Home / Bałkany / Bałkany Zachodnie / Od Clinton, przez serbską świadomość narodową, po stabilizację w Europie

Od Clinton, przez serbską świadomość narodową, po stabilizację w Europie

Autorka: Anna Kasprzak

Stany Zjednoczone tworzą Bałkany Zachodnie argumentem siły, a nie siłą argumentów – sformułowanie to miało w latach 90. ubiegłego wieku oddawać charakter polityki administracji Billa Clintona wobec wydarzeń w byłej Jugosławii. Amerykańska dyplomacja, kierowana przez ostatnie cztery lata przez jego żonę Hillary – sekretarz stanu nominowaną przez Baracka Obamę, w zasadzie niewiele odbiega od tej charakterystyki, choć środowisko międzynarodowe i jego uwarunkowania przez ostatnie dwadzieścia lat uległy daleko idącej ewolucji. Potwierdzeniem tego jest niedawne tournée Hillary Clinton po krajach byłej Jugosławii, podczas którego odwiedziła Sarajewo, Belgrad, Prisztinę i Zagrzeb oraz Tiranę.
Serbscy komentatorzy uważają, że głównym celem wizyty amerykańskiej sekretarz stanu na Bałkanach była „kontynuacja dzieła” jej męża, czyli umocnienie niepodległości Kosowa, pod którą podwaliny położył właśnie Bill Clinton. Z tego też względu najchętniej cytują jej słowa wypowiedziane w Prisztinie – dla mnie i mojej rodziny niepodległość Kosowa jest sprawą osobistą – aby następnie skonfrontować z wcześniejszymi zapewnieniami z Belgradu, że nikt od Serbii nie oczekuje uznania jego suwerenności. Całość kwitują natomiast stwierdzeniem, że celem Clinton było de facto wyraźne pokazanie władzom w Belgradzie, iż nie mają w rękawie ani jednego asa, który pokrzyżowałby amerykańskie interesy w regionie.
Rozważając zasięg wpływów USA na Bałkanach w kontekście wizyty Clinton, warto jednak pochylić się nie tyle nad stosunkami na linii Belgrad-Prisztina, co nad amerykańskimi relacjami z Unią Europejską. Sekretarz stanu podczas jej wizyt w bałkańskich stolicach towarzyszyła Wysoka Przedstawiciel UE ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Catherine Ashton. Towarzystwo to ograniczyło się jednak do grania roli cienia Clinton. Ashton, która w łonie samej Unii odgrywa drugoplanową rolę w projektowaniu wspólnej strategii bezpieczeństwa czy kreowaniu stosunków zewnętrznych, na Bałkanach potwierdziła swoją indolencję i polityczną niemoc, oddając pole amerykańskiej koleżance. Zagranie to jawić się może jako kuriozalne deja vu sprzed ponad dwudziestu lat, kiedy UE – w obliczu konfliktu w Jugosławii – ustąpiła miejsca USA, a następnie NATO, których rola postrzegana wciąż jest w Serbii przez pryzmat upokorzenia i niesprawiedliwości, a trio Clinton-Holbrooke-Albright uważane jest za największych wrogów trwałości państwowości serbskiej.
Wieloletnia niechęć do USA, potęgowana dodatkowo przez kreowanie przez nie wizerunku sojusznika tylko określonych grup, oraz tracąca na prestiżu i atrakcyjności UE skutecznie odciągają Serbię od zachodniej hemisfery. Pogłębienie tych tendencji może natomiast w perspektywie najbliższych kilkunastu lat doprowadzić do kolejnych podziałów w regionie, w którym ponownie – jak w soczewce – skupią się strefy wpływów. I tylko o krok od niestabilności na Bałkanach, ze względu na ich strategiczne położenie, znajduje się destabilizacja Europy, dlatego tak ważna dziś powinna być silna polityka europejska.

 

About Katarzyna Ingram

KOMENTARZE