Home / Bałkany / Kosowo / Kosowo: Serbowie dalej czekają na utworzenie Związku Gmin Serbskich
telegraf.rs
telegraf.rs

Kosowo: Serbowie dalej czekają na utworzenie Związku Gmin Serbskich

W Kosowie do dzisiejszego dnia nie zostały podjęte żadne kroki zmierzające do ustanowienia Związku Gmin Serbskich. Jak donosi doradca kosowskiego premiera Valon Myrtezaj, obecnie Trybunał Konstytucyjny bada zgodność postanowień porozumienia brukselskiego z kosowska konstytucją. Dopiero w przypadku orzeczenia instytucji o zgodności dokumentu z prawem, w Kosowie zostanie powołana grupa wykształconych w różnych dziedzinach specjalistów, która zajmie się organizacją Związku Gmin Serbskich.

Obecny rozwój relacji Belgrad-Prisztina-Bruksela zatrzymał się na etapie podpisanego w 2013 roku porozumienia brukselskiego między premierem Serbii Ivicą Dačiciem, a premierem Republiki Kosowa Isą Mustafą, wypracowanego za pośrednictwem wysokiej przedstawiciel Unii ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Federici Mogherini. Podstawowym założeniem porozumienia jest włączenie całego terytorium Kosowa (łącznie z gminami serbskimi) do kosowskiego systemu państwowego. W zamian Serbowie mają otrzymać Związek Gmin Serbskich (Zajednica Srpskih Opština – ZSO), czyli pewnego rodzaju serbską autonomię w granicach państwa kosowskiego. W teorii (ponieważ ZSO nie zostało jeszcze uformowane) ZSO ma mieć swój statut założycielski, prezydenta, premiera, parlament i Radę Wykonawczą. Związek ma odpowiadać za rozwój gospodarki, oświaty, służby zdrowia i rolnictwa na terenach zamieszkiwanych przez Serbów, jak również ma być uprawniony do prowadzenia niezależnej polityki zagranicznej. Działalność ZSO ma być w całości finansowana ze skarbu państwa serbskiego. W zamian cały teren Kosowa, w tym serbska autonomia, mają zostać włączone w kosowski system państwowy i podlegać kosowskiemu prawu i konstytucji.

W chwili obecnej Trybunał Konstytucyjny Republiki Kosowa bada czy postanowienia porozumienia brukselskiego są zgodne z kosowską konstytucją. Wszystko wskazuje na to, że tak nie jest, dlatego powołanie ZSO jest cały czas odkładane w czasie. Kosowska opozycja jest zdania, że porozumienie brukselskie stanowi naruszenie zasad konstytucji, która głosi, że Republika Kosowa to państwo suwerenne, jednolite i niepodzielne. Utworzenie serbskiej autonomii w jego granicach stanowiłoby tego zaprzeczenie.

W Prisztinie coraz częściej wybuchają zamieszki i protesty organizowane przez opozycję przeciwko przyjęciu porozumienia brukselskiego. 9 stycznia br., gdy Trybunał Konstytucyjny Kosowa ogłosił, że treść dokumentu nie do końca jest zgodna z konstytucją państwa, w mieście doszło do masowych zamieszek, podczas których tłum obrzucił parlament koktajlami mołotowa i kostkami brukowymi.

Zdaniem serbskiej mniejszości w Kosowie, utworzenie Związku Gmin Serbskich w końcu choć w minimalnym stopniu ustabilizuje i znormalizuje ich życie w prowincji oraz zapewni im poczucie bezpieczeństwa, zarówno ekonomicznego, jak i osobistego, a także możliwość zachowania własnej tożsamości. Pomysł dobry, ale bardzo kosztowny. Ceną bowiem jest pośrednie uznanie niepodległości Kosowa. Włączenie gmin serbskich w kosowski system państwowy, pod jego administrację i prawodawstwo, poświadcza, że Kosowo w istocie jest państwem. I Serbowie zdają sobie z tego sprawę.

Porozumienie brukselskie oprócz tego, że daje cień nadziei na lepsze jutro, budzi również bardzo wiele wątpliwości i obaw. Oraz frustrację, bo nie tak miało być. Kosowo miało być serbskie. Powolne wprowadzanie w życie postanowień porozumienia powoduje, że kosowscy Serbowie czują się obecnie jak naród bez państwa. Jedno państwo się ich wyrzekło, drugie ich nie przyjęło. A oni nie zostali przygotowani na nadchodzące zmiany. Na mocy porozumienia zlikwidowane zostały wszystkie serbskie instytucje państwowe w Kosowie (sądy, urzędy, służby porządkowe, instytucje administracji publicznej itd.), a nie zostały jeszcze utworzone żadne ich nowe odpowiedniki.

Co więcej, kosowskie instytucje, które mogłyby być tymczasowymi zamiennikami zamkniętych instytucji serbskich, nie są przygotowane na zintegrowanie Serbów z resztą społeczeństwa, przy jednoczesnym zachowaniu ich tożsamości narodowej. Kosowski system ukierunkowany jest bowiem na pełną asymilację mniejszości serbskiej, w tym asymilację narodowościową.

W tym miejscu pojawia się również problem braku jakiejkolwiek polityki, która miałaby wdrożyć Serbów w kosowski system, któremu Serbowie podlegają nie znając ani języka, ani kosowskiego prawa i przepisów. Serbscy mieszkańcy Kosowa, którzy oficjalnie są obywatelami Republiki, nie są również włączani w decydowanie o losach państwa – nie mają jeszcze praw wyborczych.

Serbowie obawiają się także, że w momencie, gdy porozumienie brukselskie zostało podpisane, arena międzynarodowa przestanie interesować się ich losem i ponownie zostaną pozostawieni sami sobie. Nadal nierozwiązanym problemem jest również kwestia suwerenności serbskiej cerkwi, która nadal walczy o odzyskanie i niezależność swojej własności w Kosowie, jak również problemy dotyczące m.in. energetyki (która strona będzie zapewniać energię elektryczną), telekomunikacji (serbscy operatorzy dalej nie funkcjonują na terenie Kosowa) oraz swobody przemieszczania się (problem mostu w Kosowskiej Mitrowicy). Co więcej, Serbowie wypędzeni w 1999 roku ze swoich domów nadal nie mogą powrócić do miast, ani odzyskać utraconych majątków.

Sytuację pogarsza fakt, że kosowska opozycja, a głównie ruch Samookreślenie (alb. Vetëvendosje), wykorzystuje nacjonalistyczne nastroje w Albanii do blokowania wprowadzania w życie postanowień porozumienia brukselskiego. W konsekwencji porozumienie zamiast zmniejszyć napięcie pomiędzy oboma narodami, jeszcze bardziej je podzieliło.

Źródła: slobodnaevropa.org, kossev.info, vreme.com

About Dorota Grzegorek

Absolwentka filologii południowosłowiańskiej, geografii politycznej oraz turystyki i rekreacji. Miłośniczka turystyki górskiej, podróży z plecakiem oraz wypraw autostopowych. Interesuje się przede wszystkimi historią i szeroko pojętą kulturą krajów byłej Jugosławii, literaturą i językiem serbskim, podróżami po świecie oraz dziennikarstwem. Jej celem jest zwiedzenie wszystkich kontynentów oraz założenie własnego hostelu w Belgradzie.
KOMENTARZE