinami oraz krajami anachronicznego Ruchu Państw Niezaangażowanych, w tym z Iranem, które darzył szczególnym zainteresowaniem były minister spraw zagranicznych Vuk Jeremić, od tygodnia zasiadający w fotelu przewodniczącego tegorocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.
Obecne unijne naciski na Serbię w sprawie Kosowa wykorzystują de facto jej trudną sytuację gospodarczą. Belgrad do końca roku musi zabezpieczyć kwotę trzech miliardów dolarów, co będzie niemożliwe jeśli ograniczy się tylko do źródeł z rzeczonego planu B. Wyjściem z zarysowującego się na horyzoncie klinczu pozostaje pomoc UE, USA i MFW, już określana przez jej przeciwników „krótką smyczą”.

 

Źródło: dw.de, novosti.rs

 

About Katarzyna Ingram

KOMENTARZE