Home / Polityka / Polityka regionalna / Nowe otwarcie w relacjach Turcji i Unii Europejskiej

Nowe otwarcie w relacjach Turcji i Unii Europejskiej

Autor: Javier Solana

Turcja i Unia Europejska potrzebują siebie nawzajem. 75% zagranicznych inwestycji w Turcji należy do UE
Zaledwie pięć miesięcy temu Osama bin Laden żył, Hosni Mubarak sprawował ścisłą kontrolę nad Egiptem, a Zin Al-Abidin Ben Ali rządził Tunezją żelazną ręką. Dziś, region rozpaliły bunty obywateli domagających się zdecydowanych zmian. Jesteśmy świadkami brutalnego tłumienia protestów w Syrii i Jemenie, wkroczenia saudyjskich oddziałów do Bahrajnu oraz walk w Libii.
„Arabska wiosna” powinna ponownie zwrócić uwagę Europy ignorowane w ostatnich miesiącach zagadnienie: korzyści wynikające z pełnego członkostwa Turcji w Unii Europejskiej. Korzyści wynikające z tego dla Europy wydają się być oczywiste.
Najwyższa pora, aby dokonać nowego otwarcia w negocjacjach prowadzonych z Turcją. Moment jest idealny: Recep Tayyip Erdoğane rozpoczyna kolejną kadencję na stanowisku premiera Turcji, a prezydencję w Unii obejmuje Polska – kraj, który świetnie zdaje sobie sprawę ze strategicznej pozycji Europy w świecie.
Korzyści płynące ze zbliżenia Turcji i Europy były widoczne już dawno, jeszcze przed nadejściem „arabskiej wiosny”. Europa ze swojej istoty jest zróżnicowana kulturowo, tak więc różnorodność stanowi przeznaczenie Unii Europejskiej. Jeśli Europa chce stać się aktywnym graczem na arenie międzynarodowej, a nie skansenem, to potrzebuje nowych perspektyw i energii, które może zapewnić naród turecki.
Dzisiejsza Europa różni się zdecydowanie od tej z 1999 r., kiedy to Turcja została zaproszona do rozpoczęcia procesu akcesyjnego. Doświadcza ogromnego kryzysu ekonomicznego, który zbiegł się w czasie z przyjęciem Traktatu Lizbońskiego, mającego ułatwić UE dostosowanie się do rozszerzenia. Gdyby Traktat został przyjęty w 2005 r., funkcjonowałby już od 6 lat, a kryzys, którego doświadczają teraz unijni przywódcy, byłby o wiele łatwiejszy do rozwiązania.
Unia Europejska zawsze stawia czoła problemom, rozwiązuje je i idzie do przodu, a Europejski Bank Centralny ma teraz możliwości, o których nikt nie mógł nawet marzyć w 1997 roku.
Głównym problemem, z którym Europa będzie się musiała zmierzyć w najbliższym czasie, będzie migracja. Do 2050 roku Europa będzie miała o 70 milionów par rąk do pracy mniej niż obecnie. Funkcjonowanie naszej gospodarki wymaga otwarcia granic, wbrew temu co głoszą populiści.
Dzisiejsza Turcja także różni się od tej z 1999 r., zarówno pod względem politycznym jak i gospodarczym: Turcja należy dziś do G-20, a w regionie postrzegana jest jako lokalny lider. Bez unijnego „soft power”  takie zmiany nigdy nie miałyby miejsca.
Dopiero co odbyły się wybory parlamentarne, a nowa konstytucja powstanie lada dzień. Turcja zbliża się do epokowego momentu. Byłem członkiem Hiszpańskiej Komisji Konstytucyjnej, która pisała konstytucję w 1975 i 1976 r., po śmierci Franco i zdaję sobie sprawę, co to znaczy przejść od dyktatury do demokracji oraz jak istotne jest, aby konstytucja powstawała w ramach konsensusu.
Relacje UE z Turcją rozpoczęły się wraz z podpisaniem umowy stowarzyszeniowej w 1963 r. Teraz rozpoczęły się negocjacje akcesyjne i 35 rozdziałów, obejmujących wszystko od rolnictwa po kwestie energetyczne, środowisko naturalne, zatrudnienie, czy politykę socjalną, musi zostać otwartych. Do tej pory otworzyliśmy 19 rozdziałów, zdecydowanie mniej niżbyśmy chcieli. Ale prawdziwym problemem jest to, ze tylko jeden z nich zamknęliśmy, a jeszcze więszkym, że tempo negocjacji zwolniło.
Turcja i UE potrzebują się: 75% zagranicznych inwestycji w Turcji pochodzi z UE, a bezpieczeństwo energetyczne Europy zależy od współpracy z Turcją w kwestii tranzytu ropy naftowej oraz gazu ziemnego z Azji Centralnej i Bliskiego Wschodu. Sąsiedzi Turcji to także nasi sąsiedzi, problemy Turcji to także nasze problemy. Korzyści w dziedzinie bezpieczeństwa dla UE poszerzonej o Turcję będą ogromne, poczynając od stosunków pomiędzy UE a NATO, którego członkiem Turcja jest od dawna. Problemy basenu Morza Śródziemnego będą łatwiejsze do rozwiązania z Turcją u boku. W Bośni i Hercegowinie współpraca UE-Turcja jest nieodzowna, jeśli chcemy osiągnąć długotrwałe efekty.
W 1999 r. tureckie władze obawiały się, że stawiane przez Unię warunki będą zbyt twarde i trudne do spełnienia. Byłem tam, rozmawiałem z premierem Bülentem Ecevitem, a także z prezydentem Süleymanem Demirelem. Dwa dni później Ecevit był w Helsinkach, gdzie zadeklarował chęć Turcji do przystąpienia do UE. Wspierałem akcesję Turcji do Unii wtedy i dziś robię to samo.
W tamtych czasach, trudnych i nieprzewidywalnych, ale pełnych nadziei, świat potrzebował współpracy Turcji i Unii Europejskiej. Ale nie może ona polegać na spotykaniu się od czasu do czasu w celu rozwiązania konkretnego problemu. Potrzeba czegoś więcej – przyjęcia Turcji do UE. To jest moje marzenie i będę walczył o to, aby się ziściło.

Tekst i zdjęcie: english.aljazeera.net, tłum. i red. A. R

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE