Home / Baklava / Poeta i bioenergoterapeuta. Inne oblicza Radovana Karadžicia
Radovan-karadzic-david-dabic-620x350

Poeta i bioenergoterapeuta. Inne oblicza Radovana Karadžicia

Psychiatra z wykształcenia, z zamiłowania poeta, z powołania polityk i przywódca bośniackich Serbów. Robert J. Donia, autor jego wydanej w 2014 roku biografii, tytułuje go w niej „architektem ludobójstwa”, a zaledwie kilka dni temu w Pale Milorad Dodik uroczyście otworzył akademik nazwany jego imieniem. Przez lata grał na nosie społeczności międzynarodowej, ukrywając się pod zmienionym nazwiskiem, przybierając nową, jeszcze bardziej zaskakującą i niewiarygodną rolę. Po raz pierwszy przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii (ICTY) w Hadze stanął w 2008 roku po spektakularnym zatrzymaniu. Po niemal ośmiu latach procesu, 24 marca 2016 roku, ogłoszony zostanie wyrok w sprawie IT-95-5/18 dotyczącej Radovana Karadžicia. To właśnie jego mniej znanym „twarzom” będzie poświęcony ten artykuł.

Urodził się w 1945 roku w Petnjicy w Czarnogórze. Pochodzi z serbskiej rodziny należącej do klanu Drobnjaci. Czarnogórskie więzy klanowe mogłyby być tematem niejednego artykułu, w tym miejscu warto jedynie wspomnieć o dosyć znaczącej pozycji klanu Drobnjaci w lokalnym wymiarze struktur społecznych. Jego ojciec Vuko w czasie II wojny światowej należał do Czetników Dražy Mihajlovicia, po wojnie za swoją działalność partyzancką był więziony przez komunistyczny rząd. W 1943 roku wziął ślub z Jovanką Jakić, matką Radovana. Najwcześniejsze lata życia Karadžicia przez serbskich historyków, jego późniejszych biografów, pisane są niemal jako alegoria życia Chrystusa. Autor jednego z takich opracowań, Ɖuro Zagorac, pisze wprost, że Radovan narodził się „w ubogiej szopie, w otoczeniu krów, owiec i koni”, a jako małe dziecko zajmował się ich wypasaniem, co także aż prosiło się o nawiązanie do postaci Chrystusa: „Mały Radovan był pasterzem małego stada, dorosły stał się, kilkadziesiąt lat później pasterzem tego drugiego, wielkiego stada”.

Karadžić wielokrotnie podkreślał swoje rodowe pochodzenie. Z dumą mówił o tym, że jednym z jego przodków był nie kto inny, jak Vuk Karadžić, jedna z najwybitniejszych postaci dla serbskiej kultury. Być może, zostając w późniejszych latach poetą, Radovan poczuł się kontynuatorem tradycji swojego rodu w tworzeniu serbskiej kultury? Paweł Pawlikowski, reżyser m.in. oscarowej „Idy” jest także autorem krótkiego filmu dokumentalnego pt. „Serbski epos”, gdzie głównym bohaterem, a zarazem narratorem opowieści jest właśnie Radovan Karadžić, będący wówczas u szczytów politycznej władzy. Już w pierwszej scenie filmu oddaje on hołd swojemu wielkiemu przodkowi i poprzednikowi – zdjęcia powstają właśnie w domu, w którym mieszkać miał Vuk Karadžić, jego portretem posiłkuje się Radovan, aby wskazać fizyczne podobieństwo na podstawie „identycznego dołka w brodzie”. Ma to na celu jeszcze mocniej podkreślać rodzinny związek pomiędzy dwoma Karadžiciami, który sam w sobie jest nadal przedmiotem sporu historyków.

W 1960 r., w wieku piętnastu lat, Karadžić przeprowadził się do Sarajewa, gdzie wkrótce rozpoczął studia psychiatryczne na tamtejszej Akademii Medycznej. Odbył dwie zagraniczne praktyki – w 1970 r. w Næstved w Danii, a w latach 1974-1975 przebywał na stypendium na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. To właśnie podczas pobytu w USA miał zainteresować się głębiej poezją (choć już przed wyjazdem na stypendium wydał dwa tomiki), uczęszczać na spotkania z poetami oraz na kursy kształcące w zakresie pisania. Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych pracował w największym sarajewskim szpitalu – Koševo. Jako lekarz zajmował się głównie leczeniem zaburzeń nerwicowych i depresji. W tamtym czasie był także dosyć mocno zainspirowany Dobricą Ćosiciem, pisarzem i politykiem głoszącym podobnie jak Slobodan Milošević zagrożenie, jakie niesie dla Serbów federacyjna koncepcja Jugosławii, w której mieliby oni odgrywać coraz mniejszą rolę. To właśnie pod jego wpływem Karadžić miał wstąpić do polityki.

Trafił do niej ostatecznie w 1989 roku, kiedy to stał się jednym z założycieli serbskiej Partii Demokratycznej (Demokratska Stranka – DS) w Bośni i Hercegowinie. Po ogłoszeniu niepodległości przez Serbską Republikę Bośni i Hercegowiny w 1992 r. został jej prezydentem. Współpracował m.in. z generałem Ratko Mladiciem oraz Slobodanem Miloševiciem w celu utrzymania jak największej kontroli Serbów na obszarze republiki. Oskarżany m.in. o zaplanowanie masakry w Srebrenicy w lipcu 1995 roku i trwające ponad trzy lata oblężenie Sarajewa, ustąpił z funkcji prezydenta Republiki Serbskiej w 1996 r. Jego następczynią na tym stanowisku została Biljana Plavšić, także oskarżona przez Trybunał o zbrodnie przeciwko ludzkości. Od 1997 r. Radovan Karadžić był poszukiwany przez ICTY. Jego akt oskarżenia obejmuje szesnaście punktów, w tym ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości, naruszenia praw i obyczajów wojny oraz naruszenia Konwencji Genewskiej. Aresztowany został 18 lipca 2008 r. w Belgradzie, do Hagi został przekazany niecałe dwa tygodnie później – 30 lipca.

Przez czas spędzany przez niego w ukryciu wielokrotnie pojawiały się medialne doniesienia o tym, że Karadžić był widywany w różnych miejscach i sytuacjach. Co więcej, według dziennikarzy, zachodni przywódcy mieli wiedzieć wówczas o miejscu jego pobytu, jednak aresztowanie go nie leżało wówczas w ich interesie. W 2005 r., według BBC, miał być widziany w okolicach miasta Foča, kiedy wysiadał z samochodu. W 2007 roku z kolei miał być widziany w Wiedniu, gdzie ukrywał się pod nazwiskiem Petar Glumac i podawał się za chorwackiego sprzedawcę leków i maści ziołowych. Zostało to jednak poddane w wątpliwość po tym, jak Petar Glumac, praktykujący medycynę alternatywną mieszkaniec miejscowości Novo Selo w Serbii stwierdził, że to właśnie z nim policja rozmawiała w Wiedniu. Z kolei bratanek Karadžicia, Dragan, poinformował w wywiadzie dla włoskiej gazety „Corriere della Sera” w 2008 roku, że jego wuj bywał we Włoszech na meczach piłkarskiej ligi, a także odwiedził w celach turystycznych Wenecję, posługując się wówczas właśnie fałszywym nazwiskiem Petara Glumaca.

Po zatrzymaniu Karadžicia i przekazaniu go do ICTY wiemy już jednak, że od 1999 r. przebywał w Belgradzie pod nazwiskiem Dragan Dabić, gdzie był postacią znaną jako bioenergoterapeuta pracujący w prywatnej klinice medycyny alternatywnej. Jego ówczesny wizerunek – długa siwa broda, związane w charakterystyczny sposób włosy, duże okulary – do złudzenia przypomina wspomnianego już wcześniej Petara Glumaca z Novego Sela, zwanego przez tamtejszych mieszkańców „wujkiem Perą”. Glumac, pomimo opisanych już wcześniejszych deklaracji o pobycie w Wiedniu w 2007 roku, stwierdził, że Karadžić najprawdopodobniej skradł mu tożsamość. Podobnie twierdzą jego zbulwersowani sąsiedzi z Novego Sela.

