Home / Baklava / Kuchnia / Kuchnia grecka od śniadania
Bougatsa; dragonflymother.blogspot.com

Kuchnia grecka od śniadania

Na cześć kuchni śródziemnomorskiej od wieków pisano już peany. Kuchnia grecka jak najbardziej zalicza się do tej kategorii. Postaram się nieco rozszerzyć ten temat, jako że jedzenie stanowi ciekawy, a dla niektórych jest wręcz ulubionym tematem rozmów i koniecznie wiąże się z degustacją. Kuchnia grecka jest zdrowa, smaczna, bogata w mięso, ryby, owoce morza oraz sałatki; bazę stanowi oliwa z oliwek, oliwki, wszechobecna feta, tradycyjne pity z różnorodnym nadzieniem oraz niewyczerpana paleta słodkości, z osławionymi baklavą i kataifi na czele.

Kawa frappe i kawa po grecku, fot. M.BaczyńskaTa relacja będzie jak najbardziej subiektywna – o gustach się nie dyskutuje (de gustibus non est disputandum), a tym bardziej o smakach. Proszę się więc nie sugerować w stu procentach moimi wyborami, każdemu smakują przecież inne potrawy, a własnego podniebienia nie da się oszukać. Będą to raczej propozycje, czego by tu spróbować na greckich wakacjach.

Tradycyjne śniadanie to świeżutka, jeszcze ciepła pita z nadzieniem (tyropita – ciasto francuskie z fetą, kaseropita – serem żółtym, spanakopita – ze szpinakiem, często z dodatkiem fety, prasopita – z porami i mięsem mielonym) lub bugaca.

Tutaj występuje jednak delikatny problem lokalności. Trochę jak pomiędzy Krakowem  a Warszawą. Bugaca to tak naprawdę nazwa odmiany francuskiego ciasta, używanego jako bazy do wypełnienia – podobnie jak pita. W północnej Grecji (Tracja i Macedonia) spróbować więc można bugacę na słodko i na słono. W Atenach i okolicy nazwa ta obowiązuje tylko i wyłącznie dla ciasta z budyniem na słodko, a pomyłkowe zamówienie bugacy z fetą powoduje natychmiastowe pytanie: Z Salonik jesteś? Dla tych, którzy śniadanie jedzą po drodze do pracy, propozycja nie do odrzucenia to kuluri (koulouri), czyli rodzaj obwarzanka pieczonego z delikatnego chlebowego ciasta obsypanego hojnie sezamem, rzadziej rozmaitym ziarnami, solą lub kminkiem.

Dodawać chyba nie muszę, że w tutejszym klimacie ogromna większość porannego posiłku nie jada, zadowalając się jakimś energetycznym napojem, którym do śniadania jest obowiązkowo kawa. Jej odmian jest wiele – po prostu raj dla smakoszy. Grecka specjalność to kawa frappe inaczej kawa na zimno. Specjalną kawę rozpuszczalną ubija się  z cukrem lub bez – według życzenia klienta – i z małą ilością wody aż do powstania sztywnej piany. Wysoką – koniecznie! – szklankę dopełnia się zimną wodą oraz kostkami lodu. Dla wielbicieli białej kawy dodaje się odrobinę mleka. Obrazu dopełnia rurka. Rewelacyjny napój na upały.

Wielkanocna kouloura (tutaj z ciasta chlebowego, w Salonikach ze słodkiego drożdżowego ciasta)Znana w Polsce kawa mrożona z lodami podawana jest gdzieniegdzie jako kawa frappe, ale niestety nie ma z nią wiele wspólnego. Nescafe oznacza gorącą kawę przygotowywaną z kawy rozpuszczalnej (niezależnie od marki). Można ją zamówić w dwóch wersjach – z pianką robioną tak jak w przypadku frape lub bez pianki. Elinikos kafes, czyli kawa po grecku, podawana jest w maleńkich filiżankach, ale nie należy się na to nabrać – jest  mocna i stawia od razu na nogi zaspanego osobnika. Do jej przygotowania potrzebna jest specyficzna odmiana kawy, zmielonej na drobny proszek, którą gotuje się wraz z minimalną ilością wody (filiżanka)  w specjalnym dzbanuszku do kawy aż do momentu wrzenia.

W kawiarniach można też zamówić kawę z ekspresu, espresso, cappuccino czy latte. Do każdego rodzaju kawy podaje się obowiązkowo wodę, w kawiarniach najczęściej w dzbankach lub  w ozdobnych szklanych butelkach. Za wodę się nie płaci, chyba że zamawiamy oryginalnie zamknięte opakowanie. Do kawy podaje się zwyczajowo jakieś słodycze – najczęściej kruche ciasteczka.

Trzeba tutaj zauważyć, iż Grecy kawę mogą pić godzinami. Turyści (czyli my), wypijający kawę  w ciągu 2 minut, wywołują ich szczere zdumienie. Przecież kawą człowiek się delektuje – łyczek kawy, łyk wody, papieros, a przy tym rozmowa. No tak, Grecy należą do bardzo towarzyskich narodów.

Istnieje również zwyczaj wróżenia z kawowych resztek – o dziwo – akceptowany przez Kościół. Cały rytuał odbywa się następująco: po wypiciu kawy po grecku (jedynie z niej odczytuje się przyszłość delikwenta) odwraca się filiżankę denkiem do góry, starając się pokryć fusami całą wewnętrzną powierzchnię naczynka. Odczekuje się moment, a potem znające się na rzeczy ciocia lub sąsiadka fachowym okiem szukają oznak przyszłych zdarzeń, kryjących się za węgłem wrogów czy rodzinnych zawirowań. Co ciekawe, w ten przesąd wierzą nawet bardzo wykształceni  i inteligentni ludzie, co mnie osobiście – przeraża.

Tak zwanej kawy plujki, którą wiele osób zna i uwielbia, nie ma szans się napić się w Grecji.  A lepiej nie szukać kawy po turecku, bo lokalni mieszkańcy mogą zrozumieć, że zamawiamy kawę po grecku, nazywając ja turecką, co może nie zaskarbić ich sympatii.

Z herbatą jest jeszcze ciekawiej. Poproszenie gdziekolwiek o herbatę może spowodować zatroskane spojrzenia i pytanie, czy dobrze się czujemy. Dlaczego tak? Odpowiedź jest prosta. Słowo herbata (caj) używane jest najczęściej jako nazwa ziółek (lipy, mięty, rumianku i innych), zaparzanych w przypadku chorób – bólu brzucha, przeziębienia czy zwykłego przejedzenia. Podobne podejście Grecy mają też do niewinnego Liptona. I prawdą jest, że do rzadkości należą osoby, które piją herbatę dla przyjemności. A przy okazji – w języku nowogreckim kawa jest rzeczownikiem rodzaju męskiego, a herbata nijakiego.

About Małgorzata Baczyńska

KOMENTARZE