Home / Bałkany / Grecja / Problemy z prywatyzacją w Grecji

Problemy z prywatyzacją w Grecji

Największa restrukturyzacja długu we współczesnej historii poprawiła prognozy na zmagania Grecji z długiem publicznym i istotnie zmniejszyła jej szanse na wyjście ze strefy euro. Może się to jednak okazać wysiłkiem, który pójdzie na marne, o ile gospodarka kraju nie pozbędzie się starych nawyków. Jednym z kroków mających na celu wspieranie rozwoju gospodarczego jest prywatyzacja, której przebieg jak dotąd – niestety – rozczarowuje.

Około rok temu grecki rząd zobowiązał się wobec przywódców Unii Europejskiej do zebrania do 2015 roku 50 mld euro z tytułu prywatyzacji i sprzedaży nieruchomości. Wszystko to – w zamian za lepsze warunki udzielenia pożyczek pomocowych (niższy procent i wydłużenie okresu spłaty pożyczek udzieonych Grecji w ramach drugiego pakietu bailoutowego). Plan pozyskania owych 50 miliardów euro został następnie włączony do średniookresowej strategii fiskalnej państwa.

Wielu uczestników debaty –  w tym dziennik Kathimerini – zwracało uwagę na fakt, że cel może się okazać zbyt ambitny i prawdopodobnie nie zostanie osiągnięty. Faktem jest bowiem, że od 2000 roku Grecji udało się zebrać z tytułu prywatyzacji jedynie 10 mld euro, jak więc miałoby się powieść jej pozyskanie 50 mld euro w latach 2011-2014? Kolejnym problemem jest kwestia wiarygodności programu naprawczego, ponieważ wysoka suma nie wzbudziła zaufania partnerów kraju. Argumentem, który przekonał Troikę była sugestia, że Grecja posiada aktywa warte ponad 300 mld euro.

Jak należało się spodziewać, w 2011 roku nie udało się spełnić założeń prywatyzacyjnych – do końca września miano zebrać 1,7 mld euro, a do końca roku – 5 mld. Ostatecznie stanęło na pozyskaniu 1,7 mld euro w ciągu całego roku, głównie dzięki prywatyzacji loterii państwowej – OPAP.

400 mln euro pozyskano ze sprzedaży 10% udziałów OTE Telecoms niemieckiemu Deutsche Telekom, a kolejne 850 mln z przedłużenia praw monopolowych na 10 lat (do 2030) i udzieleniu praw wyłącznych na obsługę wspomnianego już OPAP firmie VLTs. Kolejne 380 mln przyniosło przedłużenie licencji dla operatorów telefonii komórkowej, a 110 – sprzedaż limitów CO2.

Ostatecznie Troika zorientowała się, że program zebrania w okresie 2011-2014 w ramach prywatyzacji 50 mld euro jest nierealny, i obniżyła ostateczną sumę do poziomu 19 mld, z czego zgodnie z planem, 3,5 mld powinno wpłynąć do budżetu do końca tego roku.

 

Inne kraje europejskie radzą sobie lepiej niż Grecja – Portugalia dla przykładu zdołała zebrać 60% z zakładanych 5 mld poprzez sprzedaż 40% udziałów operatora energetycznego REN chińskiej spółce państwowej oraz omańskiemu Oman Oil. Sprzedała także 21% udziałów w EDP (Energia de Portugal) chińskiej spółce skarbu państwa (Trzy Przełomy obsługujące Zaporę Trzech Przełomów).

Pomimo, że 19 mld jest sumą niższą niż poprzednia, eksperci twierdzą, że część danych dotyczących rynku nieruchomości przynosi Grecji nadal pesymistyczne rokowania. Dotyczą one zwłaszcza lat 2013 i 2014. Wskazuje się ponadto, że Grecja nie posiada wystarczająo wielu dóbr na sprzedaż, aby mogła sprostać wymaganiom.

Inne źródła wskazują z kolei, że kraj jest zbyt wybredny w sprawie prywatyzacji, i że pańśtwo powinno sprzedać pakiety kontrolne w takich przedsiębiorstwach jak wodociągi w Atenach i Salonikach, tudzież porty, nawet jeśli ceny będą dla niego – ze względu na sytuację ekonomiczną – niekorzystnie niskie.

Kolejnym niepokojącym aspektem jest zaangażowanie sił politycznych w proces prywatyzacyjny. Specjaliści podejrzewają bowiem, że za technokratycznymi trudnościami, którymi tłumaczy się niepowodzenia w dziedzinie prywatyzacji, kryją się partykularne interesy polityków i partii wspierających związki zawodowe (przeciwne prywatyzacji). I związki, i politycy, postrzegają bowiem prywatyzację bardziej jako sposób na zapełnienie dziury budżetowej i zmniejszenie długu publicznego, nie zaś jako środek prowadzący do zwiększenia efektywności gospodarczej kraju, czy potencjalnego wzrostu PKB.

Istnieje zatem poważne ryzyko, że program prywatyzacyjny zostanie zaniedbany, o ile nowy rząd nie podejmie zdecydowanych działań w tej materii. Podaje się przede wsztystkim, że po pierwsze powinien on przyciąnąć greckich inwestorów z zagranicy, a także wywołać swoiste trzęsienie ziemi w szeregach zarządu Funduszu Prywatyzacyjnego poprzez odwołanie wszystkich jego członków powiązanych z polityką – nawet, jeśli niektórzy z nich są kompetentni

Tekst: ekathimerini.com

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE