Home / Bałkany / Macedonia / Macedonia: Interv.YU – Milczo Manczevski

Macedonia: Interv.YU – Milczo Manczevski

Urodził się Pan w Jugosławii, w Macedonii, a może w FYROM?
Urodziłem się w Skopje, które było stolicą Socjalistycznej Republiki Macedonii, jednej z sześciu republik składających się na Jugosławię.

Jakie jest Pana ulubione miejsce w byłej Jugosławii i dlaczego? Poza rodzinnym Skopje oczywiście.
Uwielbiam Mariovo, region położony w południowej Macedonii. To najmniej zaludniony teren w Europie. Krajobraz Mariova to zachwycający rozległością i przyrodą płaskowyż. Fauna i flora są tam niezmiernie bogate. Co więcej, zabudowa tamtejszych wsi oraz styl życia, oba elementy niestety wymierające, niezmiernie mnie interesują.

Bardzo często artyści zostają artystami, by wyzwolić się z czegoś i powiedzieć to, czego jeszcze nikt przed nimi nie powiedział. Czy tak było w Pana przypadku? Jeśli tak, co chciałby Pan przekazać najbardziej lub też od czego się uwolnić?
W mojej sztuce próbuję pokazać różne emocje, poruszyć różne pojęcia. Nie usiłuję wyrażać tego słowami, prawdopodobnie dlatego, że piękno sztuki jest ukryte w niej samej, nie zaś w tłumaczeniu lub jej motywacji. W rzeczywistości wartość sztuki może zostać zupełnie umniejszona jeśli zbytni nacisk kładzie się na objaśnianie.

Kobiety otrzymują główne role w fabułach Pańskich filmów, znalazły się również w tytule Pańskiej najnowszej produkcji „Matki”. Czy myśli Pan, że w jakiś sposób jest to przyznanie głosu, tym którzy przez lata skazani byli na milczenie?
Ja po prostu opowiadam historię, borykam się z uczuciami, które są uniwersalne, ludzkie. Nie ma dla mnie większego znaczenia, czy są one odbierane jako typowe dla kobiet, mężczyzn, starszych, młodszych, kogoś, kto jest czarny, bądź biały, dla Macedończyka, Amerykanina, Chińczyka. Dla przykładu wielu z moich bohaterów to przegrani, cierpiący, ale dzieje się tak tylko dlatego, że pojęcia i odczucia, którymi się zajmuję będą wspólne dla postaci w ich sytuacji. Interesują mnie problemy natury moralnej.

Jakie jest Pańskie marzenie, za którym zamierza Pan gonić?
Właśnie spełniłem jedno, teraz czas na następne.

Myśli Pan, że świat jest w stanie zrozumieć Bałkany? Jaki rodzaj przekazu byłby mu w stanie wytłumaczyć: dokument, bajka, film historyczny?
Bałkany są miejscem jak każde inne. Ludzie na Bałkanach kochają i nienawidzą, oszukują innych i dzielą się z nimi, cierpią i radują się jak wszyscy pozostali na świecie. To czy ktoś z innej części świata zrozumie człowieka z Bałkanów jest bardzo często kwestią tego jak dalece osoba żyjąca poza Bałkanami jest zdolna zrozumieć rzeczy, które są jej obce w ogóle. Innymi słowami, piękno często jest w oku patrzącego.

Czy musi Pan upraszczać historie, by uczynić je bardziej przystępnymi dla zagranicznego odbiorcy?
Istota historii jest zawsze taka sama bez względu na odbiorcę, dla którego robi się sztukę. Czasami kilka lokalnych elementów umknie w zewnętrznym odbiorze, ale podstawowa koncepcja, estetyka i ludzkie emocje pozostają niezmienione, jeśli chodzi oczywiście o moją pracę.

Jak wyglądałby materiał z planu filmu Milcho Manchevskiego? Znalazłoby się jakieś nadzwyczajne elementy patrząc na Pana pracę?
Pyta Pan niewłaściwą osobę. Kiedy pracuję skupiam się tylko na tym, co musi zostać zrobione. Staram się przy tym być bardzo dokładny wobec moich współpracowników i wspierać ich. Bardzo dobrze rozumiem proces tworzenia filmu i w pełni go kontroluję. Można powiedzieć, że moje filmy to ręczna robota.

Emir Kusturica, Danis Tanović i Milcho Manchevski. Wasza trójka, czy tego chcecie czy nie, stała się znakiem firmowym bałkańskiej kinematografii ostatnich dekad. Czy mógłby Pan wskazać któregoś z Pańskich nauczycieli kina, kto niesłusznie został zapomniany prze międzynarodową publiczność lub talenty, o których w najbliższym czasie powinna usłyszeć/usłyszy publiczność na całym świecie?
Jeśli pyta Pan o innych doskonałych reżyserów, którzy pracowali w Jugosławii, muszę zwrócić Pańską uwagę na filmy Dušana Makavejeva, Aleksandra Petrovicia, Živojina Pavlovicia, filmy: „Brzoza” („Breza”) Ante Babaji, „Kto tam śpiewa” („Ko to tamo peva”) Slobodana Šijana, „Czarne ziarno” („Crno seme”) Kirila Cenevskiego, „Klasa narodowa” („Nacionalna klasa”) Gorana Markovića, „Zapach polnych kwiatów” („Miris poljskog cveća”) Srđana Karanovicia etc., etc.

