Home / Bałkany / Perspektywa rosyjska: South Stream – rosyjska gra o Bałkany
nikolić i putin

Perspektywa rosyjska: South Stream – rosyjska gra o Bałkany

Po uzgodnieniach między Rosją a Serbią zaczyna się budowa odcinków gazociągowych w Bułgarii i Serbii. Przewidywane są także odgałęzienia do Macedonii i Chorwacji.

Rosyjska gazeta Komersant (КоммерсантЪ) powiadomiła, że 30 października, w ramach serbsko-rosyjskiego forum inwestycyjnego w Moskwie, Belgrad przedstawił potencjalnym inwestorom z Federacji Rosyjskiej 75 projektów ekonomicznych (przede wszystkim dotyczących przedsięwzięć energetycznych, turystycznych, a także rozwoju rolnictwa). Rząd Serbii oczekuje pomocy w ich realizacji, do czego potrzeba przynajmniej 7 mld €. Wcześniej przedstawiciel Serbii, premier Ivica Dačić, przeprowadził w Londynie analogiczną konferencję inwestycyjną, także szukając potencjalnych inwestorów na realizację państwowych projektów.

W styczniu 2014 roku Belgrad zacznie rozmowy z Brukselą na temat integracji w UE. Mimo wszystko Serbia pokłada nadzieje przede wszystkim we wsparciu ze strony Rosji. Nie chodzi tylko o tradycyjne kontakty międzypaństwowe. Kilka lat temu prezydenci obu państw podpisali umowę, według której 99% obrotów towarowych nie jest opodatkowana. Mało tego: kluczowy projekt dla Serbii – budowa Gazociągu Południowego – jest związany z Rosją. Budowa serbskiej gałęzi gazociągu o łącznej długości 470 km i wartości w 1,7 mld € rozpocznie się pod koniec roku. Z powodu braku pieniędzy w serbskim budżecie, projekt sfinansuje prawdopodobnie inwestor rosyjski. Serbia będzie rozliczać się z przyszłych dochodów z tranzytu gazu do Europy.

Jak oznajmił portal RiaNowosti (РиаНовости), tego samego dnia (30.10.2013) w czasie spotkania prezydenta Rosji Władimira Putina i prezydenta Serbii Tomislawa Nikolicia omówiony został także problem serbskiego długu za gaz. Nikolić zwrócił uwagę, że problemy J.P. Srbija Gas stają się się problemem całego kraju, co rzutuje na politykę gospodarczą Serbii. Serbski prezydent wiązał te problemy z wewnętrzną opozycją w Serbii, wyrażającą niechęć względem współpracy serbsko-rosyjskiej. Co ważne, zaznaczył, że nawet część członków rządu nie przywiązuje do tej współpracy należytej wagi. Nikolić na osłodę dodał także, że wzrosły dochody z podatku Serbskiej Rafinerii (Naftna Industrija Srbije – NIS), do 37% (690 mln euro w styczniu – wrześniu). Według niego ten fakt uciszy przeciwników inwestycji rosyjskich.

Już następnego dnia, 1 listopada, Gazprom oficjalnie rozpoczął budowę naziemnej części gazociągu South Stream – na najbardziej problematycznym odcinku na terytorium Bułgarii. W związku z tym dostawca musiał obniżyć ceny gazu dla Bułgarii i dokonać poważnych ustępstw w sprawie wydanego kredytu. W konsekwencji Bułgaria będzie płaciła za gaz według najniższą stawkę. Mało tego, w porozumieniu z Bułgarią, Rosja zaakceptowała jeden z warunków Unii Europejskiej – żeby inny dostawcy mogli eksportować gaz za pośrednictwem South Stream. Nigdy wcześniej Gazprom nie zdobył się na podobny krok w przypadku swoich projektów. 

Natomiast 24 listopada miało miejsce symboliczne spawanie pierwszego szwa rury gazociągowej. Jedna z jej gałęzi będzie przebiegała przez Bułgarię, druga zaś przez Węgry). Wydarzenie to odbyło się 80 km na północ do Belgradu, w okolicach miast Kovil i Szajkasz. Transmisję na żywo tego wydarzenia oglądali prezydent Serbii, Tomislav Nikolić, premier, Ivica Dačić, minister energetyki Federacji Rosyjskiej, Aleksander Nowak, i szef Gazpromu, Aleksej Miller, przebywający w tym czasie w Belgradzie. W czasie uroczystości przeczytano list gratulacyjny, napisany przez prezydenta Rosji Władimira Putina. Głowa państwa pogratulowała Serbii, stwierdzając, że po rozbudowaniu systemu gazowo-transportowego, Serbia zostanie jednym z największych centrów energetycznych w Europie. Budowa tak olbrzymiego obiektu pozwoli na powiększenie wakatów oraz na szybszy rozwój energetyczny w regionie. 

Wcześniej, 11 listopada, na spotkaniu premiera Serbii, Ivica Dačicia, z prezesem koncernu Gazprom omówiona została możliwość utworzenia jednej nitki gazociągu, która biegłaby w kierunku Macedonii i drugiej skierowanej do Bośni i Hercegowiny. Zapowiadała się też budowa odnogi gazociągu do Kosowa i Metochii. Ale 26 listopada minister spraw zagranicznych, Enver Hodžaj, powiadomił, że Kosowo w ostateczności dołącza do projektu Gazociągu Transadriatyckiego.

Analitycy rosyjscy uważają, że w energetyce Serbia jest całkiem uzależniona od Rosji, natomiast takie państwa, jak Bułgaria czy Rumunia są także uczestnikami projektu Nabucco, alternatywnego gazociągu Europy Środkowo-Wschodniej. Ale także nie wykluczają, że Unia Europejska na podstawie Trzeciego Pakietu Energetycznego będzie regulowała dostawy i koszty eksportowanego gazu. W związku z tym Gazociąg Południowy stanie się częścią europejskiej siatki gazociągowej, którą inni dostawcy, będą eksportować gaz. Zatem pojawi się niezależny operator tej sieci, który nie będzie się podporządkowywał Gazpromowi. A w konsekwencji Serbia, jako kandydat do Unii Europejskiej, będzie musiała się dostosować do Brukseli, a nie Moskwy.

Jednakże, inni eksperci są zdania, że realizacja Gazociągu Południowego ma raczej charakter polityczny. Tym sposobem Gazprom chce uzależnić większą część Półwyspu Bałkańskiego, a przede wszystkim powstrzymać Serbię przed wstąpieniem do NATO.

Autor: Nadzieja Znak

Źródła: http://www.kommersant.ru, http://ria.ru/economy/

About Nadzieja Znak

Studentka roku filologii polskiej na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Na studiach magisterskich w teorii i praktyce poznaje piękno Półwyspu Bałkańskiego. Zakochana w bałkańskich górach. Interesuje się astronomią, od niedawna również polityką państw kontynentu europejskiego.
KOMENTARZE