Home / Społeczeństwo / Opuszczają szkołę ze względu na ślub i z powodu biedy

Opuszczają szkołę ze względu na ślub i z powodu biedy

Autor: Miła Miszewa, Cwetelina Stefanowa

Każdego roku 19 tysięcy młodych ludzi zaprzestaje uczęszczania do szkół. Najczęstszą przyczyną takiego stanu są problemy rodzinne, bieda i wczesne wstępowanie w związki małżeńskie – pokazują badania Narodowego Instytutu Statystycznego (NSI). Według sprawozdania Ministerstwa Oświaty przez ostatni rok szkolny około 6 tys. dzieci przestało chodzić do szkół.
– Różnica w danych liczbowych wynika z tego, że NSI liczy także te dzieci, które przestały chodzić do szkół z innych powodów niż relegowanie, na przykład emigracja lub inne przyczyny – wyjaśnia Janka Takewa, przewodnicząca Bułgarskiego Związku Nauczycieli. Takewa wyjaśnia, że około 4 tys. uczniów rocznie pakuje walizki i wyrusza ze swoimi rodzicami za granicę. Obowiązkiem wielu młodych Bułgarów, gdy tylko skończą 13 – 14 lat, jest dbanie o swoje własne wyżywienie. Często zajmują się pracami, które nie wymagają specjalnych kwalifikacji. Pracują na roli lub przy hodowli zwierząt w przygranicznych rejonach kraju.
Sprawozdanie Ministerstwa Oświaty donosi, że najwięcej młodzieży zaprzestaje edukacji w 8 klasie. Tendencja jest także zauważana w 9, 7 i 5 klasach.
Inną przyczyną zaniechania nauki jest zaniedbywanie obowiązków szkolnych. Najbardziej martwiąca jest duża liczba dzieci, które według oficjalnych dokumentów są uczniami, ale nie przychodzą na zajęcia.
– Wiele uczniów w szkole, figuruje tylko „na papierze”. Są poza zasięgiem systemu szkolnego, niczego się nie uczą i w dodatku, nie pojawiają się w szkole – komentuje Trajan Trajanow, analityk fundacji „Razem na lekcji”, działającej na rzecz spadku odsetka młodzieży zaprzestającej edukacji.
Dyrektorzy często odpuszczają nieobecności niesumiennym, spóźnialskim uczniom, aby utrzymać budżet, którym rozporządzają. Jeśliby zdecydowali się wyrzucić każde dziecko, które nie pojawia się punktualnie, musieliby zamknąć całe klasy. Dlatego też dyrektorzy małych szkół przymykają oko na przewinienia swoich uczniów, aby szkoła mogła nadal istnieć i kontynuować swoją działalność. To wszystko w praktyce oznacza, że prawdziwa liczba dzieci, które znajdują się poza systemem edukacji, przewyższa dane statystyczne. Skutkiem nagminnych nieobecności jest 41% uczniów, którzy nie opanowali koniecznego poziomu znajomości czytania i pisania, odpowiedniego do ich wieku – wyjaśnia Trajan Trajanow. Zaobserwowaliśmy na przykład, że wielu piątoklasistów czyta i pisze na poziomie pierwszoklasistów – dodał.

