Home / Baklava / O dyskusji wokół bałkańskości Turcji

O dyskusji wokół bałkańskości Turcji

JNa portalu balkanistyka.org publikacje dotyczące Turcji pojawiają się z porównywalną częstotliwością, co wiadomości z krajów w powszechnej świadomości bardziej kojarzonych z Bałkanami. Z drugiej strony, od czasu do czasu w tym kontekście pojawiają się głosy, że przecież Turcja to nie Bałkany i – najogólniej rzecz ujmując – z tego względu nie powinno się zajmować tym krajem na portalu o tematyce bałkanistycznej. Artykuł ten postara się być neutralną próbą odpowiedzi na to w gruncie rzeczy bardzo trudne pytanie – w jakim stopniu i na jakich płaszczyznach Turcję faktycznie można utożsamiać z Bałkanami?

Problem w istocie jest złożony. W pierwszej kolejności – nim przystąpimy do właściwych rozważań – należałoby zdefiniować samo pojęcie Bałkanów, co samo w sobie jest już tematem niejednej pogłębionej analizy naukowej1, do których niniejszy tekst nie zamierza nawet pretendować. Sama etymologia (a w każdym razie najpopularniejsza jej wersja) nazwy Bałkany wskazuje na jej nierozerwalny związek z tradycją turecką. Słowo balkan w języku tureckim oznacza mniej więcej tyle, co łańcuch górski2. Jeśli przyjmiemy klasyczną, potocznie uznawaną za poprawną, geograficzną definicję Bałkanów3 za najbliższą prawdzie: do Półwyspu Bałkańskiego zalicza się jedynie europejska, ograniczona cieśninami Dardanele i Bosfor, część Turcji – Tracja. Stanowi ona zaledwie 3% powierzchni kraju, jednak to m.in. na jej obszarze (a także w azjatyckiej już Anatolii) znajduje się największy ośrodek miejski Turcji – Stambuł. Dzięki temu populacja europejskiej Turcji wynosi ponad 15 milionów ludzi (w samym Stambule oficjalnie zamieszkuje prawie 14 milionów)4, co jest już znaczącą liczbą ludności teoretycznie mogącej utożsamiać się z Bałkanami choćby tylko przez położenie geograficzne5. Warto pamiętać, że liczba ta niemal stale rośnie, wskutek migracji ludności, przede wszystkim z terenów wiejskich. Stambuł nie jest określany jednak jako miasto bałkańskie. Dużo częściej mowa o nim jako mieście europejskim, zarówno w kontekście geograficznym (mimo że de facto występuje na pograniczu kontynentów i równie dobrze mógłby występować w roli miasta azjatyckiego), jak i kulturowym. Kategoria europejskości, dużo bardziej niż azjatyckość czy bałkańskość, utożsamiane jest z szybkim i dynamicznym rozwojem, nowoczesnością, postępem, a właśnie tak przedstawiany jest obecnie Stambuł. Na podobnej zasadzie działa opozycja Zachód-Wschód, w której kontekst Stambuł – jako miasto pogranicza Europy i Azji – także się wpisuje.

Istotnym czynnikiem może być historia omawianego terenu, co na pierwszy rzut oka wydaje się być uzasadnionym argumentem. Przez ponad pięćset lat Turcy w ramach Imperium Osmańskiego, dominowali i panowali na ogromnym obszarze, w tym terenami dziś geograficznie utożsamianymi z Bałkanami. O obecności Turków na Bałkanach możemy mówić już w 1337 roku, kiedy to oddziały tamtejszego wojska użyte zostały przeciwko Albańczykom. Turecką ekspansję na teren Bałkanów można wiązać już z całą pewnością z postacią sułtana Murada I, którego wojska podbiły ziemie wchodzące w skład dzisiejszych Macedonii i Serbii. Sam władca zginął w słynnej bitwie na Kosowym Polu w 1389 roku – według legendy został zasztyletowany przez serbskiego junaka Miloša Obilicia, który podstępem miał zakraść się do obozu przeciwnika. W wyniku bitwy, Serbia znalazła się pod tureckimi rządami na pięć wieków, a pamiętać należy, że jeszcze niedługo wcześniej, za czasów panowania cara Stefana Duszana, jako niezależne państwo stała się jedną z większych potęg europejskich. W większości przypadków, na podbitych terenach nie przyjmowano Turków z otwartymi ramionami, a traktowano jako najeźdźców i okupantów, wobec których stosowano różnorakie formy oporu – jak w trudno dostępnej, górzystej Czarnogórze6. W niedługim czasie Turcy zdołali podporządkować sobie dodatkowo tereny dzisiejszych Bośni, Grecji, Bułgarii i Rumunii, a nieco później także ziemie leżące znajdujące się bardziej na zachód i północ – dziś możemy je utożsamiać z Albanią i Węgrami7. Od wieku XVII następuje jednak stopniowe osłabianie Imperium Osmańskiego – niemały wpływ na to miała bitwa stoczona w 1683 roku pod Wiedniem przez wojska Jana III Sobieskiego, która zahamowała dalszą ekspansję turecką w głąb kontynentu. W XIX wieku zaangażowanie i przegrana w wojnie z Rosją oraz budzące się w narodach bałkańskich ruchy dążące do wyzwolenia spod tureckiej okupacji spowodowały znaczące osłabienie Turcji i – w konsekwencji – niepodległość, której jako pierwsze doczekały się Grecja i Serbia. Ostatecznie kwestia ta została rozwiązana na kongresie w Berlinie w czerwcu 1878 roku. Na mocy jego postanowień: terytorium Bułgarii zostało podzielone (Bułgaria właściwa; Rumelia wschodnia; Macedonia, która stała się częścią państwa bułgarskiego trzy miesiące wcześniej, na mocy traktatu z San Stefano z marca 1878 roku – miała powrócić do składu Imperium Osmańskiego); Serbia, Rumunia i Czarnogóra miały uzyskać pełną niepodległość, dodatkowo poszerzając swoje tereny; Bośnia i Hercegowina zaanektowana miała zostać przez Austro-Węgry8.

Czy jednak zasadny jest argument mówiący o tym, że panowanie na danym terenie stanowi o przynależności do niego? Wszak część terenów Półwyspu Bałkańskiego znajdowała się we wcześniejszych jeszcze wiekach pod silnym wpływem Cesarstwa Zachodniorzymskiego czy Republiki Weneckiej. Czy zatem będziemy skład Bałkanów poszerzać o dzisiejsze Włochy, będące najbardziej oczywistym spadkobiercą tradycji wymienionych wyżej imperiów? Pamiętać należy z drugiej strony, iż kolejna część tych terenów znajdowała się także pod panowaniem Cesarstwa Bizantyńskiego, a przez Półwysep Bałkański przebiega granica oddzielająca Slavia Latina i Slavia Orthodoxa, a więc tereny zamieszkałe przez Słowian będących pod wpływem dwóch chrześcijańskich obrządków.

Przejdźmy zatem do szeroko pojmowanej kultury, która to może być kolejnym argumentem w analizie. Nierozerwalnie wiąże się to z historią, gdyż właśnie przez ekspansję na kolejnych terenach i panowanie na nich przez wieki Turcy zdołali podbitym społecznościom zaszczepić jej elementy, nierzadko obecne do dzisiaj. Pierwszym, narzucającym się wręcz w pierwszej kolejności aspektem tejże kultury, jest islam, pod którego wpływem pozostaje do dziś znaczący odsetek mieszkańców Półwyspu Bałkańskiego. Wiąże się z tym poniekąd także działalność znakomitych tureckich architektów, którzy pozostawili po sobie okazałe meczety, zabudowania miejskie (jak choćby hammamy – tureckie łaźnie czy bazaary – targowiska, którego przykładem może być słynna sarajewska Baščaršija) oraz konstrukcje tak słynne i obecne w kulturze jak chociażby mosty w Višegradzie czy Mostarze. Z pogranicza kultury materialnej i społecznej warto odnotować jako ciekawostkę słynną kawę po turecku, którą pije się (przyrządzaną w podobny sposób, jednak nazywaną już w wersji po bośniacku, macedońsku etc.) na terenach, gdzie spuścizna Imperium Osmańskiego jest wyraźniejsza – w odróżnieniu od miejsc na Półwyspie Bałkańskim, gdzie kawę pija się po wiedeńsku, w oczywistym z kolei nawiązaniu do tradycji austro-węgierskiej, głównie w Słowenii i Chorwacji9. Mówiąc o kawie, warto dodać, że kulinaria w ogóle w dużym stopniu uchodzić mogą za część tradycji tureckiej na Bałkanach. Jest to oczywiście także odzwierciedleniem obowiązujących w islamie nakazów religijnych, które pewne produkty (np. niektóre rodzaje mięs) odrzucają jako nieodpowiednie dla wyznawców – stąd m.in. popularność jagnięciny czy baraniny. Z drugiej strony, należy na tę kwestię spojrzeć z bardziej pragmatycznych względów. Takiego, a nie innego doboru w spożywanym pokarmie mięsnym nie należy utożsamiać bowiem jedynie z obecnością Turków. Bałkany to w dużej mierze obszar górzysty, o generalnie dość słabej jakości glebie. W takich warunkach hodowla pewnych zwierząt, takich jak bydło czy świnie, wydaje się być dosyć utrudniona, natomiast sprawdza się chów chociażby owiec – stąd także przypuszczalnie może brać się popularność wspomnianych wyżej rodzajów mięsa. Pamiętać też należy oczywiście, że wpływ na kuchnię bałkańską miały także inne kulinarne tradycje, m.in. węgierska.

Jeśli potraktujemy także mowę jako część kultury społecznej, w językach narodów bałkańskich odnajdziemy wiele zapożyczeń wprost z języka tureckiego oraz turecko brzmiących zwrotów – zwłaszcza jeśli mowa o językach wchodzących w skład bałkańskiej ligi językowej. Język turecki z tego względu, mimo iż nie wchodzi w skład tej ligi, bywa zaliczany nierzadko jako język Bałkanów (co nie jest tożsame z wchodzeniem w skład ligi). Argument mówiący o języku jest jednak dosyć niebezpieczny – w językach bałkańskich jesteśmy w stanie wskazać zapożyczenia z innych niż turecki, choćby greckiego czy języków romańskich. Z kolei z drugiej strony, słowa o genezie tureckiej występują także chociażby w języku polskim10.

Argument świadczący o przejętych aspektach kultury można jednak obalić w taki sam sposób, jak ten o historii. Na to, co dziś nazywać możemy kulturami bałkańskimi, składają się częściowo elementy wielu innych kultur, które na przestrzeni dziejów oddziaływały na omawiany teren – w związku z tym bardzo dużym nadużyciem byłoby zaliczanie ich wszystkich do kategorii Bałkanów tylko z tego powodu.

Wydaje się, że i w potocznej świadomości Turcja nie funkcjonuje raczej jako kraj bałkański. Swego rodzaju katalog czy też przegląd dość stereotypowych skojarzeń dotyczących Turcji podają autorki Półprzewodnika obyczajowego:

Turcja? Kebaby w bułce, z surówką. Ciepło, upalnie, słonecznie. Niscy, śniadzi młodzieńcy o ciemnych oczach. Wąsaci panowie. Islam. Harem. Zniewolone kobiety w chustkach na głowie. Wielożeństwo. Kawa po turecku. Piosenki Tarkana. Kapadocja, gdzie kręcono „Gwiezdne wojny”. Orhan Pamuk. Kilometry piaszczystych plaż usianych hotelami. Wielki Bazar w Stambule. Tureckie swetry. Chałwa. Porwania kobiet. Bardzo chcą do Unii Europejskiej11.

Autorki nie wymieniają ani jednego słowa o Bałkanach, czy chociażby skojarzenia mogącego w jakikolwiek sposób na nie naprowadzać. Przekonać się o tym także możemy, analizując chociażby oferty biur podróży czy blogi i portale zajmujące się tematyką podróżniczą. W większości z nich, Turcja występuje obok Bałkanów. Co ciekawe, w podobnej sytuacji znajduje się także Grecja, której – przynajmniej geograficzna – obecność na Półwyspie Bałkańskim nie ulega wątpliwości. W ofertach czy opisach wypraw znajdujemy zwykle zapis: Wypoczynek w Turcji i na Bałkanach12; Wyprawa do Turcji przez Bałkany13 itp. Pojawia się zatem kolejne już pytanie, jaka jest definicja Bałkanów stosowana przez polskich podróżników, turystów i organizatorów wypoczynku? Odpowiedź na nie jest dosyć prosta: przeglądając chociażby oferty touroperatorów dowiadujemy się, że w większości przypadków– w ich rozumieniu – Bałkany redukują się niejako do obszaru, który w nomenklaturze geopolitycznej jawi się jako Bałkany Zachodnie. Najpopularniejsze kierunki wypoczynkowe to oczywiście Chorwacja i Czarnogóra, z rzadka jako raczej egzotyczną ciekawostkę proponuje się fakultatywne wyjazdy do Bośni i Hercegowiny czy Albanii (jeszcze rzadziej do Serbii). Turcja zaś w ofertach tych figuruje jako zupełnie odrębny kierunek. W kontekście bałkańskim pojawia się jedynie jako tego typu interesująca wycieczka do orientalnego Stambułu, proponowana turystom w ramach pobytów w relatywnie niezbyt odległej Bułgarii14.

Rzecz ma się całkiem podobnie, jeśli wziąć pod uwagę dyskurs prasowo-internetowy, w tym przypadku dotyczący polityki, mediów i ekonomii. W związku z tym przytoczyć wypada kilka nagłówków mówiących o wzajemnych relacjach na tych polach: Turcja wraca na Bałkany, bo to jej świat15; Turcy podbijają Bałkany16; OFE inwestują w Turcji i na Bałkanach…17. Warto wspomnieć o charakterystycznym odwoływaniu się do historycznej przeszłości w dwóch pierwszych nagłówkach. Turcy wracają na Bałkany, bowiem kiedyś już tam byli i nawet się rozgościli, a zatem jest to ich świat, do którego mają prawo czuć sentyment i wrócić. Wynika z tego, że dla autorki (jest nią serbska dziennikarka Jelena Cerovina) istnieje być może zauważalny związek pomiędzy Turcją a Bałkanami. Nie są to jednak kategorie tożsame, a czysto historyczna relacja – Turcja nie jest, Turcja wraca, i to głównie ze względów polityczno-ekonomicznych. Po stuleciach także znów podbija Bałkany, tym razem prowadząc ekspansję w dziedzinie telewizyjnych seriali, o czym mowa w drugim artykule. Jedynie w ostatnim nagłówku widzimy zabieg rozdzielenia Turcji i Bałkanów na tej samej zasadzie co w przytaczanych wyżej opisach podróżniczych, bez odniesień do wspólnej przeszłości.

Jedyne, co można stwierdzić z całą pewnością, to to, że nie ma jednej słusznej odpowiedzi na postawione na początku artykułu pytanie, czy Turcję można utożsamiać z Bałkanami. Jeśli przyjmiemy za decydujące kryterium geograficzne, owszem (wtedy jednak skazani jesteśmy na zastosowanie klasycznej metonimii – mówiąc i myśląc o części europejskiej Turcji traktować ją jako całość kraju). Idealnym rozwiązaniem, przynajmniej z punktu widzenia antropologii kulturowej, byłoby zasięgnięcie informacji na temat tego zjawiska wśród samej społeczności Turków – mowa oczywiście o społeczności zamieszkującej europejską, czyli de facto bałkańską (traktowaną jako kryterium geograficzne) część Turcji. Najistotniejsza byłaby próba odpowiedzi na pytanie, jak kształtują się ich tożsamości – czy w ogóle oraz jeśli tak, to w jakim stopniu i na jakich polach kierują się one w stronę Bałkanów. Z naszej perspektywy nie możemy bowiem przyznawać sobie prawa do narzucania członkom innej społeczności niejako z góry przynależności czy identyfikacji z określonym narodem, krajem czy regionem. Najwłaściwszą odpowiedzią na zadane pytanie byłoby jednak to, że Turcja stanowi z punktu widzenia szeroko pojmowanej bałkanistyki pewien kontekst – polityczny, gospodarczy. Jak zostało wskazane na przykładzie jednego z nagłówków, Turcja wraca na Bałkany. Zauważyć można, że zwłaszcza w ostatnich latach pojawia się tam coraz więcej tureckich inwestycji i kapitału, co ma związek z iście neokolonialną polityką kolejnych tureckich rządów w stosunku do dawnego, historycznego obszaru panowania.

1 Czego dokonała już chociażby m.in. bułgarska historyczka Maria Todorova; M. Todorova, Bałkany wyobrażone, Wołowiec 2010.

2 Początkowo nazywano tak tylko jedno z pasm górskich, później nazwa zaczęła funkcjonować w kontekście całego obszaru; B. Jezernik, Dzika Europa. Bałkany w oczach zachodnich podróżników, Kraków 2007, s. 13-14.

3 Pojęcie Bałkanów nie musi wszak odnosić się jedynie do geografii, ale też do pewnych etnokulturowych społeczności zamieszkujących ten obszar.

4 http://www.turkstat.gov.tr/PreHaberBultenleri.do?id=13425 (dostęp: 13.12.2013)

5 Dla porównania – stanowi to mniej więcej tyle, ile zamieszkuje Serbię, Chorwację oraz Bośnię i Hercegowinę razem wzięte.

6 K. Bieniek, Polityka zagraniczna Turcji wobec państw bałkańskich, Toruń 2008, s. 22.

7 Ibidem.

8 Ibidem, s. 37-38.

9 Niezwykle interesujące studium na temat kawy i jej rolach w kulturze przeprowadził słoweński antropolog Božidar Jezernik. Por. B. Jezernik, Kawa, Wołowiec 2011.

10 http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=20834 (dostęp: 6.12.2013)

11 A. Bromberek, A. Wielgołaska, Turcja. Półprzewodnik obyczajowy, Warszawa 2011, s. 5.

12 http://www.naszekrosno.pl/ogloszenia-krosno/biuro-podrozy—grecja-egipt-tunezja-turcja-maroko-hiszpania-balkany-32687.htm (dostęp: 3.12.2013); co znamienne, Bałkany występują w nagłówku obok nazw poszczególnych państw, co daje podstawy, by sądzić, że bezrefleksyjnie cały ten obszar traktowany jest jako jeden kraj.

13 http://www.4×4.eurowczasy.com/bosfor-4×4-wyprawa.htm (dostęp: 3.12.2013)

14 http://gdziewyjechac.pl/792/wycieczki-fakultatywne-w-bulgarii-istambul-na-1-dzien-lub-2-dni-opinie-ceny.html (dostęp: 3.12.2013)

15 http://www.nowebalkany.pl/artykul/150/turcja-wraca-na-ba-kany-bo-to-jej-wiat (dostęp: 6.12.2013)

16 http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/turcy-podbijaja-balkany (dostęp: 6.12.2013)

17 http://forsal.pl/artykuly/685365,ofe_inwestuja_w_turcji_i_na_balkanach_tfi_stawiaja_na_rosje.html (dostęp: 6.12.2013)

About Joanna Lewińska

Kilka lat temu rzuciła wszystko, by zostać etnologiem. Dziś jest absolwentką tego kierunku na Uniwersytecie Wrocławskim. Ma niebezpieczną obsesję na punkcie wszystkiego, co bałkańskie - od kuchni, przez film i muzykę, aż po podróże. Szczególnie mocno uzależniona od kultury serbskiej.
KOMENTARZE