Home / Bałkany / Perspektywa rosyjska: Serbia zbliża się do Związku Celnego
związek celny

Perspektywa rosyjska: Serbia zbliża się do Związku Celnego

Wiosną tego roku (12-13 marca) odbyły się rozmowy prezydenta Serbii Tomislava Nikolicia z prezydentem Republiki Białorusi Aleksandrem Łukaszenko o współpracy gospodarczej i ekonomicznej. Z jednej strony ta wizyta to hymn pochwalny (choć nie wiadomo dla kogo), z drugiej – rozbrajająca krytyka.

Na rozdrożu

Wizyty serbskiego prezydenta w Moskwie i Mińsku podyktowane są szczerym pragnieniem rozwoju stosunków z Rosją i Białorusią – twierdzi Živojin Djurić, doktor politologii, dyrektor i doradca naukowy Instytutu Studiów Politycznych w Belgradzie. W ciągu ostatnich lat podpisane zostały porozumienia z państwami członkami Związku Celnego. Można stwierdzić fakt reorientacji geopolitycznej Belgradu z Unii Europejskiej na Związek Celny Białorusi, Rosji i Kazachstanu. Przyczyny takiej polityki kryją się w kontekście prób eurointegracji Serbii – Belgrad uważa warunki wstąpienia do Unii Europejskiej za niekorzystne. Serbia zmuszona jest do wyjścia ze stowarzyszenia współpracy gospodarczej państw Bałkańskich, które mają system handlu ulgowego z UE. W związku z tym, Serbia powinna realizować swój potencjał gospodarczy na gruncie wschodnim – w krajach Związku Celnego.

Na pytanie, jak serbscy eksperci oceniają perspektywy politycznych stosunków Serbii ze Związkiem Celnym, Živojin Djurić wyjaśnia: 2/3 obywateli Serbii spodziewa się, że potencjał gospodarczy kraju rozwinie się we współpracy ze wschodem, czyli przede wszystkim z Rosją, z państwami Związku Celnego i byłego Związku Radzieckiego – Azerbejdżanu, Ukrainy i innych, a także z Chinami. Według serbskich socjologów połowa mieszkańców jest przeciwko wstąpieniu kraju do UE. Otwiera to przed Belgradem możliwość realizacji alternatywnej opcji integracji. Przeszkadzają w tym jednak serbskie media propagujące poglądy, że sprzedaż aktywów serbskich jest niekorzystna dla Gazpromu, a zbudowanie South Stream może zagrozić suwerenności, jak gospodarce Serbii. Według niego skutkiem realizacji owego projektu będą ogromne zyski, które będą w stanie schłodzić zapał najbardziej żarliwych zwolenników integracji Serbii w EU. Djurić wyraził nadzieję, że podczas urzędowania aktualnego ambasadora Federacji Rosyjskiej – Aleksandra Czepurina – pojawią się postępy w stosunkach serbsko-rosyjskich, ponieważ w tym momencie ani ze strony Rosji, ani ze strony Serbii nie obserwujemy aktywnych praktycznych kroków do siebie.

Serbia i Białoruś – polityczni outsiderzy

Wśród państw europejskich również Serbia (mająca zamiar przystąpić do UE) opowiada się za sankcjami względem Białorusi. Podtrzymując tę politykę, prezydent Serbii przyjechał na Białoruś, ale nie zaprezentował jasnego stanowiska w kluczowych sprawach dla polityki serbsko-białoruskiej – uważa Nikołaj Radow, rosyjski politolog.

Radow uważa za mało prawdopodobne, by Nikolić zdecydowanie opowiedział się za sankcjami politycznymi i gospodarczymi, które UE nałożyła na Białoruś, mimo serbskich aspiracji unijnych. Z tego punktu widzenia prezydent jest słaby. Ale kosztem Białorusi potrafi rozreklamować państwo – kontynuuje politolog. Mimo wszystko Serbia nie wycofuje swojej kandydatury do członkostwa w Unii, ponieważ Wspólnota Europejska to centrum, wokół którego obraca się polityka europejska, handel itd. W chwili obecnej państwo nie ma innej opcji. Dla Łukaszenki wizyta Nikolicia to kolejna okazja do zaprezentowania siebie i obywateli. A także wyrażenie pragnienia poprawy stosunków z Europą. Choć to jest ważnie nie tyle dla prezydenta, ile dla MSZ, które robi wszystko, by udowodnić Łukaszence swoją aktywność polityczną.

Krótko mówiąc, Nikołaj Radov twierdzi, że przeprowadzone rozmowy to gra polityczna; może teraz wykorzystać wyniki wizyty w Mińsku w dialogu z Brukselą i Moskwą, a także – w czasie przyszłej kampanii prezydenckiej w Serbii. Jego zdaniem oficjalnie Mińsk nie otrzyma pomocy Nikolicia podczas serbskiego przewodnictwa w ramach Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, ponieważ Łukaszenko nie jest właściwą figurą.

Niczego innego, prócz głośnych wystąpień i pompatyczności, nie należy oczekiwać ani od Serbów, ani od Białorusinów. Belgrad ma jedynego prawdziwego poplecznika – Rosję. Natomiast politycznie stosunki Serbii i Białorusi to tylko hołd dla tradycji stosunków serbsko-rosyjskich – w taki sposób Nikołaj Radow podsumował pobyt Tomislava Nikolicia w Mińsku.

Źródła: http://www.regnum.ru/news/1635676.html

www.regnum.ru/news/analitics/1723579.html

About Nadzieja Znak

Studentka roku filologii polskiej na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Na studiach magisterskich w teorii i praktyce poznaje piękno Półwyspu Bałkańskiego. Zakochana w bałkańskich górach. Interesuje się astronomią, od niedawna również polityką państw kontynentu europejskiego.
KOMENTARZE