Draganowi Dabiciowi została stworzona od podstaw cała biografia, w niewielkim tylko stopniu pokrywająca się z losami Radovana Karadžicia. Urodzić się on miał około 60-70 lat temu we wsi Kovaci niedaleko Kraljeva w Serbii. Od dziecka miał zbierać zioła, interesować się ich leczniczymi właściwościami. Jako młody człowiek miał przeprowadzić się do Belgradu, a następnie do Moskwy, gdzie ukończyć miał studia psychiatryczne na Uniwersytecie Łomonosowa. Po pobycie w Moskwie, Dragan Dabić miał podróżować po Azji (szczególnie po Indiach, Chinach i Japonii, zgłębiając tajniki medycyny naturalnej oraz techniki medytacji, kontroli nad ciałem i umysłem oraz jogi). W połowie lat 90. doktor Dabić miał powrócić do Serbii, gdzie, wykorzystując wiedzę i doświadczenia z domniemanych podróży, po pewnym czasie został jednym z najpopularniejszych ekspertów w zakresie medycyny alternatywnej, zdobywającej wówczas coraz liczniejsze rzesze zwolenników. Dość ciężko uwierzyć w to, jak wielką popularność zdobył, pozostając jednocześnie w ukryciu. Brał udział w wielu konferencjach, seminariach i wykładach, występował w programach telewizyjnych o tematyce medycyny niekonwencjonalnej. Prowadził także stałą rubrykę w magazynie „Zdrav život” („Zdrowe życie”). Dabić twierdził, że jest w stanie uleczyć z impotencji, autyzmu, astmy, epilepsji, sklerozy oraz cukrzycy. Uważał, że człowiek jest niejako „zaprogramowany” do życia o długości nawet 120-140 lat, a wiek ten jest możliwy do osiągnięcia dzięki leczeniu metodami energii kwantowej. Każdy z jego wykładów ściągał kilkuset słuchaczy, nieświadomych tego, z kim naprawdę mają do czynienia. W internecie do tej pory jest publicznie dostępny adres mailowy, pod którym można było zapisywać się na prywatną konsultację.

Prywatnie, Dragan Dabić mieszkał w Nowym Belgradzie przy ulicy Jurija Gagarina. Właścicielem jego mieszkania był niejaki pan Maksimović, który, prawdopodobnie jak większość jego znajomych, nic nie wiedział o prawdziwej tożsamości swojego lokatora. We wspomnieniach sąsiadów Dragan Dabić to niezwykle miły człowiek, który zawsze odpowiadał na powitania, zauważali też, że zawsze ubierał się na czarno. Był stałym gościem lokalu Ljudačka kuća („Dom wariatów”), gdzie – jak mówił jego właściciel – pijał czerwone wino i zawsze siadał naprzeciwko portretu… Radovana Karadžicia. W „Domu wariatów” uczęszczał najczęściej na wieczorki, podczas których przy akompaniamencie gęśli recytowano serbską poezję. Sam miał także często udzielać się podczas takich wieczorków. Często widywany był ze swoją asystentką – Milą Čačić, którą przedstawiał jako swoją narzeczoną. Opowiadał także i pokazywał zdjęcia swoich wnuków, którzy rzekomo mieli mieszkać i uczyć się w USA. Po aresztowaniu, jego ówcześni znajomi mówili zszokowani, że wyglądał raczej jak święty niż jak zbrodniarz. Uważany był za człowieka kulturalnego, tolerancyjnego, obdarzonego poczuciem humoru. W związku ze swoim charakterystycznym wyglądem zyskał nawet wśród okolicznej młodzieży przydomek „Gandalfa”. Jedyne podejrzenie wśród sąsiadów wiązało się ze wspomnianym czarnym ubiorem – wzbudzać miał u niektórych skojarzenia z sektami. Nigdy nie udzielał się wprost w dyskusjach na tematy polityczne, które w „Domu wariatów” były na porządku dziennym. Właściciel lokalu ubolewał, że Dabić nie przyznał się do tego, kim jest naprawdę. „Nikt by go nie wydał, jeszcze byśmy lepiej go chronili” – mówił reporterowi Witoldowi Szabłowskiemu.

Być może doktor Dabić nadal prowadziłby niczym nieniepokojone życie bioenergoterapeuty z Nowego Belgradu, gdyby nie wydarzenia z 18 lipca 2008 roku. Wieczorem tego dnia, Dragan Dabić czekał na przystanku na autobus numer 73, mający zawieźć go do belgradzkiej dzielnicy Zemun. Świadkowie zdarzenia twierdzą, że kilka przystanków dalej do autobusu wsiedli członkowie służb specjalnych. Gdy funkcjonariusze podeszli do Dabicia, ten tylko się przeżegnał, nie stawiając oporu, zupełnie jakby spodziewał się zatrzymania. Miał wówczas przy sobie dwa telefony komórkowe, laptopa, 600 euro w gotówce i czyste ubrania w torbie. Wybierał się prawdopodobnie na wypoczynek do hotelu „Vrdnik Spring” w pobliżu Belgradu. Jak informuje „Deutsche Welle”, to nie pierwszy raz, kiedy Dragan Dabić udawał się na urlop. Przykładowo, w 2006 roku miał spędzić dwutygodniowe wakacje na chorwackiej wyspie Čiovo.

Początkowo media zakładały, że nazwisko Dragana Dabicia Radovan Karadžić przejął od bośniackiego Serba – żołnierza, który zginął w 1993 r. w Sarajewie, w trakcie walk w oblężonym mieście. Dokumenty Dabicia-Karadžicia były jednak legalnie zarejestrowane w mieście Ruma, 50 km na północny zachód od Belgradu. Dziennikarze „The Telegraph” dotarli do mieszkającego w Rumie niemal siedemdziesięcioletniego robotnika, Dragana Dabicia, który nie miał pojęcia, w jaki sposób jego tożsamość stała się tymczasowym nazwiskiem dla Karadžicia. Różnili się oni w dokumentach jedynie zdjęciem, stąd uznano, że nie jest możliwy taki zbieg okoliczności i obalona została hipoteza o zmarłym żołnierzu z Sarajewa. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób Karadžić wszedł w posiadanie kopii dokumentów Dabicia, podobnie jak nie wiadomo, dlaczego wyglądem upodobnił się akurat do Petara Glumaca.

„Jestem poetą, a nie politykiem” – zwykł mawiać o sobie Radovan Karadžić. W czasie, gdy oficjalnie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości pod zmienionym nazwiskiem, pod swoim własnym wydał trzy tomiki poezji. To jednak końcowa część jego twórczości. Łącznie wydał bowiem osiem tomików poezji. W 1968 roku ukazał się jego debiut, zatytułowany Ludo koplje (w 1969 roku dostał za niego literacką nagrodę; kolejną przyznało mu w 1994 roku Stowarzyszenie Pisarzy Rosyjskich za wkład w rozwój kultury słowiańskiej, a w 2006 roku uhonorowany został przez jedno z serbskich czasopism nagrodą za całokształt twórczości), a trzy lata później kolejny tomik, noszący tytuł Pamtivek. Kreśli w nim portret człowieka, który odgrywa wręcz mesjańską rolę w historii, ma moc władania, zniszczenia i łaski – kogoś na kształt współczesnego Chrystusa. W tych czasach uważany był w środowisku sarajewskich poetów, wśród których tworzył, za jednego z najzdolniejszych twórców młodego pokolenia.

Od tamtej pory nie wydał nic przez niemal dwadzieścia lat. Dopiero w 1990 roku ukazał się tomik Crna bajka. Także w czasie wojny regularnie publikował swoje wiersze. W latach 1992 i 1994 wydał dwa tomiki, w kolejności: Rat u Bosni: Kako je počelo oraz Ima čuda, nema čuda. Po wojnie, już w czasie gdy Radovan Karadžić się ukrywał, w 2001 roku wydany został zbiór prezentujący kompilację jego wcześniejszych utworów. Ostatnie dwa tomy wydał w 2004 (Čudesna hronika noći) i 2005 roku (Pod levu sisu veka). Nie wiadomo, w jaki sposób kontaktował się z wydawcami w czasie, gdy żył pod zmienionym nazwiskiem. Niezwykle trudno (dla mnie jest to obecnie wręcz niemożliwe) dotrzeć jest do tekstów wierszy Radovana Karadžicia w oryginale. W kilku publikacjach, znajdują się angielskie tłumaczenia niektórych fragmentów jego utworów, ponadto w internecie można odnaleźć jedynie kilka przekładów na język angielski oraz dosłownie jeden na polski (wiersz zatytułowany Dla Izleta Sarajlicia).

Potrzeba pisania brała się u Karadžicia, według niego samego, oprócz chęci kontynuowania zapoczątkowanej przez Vuka Karadžicia „rodowej” tradycji także z tego, że „naród może bronić się właśnie poprzez poezję”. Język tych wierszy, przez które jego naród miałby się bronić, pełen jest przemocy, zła i zniszczenia. Jeden z czarnogórskich poetów, cytowany przez Jerrolda Posta, stwierdził nawet, że żaden z wierszy Karadžicia nie jest wolny od „śmierci, noży i kul”. Post, analizując jego poezję, twierdzi, że jej język jest reprezentacją samego autora – pisze on przede wszystkim o sobie, identyfikuje siebie z najważniejszymi dla swojej kultury symbolami, także religijnymi, on sam stawia się w roli wyższej niż ci, do których adresuje swoją poezję.

W 2009 roku pewien słowacki magazyn literacki znalazł się w ogniu krytyki po publikacji wierszy Radovana Karadžicia. Sprawą zajął się słowacki oddział międzynarodowego stowarzyszenia pisarzy PEN, który potępił magazyn za brak komentarza edytorskiego ze strony wydawcy, w którym byłaby mowa o tle powstania tychże wierszy oraz życiorysie samego autora. Redaktor magazynu, Boris Brendza, został z tego powodu na rok zawieszony w prawach członka słowackiego PEN. On sam jednak bronił tej publikacji, powołując się na prawo twórcy do swobodnego tworzenia. Dodał ponadto, że opublikowane w jego magazynie wiersze prezentowały „wysoką jakość” oraz, że „stałaby się krzywda, gdyby ich nie opublikowano”. Całą sprawę opisano w wielu mediach, m.in. na łamach „The Guardian”.

Co z całą pewnością można powiedzieć o Radovanie Karadžiciu, to że jest człowiekiem o wielu twarzach. Jego życie, a także „życie po życiu”, jakie spokojnie odgrywał spacerując codziennie po Belgradzie, mogłoby stanowić materiał na scenariusz dla niejednego filmu. Niezależnie od tego, czy uważamy go za zbrodniarza, wspomnianego już na wstępie „architekta ludobójstwa” czy z lekkim niedowierzaniem czytamy o tym, jak ukrywał się przed całym światem jednocześnie się przed nim nie ukrywając, trzeba przyznać, że w dniu jutrzejszym kończy się jeden z najważniejszych procesów ostatnich lat. Chociażby z tego powodu warto przypomnieć jego sylwetkę i ukazać fakty z jego biografii, które być może nieznane są na szerszą skalę, a z pewnością dopełniają wizerunek Radovana Karadžicia.

Źródła:

D. Gil. Prawosławie, historia, naród. Miejsce kultury duchowej w serbskiej tradycji i współczesności, Kraków 2005.

P. Pawlikowski, Serbian epics, 1992. Film dostępny jest w całości na stronie internetowej reżysera pod adresem: http://www.pawelpawlikowski.co.uk/page3/

J.M. Post, Leaders and their Followers In a Dangerous World. The Psychology of Political Behavior, New York 2004.

W. Szabłowski, Tańczące niedźwiedzie. Reportaże z transformacji, Warszawa 2014.

http://www.icty.org/x/cases/karadzic/cis/en/cis_karadzic_en.pdf

http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/serbia/2465136/Radovan-Karadzic-stole-a-lookalikes-image.html 

http://www.b92.net/eng/news/politics.php?yyyy=2008&mm=07&dd=22&nav_id=52109 

http://www.corriere.it/esteri/08_luglio_27/karadzic_italia_tifo_inter_517d3d86-5bb0-11dd-b836-00144f02aabc.shtml 

http://news.bbc.co.uk/2/hi/programmes/from_our_own_correspondent/7477912.

http://www.dw.de/karadzic-took-on-identity-of-dead-soldier-serbian-media-says/a-3509859 

Żródło grafiki: telegraf.rs

About Joanna Lewińska

Kilka lat temu rzuciła wszystko, by zostać etnologiem. Dziś jest absolwentką tego kierunku na Uniwersytecie Wrocławskim. Ma niebezpieczną obsesję na punkcie wszystkiego, co bałkańskie - od kuchni, przez film i muzykę, aż po podróże. Szczególnie mocno uzależniona od kultury serbskiej.
KOMENTARZE