Jaki film pamięta Pan jako ten, który obejrzał pierwszy?
Myślę, że był to czarno-biały film o Tarzanie, który widziałem na plenerowym pokazie w parku koło mojego domu. Pamiętam też miłość do spaghetti westernów i film „Rashomon”, który obejrzałem w telewizji.

Czy pamięta Pan czasy, kiedy po raz pierwszy zaczął się Pan widzieć w roli trybu wielkiej machiny filmowej?
Byłem w średniej szkole. Bardzo wiele wtedy pisałem – beletrystyka, poezja, artykuły. Profesor w mojej szkole, Olga Peševska, zachęciła mnie, bym zagłębił się w bycie filmowcem, ponieważ szło mi naprawdę nieźle przy reżyserowaniu szkolnych spektakli.

Gdyby chciał mi Pan pokazać jeden film o Jugosławii, który by to był?
Prawdopodobnie „Kto tam śpiewa” („Ko to tamo peva”) Slobodana Šijana.

Gdzie był Pan i co robił, kiedy nadeszła wojna?
Byłem w Nowym Jorku, walcząc o to by udało mi się w zawodzie. Reżyserowałem teledyski, które potem puszczała MTV. W roku, w którym w byłej Jugosławii wybuchła wojna zrobiłem „Tennessee” grupy Arrested Development, które zdobyło nagrodę MTV za najlepszy klip.

Będąc reżyserem macedońskiej reklamy turystycznej miał Pan znaczący wkład w projekt „Macedonia timeless”. Czy uważa Pan, że Macedonia ma swój czas właśnie teraz? (A może ma swój czas ponownie?)
Pomysłem było zrobienie reklamy, która przyciągnie turystów do Macedonii. Czułem, że musimy naświetlić wiele warstw historii, różne cywilizacje, które kwitły lub pozostawiły swój ślad w w tym miejscu, to co budowało dzisiejszą Macedonię. Łącząc koncepcję ze wspaniałymi górskimi krajobrazami, otrzymaliśmy reklamy, które portretują niemal mityczną krainę stojącą w jednym szeregu z takimi miejscami jak Tybet, czy Peru. Takie było moje podejście do koncepcji.

Spędza Pan wiele czasu za granicą. Jak z tej perspektywy wyglądają problemy macedońskiego społeczeństwa?
Problemy wydają się często klarowniejsze jeśli można obserwować je z zewnątrz i, co ważniejsze, jeśli ma się punkt odniesienia, kiedy można porównać je z czymś innym. Przykro mi to mówić, ale istnieje spory problem upadku moralności, który jest rozpowszechniony w Macedonii, umniejszając wewnętrzne piękno ludzi i kraju.

Słyszy Pan zapewne często opinie o Macedonii w świecie i o świecie w Macedonii, jak to wygląda? Jakieś nietypowe stereotypy?
Nie zamierzam powtarzać stereotypów. W ten właśnie sposób się rozpowszechniają.

Czy jest coś, co zasugerowałby Pan Macedończykom i Albańczykom, by rozwiązać wspólny multietniczny problem?
Powinniśmy być przede wszystkim ludźmi, następnie obywatelami naszego kraju, potem moralnymi jednostkami, a dopiero wtedy członkami grup etnicznych.

Gdyby musiał Pan rozwiązać problem nazewnictwa Macedonii i zmienić jej nazwę na jakąś inną, miałby Pan jakiś pomysł? Co sądzi Pan o konflikcie z Grekami na tym podłożu?
Nie widzę powodu, dla którego miałbym zmieniać nazwę. Czy Pan zmieniłby nazwę swojego kraju? Problem został wytworzony przez histeryczne działania greckich polityków i szowinistów, którzy usiłują wymazać ślady czystek etnicznych popełnionych w Grecji w XX wieku.

Myśli Pan, że republiki byłej Jugosławii będą zdolne do współpracy w ramach Unii Europejskiej bez żadnych kryzysów, odsuwając historię na bok?
Mam taką nadzieję.

Jakiego aktora/aktorkę chciałby Pan zaprosić najbardziej do kręcenia zdjęć w Macedonii?
Nie jestem pewien.

Czy uważa Pan, że w większej części kinematografia bałkańska uwalnia się z powojennej traumy i czy nie sądzi Pan, że bez pierwiastka tragicznego doświadczenia nie znajdzie się dla niej miejsca w światowym kinie?
Nie mnie oceniać bałkańską kinematografię. Co ważniejsze nie wierzę w „narodowe”, „regionalne” kino. Wierzę w indywidualne filmy i indywidualnych artystów.

Mając na uwadze szkodliwość stereotypów, gdyby musiał Pan dokończyć zdanie „Macedończycy są…”, co by Pan powiedział?
…są ludźmi.

Jugosławia była wbrew…czasom, …logice, …nadziei?
Była…i już jej nie ma.

Wywiad przeprowadził i przetłumaczył z języka angielskiego:
Konrad Komorniczak

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE

Ciekawy wywiad, może nie w pełni profesjonalny, ale jednak. Pytania jak najbardziej z naszych czasów, bo przecież Manczevski nie taki stary. Uwaga do poprzedniego komentarza – „na pewno” w języku polskim piszemy – osobno :)

Konradzie, to był bardzo żenujący wywiad, pytania napewno nie z naszych czasów, brak dojrzałości i całkowicie amatorskie podejście do tematu.