Prawo jazdy trzyma uczniów w szkole
Wielu uczniów chce zdobyć średnie wykształcenie tylko po to, aby uzyskać prawo jazdy.
– Słyszałem o przypadkach, w których uczniowie gimnazjów nie chodzą na zajęcia, lecz ich rodzice mają umowy z dyrektorami, aby ich dzieciom wpisywano trójki, co zagwarantuje im później możliwość zdobycia prawa jazdy – powiedział jeszcze Trajan Trajanow.
Więzienie dla złych rodziców
Każdy, kto nie posyła regularnie swojego dziecka do szkoły i przedszkola, może liczyć się z tym, że trafi do aresztu – ogłosiła wiceminister pracy i polityki socjalnej, Walentina Simeonowa.
Według prawa za kratki może trafić rodzic, który nie zapewnia dobrych warunków życia lub zagraża w jakikolwiek sposób normalnemu rozwojowi psychicznemu i fizycznemu dziecka. Kara  obejmuje także tych, którzy zmuszają swoich potomków do żebrania lub wykorzystywania w inny sposób.
Przede wszystkim należy nakładać sankcje administracyjne – grzywny, wstrzymywanie świadczeń socjalnych lub zlecić wykonanie prac społecznych. Jeśli jednak rodzice odmówią przestrzegania prawa lub ich działania zmienią się w precedens, zostaną wtedy zastosowane specjalne sankcje, włącznie z więzieniem. Wiceminister wyjaśniła także, że działania rządu w najbliższym czasie będą się kierować przede wszystkim ku udzielaniu pomocy rodzinom w wychowaniu dzieci, jak również ku wspieraniu przyrostu naturalnego i zapewnianiu dzieciom godnych warunków rozwoju.
Skomplikowane terminy odstraszają uczniów
– Skomplikowane terminy, którymi są wyjaśnione tematy w podręcznikach, zniechęcają dzieci do przyjścia do szkoły – powiedziała Janka Takewa. Dodała, że podręczniki dla uczniów od 1 do 12 klasy są przesadnie obszerne i napisane trudnym językiem, który jest niezrozumiały dla dzieci. Jest to podstawową przyczyną problemów z przyswajaniem materiału przez uczniów i w konsekwencji ich wydalania ze szkół. Pilniejsi uczniowie poświęcają od 10 do 12 godzin dziennie na naukę, by przebrnąć przez trudny język, w którym dany temat został napisany.
– To jest zbyt wielkie przeciążenie jak dla jednego dziecka. Czas, który przeznaczają na naukę znacznie przewyższa dozę dzienną – zaznaczyła Janka Takewa. Dodała również, że takie długotrwałe przeciążenie wpływa negatywnie na zdrowie dzieci i w przyszłym roku z pomocą Ministerstwa Oświaty planuje „napisać” nowe podręczniki, aby polepszyć życie bułgarskiego ucznia i zmniejszyć liczbę zaprzestających edukacji.

Dwuletni kurs bułgarskiego pomoże Romom
Dwuletni kurs przedszkolny pomoże dzieciom z domów, w których mówi się w innym języku ojczystym, lepiej nauczyć się bułgarskiego. Aktualnie taki kurs trwa rok. Takie rozwiązanie proponują eksperci z organizacji pozarządowych, zaangażowani w pomoc mniejszościom narodowym.
Inną, finansowaną przez państwo możliwością jest kształcenie Romów w języku bułgarskim, co miałoby się rozpocząć jeszcze we wczesnych grupach przedszkolnych. Celem jest socjalizacja 5-latków, aby mogły swobodnie się porozumiewać ze swoimi rówieśnikami w języku bułgarskim. Zdaniem specjalistów przedszkolne przygotowanie jest bardzo ważne, ponieważ uczy podstawowych reguł i nawyków uczenia się.
Językowy problem Romów jest jedną z największych barier w integracji. Brak znajomości lub słaba znajomość języka bułgarskiego wymaga zupełnie nowej polityki w edukacji. Romowie uważają, że szkoły dla mniejszości romskiej mają szansę istnienia tylko na poziomie nauczania początkowego, gdyż wtedy dzieci są małe i przyzwyczajone do swojej dzielnicy, a ich psychika nie jest jeszcze ukształtowana. Edukacja przedszkolna jest nadal obowiązkowa, ale nikt nie sprawdza, jaka jest jakość kształcenia w szkołach, w których uczą się Romowie, i czy wymagania są takie same jak w szkołach renomowanych.

Tekst: monitor.bg, tłum. i red. Magdalena Szakoła

About Sylwia Fleischerowicz

KOMENTARZE