Home / Polityka / Premier Rumunii rozwiewa marzenia Paris Hilton
źródło adevarul.ro jpg

Premier Rumunii rozwiewa marzenia Paris Hilton

Partia Socjaldemokratyczna premiera Victora Ponty zdeklasowała rywali w wyborach do Parlamentu Europejskiego. O klęsce na własne życzenie może mówić rozdrobniona centroprawicowa opozycja, co źle wróży szansom jej kandydatów w wyborach prezydenckich jesienią tego roku.

Na lewicową trójpartyjną koalicję (socjaldemokraci, Partia Konserwatywna, Narodowy Związek na rzecz Rozwoju Rumuni) zagłosowało 25 maja ok. 37,6% obywateli kraju (dane z 99,99% komisji). Partia Narodowo-Liberalna Crina Antonescu, który w 2012 roku, gdy parlament zawiesił w pełnieniu obowiązków Traiana Băsescu, przejął obowiązki głowy państwa, nie przekroczyła poziomu 15%. Zbliżone poparcie – 12,23% – otrzymała rządząca do 2012 roku Partia Demokratyczno-Liberalna (PDL). Fatalny wynik osiągnęła działająca pod patronatem prezydenta Băsescu Partia Ruchu Ludowego, powstała niedawno po odłączeniu części posłów z PDL (około 6%). Taki finał wyborów rozwiewa nadzieje ugrupowań Traiana Băsescu i Crina Antonescu na odgrywanie w najbliższej przyszłości znaczącej roli na scenie politycznej w Bukareszcie.

Rumuńska Paris Hilton i więzy krwi

Victor Ponta źródło enational.ro jpgW swoich trzecich od przystąpienia w 2007 roku do Unii wyborach Rumuni wybierali 32 eurodeputowanych (dla porównania z Polski będzie ich 51, z Hiszpanii 54, z Chorwacji 11, a z Węgier 21, cały Parlament Europejski to 751 deputowanych). Głosować mogło 18 milionów Rumunów, frekwencja wyniosła 32,16%, co stanowi jeden z wyższych wyników w Europie (w Polsce poszło oddać głosy 23,82% wyborców).

W wyborach uczestniczyło 14 partii politycznych, koalicja wyborcza, jak również ośmiu kandydatów niezależnych. Na listach wyborczych nie zabrakło lokalnych celebrytów jak Mircea Diaconu – aktor teatralny i filmowy, znany m.in. z filmu „Filantropica”, czy Corina Ungureanu, mistrzyni świata w gimnastyce artystycznej.

elena basescuKilkuletnia historia obecności rumuńskich posłów w PE wskazuje, że podobnie jak w przypadku naszych polityków, instytucja ta bywa traktowana jako miejsce zsyłki bądź forma dodatkowego zarobku. W minionej kadencji mandaty eurodeputowanych pełniły m.in. żona premiera Ponty Daciana Sârbu, czy małżonka przewodniczącego Senatu Crina Antonescu Adina Vălean. Także prezydenta Băsescu łączą ze Strasburgiem więzy krwi w postaci mandatu jego córki Eleny, modelki i celebrytki, bohaterki licznych gaf, określonej przez BBC jako rumuńska Paris Hilton.

Niechlubnie w dziejach europejskiej legislatywy zapisał się eurodeputowany Adrian Severin. Były szef rumuńskiej dyplomacji stał się jednym z trzech bohaterów dziennikarskiej prowokacji gazety „The Sunday Times”, obok byłego szefa dyplomacji Słowenii Zorana Thalera  i ex-szefa austriackiego MSW Ernsta Strassera. Dziennikarze wręczyli deputowanym łapówki w zamian za dokonanie poprawek korzystnych dla nieistniejącej firmy, którą mieli rzekomo reprezentować (korespondenci namawiali do wzięcia łapówek sześćdziesięciu  parlamentarzystów). Severin jako jedyny z trójki nie zrezygnował z członkostwa w Parlamencie.

Niemiec prezydentem Rumunii?

Rumuńska prasa zauważa, że sukces sił radykalnych, jak Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa w Wielkiej Brytanii, nie byłby możliwy, gdyby nie straszak w postaci ubogich rumuńskich imigrantów, którzy dokonają inwazje na bogate kraje i zabiorą „tubylcom” pracę. Pomimo niechęci niektórych państw zachodnich do włączenia Bukaresztu w obszar strefy Schengen Rumuni należą do europejskich nacji najbardziej pozytywnie nastawionych wobec idei integracji kontynentu. Według badań blisko trzy czwarte potomków Daków i Rzymian pozytywnie ocenia  członkostwo w Unii Europejskiej, zaś przeszło 60% ankietowanych wyraża optymizm jeśli idzie o przyszłość integracji europejskiej. Andrei Cornea, publicysta tygodnika Revista 22 podkreśla, że na tle rosnących w siłę w Europie formacji ekstremistycznych Rumunia wydaje się polityczną oazą umiarkowania, gdyż do PE nie dostała się żadna ze startujących tam formacji populistycznych. Z drugiej strony, pisze Cornea, socjaldemokraci i premier Victor Ponta posiadają spory talent do przejmowania wątków nacjonalistycznych i radykalnych. Ich hasło w tych wyborach brzmiało „Mândri că suntem români” – „Dumni z bycia Rumunami”.

Majowe głosowanie w Rumunii jest tym ważniejsze, że można je traktować jako sprawdzian przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się w listopadzie tego roku. Od wyniku swojej partii kandydowanie w nich uzależniał premier Victor Ponta, na razie zdecydowany faworyt sondaży (31% w marcu 2014 roku). Otrzymane w niedzielę poparcie każe przypuszczać, że Ponta stanie jesienią w wyborcze szranki.

Klaus Johannis źródło realitatea.net jpgNa kolejnych sondażowych pozycjach znajdują się  kandydat PDL Cătălin Predoiu (były minister sprawiedliwości) i były centroprawicowy premier Mihai Răzvan Ungureanu. Po klęsce w wyborach nie wiadomo na kogo zdecyduje się PNL – partia Crina Antonescu. Sondaże wskazują, że jedynym politykiem, który miałby szanse zagrozić w drugiej turze premierowi Poncie jest Klaus Johannis, mer siedmiogrodzkiego Sybina. Wywodzący się z mniejszości niemieckiej polityk od lat ma wizerunek sprawnego i kompetentnego polityka, z powodzeniem przygotował Sybin do pełnienia w 2007 roku honorów Europejskiej Stolicy Kultury, a w kolejnych wyborach na mera uzyskuje rekordowe poparcie (w 2012 roku 78%).  Johannis w ubiegłym roku wstąpił do PNL, ale jego kandydaturę na prezydenta blokowały prezydenckie ambicje Antonescu. Teraz, gdy przeszkoda ta wydaje się znikać, Johannis ma szansę stać się jedyną alternatywą dla kontrowersyjnego szefa rządu, a dzięki temu polityczna jesień nad Dunajem i Cisą może nabrać więcej barw.

Krzysztof Górski

Źródło: evz.ro, revista22.ro, adevarul.ro, gandul.info

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE