Home / Bałkany / Chorwacja / O referendum, Željce Markić i polityce majoryzacji w Chorwacji
Referendum w Chorwacji - 24sata.hr

O referendum, Željce Markić i polityce majoryzacji w Chorwacji

Wynik oraz skutki referendum o wprowadzeniu do Konstytucji Chorwacji definicji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny są w tym kraju, ale także w całej Europie, szeroko komentowane. Choć niektórym decyzja obywateli Chorwacji o tej na pozór niewielkiej zmianie mogłaby się wydawać pozbawiona realnego znaczenia, niesie to za sobą niezwykle ważne implikacje dla całej chorwackiej sceny politycznej oraz samej demokracji w tym kraju.

Chociaż w centrum wydarzeń związanych z referendum i inicjatywą obywatelską W imię rodziny znajduje się wspólnota LGBT, proponuję na chwilę zdystansować się od skutków referendum dla tej grupy społecznej w celu przyjrzenia się szerszym procesom, w które wpisuje się kampania, będąca ostatecznie powodem referendum i czynnikiem mającym ogromny wpływ na taki, a nie inny jego wynik.

Željka Markić

W pierwszej kolejności warto przyjrzeć się osobie Željki Markić – twarzy inicjatywy W imię rodziny. Markić od kilku już lat angażuje się w liczne przedsięwzięcia społeczne i polityczne o dalece konserwatywnym charakterze. Bezpośrednio przed narodzinami kampanii na rzecz rozpisania referendum często można było usłyszeć jej głos w sprawie wprowadzanego w zeszłym roku do chorwackich szkół tzw. wychowania zdrowotnego oraz jego liberalnej części dotyczącej seksualności – przeciwko której Pani Markić zawzięcie walczyła u boku Kościoła katolickiego i konserwatywnego stowarzyszenia GROZD. Pomimo trwającej cały rok burzy medialnej, front konserwatywny przegrał bitwę, a wychowanie zdrowotne wróciło do szkół – jedynie z niewielkimi zmianami w programie. Społeczeństwo chorwackie nie musiało jednak długo czekać na nowe publiczne wystąpienia Željki Markić.

Tym razem defensywę zastąpiła ofensywa, a Chorwację zalały rzesze wolontariuszy zbierających podpisy pod petycją o rozpisanie referendum. Kampania miała niezwykle silny potencjał mobilizacyjny, czego liberałowie nie dostrzegli w porę i, przez niedocenienie możliwości konserwatystów, dopuścili, by doszło do zmiany, z którą się nie zgadzają.

Wynik referendum jest niepodważalnym dowodem ponownego wzrostu wpływu konserwatyzmu w Chorwacji. Okazuje się bowiem, że chorwackim konserwatystom potrzebny jest nowy, bardziej charyzmatyczny i politycznie nieskompromitowany lider. Pozycję tego lidera przejęła obecnie właśnie Željka Markić, która jak dotąd nie zajmując się takimi delikatnymi, a jednocześnie kluczowymi, kwestiami, jak wyjście z kryzysu ekonomicznego, zyskała ogromną popularność, dzięki licznym wystąpieniom, których sukces zawdzięcza kapitałowi symbolicznemu, tj. sloganom opartym na tradycyjnych wartościach oraz wizerunkowi matki, żony i katoliczki – „modelowej Chorwatki” konserwatystów.

Chorwaci rozczarowali się rządami HDZ pod przywództwem Ivo Sanadera, a później – Jadranki Kosor, więc zwrócili się ku opozycji, która jednak także nie spełniła oczekiwań obywateli. Na czele HDZ stanął w końcu Tomislav Karamarko – znacznie bardziej radykalny w swoich wypowiedziach, natomiast znacznie mniej charyzmatyczny od swoich poprzedników. W przestrzeni medialnej pojawia się on raczej w charakterze krytyka, którego komentarze częściej bawią niż frapują, a i to znacznie rzadziej niż można by się spodziewać po szefie opozycji. Jak wiadomo w naszych czasach nie istnieje sukces polityczny bez mediów – czym można podsumować sytuację Karamarko oraz samego HDZ pod jego władzą.

W tej właśnie sytuacji pojawia się Željka Markić ze swoją populistyczną retoryką, wspierana przez chorwacki kler, radykalna, bezkompromisowa, doświadczona w środowisku medialnym (była korespondentką chorwackiej telewizji) i staje się pierwszą konserwatystką Chorwacji, przysłaniając nawet Ružę Tomašić – przewodniczącą prawicowej partii HSP. W ten właśnie sposób obecna konstrukcja chorwackiej sceny politycznej staje pod znakiem zapytania, a zarówno rządząca partia SDP, opozycja, jak i opinia publiczna zastanawiają się nad następnymi krokami Željki Markić, która zapowiedziała, że zamierza pozostać aktywna.         Nie odpowiedziała jednak na pytania dziennikarzy
o ambicje polityczne. W chorwackich mediach pojawiają się coraz to nowe spekulacje na ten temat: Željka Markić kandydatką Kościoła katolickiego na prezydenta Chorwacji, nową przewodniczącą HDZ, kandydatką do Parlamentu Europejskiego, etc. Cały ten medialny szum stwarza jej natomiast doskonały fundament do wszelkich nowych poczynań – na jakie tylko się zdecyduje. Czas pokaże.

Demokracja bezpośrednia i polityka majoryzacji

Fakt, że w Chorwacji doszło do referendum, co, choćby ze względu na procedurę, nie jest łatwe, nie czyni tego jeszcze tak wyjątkowym. Godnym przeanalizowania jest dopiero to, że, let’s make it clear, przeprowadzono je w sprawie, z punktu widzenia państwa, dosyć błahej, a ponadto niczym niesprowokowanej. Chodzi bowiem o zaciętą walkę o definicję, której celem jest (lub logicznie rzecz biorąc nie powinno być) zabezpieczenie praw heteroseksualnych par, w momencie, kiedy w Chorwacji nie pojawiła się jeszcze nawet na odległym horyzoncie możliwość legalizacji małżeństw homoseksualnych.

Z jednej strony przyczyną zaistnienia podobnej sytuacji jest głęboki kryzys demokracji przedstawicielskiej i obecnej struktury chorwackiej sceny politycznej, potęgowany przez ogólną frustrację społeczną – wywołaną przede wszystkim trudną sytuacją ekonomiczną. W chwilach takich jak ta społeczeństwo z jednej strony zwraca się ku populizmowi – co nosi w sobie potencjał radykalizacji (w tym wypadku prawicowej) – z drugiej zaś strony próbuje obejść procedury decyzyjne demokracji przedstawicielskiej, czego przejawem jest pojawienie się ponadprzeciętnej namiętności wobec instytucji referendum.

Warto tu wspomnieć, że referendum o definicji małżeństwa nie jest jedynym, o jakim mówi się obecnie w Chorwacji. Obecnie bierze się pod uwagę możliwość organizacji referendum w sprawie wprowadzenia w Vukovarze napisów cyrylicą, ze względu na liczną mniejszość serbską zamieszkującą to miasto. Jak wiemy, decyzja rządu – zgodna z Konstytucją Chorwacji w sprawie praw mniejszości narodowych – została ostro skrytykowana, m.in. przez kręgi weterańskie oraz konserwatywne ze względu na historię wojenną Vukovaru.

Te dwa przypadki są niezwykle alarmujące. Łączą je (radykalizujący) konserwatyzm zwolenników oraz niepokojące tendencje majoryzacyjne z nich wynikające. W Chorwacji rodzi się niebezpieczeństwo nieposzanowania praw mniejszości narodowych i innych. Zasięg tego niebezpieczeństwa wyznacza fakt, iż, jak się okazuje, struktury demokratyczne (w tym Konstytucja czy instytucje Parlamentu, Rządu czy Prezydenta) przestają być dla niego przeszkodą. Stąd wniosek, że możliwa jest ewolucja całego systemu demokratycznego w Chorwacji. Jak mówi Gordan Bosanac z Centrum Studiów Pokojowych, Željka Markić (a moim zdaniem i wielu innych) traktuje demokrację jak metodę, a nie wartość samą w sobie i manipuluje tą demokracją, aby realizować niedemokratyczne cele. Przy czym wygląda na to, że władze Chorwacji, jak i wspólnota międzynarodowa, nie doceniają rozmiarów problemu lub też nie mają na niego skutecznej recepty. Pozostaje nam mieć nadzieję, że sytuacja ta wkrótce ulegnie zmianie. Zmianie na lepsze, zmianie na bardziej demokratyczne.

About Magdalena Mazur

KOMENTARZE